Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Malwina Kucharska: Kampowa alternatywa.
Malwina Kucharska: "Kampowa alternatywa".

Prób analizy genezy i etymologii zjawiska zwanego kampem jest tak wiele, jak wiele jest aspektów, do których się ono odnosi. Mark Booth w Campe-toi! O genezie i definicjach kampu przywołuje opinię (będącą jednocześnie próbą zgłębienia genezy zjawiska) Philipa Howarda, zanotowaną w New Words for Old (1997), jakoby słowo kamp pochodziło z akt policyjnych Nowego Jorku i było skrótem wyrażenia „Known As Male Prostitute”. Miała to też być nazwa homoseksualnego domu publicznego w dziewiętnastowiecznej Australii. Z kolei Andrew Ross w Zakresach kampu szuka związków etymologicznych zjawiska w powiązaniu z francuskim rzeczownikiem se camper, co znaczy „przybierać pozy” lub „popisywać się”. Wyrażenie to miało być popularne w kręgach angielskiej arystokracji. Potwierdzeniem tej tezy może być definicja kampu zamieszczona w Passing English of the Victorian Era, autorstwa Ware’a, opublikowana w 1909 roku: „Działania i gesty wykonywane z przesadną emfazą. Prawdopodobnie od Francuzów. Używane głównie wobec osób o wyjątkowym braku charakteru. Np. «On jest taki kampowy!»” 1. Natomiast Bruce Rodgers w książce Gay Talk (1972) wskazuje na związek terminu z szesnastowiecznym angielskim slangiem teatralnym, gdzie kamp określa aktora płci męskiej, przebranego w kobiecy strój, a nawiązuje podobno do francuskiego la campagne (wieś), gdyż francuscy aktorzy z wędrownych trup podobno ubierali się jak wieśniaczki.

Przywołane tu próby dotarcia do genezy kampu nie mają na celu wskazania tej najbardziej prawdopodobnej, gdyż wydaje mi się, że prawdziwe mogą być wszystkie — od tych naukowych po najbardziej absurdalne. Definicje kampu są niejednoznaczne, niedokładne i nie do końca wiarygodne — jak samo zjawisko. Nie da się dokładnie powiedzieć, co jest kampem, a co nim nie jest. Może nim być prawie wszystko, jeśli potrafi się patrzeć przez „kampowe” szkiełka.

Wydaje się, że dyskusja na temat kampu zaczęła się od opublikowanego przez Susan Sontag eseju Notatki o kampie (1964), w którym autorka zdefiniowała go jako rodzaj wrażliwości, zjawisko estetyczne, które łączy się z kwestią smaku. „Aby zacząć od spraw najogólniejszych: kamp jest rodzajem estetyzmu. Jest sposobem widzenia świata jako zjawiska estetycznego. Taki sposób — sposób kampu — nie widzi świata w kategoriach piękna, lecz w kategoriach sztuczności, stylizacji”2. Można jednak odnieść wrażenie, że Sontag, wbrew swoim własnym słowom: „[...] nie wszystko da się zobaczyć jako kamp. Nie wszystko jest w oku patrzącego”3 , posunęła się trochę za daleko, zaliczając do kampu zarówno zachowania ludzkie, jak i przedmioty, ubrania, powieści, filmy, meble, piosenki, budynki i komiksy, a także samych ludzi. Z różnorodności zakresów, do jakich Sontag odnosi to pojęcie, można wysnuć wniosek, że niesłusznie poszukiwała ona źródła kampu poza okiem patrzącego, bardziej prawdopodobne wydaje się twierdzenie, iż by dostrzec kamp, trzeba być kampowo „zaprogramowanym”.

Tekst Sontag wielokrotnie spotykał się z polemiką. Najbardziej drażliwą kwestią okazał się związek kampu z homoseksualizmem. Autorka Notatek o kampie wyraźnie wskazuje na jego istnienie, ale jednocześnie stwierdza, że oba zjawiska nie są od siebie uzależnione. Według niej, gdyby homoseksualiści nie wymyślili kampu, zrobiłby to ktoś inny. Geje wydają się bardziej czuli na kampowy smak i estetykę, stanowią awangardę zjawiska, jednak Sontag odmówiła im wyłączności na „posiadanie” kampu. Podkreśla, że tak jak nie każdy gej jest kampowy, tak i nie każdy kamp jest gejowski. Autorka, która wyraźnie chciała wyjaśnić tę kwestię w sposób możliwie najmniej radykalny, spotkała się z potępieniem zarówno ze strony homo-, jak i heteroseksualistów.

