mocne męskie, mocne kobiece
Dodane przez swewa dnia 07/08/2018
1.

Marek Przybyła

Granat Wioletty

Kiedy płyn w twoim rdzeniu kręgowym ma kolor granatu i nasienie także, kiedy twoja krew miesięczna jest krwią granatu jesteście pomazańcami tej barwy. Granat to jeden z członków wielkiego Klanu Niebieskich. Granat jest dostojny i szanowany jak starszyzna rodowa. Nie ustępuje mu tylko matuzalem Indygo. Ale zanim zatoczymy Koło Błękitów trzeba pamiętać, że na początku jest nieskalana Biel. Długo potem, aż co najmniej dwie galaktyki znikną biel nabiera delikatnego niebieskiego odcienia. Nieboskłon bieli tężeje (znowu mijają eony) i Błękit najjaśniejszy z klanu włada od tego czasu niepodzielnie światem. Karmi i poi ludzi i zwierzęta. Jeśli się zbytnio nasyci przelewa się i zapładnia oceany. Jeśli słońce się zapomni i zbyt długo przegląda się w błękicie pojawia się Turkus. Słońce czasem miewa problemy z Księżycem. Jeśli płacze to jego łzy są turkusowe – to te cenne kamienie, które ludzie odnajdują w ziemi i które ich tak bardzo cieszą. Ultramaryna to ciepły niebieski zakochany w czerwieni ziemi. A pomiędzy tymi wszystkimi wyrazistymi członkami klanu są jeszcze liczne odmiany braci niebieskich łączących się w pary. Cyjan, Aqua, Kobalt, Lapis lazuli. A my możemy patrzyć z zachwytem w nieskończoność ich oddalenia.


Marek Przybya, LILITH, obraz olejny, 2018





2.

Agata Cichy

black opposition

czarny sztandar. twarz z obrazów. lubi obrazki.
cztery lata. drży. skóra piecze. i oczy. pod spojrzeniem. boskiej.
matka za włosy od katafalku. za drzwi. na mur. gdy po krzesłach.
do babki tulać w koronkach.

janka. wydziedziczona. z bękartem. wdowcowi do dziesięciorga. macoszyć.
płowy warkocz. hardość generała przodka. uda w zatrzask:
ni starzec, ni znachorka. ani puk, ani stuk.
krowiarki. dojne. wyskrobane. nie-kumy.
imię. perukę. czarne warkocze. kołyska huś-huś:
uśnijże mi uśnij, albo mi urośnij. możesz mi się przydać. w pole gąski wygnać.
moja jest. wara od. nie dam na zatracenie.


anna. nieświęta. męczennica. pokurcza na świat.
siekiera. nóż. razy. gdzie padnie:
ty dziwko. załatwię ciebie i twojego bachora.
dama: ciemne okulary. bo schody za śliskie.
rękawiczki. bo wrzątek nieopatrznie.
w piec czarne warkocze. kabel na grzbiecie:
zmarnowałaś mi życie. lepiej, żebyś się nie urodziła, pokurczu przeklęty.
w nierychliwego, ale sprawiedliwego Pana B. wierzy.
tym co rok to prorok. akuszerkę. skrobacza, gdy ślubni „żąć”
na róg. do dającej za: ile łaska kochany.
złorzeczy: to grzech. morderczynie. w piekle będą się smażyć!

basia. pokurcz. osiem miesięcy pod igłami: ty już urodziłaś, czy dopiero zaszłaś?
brzuch co rano. waga na minus. relanium na skurcze. po kądzieli: matka polka.
studiujący rozchylenie. ochłap mięsa. na jeden, na dwa, na trzy palce.
w rozdartą: ścierwo nie łożysko. niedotleniony neonantus.
tylko 6 pkt. do inkubatora. nie dopuszczać pierwiastki. karmić butlą.

rodzicielka anna: święta jesteś córko. urodziłaś. mama z ciebie dumna. babcia też by była.
twój pojechał do mamuśki. pierdol go.


baśka. etatowa. niezmiennie mamaPL. czarny protest. dyscyplinarka:
funkcjonariusz państwowy musi wykazać nienaganną postawę. pani postawa jest niemoralna.
z ambon i witryn: morderczyni dzieci. esesmanka. zamknąć. powiesić.
krok w krok. ramię w ramię. kropla w kroplę. idą. matka-córka. odór w nozdrzach, pamięć pokrzyku:
- chcę twojej cipy kurwo. nie ruszaj się
- możemy przyjąć zgłoszenie, ale nie możemy rozpocząć dochodzenia. nawet jak znajdziemy sprawcę.
córka nie została zgwałcona. no gdyby ją zgwałcił, to co innego. ściągnięcie majtek i obelżywe słowa nie wystarczą, proszę pań.

madonny. kumoszki kokoszki. rozczłonkowany płód:
bożena borys-szopa blokuje projekt #zatrzymaj aborcję. podczas gdy każdego dnia aborterzy zabijają troje dzieci.

wyją. psy. karawana idzie.

barbara. po abrahamie z balkonu. różowe sweterki w ogrodzie przedszkola vis-à-vis.
lubi te ruchome obrazki. czteroletnią z dołu. radosne:
chodź wietrze. potrzebny mi jesteś, by mój latawiec pofrunął!


