Projekt ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn
Dodane przez pio dnia 26/03/2006
Projekt ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn pojawiał się w parlamencie trzykrotnie, po raz pierwszy już w 1996 roku. Autorkami pierwszego projektu były prawniczki, Małgorzata Fuszara i Eleonora Zielińska. Do Sejmu został wniesiony dwukrotnie - najpierw jesienią 1996 roku z inicjatywy Parlamentarnej Grupy Kobiet, po zebraniu 160 podpisów posłanek i posłów. Niestety nie został wówczas rozpatrzony, zalecono zmiany, po których wprowadzeniu w lutym 1997 roku wniesiono go z inicjatywy grupy 120 posłanek i posłów. Ten projekt również nie został skierowany pod obrady Sejmu, ze względu na, jak ujęło to Prezydium Sejmu, "zbyt dużą liczbę innych projektów ustaw czekających na rozpatrzenie". W tej sytuacji do pierwszego czytania projektu udało się doprowadzić posłance - sprawozdawczyni, Iwonie Śledzińskiej - Katarasińskiej, która podczas obrad Sejmu zgłosiła wniosek o uzupełnienie porządku obrad. Po zaaprobowaniu jej wniosku przez Sejm 18 czerwca 1997 roku odbyło się pierwsze czytanie projektu. Został on skierowany do prac w trzech komisjach sejmowych: Sprawiedliwości i Praw Człowieka, Polityki Społecznej i do Komisji Ustawodawczej. Mimo to projekt praktycznie nie miał szans, aby prace nad nim chociaż rozpoczęły się podczas ówczesnej kadencji, bowiem we wrześniu tego samego roku odbyły się wybory parlamentarne.


Kolejna wersja projektu została wniesiona do Sejmu w 1998 roku, ponownie z inicjatywy Parlamentarnej Grupy Kobiet. Pod tym projektem podpisało się już tylko 71 posłanek i posłów. Z pewnością nie bez znaczenia pozostaje tu fakt prawicowej przewagi podczas kadencji 1997-2001. Projekt ten został skrytykowany przez ówczesny rząd, między innymi jako niezgodny z prawem unijnym. Proponowane rozwiązania, dotyczące parytetu czy kontrolowania treści podręcznikowych pod kątem wzorców kobiecości i męskości, rząd ocenił jako niepraktykowane w krajach Unii Europejskiej i nie tylko, wykazując się w ten sposób ewidentnym brakiem wiedzy.
Ta negatywna opinia nie mogła przeszkodzić pierwszemu czytaniu w Sejmie wspomnianego projektu, dlatego odbyło się ono 4 marca 2003 roku. Myślę, że warto tu poświęcić więcej uwagi dyskusji, która odbyła się wokół projektu posłanek i posłów ówczesnej opozycji. Joanna Bator dokonała pewnej rekonstrukcji wizerunku kobiety, jaki wynika z dyskursów prowadzonych przez prawą i lewą stronę sceny politycznej. Na podstawie analizy wypowiedzi polityczek i polityków podczas debat oraz tych cytowanych w artykułach prasowych J. Bator wyodrębniła 3 typy mówienia o kobiecie, które ukształtowały się w polskiej debacie politycznej:
• typ narodowo - katolicki - posłanki i posłowie prawicy (Klub AWS, Nasze Koło, KPN-O, ROP). Ten typ autorka nazywa również dyskursem nierównościowym;
• typ liberalny - część Unii Wolności, część SLD, nieliczni posłowie PSL;
• typ radykalny - skrajna frakcja SLD. Te dwa typy stanowią dyskurs równościowy. Należy przy tym zauważyć, że zwolennicy typu liberalnego kładą większy nacisk na konieczność dyskusji i dopuszczają możliwość negocjacji .
W ramach dyskursu katolicko - narodowego kształtowana jest nowa odmiana Matki Polki, której zadanie polega na kultywowaniu i chronieniu chrześcijańskich wartości w obliczu zagrożeń ze strony "barbarzyńskiej" Europy. Obszarem realizacji bohaterstwa i poświęcenia Matki Polki jest tradycyjnie dom i rodzina.
Wizerunek kobiety będący efektem języka liberalnych i radykalnych zwolenników emancypacji odpowiada ideałowi obywatelki, która na równych prawach uczestniczy w życiu społecznym i politycznym, jest świadoma przysługujących jej praw, potrafi z nich korzystać oraz bronić ich w sytuacji zagrożenia

