Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Marta Baron o poezji Romana Honeta
Marta Baron "Jeśli zabawa, to własnym kosztem" [Roman Honet: baw się i kilka innych wierszy o rzeczach ważnych. Biuro Literackie. Wrocław 2008].

Teoretycznie — trochę tu jak w fikcji Borgesa, gdzie doskonała, bo hiperdokładna mapa Cesarstwa szczelnie pokryła prawdziwe terytorium. Podobnie Roman Honet kreśli (bez)granice swojego placu zabaw, w którego kątach tylko poniewierają się ostatnie szczątki rzeczywistości.

Nad wszystkim czuwa Honet-wodzirej i jego nawoływanie: „baw się” (baw się), „zaśpiewaj” (kwiaty, larwy), „życie! życie!” (o chłopcu z jeziora żartów). Rozlega się więc głuchy śpiew w scenerii mrocznej i zimnej, gdzie toczą się „gry w maskach nad umarłymi” (cmentarz niewierzących zwierząt), zgodne ze spisem „rytuałów potrzebnych do tańca: ziemia, waleta, ogród pogrzebowy” ([siostry moje, moje wakacje]). Świat wierszy z nowego tomu Honeta baw się to tykający plac zabaw dla mężczyzn, kobiet i dzieci, podminowany śmiercią i miłością, wraz z całym ich liryzmem — w jednej bombie, która wybucha u poety nie pierwszy już raz. Specyficzny ton wierszy i wyobraźnia autora alicji składają się na jeden z najlepiej rozpoznawalnych głosów w polskiej poezji ostatnich lat. Pomimo tego Honet wciąż wzbudza kontrowersje. Przyczyny „sporów” o poetę leżą przede wszystkim w ekstremach, pomiędzy którymi rozwija się jego twórczość, bo niezwykle krótka jest w tych wierszach droga od Alicji, Andersena i Amicisa do rzeźni pośród obrazków z horroru. Ten świat idylli, baśni, krainy czarów, do którego poeta we wszystkich swoich tomach powraca, spowija zawsze i bezwzględnie „trupi puch” (zimne pole).

Mawiało się bowiem: Honet-surrealista (albo łagodniej: „poeta ośmielonej wyobraźni”), i niewątpliwie wiele w tej etykietce prawdy. „Dawne i nowe wiersze Romana Honeta łączy ze sobą strategia tworzenia, którą można nazwać nastawieniem na obraz” — pisze Marian Stala na temat baw się w „Tygodniku Powszechnym”. Zgłębianie poezji autora alicji to przede wszystkim zaglądanie w strukturę obrazów, mierzenie i eksplorowanie odległości pomiędzy składnikami całkiem nieraz rozluźnionej metafory. I chociaż Honet w swoich tropologicznych operacjach nie cofa się przed spawaniem najodleglejszych elementów, to jednak nie chodzi w nich o surrealistyczny aksjomat — cechy przedwyobrażeniowe odpowiadające hipotetycznym stanom infrasennym (jak pisał Ważyk w słynnym Miejscu kubizmu). Surrealistyczne z ducha obrazowanie Honeta powstaje w innych okolicznościach — w sytuacjach, gdy na rzeczywistość nałożona zostaje soczewka bólu (który jednocześnie związany jest z tęsknotą, samotnością, porażeniem okrucieństwem i śmiercią). Nie ma wątpliwości, kto tu jest artystą: „mistrzem świata jest ból — to oczywiste” (mistrz), „bólu, twój taniec jest rzeźbą” (zawsze na północ), a kto rzemieślnikiem: „obraz / tamtego lata — martwe ptaki w locie, / technika – własna, osad krwi na szkle” (obraz tamtego lata). Swoista „własność” tej poetyckiej wyobraźni i niezwykłość figury „pisania krwią” czynią świat wierszy Honeta pozornie odległym wobec czytelniczego doświadczenia. Ostra i konkretna jest aneksja lirycznej przestrzeni (utraconej?): „to moje pudło, pełne wyschniętych owadów, / skarbnica, z której mogłyby wypadać gwiazdy, / całe akwaria. to moja, inna od twojej, / ziemia. […] moje dziedzictwo w barwach, moja rzecz” (drzwi dziecinnego pokoju).