Polemiki heteroseksualnych autorów, z którymi się zetknęłam, były raczej łagodne. Na przykład Philips Core w swoim tekście 4 odwołuje się raczej do Jeana Cocteau niż do Sontag, jednak w sporze o związek kampu z homoseksualizmem stoi po jej stronie. „Nie postrzegam homoseksualizmu jako warunku koniecznego kampu; wręcz przeciwnie. Kamp jest dla mnie najbardziej oczywisty w kontekście homoseksualnym, jednak zauważam go tak u heteroseksualistów, jak i w bezpłciowym profesjonalizmie wielu zawodów”5 .

Bardziej radykalne stanowisko zajął wspomniany już Mark Booth 6. Według niego, kamp u swoich źródeł łączył się zapewne z jakąś formą zniewieściałości, badacz przywołuje tu takie postacie, jak Beau Brummel 7 i Andy Warhol 8, gdyż są to osobowości mocno związane z aspektem estetycznym kampu, niemające jednak związku z homoseksualizmem (?). Tych, którzy mylą kamp z homoseksualizmem, Booth nazywa troglodytami. Odżegnuje się równocześnie od pomysłu, jakoby zjawisko to miało swoje źródła w środowisku homoseksualnym z lat 30. XX wieku. Winą za jego powiązanie z homoseksualizmem autor obarcza właśnie Sontag. Jednakże sam fakt, że oboje — zarówno Sontag, jak Booth — a także inni autorzy, pisząc o kampie, muszą się w jakiś sposób ustosunkować do kwestii jego związku z homoseksualizmem, może być dowodem na to, że oba te zjawiska są ze sobą w jakiś sposób powiązane.

Przytoczone tutaj opinie pochodzą od autorów heteroseksualnych. Reakcje środowisk gejowskich były znacznie bardziej radykalne. Jedną z najostrzejszych stanowi tekst Moe Meyera The Politics and Poetica of Camp 9, w którym autor nie tylko wskazuje na polityczny wymiar zjawiska 10, ale idzie jeszcze dalej, mówiąc, że nie ma heteroseksualnej odmiany kampu, a nie-odmieńcy nie mają do niego żadnego prawa: „[…] nie-odmieńcy nie mają dostępu do kampu, a jedynie do jego pochodnych, tworzonych poprzez rozmaite akty przywłaszczania”11 . Meyer postrzega kamp jako wyraz politycznego buntu, dostępnego wybranym homoseksualistom, jednocześnie pozbawia zjawisko wymiaru estetycznego i tak często podkreślanych przez Sontag związków z zabawą.

Kolejnym autorem wywodzącym się ze środowiska homoseksualnego, którego opinia wydaje mi się godna przytoczenia, jest Andy Medhurst 12 . Autor określ sam siebie jako „uniwersytecką ciotę”, związana w latach młodości ze środowiskiem tzw. „ciot przeginających”. Kamp w jego wersji jest sposobem, w jaki środowisko homoseksualne broniło się przed represjami społecznymi. Owo „przeginanie” było wykorzystywaniem kampowej estetyki do prowokowania, a jednocześnie sposobem na ujawnianie się homoseksualistów. „Kamp podtrzymywał mnie i wychowywał przez wiele lat, służąc mi jako miecz w walce ze zdradliwymi mackami normatywnej męskości […]” 13. Kamp ma być, według niego, sposobem ataku na homofobów, gdyż potwierdzając ich najgorsze obawy, pozwalał gejom zaistnieć i prowokować swoim „ciotostwem”. Jednak kamp w wydaniu Medhursta, jakkolwiek polityczny, jest przede wszystkim zjawiskiem estetycznym i zabawowym. Śmiać się, kiedy tak naprawdę nie ma z czego — oto istota kampu.