Te dwa odmienne wizerunki kobiety wyłoniły się z debaty, która odbyła się po pierwszym czytaniu projektu ustawy, również 4 marca 1999 roku. Argumenty posłów prawicy opierały się na kilku powtarzających się tezach, które - ich zdaniem - miały świadczyć o tym, że równość płci jest w Polsce faktem, zatem nie ma potrzeby wprowadzania gwarantującej ją ustawy. Posłanki AWS kolejno w swoich wypowiedziach deklarowały, że nie wierzą w dyskryminację kobiet w Polsce, które przecież mają zagwarantowaną równość poprzez art. 33 konstytucji oraz zdrowy rozsądek społeczeństwa. Według słów posłanki AWS Zdzisławy Kobylińskiej "(...) projekt ustawy miesza dwa porządki. Z porządku naturalnego, antycznego, w który wpisana jest równość kobiety i mężczyzny z racji ich godności osobowej, a co za tym idzie z ich równości jurydycznej, społecznej czy politycznej, wyciąga się wniosek, iż kobieta i mężczyzna mają w życiu i społeczeństwie do spełnienia jednakowe role" .
Przekonanie o dychotomicznej różnicy płci szczególnie jaskrawą postać przybrało w wypowiedzi innej posłanki AWS Ewy Sikorskiej - Treli, która twierdzi, że "kobieta w Polsce zawsze była dobrze traktowana, oddawano jej należyty szacunek, obdarzano licznymi godnościami i zaszczytami". Wreszcie konkluduje:
"Z dumą mówi się o nas ‘Matki Polki’ dla podkreślenia naszej doniosłej roli w życiu zarówno rodzinnym, jak i narodowym kraju. Jesteśmy w przytłaczającej większości krajem chrześcijańskim i katolickim. To w naszej religii i kulturze chrześcijańskiej kobieta zajmuje szczególną rolę. Bóg stworzył mężczyznę i kobietę i dał im odmienne role w życiu. Nie należy zmieniać tych ról i poprawiać Stwórcy w jego zamysłach".
Kolejne przedstawicielki prawicy podkreślały, że "kobieta i mężczyzna to jednak nie to samo", "tylko kobieta może być matką, a tylko mężczyzna - ojcem", a stawianie znaku równości między kobietą i mężczyzną jest zasadniczym błędem zwolenniczek i zwolenników równouprawnienia. A przecież projektodawczyniom ustawy ani przez moment nie chodziło o to, żeby kobieta była ojcem, a mężczyzna matką, lub żeby byli tacy sami. Chodzi o równe prawa i równe szanse, czego posłanki i posłowie prawicy zdają się nie dostrzegać.
Wypowiedzi przedstawicieli opozycji stanowiły krytykę panującego patriarchatu, którego charakterystyczną cechą jest nierówny status kobiet i mężczyzn. Wskazywano na międzynarodowe zobowiązania Polski, ratyfikowane konwencje i dokumenty. Mówiono o prawach kobiety jako prawach człowieka oraz konieczności walki ze stereotypami, które stoją na straży niekorzystnych dla kobiet różnic w życiu społecznym .
Na koniec posłanka SLD Danuta Waniek zwróciła uwagę na zasługi emancypantek i sufrażystek oraz rolę feminizmu jako ruchu społecznego w walce o zrównanie statusu kobiet i mężczyzn. "Niezależnie od tego, co dzisiaj z różnych trybun i ambon mówi się na temat feminizmu, a w ustach prawicowych polityków najczęściej brzmi to jak obelga, prawda polega na tym, że kobiety współczesne, również te o poglądach prawicowych, korzystają z efektów wytrwałej i często desperackiej walki tych nielubianych przez nie feministek (...), dzięki którym kobiety stały się obywatelkami, uzyskując po pierwszej wojnie światowej prawa wyborcze".

Całość dyskusji, jak skomentowała ją później na łamach "Rzeczypospolitej" Eliza Olczyk "przypominała dyskusję gęsi z prosięciem. Każda ze stron mówiła swoje, nie odnosząc się z reguły do argumentów przeciwnika. Byłoby to zresztą trudne, ponieważ mówiły o zupełnie różnych sprawach, które w żaden sposób się ze sobą nie łączyły" . Agnieszka Graff dodaje, że w istocie trudno mówić o konstruktywnej wymianie zdań, gdy jedna strona opisuje sytuację na rynku pracy, powołuje się na prawa człowieka, konwencje międzynarodowe i rekomendacje Rady Europy, druga zaś opowiada o Matce Polce i zamysłach Stwórcy, a najpełniejszą gwarancję sprawiedliwości społecznej widzi w prawie naturalnym .
W efekcie druga próba uchwalenia ustawy nie powiodła się. Następnego dnia po debacie, czyli 5 marca 1999 roku, w przeddzień Międzynarodowego Dnia Kobiet, projekt został odrzucony stosunkiem głosów: 212 za odrzuceniem, 177 przeciw, 19 posłanek i posłów wstrzymało się od głosowania .



