Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Krystyna Kłosińska: Feministyczne dialogi.
Krystyna Kłosińska: Feministyczne dialogi


Chcę odnotować pewien fakt z minionej historii krytyki feministycznej, a ściślej, być może drobną, aczkolwiek symptomalną manifestację tej jej wersji, która była zapisywana pod nazwą écriture féminine albo krytyki francuskiej. Tym bardziej że postrzegany z perspektywy czasu, ów fakt uzyskuje nowe znaczenia. O ile reprezentantki empirycznie nastawionej krytyki feministycznej spoza Starego Kontynentu, czyli krytyczki angloamerykańskie, głosiły od lat 70. hasła wspólnotowe, domagające się współuczestnictwa w ruchu feministycznym, o tyle główne reprezentantki obszaru francuskiego, ustami między innymi Julii Kristevej, wypowiadały swoisty dystans wobec wspólnotowych działań, „ironię wobec wspólnoty”, i przypominały o pojedynczości każdej kobiety. Jeśli wskazywały na jakieś „miejsce” kobiet, to postrzegały je wśród grup wykluczonych, zmarginalizowanych, mniejszościowych. Jeśli krytyka angloamerykańska zmierzała do uściślania, „teoretyzowania” swego stanowiska, badaczki spod znaku écriture féminine wzbraniały się przed każdą operacją definiowania, czyli odgradzania, a zatem i wyłączania.

Nawet główny emblemat feministycznego nurtu krytycznego — écriture féminine — o który toczyły się rozległe boje w obrębie literackiej krytyki feministycznej, z biegiem lat tracił swoją żywotność. Julia Kristeva bardzo wcześnie — sądzę, że między innymi z powodu niezrozumienia jej koncepcji — proponowała rezygnację z przymiotnika féminine, a Hélène Cixous ostatecznie obwieściła, że écriture féminine było odpowiedzią na zapotrzebowanie polityczne chwili i zrezygnowała z niego. Owego zdystansowania się albo wręcz, jak w przypadku Cixous, „wycofania się”, nie należy interpretować jako braku konsekwencji. Wręcz przeciwnie, trzeba w nim widzieć raczej wciąż aktualny, wywodzący się jeszcze z lat 70., lęk przed skostnieniem myślenia, przed wyhamowaniem intelektualnej i wyobraźniowej kreacji, a także zapis odreagowania owego lęku.

Podczas gdy angloamerykańskie krytyczki, wyrosłe z ruchu feministycznego, z nostalgią, ale i z pewną dozą goryczy pisały w latach 90. o feminizmie, odwołując się do różnych metafor konotujących krajobraz po bitwie, pytając, czy już po feminizmie i na jakich podstawach nowy feminizm miałby się odrodzić, to francuskie badaczki, związane z Akademią, pozostały wierne swojej formule zmieniania świata poprzez pisanie. Pisanie w dialogu, w sporze, w konfrontacji odmiennych projektów, wizji, wyobrażeń, także mitologii. Indywidualne pisanie w ramach wspólnotowej ramy. Od marzenia o książce-wieży Babel, zapisanej przez wiele kobiecych głosów, zaczynała Cixous. Miniaturową jego wersją była La Jeune née (1974): dysputa z Catherine Clement. W 1998 roku Julia Kristeva wraz z Catherine Clement wydała zbiór fikcyjnych listów Le féminin et le sacré. I jeszcze przedziwna książka, notatnik psychoanalitycznego projektu Xavière Gauthier i Marguerite Duras — Les Parleuses (1974).
Książka, której tytuł można by oddać polskim słowem „rozmówczynie”, składa się z rozmów, w których uczestniczą dwie kobiety: dziennikarka Xavière Gauthier i pisarka Marguerite Duras. Jej szczególność polega na tym, że zarejestrowane najpierw na taśmie magnetofonowej dialogi zostają, jak powiadamia we wstępie Gauthier, przepisane w swojej pierwotnej wersji. Ta decyzja i jej motywacja są znaczące. Można było

wypolerować i prześledzić te rozmowy, aby im nadać to dobre uporządkowanie gramatyczne, tę prostotę myśli, która się nagina do kartezjańskiej logiki. Jeśli nie zostało to zrobione, to nie w imię jakiejś bergsonowskiej zasady, nakazującej respekt dla tego, co przeżyte, dla «pierwszego rzutu» wypowiedzi albo dziewiczości inspiracji, ale dlatego że owa praca nadająca porządek byłaby aktem cenzury, który w efekcie maskowałby to, co jest bez wątpienia istotne: to, co się słyszy w wielu milczeniach (silences); to, co się czyta w tym, co nie zostało powiedziane; to, co się snuje bezwolnie i co wypowiada się w potknięciach francuszczyzny, błędach stylistycznych, niezręcznych wyrażeniach. Istotne jest to, czego nie chciałyśmy powiedzieć, a co zostało powiedziane przy naszej nieświadomości, w uchybieniach przeciw jasnemu słowu, płynnemu i łatwemu, we wszystkich lapsusach (s.7–8).