Tekst jest ekfrazą do fotografii. Premiera - na wystawie "Błyskotki" grupy artystycznej Thinkpinkgang w styczniu br. na Wyspie Tamka we Wrocławiu


3.

Jowita Fala

GDY CZYTASZ MI Z WARG

to już nie są żarty on tam siedzi drugi tydzień

płaszcz się sczochrał krzaki nie są już tak gęste

zwykły zwyrol niegroźny dopóki majstruje

tylko przy sobie dopóki nie czai się w wuce

na pierwszym piętrze dla klas jeden–trzy

świadomość klasową mając w głębokim

poważaniu kończyłam taką szkołę

życia ściany w ciasnym pomieszczeniu

pociły się mimo zimy od tej pory trzymam

za klamkę nawet jeśli jest zamek

NIE CHCĘ WIĘCEJ BYĆ KSIĘŻNICZKĄ








4.

Miłka Malzahn

PROmantra słowiańska

Najpierw rozlega się suchy kaszel, bo gardło zaciska się samo. Potem, po serii krótkich poszczekiwań, zaczyna się nierówne, nerwowe mruczenie. Po chwili milknie, ale tylko na moment. Przerwa na głębszy oddech sprawia, że mruczenie powraca już stabilne, zrównoważone, w tonacji przyjemnej dla ucha. Długie, życzliwe „mmmmmmm” powoli wypełnia całą przestrzeń.

Słuchacze się ożywiają: szybkie szepty, ostatnie poprawki postawy (siedzącej) i dołączają: mmmmmmmmmmmmmmmmmmm

- Mmmmmmmmmmm….
- Mmmmmmmmmmmm…

Dźwięk wibruje coraz skuteczniej. Każdy z mruczących koncentruje się na coraz wyraźniej drżącym ciele, na rezonującej głowie, klatce piersiowej, na wypełniającym całe ciało: „mmmm”.

To przyjemne uczucie i mogłoby sobie trwać, ale PROwadząca nagle przestaje nadawać ton i sięga po dzwoneczek. Dzyń, dzyń!

Szokująco intensywny i krystaliczny jest dźwięk małego dzwonka. Większość osób podskakuje na swoich miejscach. Zaskoczenie nagłym urwaniem kojącego „mmm” jest ogromne, chociaż właśnie tego się należało spodziewać. Milczenie jest gwałtowne i dojmujące.

PROwadząca zaczyna łagodnym głosem:

- Uznane za wulgarne powiedzenie: „niech cię chuj strzeli” – mówi spokojnie. - Jest podświadomym odwołaniem się do przedchrześcijańskich wierzeń oraz ceremoniałów fallicznych. Obrzędy, uważane teraz za nasze, tradycyjne, mają w gruncie rzeczy charakter falliczny. Sprowadzili je tutaj nas Celtowie, chodzi o południowe regiony kraju. – Nieznacznie zniża głos, lecz szybko zaczyna i to od wysokiego tonu. - Lecz wierzenia te zostały przechwycone i zaadaptowane. Czy wiecie, że w pracach naukowych podkreśla się falliczny charakter boga słowiańskiego Wołosa czyli Welesa?

Słuchający kiwają głowami. Znany jest im Weles najwyraźniej. Wiedzieli o jego charakterze i rozumieją go doskonale.

- Jestem w stanie podejrzewać – kontynuuje PROwadząca - że powiedzenie owo po prostu oznacza: wszystkiego najlepszego. Albo coś w tym guście. Dobre życzenie wszelkiego pomnażania. – Odchyla głowę do tyłu, nie zmieniając wyrazu twarzy. - Zatem powiedzmy sobie wyraźnie: „Niech cię chuj strzeli bracie, siostro”! Niech strzeli, a pomyślność nigdy nie omija!

Szmer na sali sugeruje delikatne zaskoczenie, ale i gotowość do podjęcia wyzwania.
Dzyń. Dzyń. – PROwadząca podnosi dzwoneczek i potrząsa nim energicznie.

- Proszę bardzo – mówi z naciskiem. - Powiedzmy to sobie teraz, żeby przełamać to historyczne zakłamanie. Odważnie. Bez uprzedzeń! Każdy do każdego: „Niech cię chuj strzeli! Bracie, siostro”!

Salę ogarnia gwar: niech cię chuj strzeli, niech cię chuj strzeli, niech chuj cię….

Gardło PROwadzącej znowu się zaciska, ale to nie jest kaszel. To wzruszenie.



KONIEC

(milkamalzahn.pl)






Rafał Różewicz


Kapka


Z rana,
z krana leci woda:

pionowa,
rozciągnięta.

Nieskończoność
roszczenia.