Kamp, co niemal każdy interpretator tego zjawiska niechętnie przyznaje, umyka jednej, ścisłej definicji. A mimo to większość z nas — widząc, słysząc, czując czy uprawiając kamp — rozpoznaje go bez trudu. Jest on przede wszystkim domeną ciot. Stanowi połączenie kodów estetycznych i deklaracji zniewieściałości 14.

Mimo że polemika z Sontag nie jest tu tak wyraźna, Medhurst traktuje kamp (przynajmniej początkowo) jako wyłączną własność już nawet nie homoseksualistów i gejów, ale właśnie „ciot”. Gej to ten, który dostosował się pod pewnymi względami do wymogów społecznych, geje nie „przeginają” i nie prowokują — przeciwnie, uważają jedno i drugie za relikt czasów gejowskiego coming outu. Jak widać, według Medhursta, kamp nie tylko swą genezą tkwi w środowiskach ciotowskich — do nich właśnie niezmiennie przynależy. Główną winą Sontag jest to, że wprowadziła kamp na salony.

W wersji Susan Sontag kamp to wrażliwość przejawiająca się w apolitycznej zabawie i ironicznym zdystansowaniu, wrażliwość powiązana z gejowskim gustem i gejowskimi kodami kulturowymi, acz od nich niezależna. Takie ujęcie wyznacza miejsce rozstajne: odtąd kamp staje się terminem i ideologią dostępna ludziom spoza subkultury gejów 15.

Biorąc pod uwagę stosunek Medhursta do kampu, nie należy się dziwić, że nawet częściowe uwolnienie tego ostatniego od związków z homoseksualizmem wydawało się badaczowi czymś nienaturalnym.

Takie podejście przekształciło kampowy dowcip, zuchwałość i złe zachowanie w miejskie ciekawostki; wiążąc kamp z ożywczym buntem przeciw moralnej powadze, Sontag rzucała go na pożarcie zgłodniałej publiczności i fundowała jej wstrząs ekstatyczną grą pozorów. Jednak w procesie tym homoseksualna specyfika kampu wylatywała za burtę 16.

Wydaje się jednak, że wyjście kampu z marginesu subkultur gejowskich na szersze wody może mu w ostatecznym rozrachunku wyjść na dobre. Jak bywało wcześniej z wieloma zjawiskami z zakresu kultury i estetyki, to, co marginalne, przekształca się powoli w gust powszechny — może jego zakres jest nieco inny, ale obejmuje znacznie szerszą skalę zjawisk. Przesadą byłoby stwierdzenie, że smak kampowy stał się dzisiaj powszechny. Jest w nim jednak coś, co wydaje się wspólne z poglądami Jeana Baudrillarda na sztukę współczesną. W czasach Spisku sztuki, kiedy w związku z powielaniem wszystko zaczyna być estetyczne (a tym samym nic estetyczne już nie jest), kampowy przerost stylu nad treścią wydaje się jak najbardziej na miejscu.

Jest jeszcze jedna istotna sprawa związana z kampem, którą chciałabym poruszyć — kwestia płci. Kamp, nawet u swych źródeł, łączy się niezmiennie z cross-dressingiem — „przebieranką” służącą przede wszystkim zacieraniu granic płciowych. Tacy autorzy, jak Medhurst czy Meyer, łączyli kamp wyłącznie z płcią męską (a raczej z przełamywaniem jej performatywu). Według nich, nie istnieje lesbijski odpowiednik kampu. Moim zdaniem, mówiąc o kampie, nie należy posługiwać się kategoriami męskości czy kobiecości. Kamp nie ma płci, istnieje po to, by przekraczać wszelkie jej performatywy.

Judith Butler w swojej książce Gender Trouble 17 analizuje różne zjawiska spod znaku drag. Postać drag queen ma według niej dowodzić, że płeć jest zawsze performatywna, a nigdy wrodzona. Drag, jako jedna z postaci kampu, pozwala na przełamanie stereotypu płci. „Naruszając mniemania o naturalności płci, kamp wyzwala nas i sprawia, że możemy odegrać tę rolę, jak nam się żywnie podoba” 18 — tak David Bergam określa pożytki z kampu w ujęciu Butler. Kamp pozwala odgrywać „męskość” i „kobiecość” na sposób przez nas wybrany. Stawiając na głowie i wykręcając tradycyjny obraz podziału na role płciowe, pokazuje ich nienaturalność. Termin „role płciowe” kojarzy się z grą, a ta z kolei z kampową teatralizacją. Można odegrać swoją „rolę płciową” w tradycyjny sposób albo, wykorzystując mechanizmy kampowe, napisać ją na nowo.