Chodziło zatem o zachowanie tekstu, w którym nieświadome wypowiada się bez ograniczeń. W dalszej części komentarza Gauthier tworzy analogię: pozbawiony korekty zapis, z jednej strony, znakomicie oddaje istotę pisania Duras („biele” [blanki, światło, biała kartka]), z drugiej zaś — wyraża językowy „status” kobiet: przymus posługiwania się danym językiem i próbę jego demontażu.

Interesuje mnie to, czego Gauthier, pisząca wstęp, nie powiedziała. Opisała, co prawda, takie właściwości praktyki zastosowanej w „rozmowach”, jak: „mrowienie się powtórzeń”, „niedokończonych zdań”, przecinanie się dyskursów, ich wzajemne rozpoznawanie się albo obcość, ale pominęła dialog. Pominęła tę formę, która przykuwa moją uwagę. Dialog pojmowany zupełnie inaczej niż w popularnej wersji Bachtinowskiej (temat dialogiczności feministycznej wobec Bachtinowskiej podjęła Dale M. Bauer w osobnej monografii Feminist Dialogics: A Theory of Failed Community, 1988). Albowiem wydaje się, że właśnie ów spisany z taśmy dialog jest jednym z najbardziej radykalnych przedsięwzięć krytyki feministycznej, bogatych w konsekwencje. Oczywiście, że chodzi o rozmowę między kobietami, o przedstawienie bycia we dwoje, ale ta rozmowa dotyczy swoistości pisania i czytania, które angażuje obie interlokutorki. A „dialog — zauważa Shoshana Felman, pisząc o rewolucyjności lektury Freuda — nie jest przypadkiem, okolicznością lektury, ale jej strukturującym warunkiem możliwości” 1. Dialog otwiera przestrzeń dla pytań i odpowiedzi. I jest tak właśnie, że dzięki tej formie jesteśmy świadkami demonstrowania procesu myślenia, który rozgrywa się przed nami. Żadna z rozmówczyń nie zajmuje pozycji autorytetu i nie dysponuje jakimś gotowym metajęzykiem. Na odwrót, pytanie jednej, nawet gotowa formuła, indukuje poszukiwanie właściwego słowa, właściwej frazy. Bo w tym dialogu język, którym dysponują, jest zawsze podejrzany, tym bardziej że oczywistym, wydawałoby się, pojęciom, jak: wiedza, prawda, podmiot, tożsamość, kobieta, pasywność, milczenie, postać literacka, powieść — trzeba nadać nowe znaczenia. Lecz autorkom Les Parleuses nie chodzi o to, aby uchwycić owe znaczenia, aby je „przyszpilić”. Dialog umożliwia sytuację, w której pojawić się może bezpośrednio wyartykułowany apel, prowokacja, wskazanie na to coś, co jest ważne, ale co jest albo jeszcze niewyrażone, albo znajduje się poza strefą wyrażalnego. Wiele jest tam odpowiedzi: nie wiem, nie jestem pewna, być może. Bo w owej komunikacji nie chodzi o transmisję wiedzy — jako czegoś kompletnego i pewnego — ale o manifestowanie nie-wiedzy, o demonstrację procesu pracy w języku i pracy języka, a zatem i nieświadomości.

Ich dyskursy przerywają się. Te miejsca zaznaczono kropkami. Są to miejsca oporu — oporu przed rozumieniem. Duras musi, sprowokowana przez Gauthier, prze-czytać opowiedzianą przez siebie „historię”, postać, zdarzenie. Odnaleźć właściwy język. I właśnie ten rozwijający się przed nami dialog znakomicie oddaje ów przemyślany przez psychoanalizę postulat poznawczy, polegający na tym, że, jak konkluduje w lekturze Lacana Shoshana Felman, „wiedza nie jest substancją, ale dynamiką strukturalną”.

Nie jest ona zawarta w jakiejś jednostce, lecz wyłania się z wzajemnego terminowania między dwiema częściowo nieświadomymi mowami, które obie mówią więcej, niż wiedzą. Dialog jest więc radykalnym warunkiem uczenia się i wiedzy, konstytutywnym warunkiem analitycznym, dzięki któremu niewiedza staje się strukturalnie informatywna. Wiedza jest istotnie nieredukowalnie dialogowa 2.