Upadek wody przypomina owczy pęd
ku samozagładzie,
ku odpływowi,
w stronę piekła.

Albo stado antylop
wyłaniające się zza wzgórza,
wbiegające wprost
w przerażone oczy Simby.

Włożyć rękę w jej strumień,
to poczuć na własnej skórze,
jak się ratuje jednostki z transportu
tłumu.

Kilka kropel. Życie
uchodzi z nich jednak na sucho.
Bardzo szybko i cicho.

Bo ci co umierali,
wciąż mają ginąć.

Dopiero gdy zakręcam wodę,
na firmamencie kranu
pojawiają się pojedynczości, outsiderzy,
którzy przynoszą kapkę
nadziei na coś.

Ale nawet oni długo się nie utrzymają.






Katarzyna Zwolska - Płusa

***

nie możesz mieć domu pełnego dzieci,
więc dam ci dom pełen zwierząt.

którejś nocy zmieniłam się w łasicę,
zagryzłam cię – większego ode mnie
i od tamtej pory nocami zmieniam się
w jenota.

napinam prążkowane wersami mięśnie.
mogłabym tak (dosłownie) dobiec pod las
aniołowski, ze starego domu wyjeść zapasy wilgoci
i światła, wyssać wszystkie ich ciąże jak jajka,
(dziwne, co pożądanie robi z głupimi ludźmi.)

i chociaż nie możesz mieć domu pełnego dzieci,
dam ci dom pełen zwierząt, poezji i truchła.


grafika - Katarzyna Zwolska - Płusa




Rafał Gawin

PAŃSTWO TYŁEM. BIEG PRZEZ PŁOTY

Koniec przychodzi z drugiej strony, a może to ta twoja
ma inny numer. Kto powiedział, że wygrałeś tyle, ile ci
się należało, na ile liczył od pierwszego twój personalny
trener – czas, czas, czas. Twój osobisty dealer i masowy
producent dobrych zmian. Patrz, jak łatwo wyrównywać
szanse chudych wersów. Jak szybko zdania pozwalają się
karmić grubymi frazesami. Uprawiasz politykę? Przerzuć
się na miłość, niech ci stanie w gardle tolerancja i parytet.
Przerzuć się przez płot i zostań lokalnym bohaterem, bratem
swojego cienia. Bolek spalił Lolka i zaciera ślady grubą
podeszwą, gdy zza krzaka wystaje dowód zbrodni: okrągły pień
do robienia stołów, sztywny niczym martwa Tola, gwarant
rodziny w procesie przesądów. Drewniana atmosfera skrzypi,
zjadana przez samozwańcze korniki. Pierwsza strona na nic
nie liczy, nieoznaczona, nieobjęta, niegodna ciebie i twoich
przedwczesnych początków. Wszędzie epitety, znikąd epopei:
przegrywasz, gdy świat się klei i gdy się nie klei. Nawet naj-
lepszy cytat niknie w tej brei, miejscowej bieli ze sflaczałym
semaforem pośrodku.







Karina Stempel

Gdybyś był kobietą

Gdybyś miał takie ciało, miękki wosk,
i myśli kobiety, nie byłoby między nami
tajemnic, a w każdym razie nie takich,
w których nie widzę siebie.

Milczenie oznaczałoby tylko,
że każda niepewność
boli. Twoje gesty byłyby
dla mnie proste, słowa

miałyby funkcję zasłony,
nad wszystkim mgła
i ja – jak bóg, który widzi wszystko.
Nie jesteś kobietą, dlatego

cofam dłonie, żeby cię
nie dotknąć, nie uwolnić
niepotrzebnej czułości, zagryzam
język, jabłko, które podaję ci

kęs za kęsem i sama się nim dławię.
Gdybyś był kobietą, ja nie musiałabym
być kobietą. Może mogłabym wtedy
być sobą.




Ewa Sonnenberg

ANATOMIA SPOŁECZNA

mam miękkie serce i miękką dupę
taka sytuacja wydaje się beznadziejna
nie mam żadnych pleców
ciągle stoję w tym samym miejscu
nie mam żadnych pleców
dzięki temu nie dźwigam żadnych kamieni
nie mam też łokci
do przepychania się w tłumie
mam poranione kolana
od czołgania się
mam zakrwawione kolana
od wołania do nieba
stopy mi płoną
od chodzenia po rozżarzonych węglach
stopy mam jak dwa kwiaty może dlatego
nie idę po trupach do celu
ręce mam za małe żeby utrzymać kasę albo karabin
ręce mam podziurawione dlatego czas
przesypuje mi się między palcami
ręce mam zbyt cenne żeby każdemu podawać rękę
mam dłoń idealną do żebrania
mam taką dłoń że wszystko widać jak na dłoni
nie mam serca żeby nie kłamać
nie mam łez żeby nie budzić litości
nie mam języka żeby nie powtarzać błędów
nie mam uszu żeby nie czytać w cudzych myślach
nie mam oczu żeby mi ich nikt nie zakratował
nie mam oczu tylko dwa czujniki
czułe na każdy gest
nie mam żołądka żeby nie głodować
nie mam pizdy ani chuja żeby być tym kim jestem
nie mam ust żeby mi ich nikt nie zasznurował
nie mam czoła żeby przed nikim nie składać pokłonów
nie mam głowy bo moja głowa od dawna jest gdzie indziej
nie mam głowy gdy będzie miała skinąć na tak
zrobi to za mnie ktoś inny

