Agnieszka Wolny-Hamkało
Dodane przez swewa dnia 15/02/2010
Agnieszka Wolny-Hamkało - ur. 1979r. we Wrocławiu. Poetka, krytyczka literacka i publicystka. Autorka pięciu tomów poetyckich: Mocno poszukiwana (1999), Lonty (2001), Gospel (2004), Ani mi się śni (2005) i Spamy miłosne (2007). Współpracuje m.in. z Gazetą Wyborczą, Przekrojem i portalem Polskiego Radia. Żona polskiego poety i krytyka literackiego Marcina Hamkało.


TWÓRCZOŚĆ:




jest wreszcie


żywa we własnej skórze,
z szamponem etnicznym
w oczach. Miała dwóch mężów,
różnili się wszystkim, prócz rąk.
Wreszcie może być
zapominalska, tuzinkowa,
tworzyć własne warunki
pogodowe. Mówić
jak się nie mówi.
Zwłaszcza o Bogu:
porządek dziobania,
który zauważono wśród kur.




sztuczki


Puszczę cię
będziesz gruba
utyjesz po dzieciach
przestanę tu sypiać
zacznę pachnieć inaczej
jakie świństwa robiłem
odejdź uciekaj
dałbym ci dwa lata
potem cię puszczę
będę się upijać
żeby cię nie zdradzać
a potem cię puszczę
To mi się miesza
To mi pachnie przeszkadza
To zostawia ślady
Będę wracał pijany
będę pachniał inaczej
Jestem stary zaszyty
Jestem brudny umieram
Będziesz pięćdziesiąta
Nie różnisz się niczym




nie zdążył


Nie zdążył się do niej przywiązać
(bał się). Nie zdążył się przywiązać
do świata, języka. Bo kim mówi
kim myśli – tobą? Nie zdążył.
Wpadał jak po ogień, kochał się
jakby z daleka jakby
nie przepadali za sobą.
Zdrobnienie imienia –
to wszystko na co go stać.
Słaby złoty, marcowy śnieg.
Do niczego to niepodobne.
Papieros był słodki był słony.
Skąd wróciłaś dziewczynko?
Czym masz włosy zlepione?
Oddychasz powietrzem z piwnic.
Miłość w trybie esemes, jakby
się w tobie załatwił, a ciebie
załatwił – chochoł.
Aż od tego błyszczysz.
Nawet tu, w środku nocy,
jak broszka w czarnej wełnie.
Zimna błyskotka, klejnot z lodu.
Co masz, dziewczynko? Pokaż,
co masz. Nie mam tutaj nic.




recenzja wewnętrzna


Wklepał mi w twardy dysk
chory link do opery mydlanej.
Nic dziwnego: panowie
upili się na hard, my – na słodko.
Dzieci podarły mandarynkę
i bawiły się w chowanego, przyciskając
rozgrzane buzie do ściany.
Im bardziej to mówię,
tym bardziej go kocham.
Śmieszne, że znów gada
o moich zdartych kolanach,
no bo na co liczy
i jak sobie to wyobraża?
Przesłał mi zdjęcie psa
i napisał: MY
uśpiliśmy sukę.
Tak to się zaczyna
i tak się to kończy.