Ewa Świąc - O tomie "Facet z szybą" Marka Czuku
Dodane przez swewa dnia 02/08/2013
Ewa Świąc: Słowa i dusza. O poezji Marka Czuku


[Marek Czuku: Facet z szybą.Wydawnictwo FORMA. Książnica Pomorska, Szczecin, Bezrzecze 2012]




I.


Marek Czuku, poeta z Łodzi, ma w swym dorobku już dziewięć książek poetyckich, pierwszą W naszym azylu wydał w 1989 roku. Jego najnowszy zbiór Facet z szybą budują trzy cykle wierszy: Metamorfozy, Ubodzy i obcy oraz Tak jak złodziej w nocy.

Na Metamorfozy składają się teksty zachłannie gromadzące rzeczywistość: prozaiczną, nad wyraz konkretną. Jak w Facecie z szybą, gdzie, bez gradacji, pojawiają się w porządku „niewartościującym”: szyba, cena książki, szczegóły dotyczące zdrowia i choroby, kłótnia z żoną, hamburger. Rzeczywistość ta w ułamku sekundy – w puencie (Nieśmiertelni, Psy i kasztany), czy nagłym odejściem od zwyczajnego – przeobraża się. Z trywialnego wyłuskuje się duchowe, metafizyka błyska w metaforze, złamanym schemacie językowym. W Jesieni taką funkcję pełni wprowadzenie motywu snu, w Zimie – antropomorfizmów. Te momenty czynią z reportażowych zapisków, uparcie zatrzymujących błahostki, oczywistości, jakich doświadczamy na co dzień bez liku, poezję („nie wiadomo skąd wyskakuje/ ruda wiewiórka, aby błyskawicznie/ wspiąć się po pniu i zniknąć/ nie wiadomo gdzie Nieoczekiwana/ porcja wdzięku”, Wiewiórka).

W Facecie... miejscem, w którym odkrywa się przed czytelnikiem inna rzeczywistość jest „szyba”. Wprowadza ona deformację, choć na poziomie subtelnym, bo przecież świat widziany przez szybę jest tym samym światem. Różnica tkwi raczej w samym podmiocie postrzegania, w jego świadomości – szyba wprowadza izolację, kruchość, zamazanie. W tekście odbija „głupie miny”, pełniąc tym samym funkcję lustra, choć szczególnego. Można rzec – projekcyjnego, bo niewyraźne, mało precyzyjne odbicie zmusza jakoś patrzącego do własnych dopowiedzeń, rozwinięć. Co odbija się w szybie autora Ziemi otwartej do połowy?



II.


Poezja Czuka to, poza grą słowną (najbardziej obecną w ostatniej części tomiku), gra cytatów i nazwisk. Tak jest w intertekstualnym cyklu, głęboko zanurzonym w tradycji, Ubodzy i obcy. Wymieńmy kilka nazwisk, które padają na kartach Ubogich...., wskazując na czytelnicze fascynacje poety. Rilke, Sokrates, Szekspir, polscy romantycy: Norwid, Mickiewicz, dalej: Staff, Lechoń, Wierzyński, Brodski, Cwietajewa, Jarniewicz, Filipczuk, Brodski, Szestow (…). Poeta przepuszcza przez własna wrażliwość opowieści poetyckie, zdarzenia historyczno-literackie. Bywa liryczny, czuły; moduluje frazę: wydłuża ją, gdy trzeba (Czas zamknięcia oczu: Surrealizm i samotność), skraca, jak Różewicz, gdy mowa o Holokauście (Getto doktora Edelmana).



III.


I moja ulubiona część książki - Tak jak złodziej w nocy. Czuku podtrzymuje swój językowy wybór, wynikający zapewne ze świadomości, że nasz język, chcąc nie chcąc, uczestniczy w kulturze (sarkastyczna definicja „dobrego wiersza”: Globus). Stosuje homonimię, paradoksy, rozbija idiomy. Czasami sensy wyłaniają się z przypadkowo dobranych słów, wedle reguły skojarzeniowej, brzmieniowej.