Honet nazywany bywał jednak również egzystencjalistą. Oto poeta otwiera swoją księgę, średniowiecznym wzorem tworzy własną summę. Na „traktatowy” charakter kompozycji baw się zwracał uwagę już Marian Stala. Wśród „rzeczy ważnych” znalazły się kolejne refleksje (sześć części tomu): O przywracaniu, O mieszaniu pokarmów, O milczeniu, O zaglądaniu do trumny, O chłopcu z jeziora żartów, O snach. W każdej kolejnej odsłonie poezji — tragizm i groza śmierci. Irrealne obrazy, makabryczne pejzaże, pośród których można być tylko obcym — bez szansy na zadomowienie. Dlatego wciąż trzeba wracać do „niemożliwego” lub szukać odpowiedzi w absurdzie, żarcie, który raz po raz się pojawia w wierszach Honeta, ale dla całości nie ma większego znaczenia. Życie jest powtarzaną podróżą, która przynosi turbulencje, konwulsje, torsje i drżenie: „sanie i autobusy, / ciągle wiozące za nami tamte / bagaże — dwa nierozłączne bukiety podróży: / tęsknotę za minionym i torsje” (bukiety podróży). Ten podróżny dyskomfort przypomina Sartre’owskie mdłości — przeżywane somatycznie, wstrząsające, dogłębne przeżycie istnienia. Summa to zatem typowo egzystencjalna, z najważniejszym symbolem, którym stało się dziecko łączące w sobie życie i śmierć, narodziny i gnicie, afirmację i negację: „[…] dzieci, / które po nocach wiozą włosy umarłych” (baw się). Jest jakaś transgresja w tym intymnym obcowaniu życia ze śmiercią — groźba zarażenia się chaosem i zarazem pęd ku naruszaniu zakazu. To myślenie bliskie Bataille’owskiej transgresji, za podstawę mającej przepaść osobności, w którą uwikłane są istoty nieciągłe. Stąd krok tylko do erotyzmu, a więc i do umierania — „ciągłości burzliwych wód”. W tym miejscu głos Honeta: „i nagle w tej ciszy, / w tym zaschnięciu — kropla. / burza — śmiech dawnych mężczyzn, / błyskawica — ich kobiet, / nie wiadomo, orgazm albo płacz” (o milczeniu — albo o Bataille’owskiej bezróżnicy i szczytowym momencie języka, „kiedy sam przestaje się liczyć”).

I powiedzieć można obok tego wszystkiego: Honet-humanista, bo centrum każdego wiersza-projektu stanowi człowiek. I jeszcze: Honet-lirycznoromantyczny, bo miłość przeziera przez wiersze z baw się niespodziewanie i nadspodziewanie często: „miłości, miłości — to powtarzają / zwierzęta wyszarpane z głowy” (żeby wrzał), „(jedno pytanie — tęskniłaś? i ta cudowna odpowiedź — tak)” — „iskro. ironio” (rodzaje nocnej alchemii) — chciałoby się dodać słowami poety.

Powiedzieć można jeszcze na koniec: Honet-syl-leptyk. Właśnie syllepsis i wszelkiego typu połączenia zeugmatyczne zdają się najlepiej świadczyć o naturze tej poezji. Wystarczy podać kilka przykładów: „snują nić albo pustkę” (pieśń o powrotach, całości i częściach), „przygnały cuda i zapachy ciał” (cuda, zapachy), „pełne nas / grzechotają lasy i wyścigi” (baw się). Ta figura, łącząca nieprzystające (gramatycznie lub znaczeniowo) człony więzią syntaktyczną, formułuje „złamaną”, eliptyczną składnię i semantykę tych wierszy. Syllepsis staje się klamrą, skutecznym spoiwem dla elementów pochodzących z różnych rzeczywistości — ta zasada buduje wszystkie poziomy tektoniki utworów Honeta.

Jednym drobnym minusem baw się są drażniące nadpowiedzenia fotografii zamieszczonych w tomie (swoją drogą ciekawych), ich przerysowana dosłowność. W zestawieniu z wierszami tworzą niemal puste dublety.

Wszak obrazy to sama poezja Honeta. Reszta ma rozegrać się gdzieś indziej, „bo śmierć wyklucza inny ruch niż w czasie” (propercjusz w grudniu). W takim świecie mowa jest spalaniem, pismo — cmentarzem, a „kto jest po stronie myśli, ten nic nie ma” (kto jest po stronie myśli). Plac zabaw tyka: „cześć! giniemy!” (z podróży pośmiertnej).

["re: presja" 2008, nr 2 (2)]





Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,084 Unikalnych wizyt