DOBRANOCKA
Dodane przez swewa dnia 19/09/2018
Roma Jegor

Afryki i Arizony

„Opuszczając Afrykę (Karen Blixen) pisała w liście do matki: Mam wrażenie, że gdziekolwiek przyjdzie mi się znaleźć w przyszłości, zawsze będę się zastanawiała, czy w Ngong pada deszcz.”

Takie piękne zdanie, które całe jest miłością do tamtego jednego miejsca.

Zaglądam w siebie i szukam odpowiedzi na pytanie, gdzie ja mam takie miejsce, o którym mogłabym tak myśleć zawsze i wszędzie. Nie wiem, ja jestem wszędzie po trochu. Moja psia natura sprawia, że chyba bardziej przywiązuję się do ludzi, niż do miejsc. I gdziekolwiek jestem, zastanawiam się czy u Ciebie pada deszcz…

Być skądś to znaczy mieć szczęście, mieć te swoje korzenie, korzonki, naczynia włosowate chociażby. Albo, na swoich bezdrożach, trafić na swoją grzędę, swój grajdołek, piaskownicę, furtkę, klucz. Albo jakieś zdjęcie miejsca do którego chciałoby się wciąż i wciąż.
"Nigdy nie widziałam kraju tak pięknego, że sama kontemplacja tej piękności potrafi uszczęśliwić człowieka na całe życie" ( to z listu Blixen do matki).

To już szczyt szczęścia, jeśli to twoje ukochane miejsce jest na dodatek tak piękne. Ale nie musi. Wiem to. Moja psia natura powraca tropem zapachów. I przypomina mi się ogród mojej babci z robaczywymi jabłkami, zielonymi gruszkami, zarośnięty po pas koprem, porem, porzeczkami, z czerwonymi oczkami astrów i cynii. Dla nas, dzieci - taka dzika Afryka.
I jeszcze inny ogród pamiętam i dzień poprawin, po ślubie kuzynki, kiedy zmęczeni hulankami goście pozrzucali wytworne obuwie i w wilgotnej trawie, o różowym świcie, brodzili pod drzewami jak szczęśliwe czaple.

I miejsce takie z przeszklonymi drzwiami do małego pokoju, przed którymi stał mój tata i płakał. A za szybą wykrzywiała różowe usteczka jego „świeżourodzona” wnuczka.

I to wtedy było takie miejsce, że żegnajcie Afryki i Arizony!

Twoją ostatnią dewizą, Karen, było "Pourquoi pas" (Dlaczego nie?).

A więc dlaczego nie – nawet jeśli się nie ma tego jednego ukochanego skrawka – mieć ich wiele. Takich skrawków- schowków, schronów do których będziemy wracali w chwilach różnych, tych dobrych i tych podłużnych… Żeby się na chwilę łagodnie „zawiesić” na myśli czy w tym naszym malutkim Nogong pada deszcz…

Dobranoc.