Jakie mogą być pożytki z kampu i po co o nim pisać, skoro wydaje się, że dyskusja na temat tego zjawiska została zamknięta w latach 90. XX wieku i odnosiła się raczej do zjawisk, które w polskiej sztuce i literaturze miały znaczenie marginalne? Faktem jest, że wtedy, gdy ukazał się tekst Sontag, a pojęcie kampu robiło karierę na Zachodzie, w Polsce było praktycznie nieznane. Dopiero w ostatnich latach zainteresowanie tym zjawiskiem, a zwłaszcza jego aspektem estetycznym, zdaje się wzrastać.

Patrzenie przez pryzmat kampu to postrzeganie sztuki i świata nie w kategoriach piękna, ale sztuczności i stylizacji. Jednak nie można stwierdzić, czy coś jest kampem, czy też nie, bez wiedzy na temat tej kategorii. Dlatego jeszcze raz podkreślam, że — według mnie — kamp nie istnieje poza okiem patrzącego. Podejmując ryzyko użycia pojęcia stworzonego przez Michała Głowińskiego 19 w odniesieni do kategorii łączącej się raczej z postmodernizmem, można by powiedzieć, że kamp istnieje tylko jako pewien styl odbioru. Nawet osobowości zdradzające większe niż inni predyspozycje do posługiwania się opisywaną estetyką nie mogłyby być określone jako kampowe, gdyby odbiorca nie operował tym pojęciem.

Trudno stworzyć ścisły i jednorodny tekst o zjawisku, które posiada tak szeroki zakres. Nie sposób jednoznacznie określić nie tylko tego, czym jest kamp, ale również tego, do jakich aspektów można to zjawisko odnosić. Jego niedookreśloność i wieloaspektowość przyczyniają się dodatkowo do jego popularności. Nawet jeżeli nie zrobi on u nas takiej kariery, jak w swoim czasie na Zachodzie, i pozostanie zjawiskiem marginalnym, być może pozwoli jednak stworzyć pewne nowe, oryginalne jakości — szansę dla znudzonych kanonami tradycyjnie pojętej estetyki.


PRZYPISY:

1. Cyt. za M. Booth: Campe- toi! O genezie i definicjach kampu. Tłum. Marcin Telicki, Nowy Jork 1983, s. 19, s. 11.
2. S. Sontag: Notatki o Kampie. „Literatura na Świecie” 1979, nr 9, s. 6.
3. Tamże.
4. P. Core: Kamp: kłamstwo, które mówi prawdę. Tłum. Krzysztof Hoffman, Londyn 1984, s. 3.
5. Tamże, s. 3.
6. M. Booth: Campe- toi! O genezie i definicjach kampu.
7. Gorge Bryan Brummel (1778–1840) — dandys doby regencji angielskiej.
8. Warhol wydaje się taką samą osobowością kampową, jak w swoim czasie Oskar Wilde — arbiter i propagator kampowego smaku i stylu życia.
9. Z powodu braku bezpośredniego dostępu do tekstu Meyera korzystałam z tekstu A. Medhursta: Kamp. „Studia Polonistyczne”, kwiecień 2008, nr 13, gdzie autor przytacza polemikę Meyera z tekstem Sontag.
10. Sontag twierdziła, że kamp nigdy nie jest polityczny.
11. A. Medhurst: Kamp…, s. 102.
12. Tamże.
13. Tamże, s. 95.
14. Tamże, s. 96.
15. Tamże, s 99.
16. Tamże, s 100.
17. J. Butler: Gender Trouble. Feminism and the Subversion of Identity. New York 1990.
18. D. Bergman: Kamp. „Studia Polonistyczne” kwiecień 2008, nr 13, s. 125.
19. M. Głowiński: Style odbioru. Kraków 1997.

["re: presja" 2008, nr 2 (2)]

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,121,834 Unikalnych wizyt