Trzecia próba uchwalenia ustawy ma miejsce w tej chwili, czyli w latach 2002 - 2003. 23 kwietnia 2002 roku przedstawicielki Parlamentarnej Grupy Kobiet złożyły u marszałka Senatu, Longina Pastusiaka, kolejny projekt ustawy o równym statusie kobiet i mężczyzn. Senat Rzeczypospolitej Polskiej przyjął projekt 19 grudnia 2002 roku i skierował go pod obrady Sejmu. Głosowano nad nim w piątek
13 maja 2003 roku, kiedy to głosami Sojuszu Lewicy Demokratycznej, Unii Pracy oraz Samoobrony został skierowany do dalszych prac w komisjach sejmowych. Przedstawiciele większości klubów i kół parlamentarnych opowiadających się przeciw ustawie podkreślali, że większość zapisów z projektu ma już swoje odzwierciedlenie w polskim prawie. Krytykowano głównie dwa zapisy, o planach utworzenia Urzędu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn oraz wprowadzenia systemu parytetowego w udziale przedstawicieli każdej płci w organach władzy. Jeden z posłów Polskiego Stronnictwa Ludowego stwierdził, że jest przeciwny ustawie właśnie dlatego, że szanuje kobiety. Nie chciałby myśleć o swoich koleżankach z parlamentu, że dostały się do niego dzięki ustawie, a nie własnym kompetencjom. Jest to argument bardzo często powtarzany przez przeciwników rozwiązań kwotowych. Zastanawiające jest w takim razie, skąd w polskim parlamencie obecnej kadencji tylu niekompetentnych posłów. Przecież to rzekomo ich wiedza i umiejętności decydowały o wyborze. Jedna z kobiet - polityczek stwierdziła żartobliwie, że demokracja znajdzie odzwierciedlenie w Sejmie i Senacie dopiero wtedy, kiedy zasiądzie tam tyle samo niekompetentnych kobiet, ilu niekompetentnych mężczyzn.

Pozostaje mieć nadzieję, że tym razem uda się doprowadzić do uchwalenia ustawy, szczególnie w sytuacji, kiedy większość w Sejmie stanowią posłanki i posłowie lewicy. Podczas wyborów deklarowali poprawę statusu kobiet i obiecywali traktować kwestię równouprawnienia jako priorytet. Oby dotrzymali słowa.
Ustawa ma służyć lepszej ochronie praw kobiet w życiu społecznym i politycznym demokratycznego państwa, dlatego potwierdzona zostaje konstytucyjna zasada równości kobiety i mężczyzny i zakaz dyskryminacji ze względu na płeć. Ustawa definiuje dyskryminację ze względu na płeć, zarówno bezpośrednią, jak i pośrednią. Jako dyskryminację ustawa traktuje również molestowanie seksualne, definiując je jako: "nieakceptowane zachowanie o podłożu seksualnym naruszające godność osoby molestowanej lub wywołujące atmosferę zastraszenia, upokorzenia lub wrogości, gdy akceptacja takiego zachowania lub jej brak będzie stanowić podstawę podjęcia decyzji dotyczącej osoby molestowanej"; a także "niezaspokajanie specyficznych potrzeb każdej płci w dziedzinie ochrony zdrowia". Pojawia się w niej również zasada o przeniesieniu ciężaru dowodu na sprawcę dyskryminacji.
Ustawa domaga się uwzględnienia równych praw kobiet i mężczyzn
w podręcznikach szkolnych i innych środkach dydaktycznych stosowanych w szkołach wszystkich typów, innych placówkach oświatowych oraz szkołach wyższych. Sporo przepisów dotyczy ochrony praw pracownika, np. pracodawca nie może zadawać kandydatowi pytań dotyczących jego stanu cywilnego i życia rodzinnego oraz planów w tym zakresie. Pracodawca nie może zadawać kandydatowi pytań dotyczących jego stanu zdrowia, chyba że są one uzasadnione rodzajem pracy lub warunkami jej wykonywania. Jest obowiązany, na żądanie kandydata, który nie został zatrudniony, do przedstawienia w formie pisemnej, w terminie 30 dni od dnia doręczenia żądania, informacji o kwalifikacjach, jakie posiada zatrudniony kandydat płci przeciwnej. Ustawa zakazuje wcześniejszego rozwiązania stosunku pracy ze względu na wiek pracownika bez jego zgody.

Wreszcie ustalany jest udział kobiet w organie kolegialnym wybieranym, powoływanym lub mianowanym przez organ władzy publicznej. Szerzej o zasadzie parytetu piszę w następnym rozdziale.
W projekcie podkreślono równe prawa i obowiązki kobiet i mężczyzn w życiu rodzinnym. Ich wykonywanie nie może być powodem dyskryminacji. W szczególności oznacza to prawo do decydowania, w granicach przewidzianych prawem, w sprawach związanych z odpowiedzialnym decydowaniem o posiadaniu dzieci.
Projekt ustanawia jako centralny organ administracji rządowej właściwego w sprawie równych praw kobiet i mężczyzn - Prezesa Urzędu do Spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn. Zakres jego działania pokrywa się z obowiązkami obecnego Pełnomocnika Rządu do spraw Równego Statusu Kobiet i Mężczyzn.