autorka zdjęcia: Barbara Ligman




Anna Agata Tomaszewska

Maj z mediatorem

Biała kanapa, śnieżne tapety, na parapecie konwalie,
za oknem dzieci szaleją na huśtawkach, pies merda ogonem,
ktoś za ścianą opowiada o ruchach Browna.
My, od dawna nie trenujemy żadnych ruchów.

W rogu pokoju składamy broń - moździerze, armaty, sztylety,
mówisz do mnie kochanie i patrzysz na dzieci huśtające za oknem,
mówię kotku i zaciskam pięść, odbezpieczam granat.

Pan od mediacji ma różowe dłonie, jasne spojrzenie,
widać, że nigdy nikogo nie zabił i nigdy nie umierał.
W przeciwieństwie do nas, seryjnych morderców.

Pan od terapii jest zmyślny, zna techniki zszywania małżeństw,
nawet tych, które do łóżka zapraszają snajperów i wielotysięczne
armie nienawiści. I nie jest zdziwiony, kiedy otwieramy usta,
a w nich zimna stal brzytwy, wilcze jagody, nuklearne wyrazy.





Karolina Kułakowska

4.

Wchodzimy do domu, jak do obcej historii, której początek przeoczyliśmy. Nie wiem czego
się spodziewać po pięknym ogrodzie? Pod którym krzakiem rozrzucono popiół z piwnicy,
dlaczego kobiety skaczą sobie do piersi, napinają brzuchy pod postacią żeberek. Wchodzimy


do domu jak z filmu Dolana. Matka nieboska wznosi oczy do nieba, do piekła zagląda
przypadkiem podczas kłótni z młodszym ciałem. Mieszkamy pomiędzy lodówką, a piecem
w plamie błękitu Turnbulla. Kiedy robi się melancholijnie, nie wyrażam zgody na liczenie


włosów. W zagięciach ciała jest kosmos pełen ciepła i wilgoci.







Obraz - z cyklu Granice II




Dariusz Eckert

INKUBUS

a kiedy przyjdzie nocą mimo snu
usta szorstką dłonią przykryje
uda rozepchnie kolanem
ogniem cię zaznaczy
i stygmat zostawi


i nie zaznasz spokoju
ni kochanka innego
i wyglądać będziesz nocy
i przybysza
i snu






13.

Maria Czekańska

Noeza Matyldy i rebelia kolorów

koryta różowej jaskini wypchały mnie na świat cieni
patriarchatu w niebieskiej skórze, ale to mój brat miał
błękitną krew. chowałam się w ciasnym pokoju, w rogu
stereotypizacji, karmiona sproszkowanym mlekiem z puszki
pandory: niebieski boi się różowego. odcinano mi pępowinę
powoli, abym nie nałykała się tuzina własnych wyborów.
moje mieszkanie było różowe i tylko czasem miałam wstęp
na niebieskie podwórze, głównie wtedy kiedy
zmógł mnie sen. z czasem przychodzili inni i przekłuwali moje
różowe ściany. słońce mnie parzyło i pamiętam,
jak w wieku niespełna dwudziestu lat odcięto mi pępowinę i zaczęłam
oddychać na zewnątrz, a moja skóra była już blada.

urodziłam się w niebieskiej skórze, odcięta od tlenu,
złakniona powietrza.





14.

Elżbieta Lipińska


Nóż w poszukiwaniu ofiary


Chyba jeszcze nigdy nie użyłam w wierszu słowa nóż.
Czy to sytuuje moje wiersze jako nieostre?
Nie, to nieadekwatny wniosek.
W końcu widziałam niejeden tępy nóż.

Jeśli są nieostre, to chyba z powodu
wrodzonego astygmatyzmu, ale mam nadzieję,
że korekta optyczna pomaga. Łagodność to nie ta
cecha wiersza, o jakiej marzę.

Rozmyślając nad przydatnymi narzędziami
(sztylet, chili, polemika) postanawiam się przyłożyć.
Ciekawe, co powiedzą specjaliści od poezji kobiecej.
kiedy krew się poleje. Już widzę te miny!

Nie darmo Brecht ukuł termin „starsza pani bez godności”.
To jest dokładnie to! Witaj, Sylvie, poderżniemy im gardła!