Nawet pisarka nie może być dysponentem wiedzy na temat własnego pisania. Bo nieświadomość znosi postulat podmiotu, uznanego za taki, który wie (słychać tu, oczywiście, aluzję do Lacanowskiej definicji terapeuty, który znajduje się w pozycji tego, który wie).
Forma dialogu pozwala zatem na inscenizację procesu rozumienia. Dialog uczestniczy, poprzez demonstrancję, w formułowaniu nowego sposobu rozumienia wiedzy. I można uznać, że Les Parleuses otwierają głos w dyskusji na temat kobiecej rezygnacji z klasycznego pojmowania wiedzy, a co zatem idzie, autorytetu i władzy.

Te dialogi demonstrują pewien istotny aspekt feministycznej refleksji krytycznej, który wydaje się istotny do dzisiaj. Rozmówczynie nie tylko wymieniają się myślami. Uwikłane w sytuację dialogu, w jakimś sensie w sytuację naśladującą seans psychoanalityczny — czymś się obdarzają. Czytam u Felman to, co obserwuję w zapisach Duras i Gauthier, w ich intencji prowadzenia rozmów oraz ich manifestacji: „interpretacja analityka niekoniecznie musi być poprawna — ale [musi być] rezonująca (wieloznaczna, symbolicznie sugestywna)” 3 . Interpretacja to dar języka. „To, co daje analityk w interpretacji, nie jest najwyższym zrozumieniem, ale repliką. Replika kieruje się nie ku temu, co pacjent mówi, albo ma na myśli, ale do jego apelu. […] interpretacyjny dar nie jest konstatywny, poznawczy, ale performatywny. Dar nie jest darem prawdy, znaczenia, jest w istocie darem języka” 4. Dialog odsłania zatem nieświadomość, coś, co chciały zachować obie autorki Les Parleuses, pozostawiając tekst bez korekty. I właśnie dialog jest warunkiem, otwarciem, w którym ów nieświadomy dyskurs może się wyłonić. Ale jeśli nieświadomość jest dyskursem Innego, to nie można go przypisać ani wypowiedzi Duras, ani Gauthier. Jednym słowem, ów Inny nie pochodzi z języka którejś z nich. Dyskurs Innego zajmuje pozycję trzeciego, i zajmuje ją właśnie w strukturze dialogu, jako ten trzeci: „[…] jest to — powiada Felman — miejsce nieświadomego języka, czasami stworzone przez szczęśliwe spotkanie, przez szczęśliwą strukturalną, werbalną zbieżność między dyskursem nieświadomym psychoanalityka i dyskursem nieświadomości pacjenta”5 .

Marguerite Duras i Xavière Gauthier — nieważne, świadomie czy nie — wybrały dialog. Jedną z psychoanalitycznych technik odsłaniania nieświadomości. Mówiąc o wadze nieświadomości, jednocześnie przedstawiły ją w akcie, w działaniu.
Catherine Clement i Hélène Cixous w obszernych partiach książki La jeune née także posłużą się formą dialogu. W 1974 roku pisanie kobiet inscenizuje w ten sposób performatywny charakter ich daru języka. Daru — pomiędzy kobietami. Jest tak, jakby nie wystarczało mówić, że pisanie kobiet ma być aktualizacją nieświadomego. Trzeba je uobecnić na scenie pisania-dialogu.

A jest to już scena zapisująca tekst „popękany”. W przypadku Duras modelem takiego tekstu byłaby syntaksa naruszona przez „biele” (puste, niezadrukowane miejsca). Ten tekst domaga się dialogu. Nie jest komunikatem — albo nie tylko — i nie transmituje „wiedzy” w jej klasycznym rozumieniu. „Biele” są miejscem działania féminin, to miejsce, które Duras określała jako przestrzeń „działania czegoś, co jest silniejsze ode mnie”, otóż to miejsce prowokuje czytelnika do odpowiedzi. „To boli” — mówiła Gauthier jako czytelniczka. Wywodząc się z nieświadomości, nawiązuje kontakt z inną nieświadomością. Otwiera się na ustanowienie z nią relacji. O tym tekście trzeba myśleć, wyjmując go z tradycyjnej teorii komunikacji.

Już na pierwszej stronie Les Parleuses, książki-dialogu, pada znamienne stwierdzenie: „Słowo liczy się bardziej niż składnia”. Co to oznacza? Oto jak M. Duras przedstawia swój proces pisania:

Tym, co przychodzi od razu na myśl, jest obraz jakiegoś miejsca lub jakiegoś ruchu, niekiedy jakiegoś ruchu w jakimś miejscu. Rodzaj wizualnego pulsowania przerywanego przez jakiś milczący obraz. A potem z tego widzianego miejsca wydobywają się słowa, wyrzucane są, nagie pociski, odcięte od składni, która zwykle wiąże je w łańcuch, nie mają rodzajników. Puste miejsca (les blancs) pojawiają się pod wpływem gwałtownego odrzucenia składni, to świat jedynie napoczęty, w nowym łańcuchu puste miejsca mają swoje miejsce. Jeśli jest w tym sens, to wyłania się później. W tej chwili jest znieczulenie, rozluźnienie.
Miejsce, w którym to się pisze. Kiedy się pisze (mnie, gdy mi się to zdarza) to miejsce, w którym oddech jest rozrzedzony. Jest tutaj pewnego rodzaju zmniejszenie ostrości czucia. Nie wszystko słychać. Tylko niektóre rzeczy. To miejsce czarne i białe. Jeśli jest tam kolor, to jest dodany 6.

