Judyta Ciszewska
Dodane przez joanna fligiel dnia 18/02/2016
Judyta Ciszewska (1991) – publikowała w pismach lokalnych i ogólnopolskich, nominowana w III Ogólnopolskim Konkursie na tomik wierszy Duży Format w kategorii przed debiutem (2015). Jej wiersze ukazały się w ‘’Antologii Poetów Wsi. Słowa przysiadły na miedzy’’ (2012) oraz w ‘’ Antologii WierszYstawka ‘’ (2014).

Autorka tomu ‘’Przystań bez cumy’’ (Poznań, 2016), z którego prezentowane są wiersze.




TWÓRCZOŚĆ




w tym wierszu, nie ma czułości do Ciebie


po naszej ostatniej kłótni, ciągle słucham Edith Piaf
i wiem – świat przemilczy każdy krok,
który oddalał nas od siebie. kiedy wrócisz,
pójdę na spacer w stronę wierszy pełnych twoich dawnych
gestów. uwierz –

dlatego zapomnę na moment, że wczorajsza noc
miała w kącikach ust
krople wina. zacznę oddychać spokojnie,
zachwycać się byle czym. może w takiej chwili,
umacniają się ciche przystanie?




mąż na niepogodę


nie tylko ja znam login i hasło do swojego życia.
moja matka zdradziła je księdzu,
który mnie ochrzcił, a ja mężczyźnie – ojcu moich dzieci.

obiecał, podniesie wszystko, co upadnie:
szczotkę do włosów, łyżeczkę, zabawki.
będę na to patrzeć i milczeć.

teraz, kiedy starość zagląda nam w oczy,
wszystkie koce, niedokończone obrazy, wciąż coś znaczą.
podarowali mi je mężczyźni,
powiedzieli kiedyś – pozostanie po nas
czułość ze wspólnych nocy.




decyzje


pół nocy myślałam o tym
– czy jesień znów
będzie wypisywać recepty
na hascovir
mówić: musisz zmienić adres.

wczoraj spakowałam do torby ubrania i trochę tomików,
lecz wciąż nie wiem dokąd mogłabym się wyprowadzić,
gdzie wyleczyć się z bezsenności.

kiedy zaczynam się żegnać z tutejszym lasem,
swoim kotem, na moment przed oczami pojawia się mgła.
trudno mi zjeść obiad (znów chudnę).

uwierz – moje trzecie oko osłabło.




uspokoić się w innym mieście



muszę się wyprowadzić. kiedyś byłam
pewna, że wszystko, co pachnie zbożem, żytem,
będzie mnie chroniło przed złem. zaczęły się dni,
kiedy wyjeżdżałam (gdziekolwiek). trudno mi było wrócić,

nazwać szczęściem to, za czym tęskniłam
będąc małą dziewczynką. ostatnio widzę w snach:
morze i słyszę głos. ono nie może wyrzucić na brzeg muszli.
budzę się i wiem dlaczego – ludzie je podnoszą, a potem

zostawiają w miejscach, do których nie wrócą. oddycham
z trudem. chcę zadzwonić do Uli i powiedzieć:
to miasto ma blizny jak ja.




stany


znowu nie mogę nikomu powiedzieć
o przeszłości. ona jest w domu z powybijanymi szybami.
czasami wchodzę do zakurzonych pokoi, wyciągam zdjęcia z ramek.
jednak nic nie zabieram ze sobą.

uwierz – tylko tam, mogę być nazywana jesienią.
wciąż myślę, że wiesz
dlaczego w barach milczę i obserwuję, jak ludzie wyciskają miąższ
z czego się da. niektórzy potem płaczą,
opuszczają Kraków.

zło jakie po sobie pozostawili,
zejdzie dopiero po innej stronie morza.




wiersz

dla Joanny Starkowskiej


podobno wszystkie drogi prowadzą przez szkło.
*
widziałam we śnie, jak odbija się w nich: złość, brud.
można tego nie zauważyć.

w pośpiechu szłam do miejsca,
gdzie powiedziałam: jestem jak wymarła huta. niewielu widziało,
tysiące takich jak ja. niebo nade mną,
zawsze było zachmurzone.
momentami czułam, że zamiast deszczu, ześle wersy.
trzeba będzie je posypać popiołem.

gdy ktoś zasypiał na dłużej,
wyrzucałam kruche kawałki powietrza, a to oznaczało,
że niebawem wrócę tam,
gdzie znajduje się moja ostatnia przystań bez cumy
i powiem Joanno: niech mnie zaleje cyna i blask.


*
Słowa oznaczone kursywą pochodzą z wierszy Joanny Starkowskiej:
,,Wydmuchiwanie’’, ,,Remonty, popioły, gładź’’, ,,Piosenka industrialna’’, ,,Wydech’’





***
Przystań bez cumy

Książka Judyty Ciszewskiej to opowieść o podróżowaniu z omijaniem przystani, o poruszaniu się w bezkształcie, w amorficznej postaci morza, deszczu, w których trudno rozpoznać samego siebie, po morzu, deszczu, od miasta do miasta, gdy życie dochodzi do granicy, kiedy trzeba przejść przez trudny, niebezpieczny, nienależący do nikogo obszar obojętności, symbolicznie przypominający śmierć…
- Edyta Kulczak



„ale czuję, więc piszę” – wyznaje Judyta Ciszewska na łamach debiutu i to „czucie” winno być najlepszą rekomendacją. (…) I tak dobrze, że na naszych oczach postanowiła stanąć pod tym drzewem, skoro do tej pory takie „podróże wolała odbywać sama”. Pora więc na lekturę, do której zapraszam.
- Rafał Różewicz