Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Hanna Zimoń o książce Majgull Axelsson "Ta, którą nigdy nie byłam".
Hanna Zimoń "Królowe niepamięci" [Majgull Axelsson Ta, którą nigdy nie byłam. Wydawnictwo W.A.B. Warszawa 2008].



Mary Marie jest córką właściciela pralni chemicznej i byłej więźniarki obozu koncentracyjnego. Jako niezwykle inteligenta nastolatka dołącza do nieformalnego zrzeszenia przyjaciół, zwanego Klubem Bilardowym Przyszłość. Po ukończeniu studiów na prestiżowej uczelni zostaje dziennikarką polityczną i żoną Sverkera — członka Klubu. Od dzieciństwa wmawiano jej, że nosi na sobie brzemię chorej psychicznie matki, cierpiącej na stany depresyjne.

Marie to była więźniarka skazana za zabójstwo swojego męża, która odpokutowała już przeszłość i jest w stanie stawić czoła przyszłości. Nigdy nie wybacza — ani sobie, ani nikomu innemu. Wie, że przebaczenie istnieje, ale nie potrafi go zdefiniować. Jest podwójną medalistką — mistrzynią Szwecji w sztuce wyznaczania sobie nieosiągalnych celów oraz w sztuce dążenia do nich. Uwielbia swoje iluzje i cierpliwie je pielęgnuje. Jednocześnie nie dopuszcza do siebie pewnych myśli. Zawsze kłamie.
Mary jest żoną szefa prestiżowej agencji reklamowej i ministrem do spraw pomocy międzynarodowej. W rządzie zajmuje się między innymi problemem przemocy seksualnej i handlem żywym towarem. Dąży do doskonałości. Bycie najlepszą jest dla niej koniecznością. Jej życie ma podwójny wymiar: w pracy jest energiczna, wygadana i uparta, w domu — wdzięczna, cicha i uległa. Po wypadku męża cierpi na przejściową afazję. Jest strażniczką, zastępczym superego, tą, która zaprowadza porządek w chaosie i wiąże czas.

W interesujący sposób Majgull Axelsson umieściła te dwie osobowości w ciele drobnej blondynki po czterdziestce. Każda z nich z rozkoszą przygląda się swojemu światu z zewnątrz. Z zafascynowaniem badają, czy są prawdziwe, czy istnieją same w swej rzeczywistości, czy każda bytuje na pograniczu świata „współlokatorki”. Znajdują się na marginesach swoich świadomości, dobrze sobie znane i oczywiste, niczym blizny po małych rankach z dzieciństwa. Kiedy Marie zostanie wyparta przez Mary? Kiedy Mary będzie jedynie zabawką, zwykłą fantazją w głowie Marie? O kim traktuje ta powieść? O tej, która opowiada? O tej, która chce opowiedzieć siebie? O kobiecie, która ma głos, ale mówić nie chce, czy o tej, która nie jest w stanie wyartykułować nic poza słowem „Albatros”? Która z nich jest autentyczna? Która z nich jest tą, którą nigdy nie były?

Najważniejsze znaczenie dla rozwoju zdarzeń rozpiętych na granicy rzeczywistości i fantazji ma związek MaryMarie ze Sverkerem. Małżeństwo, jak sama mówi, jest „ustanowione po to, by dać człowiekowi innego człowieka, przed którym będzie miał sekrety”, jest jak taniec o skomplikowanych krokach. Jej mąż — chroniczny zdrajca, amator nieletnich prostytutek — ulega wypadkowi podczas korzystania z płatnych usług seksualnych w jednym z zaściankowych państw Europy Wschodniej. Po upadku z dużej wysokości ciało mężczyzny zostaje sparaliżowane. Kobieta, mimo bolesnego przeżycia, poczucia upokorzenia i zdrady, czuwa przy szpitalnym łóżku i opiekuje się niewiernym małżonkiem. Wtedy właśnie rzeczywistość MaryMarie zaczyna się rozdzielać. Bohaterka jest zupełnie świadoma wyboru, jakiego zaraz dokona Marie, i tego, czego Mary nie będzie w stanie zrobić. Z jednej strony, chora i kaleka miłość zmusza Marie do wyciągnięcia wtyczki respiratora, z drugiej, to samo uczucie daje Mary siły, by zostać przy oschłym kalece. Kiedy Mary przejmuje dowodzenie, Marie staje się tylko myślą, dość bezużyteczną zresztą, bo jeśli bohaterka koniecznie chciałaby wyobrazić sobie jakiś alternatywny dla siebie byt, powinna wypełnić go rzeczami dającymi pocieszenie. Problem w tym, że miłość, zaufanie, bliskość drugiej osoby, synowie i córki nie pojawiają się w życiu żadnej z nich. Losy kobiet, choć pozostają w ścisłym związku, biegną w zupełnie innych kierunkach. Jedna wierzy w istnienie drugiej, dzieli je tylko chwila. Są dla siebie jak fotografie w ciemni, które czasem tylko przekształcają się z rozmazanego cienia w ludzką postać o wyraźnych kształtach.

Książka Majgull Axelsson jest powieścią-układanką. Materią utkaną z prawdopodobieństw (możliwych e-maili, możliwej korespondencji, możliwych wiadomości, możliwych not, możliwych protokołów, haseł pochodzących z encyklopedii, fragmentów brudnopisów, książek z dziedziny psychiatrii i psychologii), stanów emocjonalnych, pytań i odpowiedzi na niezadane pytania. Wszystkie te możliwości wprowadzają porządek i komentują umowny ład. Autorka niewątpliwie posiada zmysł obserwacji. Jest dobrą rejestratorką tego, co w każdym z nas oczywiste, ale i najbardziej tajemnicze — dwoistości ludzkiej natury. Axelsson tworzy galerię różnorodnych postaci. Historie ludzi tak zwanego „sukcesu” (tutaj chyba tylko zawodowego) przeplatają się i łączą z tragicznymi losami młodych dziewczyn: nieletniej prostytutki, która prawdopodobnie wypchnęła męża bohaterki przez okno, i Anastazji — więźniarki, która popełnia samobójstwo.

Ta, którą nigdy nie byłam to psychologiczno-obyczajowa powieść o kobiecie z wyjątkowym rozdwojeniem jaźni i o wyborach, które nieustannie jesteśmy zmuszeni podejmować, nawet jeśli w dowolnej chwili mogą one skierować nasz los w najmniej oczekiwaną stronę.

To książka napisana z dużą „wrażliwością obywatelską”. Traktuje o poszukiwaniu własnej tożsamości, krzywdzie, niesprawiedliwości, determinizmie rodzinnym, relacjach przyjaźni i miłości, o walce z samotnością w tłumie i z sobą samym. Całość okraszona jest leniwą, depresyjną narracją, w toku której rozwija się zarazem konkretny manifest społeczny.

Rzeczywistość tej, która jest, i tej, którą nigdy nie była, to nie świat pozwalający na obnażanie własnych ran — to świat, w którym mówi się o swoim smutku ściszonym głosem, nie patrząc nikomu w oczy. O ile w ogóle się o nim wspomina, o ile nie pochowało się tego smutku tak głęboko, że nie można go dosięgnąć. Powieść porusza temat tego, kim jesteśmy, kim chcielibyśmy być, a kim nigdy nie będziemy, kruszy i buduje iluzje; udowadnia, że czasem — ale tylko czasem! — „inny” świat staje się bardziej żywy i bardziej prawdziwy niż ten, w którym egzystujemy.

["re: presja" 2008, nr 2 (2)]







.


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,185 Unikalnych wizyt