Paweł Biliński

genesis

to było parę dni po stworzeniu świata
leżałaś z odpryskami nieba we włosach
trawy dawały nasienie, drzewa owoce
a ja patrzyłem na ciebie jak Bóg
i wszystko w tobie było dobre

w tym dziwnym czasie pozbawionym ludzi
gdy dzień nie oddzielił się jeszcze od nocy
ja byłem pragnieniem, a ty oceanem
przyjmującym mnie zachłannymi falami
na których ledwie mogłem się utrzymać

więc zanurzałem się co chwilę
i ustami pełnymi słonej wody
jadłem twoje ciało

jak mięso głębinowej ryby








Wioletta Ciesielska

nie połykam

nie połykam łez - nie solę nimi zupy. nie połykam słów - nie dławię się puentą.
moje gardło zbyt płytkie - nie nadaje się na afisz. (potrafię jedynie skleić litery
klejem do tapet). zbyt szybkie spożycie powoduje zaparcie się wielbłąda

przed uchem igielnym. kleik wciskany, gdy nie patrzę (o, zobacz jaki piękny samolot -
'"amm"). brawo! połknęłam całe stado wielbłądów i nawet nie mam czkawki.
(drgawki, w takim przypadku, są jak najbardziej wskazane). byle na oklep do siebie.
na oklep, na krześle. twarzą w twarz. do siebie przypływy. odpływy trzymane za uzdę.
finisz tuż za zakrętem. smak czerniny zaprowadzi do gawry.









Monika Milczarek


człowiek w siedemdziesięciu procentach składa się z wody



śniłam że urodziłam plastikową laleczkę z krwią w środku

piętnaście centymetrów ciała pokrytego łuską

nie oddychała

wycięłam jej skrzela na plecach

zanurzyłam w wodzie

zaczęła pływać



jak możesz być moją mamą skoro jesteś bezpłodna?

zapytała



piję dużo wody właściwie nabieram w usta

odpowiedziałam głaszcząc jej plastikową twarz





ilustracja: Laura Makabresku




Ewa Solska

Kto się boi Zehry Doğan

Trzech rzeczy przynajmniej uczy ludzi Historia:
że zabić można każdego w każdym czasie,
że przemija w każdym miejscu każdy rząd i tron,
że po każdej wojnie sprzątają kobiety.

Że wygrywa ten, kto popełni przedostatni błąd –
to rzecz czwarta, która należy do królów
(królowie mawiają: całe życie jest w szachach,
a wieża jest kobietą).

I król patrzy na wieżę – to jedyna figura,
co ma taki sam zasięg w każdym punkcie gry.







Ana Mada

przeliczmy się

jesteśmy kobietą
wszystkimi i tą jedną
od dziennych spojrzeń i nocnych mroków
od daj mi już wreszcie święty spokój

kobietą skończoną wielką zazdrością
o inne ja i tamte młodsze
i o tę starszą pewnie
też coś w sobie ma

jestem pierwszą która podniosła
kamień w nią rzucony
drugą która wkłada
belkę w swoje oczy
i rozśmiesza wiatr

zostajesz z tą z którą jest ci
chwilowo trochę jaśniej







20.

Michał Świątek


W poszukiwaniu dobrego seksu (fragment powieści)

Heniek był nieakceptowanym. Od lat stykał się z nietolerancją przez wzgląd na swoje upodobania seksualne. Co ciekawe głównie był dyskryminowany przez kobiety z którymi był oraz przez facetów którym rżnął kobiety. Był seksualistą. To mało znana orientacja. Wiele osób jej nie rozumie. Ja wytłumaczę.
Jak ktoś jest mężczyzną – homoseksualistą i ma dziewczynę, żonę – to i tak chce innych facetów. Heniek miał tak, że mógł mieć dziewczynę czy żonę, ale dalej pragnął innych dziewczyn.

To nie jest nic nienormalnego, no taki popęd.

To nie tak, że on chciał te kobiety dla siebie, on chciał pieprzyć je z troski. Kiedyś rozpłakał się na myśl, że nie przeleci całego Krakowa. Żal mu było każdej kobiety, której nie zerżnął.
Nie dlatego, że był tak dobry w łóżku (a był dobry). Był dobry w łóżku, gdyż kobiety ufały mu i czuły się przy nim bezpiecznie.

Tu wplotę dygresję. Nie wiem, czy ktoś z was tak patrzył na tę sprawę. Ja niedawno tak patrzyłem. I tak dostrzegłem, że z monogamią jest jak z wegetarianizmem. Nie wiedza jest błogosławieństwem i dla wegetarian, i dla zaborczych partnerów. Niemal wszyscy wegetarianie uwielbiają żelki – ale jak wiedzą, że ta słodycz to z krowy pochodzi..., to im rzędnie mina. Jednak nie tylko wegetarianin może wyczuć, że coś jest nie tak. Bywa tak, że zapach innego chuja, tudzież cipy unosi się w powietrzu, podobnie jak kłamstwa. Jedna strona wtedy powtarza, że ma paranoje, zaś druga śpi w spodniach.

Ona nawet i zniesie, że on będzie uprawiał seks z inną, ale jak już będzie wolał innej towarzystwo, to ją szlag trafi. Z miłości oczywiście szlag ją trafi.