Owe „puste miejsca” (blancs), które pojawiają się „w gwałtownym odrzuceniu syntaksy”, wyhamowują, zawieszają znaczenie. Wskazują natomiast na przestrzeń, w której mogłoby się ono pojawić. Puste miejsca są raczej tym miejscem, które umożliwia wyłanianie się znaczenia. Jeśli zawierzyć Duras, puste miejsca zapisuje nieświadomość („ja nie interweniuję”), ciało popędowe (kobieca ekonomia libidinalna), ale także to, co przeżyte, a możliwe do usłyszenia w trakcie pisania („wsłuchuję się w «doświadczenie, któremu pozwalam działać»”). Xavière Gauthier podpowiada: „puste miejsca są to także wydrążenia lub nieobecności”. I w nich właśnie skłonna jest postrzegać coś, co „przynależałoby do kobiety”. Puste miejsce przerywa łańcuch symboliki i w owej dziurze, w owym rozdarciu lokuje się kobiece. Można odnieść wrażenie, że w tej wymianie myśli między rozmówczyniami pojęcia „kobieta” i „kobiece” stają się ekwiwalentne.
Puste miejsca może zapisać tylko kobieta. Tylko jej seksualność. Bowiem „ta biel, ta pustka, jest seksualna”. „On interweniowałby. Ja nie interweniuję” — oświadcza Duras. Pisanie pustego miejsca nie jest aktywnością neutralną. Każe myśleć zawsze o jakimś stanie transgresji, ocierania się o szaleństwo. Pozwolić na „działanie czegoś takiego” to zawsze ryzykować, że utraci się poczucie bezpieczeństwa, to wydać się na niepokój, na zaburzenie.
Puste miejsca działają także na swego czytelnika. Doświadczenie pisania, niczym w lustrzanym odbiciu, przegląda się w doświadczeniu czytania. Wypowiada je Gauthier, wpisując się w męskie i kobiece głosy zanotowane w listach skierowanych do pisarki: „(…) jestem chory, jestem chora, gdy panią czytam”. Co powoduje ową chorobę? Czy nieświadome w pustym miejscu?
Jednakże Duras nie zadowala taka odpowiedź. Co zatem przyprawia czytających o „chorobę”, co sprawia im ból?
„Te książki są bolesne w pisaniu i czytaniu”; „ten ból powinien nas kierować ku polu eksperymentowania. Jest to praca, która wskazuje, być może, na region jeszcze niewydrążony… To jest ta biel łańcucha”. „Nie chcę powiedzieć psychoanaliza…, to kobiece, jeśli pani woli. Nie? To jest być może to, co sprawia ból” 7. Gauthier dopowiada: „Być może, że fakt pokazania owego pustego miejsca, pokazania dziury, czyni chorym, i jest z czego być chorym. W tym sensie jest to w całości subwersywne” 8 .

A zatem Duras — demonstrując proces myślenia, wahanie, jak nazwać to coś, co „porusza” — ostatecznie zmienia akcenty. Kobiece stawia przed tym i ponad tym, co nieświadome. To Kobiece działa. Działa jak performatyw. Ta decyzja jest ważna. Można powiedzieć, że dla Duras „feminizacja” pustego miejsca (i nieświadomości) nabiera większej wagi niż jednostkowe, autonomiczne działanie nieświadomego. I będzie tak, że to właśnie perspektywie feministycznej, uprzedzam ostateczne konkluzje 9, nada Duras rolę korektorki psychoanalizy. Rolę szczególną w procesie feminizacji psychoanalizy i przystosowywania jej do praktyki społecznej.


PRZYPISY:

1. S. Felman: Jacques Lacan and the Adventures of Insight. Psychoanalysis in Contemporary Culture. Harvard 1987. s. 157.
2. Tamże.
3. Tamże, s. 268
4. Tamże.
5. Tamże, s. 298
6. M. Duras, X. Gauthier: Les Parleuses. Paryż 1974, s. 11
7. Tamże, s. 17
8. Tamże.
9. Zob. na ten temat szerzej i inaczej K. Kłosińska: Écriture féminine. Rok 1974. „Język Artystyczny” 2004, nr 12.

["re: presja" 2008, nr 2 (2)]


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,107 Unikalnych wizyt