Poeta obficie czerpie z tradycji, aczkolwiek powierzchniowo: z tego co osadziło się w języku; zarazem zgrabnie wplata kulturowy „osad”w język poetycki. Dzięki tym zabiegom powstają postmodernistyczne zabawki, czasami gierki, zagadki, rymowanki, sentencje. Bywa że trawestacje czy parafrazy. Tak czytam np. Film – gdzie w 1 cz. pobrzmiewa piosenka Stachury, w 5 - Tuwim i jego Lokomotywa, w 6 – dziecięca rymowanka ("Siedzi baba na cmentarzu/ trzyma nogi w kałamarzu/ przyszedł duch – babę w brzuch/ baba fik, a duch znikł”). Całość poprzedza cytat z popularnej piosenki (Jedzie pociąg z daleka...), zapowiadający rytm, narzucający muzyczność utworowi, a zarazem lekkość, swoiste przymrużenie oka. Niemniej jednak za tą niepowagą kryją się ważkie treści – lęk, samotność, przemijanie, śmierć. Można pytać o funkcję takiego ujęcia problemów fundamentalnych, o celowość podobnych kontrastów, zgrzytów, dysharmonii. Surrealna, choć estetyką bliska bardziej Brzechwie (Sen o siedmiu szklankach Adasia Niezgódki), metamorfoza Lechoniowego wagonu w kałamarz wprowadza wątek metapoetycki a zarazem egzystencjalny („A w ostatnim kałamarzu/ siedzi baba na cmentarzu”). Kałamarz zaprowadza nas w rytmie pociągu/ bicia serca na cmentarz. Tak prosto, a zarazem tak przerażająco dochodzimy do epifanii - tych najgłębszych, ujawniających się w poetyckich/sennych olśnieniach, doświadczeniach podmiotu: do śmierci nie trzeba dojrzewać, ona jest obecna, jest tu i teraz. „Baba” z cmentarza „siedzi” od zawsze w ”ładnej dziewczynie” z pierwszej części wiersza.

Temat śmierci, mroku, lęku (słowa przynależące do tego samego pola znaczeniowego), pojawiać się będzie często i uparcie w tomiku (np. wiersze Nawet koniec, Twój upór, Śmierć urojona, cykl: Moc niestworzonych rzeczy), często skojarzony z pytaniem o Boga. I nie znajdziemy tu prostych konstatacji, raczej spotkamy się z mnożeniem wątpliwości, dochodzeniem do chwilowych rozwiązań nierozwiązywalnego – na różne sposoby, różnymi drogami. Poprzez kalkulację (Moc niestworzonych rzeczy: „żyj tak/ jakby bóg był/ On ci się odwzajemni / tym samym”), racjo (słowa o pojęciu potrzeby wiary myśl I – tamże), sofistyczne gry intelektualne, emocje czy myślenie życzeniowe (tęsknota za Domem – D.O.M.). Zarazem towarzyszą tym myślom dramatyczne doświadczenia końców, przemijania (krótkie zbudowane na paradoksie wierszyki budujące tekst Mnie to nie dotyczy) oraz zdziwienie, niedowierzanie (Sonet IV).

A potem pojawia się wiersz Duch Święty, który w sposób jawny, splatając te wszystkie niepokoje w jedno, jednak podpowiada rozwiązanie, definiując podmiot wierszy:

Myśl Pana Boga
zamknięta w ludzki
oddech

Dotknięcie wiatru,
otwarte drzwi,
wolna droga.

Wola czynienia tak.
Upór w życiu
i umieraniu.

Ja.


Wracając do pytania o tytułową szybę. W szybie Czuku odbija się lęk egzystencjalny, z niego też rodzi się poezja („po co to piszę bo boję/ się napisać że się boję/ciągle się boję stale” - Globus ). To samo widzenie przez szybę/ w szybie, „jak przez mgłę, niejasne” i jego proweniencję (Pieśń nad pieśniami) odnajdziemy w autotematycznym tekście Biała nieznajoma, który traktuje o bezradności piszącego, któremu zostaje już tylko wtórowanie („Tyle już wierszy napisano/...”). Nawet jeśli Facet z szybą to „wtórowanie” (czy dziś pisanie może nie być intertekstualne?), to udane, gdyż poprzez „słowność” tekstów Czuku przebija się coś, co można by nazwać duszą.







"Topos"nr3, 2013.