On również kocha ją tak mocno, tak trwale i tak doskonale i nawet może mieć najlepszego przyjaciela – jednak jeżeli, nie daj Boże, dobrze ją zerżnie, da przyjemność jego ukochanej – to z miłości trafi go szlag.

Zdrada z definicji polega na tym, że robimy to na co mamy ochotę, jednak nie chcemy zranić ukochanej osoby, nie chcemy jej skrzywdzić, a już nie daj Boże, aby dać jej to samo prawo, które daliśmy sobie.

Jest taki szczególny rodzaj miłości. Od pierwszego włożenia. Zazwyczaj, co ciekawe, kończy się w momencie, kiedy ktoś gdzie indziej komuś włoży. Tak bardzo się kochamy, co nie? Tak mocno.
I okazujemy sobie tyle troski. „Nie poślizgnij się”, „Weź szaliczek” Nie wiem, czy zauważyliście, że nagle cała ta miłość pryska w momencie, gdy ktoś komuś zrobi dobrze.

Heniu kochał seks. Od dziecka. Kiedyś nawet zazdrościł tym molestowanym seksualnie chłopcom przez namiętne młodziutkie polonistki, matematyczki. No nie poszczęściło mu się. Jako mały chłopiec chciał zostać księdzem. Tę profesję postrzegał jako coś wyjątkowego. Chciał jak najwięcej znać ludzkich sekretów. Ale jakoś nie pasował mu w tej idei brak seksu. Tak jakoś mu się życie ułożyło, że właściwie został kurwą. To znaczy od dawna – przychodziło do niego naprawdę dużo kobiet, żeby się wygadać i często nawet nie chciały się one pieprzyć. Ale dość już tego. Zacznijmy.





21.

Jarosław Trześniewski-Kwiecień



do ezawa

porzuciłeś kobietę nie była aniołem
zbierała na pustyni kwiaty tamaryszku
plotła wianki długo siedząc na kanapie
od rzeczy nie uciekniesz i od klamki
w drzwiach zatrzaśniętych głucho
jej sukienka w szafie z saszetką lawendy
a brat ci zazdrościł bachantek i ognia
zaprasza na kolację przy świecach i winie
wytwornie podając miskę soczewicy

porzuciłeś anioła i szczebel drabiny




do dawida

porzuciłeś kobietę z upadłym aniołem
nie chciała wyjść za siebie bo ile
można płacić obolem wartym tynfa
parytetem złudzeń na moście i
pod mostem ponad rwącą rzeką
w niewoli awiniońskiej babilońskiej
nie była lilią dolin czy saronu różą
pot jej pachniał gorczycą i czosnkiem
niedźwiedzim była tylko menadą
o słowo za dużo

porzuciłeś kobietę ad solemnitatem




do hamleta

porzuciłeś kobietę pod złotym aniołem
w oberży za 40 euro nie wziąłeś zielonych
ręczników miała ciężki okres zaciskałeś
uda tamponem krew wylewała
jak men we frankfurcie nocą miesiąc w miesiąc
za klasztorną furtą gdzie stare ofelie
czeszą włosy zakonnic topią
habit w stawie łamiąc kość udową
nie grzesząc myślą mową uczynkiem
zadbawszy o wiatyk

porzuciłeś kobietę ad misericordiam






22.

Karolina Sałdecka


trzy Murzynki

wyczekują w cieniu jak zwykle;
słowa nie układają się w poranną jasność
i nie znajduję w nich siebie. raczej jakąś postać z filmu:
nieciekawego faceta, który wpada w kłopoty
nie do pomyślenia. kiedy się pojawiasz, trzy Murzynki przebrane za króliki
grają i śpiewają, a ich śnieżnobiałe zęby…
Boże, co za zęby! okazuje się, że musimy przejść przez most,
ale nie możemy bez odcięcia sobie prawej nogi:
taka jest cena – mówi człowiek
stojący przy furtce. aż do kolana – podkreśla.
robię to pierwsza i odwracam się,
pytając, czy mi dorównasz.
nie – cieszą się trzy Murzynki we mnie;
ich spiczaste uszy podskakują tak jak lubisz. przy kolacji
pijemy malagę i odrywamy skórę od kości.
powoli spływa krew


16.07.2017




Haruspicja

za chwilę zjedzą cię hieny, robaki. cała pustynia.
kojarzysz mi się już tylko z nieszczęściem, mimo to myślę,
jak cię zatrzymać. żebyś leżał przy mnie
tak bliski i nieużyteczny jak ta myśl,
że w lodówce mam jeszcze trochę roqueforta i gęstej jak krem wódki.

wiem, że chcę cię zatrzymać jak wróżbę
z psujących się wnętrzności orła. za chwilę zjedzą cię hieny,
robaki. a cała pustynia
i tak dźwięczeć będzie twoim imieniem. skażona.
Z tych wszystkich pyszności mam ochotę jedynie na twoją krew.


07.07.2017







23.

Małgorzata Południak

Słowa

Dopasowanie do linii ciągnących się pod stopami. Ostrożnie.
Zaraz po wejściu i zejściu dwa razy, przejściu ze śródstopia na palce.
Ćwiczysz, ale podbródek opada, kąciki ust, oczu.
Głupstwa z fejsbuka, manifesty z antologii, ryż z chińskiego sklepu.
Tłuczone butelki w parku, pętla leśnych dróg, labirynt.

Nienaturalne wymachy. Rutyna.

Obok muru ułożonego z tysiącletnich kamieni. Pies odprowadza listonosza.
Brazylijkę, która nigdy się nie uśmiecha. Przez gałęzie, sztuczną nawierzchnię.
Czy opowiadałam ci bajkę o Pacie, który zgubił owcę?
Nie chcesz wiedzieć, kiedy dostaję worek marchewki. Płoszymy ptaki.
Dzieci. Bawią się tak jak my kiedyś. Sztuka wyobraźni.

Przeciskane przez szczeliny zielone owoce. Zadyszka od elektronicznego dymu.
Atlantyk przerywa zamęt. Tylko szum i ból mięśni.
Pleciony krzyż świętej Brygidy. Porosłe mchem drzewa.
Z każdej strony dach albo ściany. Wilgoć zawiązująca się w gardle, we włosach.

Ile w tym kraju chmur, spazmów. Rudych warkoczy, płomiennych
pocałunków. W ciszy. Poza szeptem. W wycięciu.
W starej fotografii celtyckich znaków. Na ustach. Za zębami.


Doo Lough Valley, Malgorzata Poludniak



24.

Grzegorz Malecha

rytuał

co sobotę gdy wracam do domu
śmierdzący papierosami

czarna czeka nad miską w kuchni
gdzie myje mi głowę
mam długie włosy (dłuższe niż jej ) i też czarne
zawsze suszę je nad gazem

później w tej samej misce
obmyję jej stopy

jak zawsze

bez słowa
bez skargi







25.

Grażyna Wojcieszko

Prąd

skóra w skórę budujemy toń naszej wody badamy
co to pęd rzeki a co prąd efemerycznego strumienia
twoja fizyka jest ważna dla zrozumienia istoty mocy
ona ruchy wodnej pasji ciał obraca w nagie światło

kiedy przez grubość meritum gubimy przepływ i ruch
zatrzymujemy życie rzeki wtedy ty wilgotnym palcem
malujesz deltę na moim brzuchu a język zamieniasz
w śluzę przez którą woda cuci mą wysuszoną dolinę









26.

Natalia Dziuba


(Nie)błogosławiona Europa

Droga krzyżowa biegnie przez Paryż,
gdzie „zdrowaś Mario!” – to gest poddania

wina, wlewanego do kieliszków,
by upajać spragnionych splendoru.
Norwidowi się odwidziało

biec z różańcem za Francuzkami;
chciał pocałunkiem namaszczać

Pietę w Notre Dame, a tam
zostaje ochrzczony Dzwonnikiem.
Buduje ołtarz z wstydliwych listów

do Maryi Panny, dziewicy wiecznie

niedostępnej szuflady,
zamkniętej na amen.






27.

Łukasz Kaźmierczak / Łucja Kuttig

blauäugig w moich niebieskich

mój joey otwiera porto ponieważ nasza
zażyłość nie została jeszcze do końca
wytrawiona szybciej traci hamulce
wybiega na dwór zbierać jabłka gdyż
w rzeczywistości częściej adam kusi nie
potrzebując do tego dodatkowego węża
przez mokrą pogodę mam wilgotne
wszystkie błony śluzowe i uprawiamy
pistacje z foliowego opakowania
najtwardsze nonszalancko nadgryzam
nawilżam oraz dezynfekuję się
jodkiem potasu na glicerynie ten
zapach przypomina mu chlor
niepostrzeżenie lądujemy w
salonie kończymy w środku
orzechowych oczu butelkę
wytrawionego wina nazajutrz
pyta mnie o kaca bo nie wolno
mieszać alkoholu z orzechami
w ustach czuję cierpki smak
obranej skórki









28.

Anna Dwojnych

Goście

gość w dom, a w domu zadanie: praca z wiertarką,
na wysokości, w ręku śrubokręt. może być
elektryczna piła lub instalacja, iskrzy
tylko sprzęt elektroniczny, zaś między nami
gwóźdź wbity w ścianę, zawieszę na niej twoją
grafikę. oni pójdą, ty wrócisz pewny swego
talentu, miejsca, zdania (oznajmującego).
potem będziemy się kochać tak, jakby zaraz
miał runąć budynek przeznaczony do rozbiórki
z kapryśnie znajdującymi się w środku: mną,
tobą i sąsiadami walącymi do drzwi.






29.

Krystyna Urbańczyk-Basińska


DARCIE PIERZA


Najtrudniej urodzić skrzydła kobiety
Rzeźbę anioła źródło z dekoracji Nieba
Szklanym sufitem jej los
Spadnie bez piór i bez języka.

Najtrudniej urodzić skrzydła Ewy
Z piór piękno i z gwiazdy łono
Model z kryształu
Na własność jego i pieszczoty
Na krew w imię świętej stuły.

Spod marynarki Pierre Cardin
Wydrę wszystkie pióra Ewy
Z matrycy Światłem wydrapię
Nie zapłacę skrzydłami
Za zabrane papiery na chleb
Za manko w kieszeni i brak jasnosłowia
Za okrągłe pieczęcie i niebieskie segregatory
Za miłość i srebrny nóż księżyca
Za korytarz poszukiwań pocałunków i malin.

Leżę pod błękitem
W siódmym miesiącu powołania
Rodzi się Wola moja
Moje imię i moc.









30.

Dorota Nowak

po pas

opowieść o ucieczce w krótkich spodenkach
o ojcu który chwiejnym krokiem dochodził
do siebie po butelce wypełnionej łzami matki
zaciska dłonie podnosi kamienie do rzutu

lata świetlne dzielą was od czasu gdy zimno
przesiąkało budziło ze snu bezradność matki
uciekała w zboża chowała się za szopkami
a ty idziesz chwiejnym krokiem jak on

po pas





31.

Beata Filipp

chleb powszedni

zjedz mnie połknij a potem wyrzygaj
nie będę prosić po kawałku za mamusię
zjedz mnie choćby teraz kiedy drżę na talerzu
nie z zimna ani nawet z miłości






32.

Daria Dziedzic

zawsze odstaję od reszty

w moim jednym zdrowym oku
czarna rozpacz rzeźbi wielkiego
czarnego psa.
w drugim chorym oku
nie ma nic – nawet ciemność
jest jak mroczny sen o ojcu
który cię gwałcił pod okiem mamusi.
wciąż masz ochotę go wyrzygać
pod krzaczek agrestu.
i nacisnąć srebrną klamkę
do świata narnii.
włożyć różowy sweterek
i pobiec daleko
stąd.

18.08.2018


obraz - Marek Przybyła


33.


Kuba Grążel

periodyczny wylęganiec

- jakbyś spróbował być kobietą
zobaczyłbyś inną przyszłość

(żona do męża)



jest nieudany ślad samobójstwa na twojej podpasce
śmierć to jednak potrafi tworzyć symbole

krwi atramentem patrzę jak wylatują martwe
skrzepy z naszego mistycznego ciała glina
odpada nieożywiona na amen

czuję się zonanizowany jak konsument białego proszku
w reklamie afirmującej życie po zastosowaniu
diety witamin na problemy doczesne
i potrzeby wieczyste libido

a kiedy znajduję martwego śledzia
w łazience woda zaczyna wrzeć
z taką impresją zmartwychwstaję słono

nasze uczucia są jak statki i mewy
przyszyte do rozgrzebanych organów
na śmietnisku każdy ochłap się liczy
żeby wyciągnąć wnioski
na oklepany brzeg.







34.

Roma Jegor


Być Hemingwayem

Powinnam być choć trochę Hemingwayem
Albo Wojaczkiem
Mieć życie nieszczególnie szczęśliwe
I zapijać je procentami.
Procenty określają procent nieszczęśliwości
I to jest dobre,
Bo ludzie gadają , że szczęśliwi poeci to wariaci -
budują coś z cukru i wszędzie widzą
srebrne łyżeczki.
Powinnam myśleć grubo, pisać krwiście –
Świeże steki wierszy rzucać na piach, pod nogi bykom.
Czerpać z dna, z ości, z blizny, z macicy, z oskrzeli.
Szyc słowa kościana igłą , ciosać w skale,
Zbierać z ujadań podwórek,
Ze szczęk śmietnika, gdzie lądują trefne miłości
I poezja z przetrąconym karkiem.
Kark powinnam mieć zgięty, cierpiący
I rozpalone do białości gardło.
Wtedy płonęłyby głoski, szumiałyby knieje.
Rozpowiadałyby moje echo.
Moje ego byłoby uszczęśliwione.
Tylko ja taka nieszczęśliwa,
ze strzelbą na gwoździu w dużym pokoju.





Terapie

Powoli się odzwyczajam
Rzuciłam już papierosy podwójne kawy
nocne szaleństwa i wysokie szpilki
Jeszcze szarlotki na ciepło
lód w szklance zachody za wsią
wschody nad morzem
jedną północ w Paryżu
Zbyt to pachniało hazardem nałogiem mężczyzną
za szybko przetaczało krew
podnosiło do potęgi i zrzucało
ze skały
A teraz trzeba ostrożnie
przez słomkę wybierać ze szklanki tlen
bo róże już tylko różowe
i lasy płoną co rusz
Rusz tylko sercem a drobne ciało
będzie krwawiło przez cały czerwiec
Podobno sadzonka żurawiny
jest dobrym lekarstwem na samotność
Tylko skąd wziąć tyle sadzonek.