Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Katarzyna Szopa: Afirmacja kobiecości. O poezji Haliny Poświatowskiej.
Katarzyna Szopa: "A ciało słowem się stało". Afirmacja kobiecości w poezji Haliny Poświatowskiej.



„I mówią o niej kobieta” [W niskim słońcu, 65]1. (De)formacja ciała


„Wydrążyłam piasek ciałem” [Pod zwrotnikiem, 162], bo ziemię „drążyć / trzeba własnym nieporadnym ciałem / w głąb” [***(opowiedzieć...), 157] — to właśnie ciało jest największą siłą (w) tej poezji. Bowiem jest to „ciało ziemi / pręgowane ciało morza” [O uśmiechniętym tygrysie, 122], a przede wszystkim ciało kobiety. Halina Poświatowska tworzy świat, w którym główną przestrzenią staje się właśnie cielesność, często utożsamiana z dzikimi żywiołami. To właśnie z żywiołów wyłonił się podmiot:

jestem z upływającej wody
z liści które drżą
trącane dźwiękiem wiatru
przelatującego pospiesznie
[***(jestem z upływającej wody...), 38]

Jeszcze wyrastam
z zielonych bioder ziemi.
[Jeszcze wyrastam, 364]

Poezja ta emanuje kobiecością pod każdym względem (przecież woda to pierwiastek kobiecy 2), i eksponuje jej potęgę: „to my rodzimy mężczyzn o mocnych dłoniach” [***(to my rodzimy...), 311]. Podmiot, świadom tej siły, ale też własnego piękna, wyznaje: „jestem zaczadzona pięknem mojego ciała” [Lustro, 81].

Ciało nie jest tu przestrzenią zamkniętą 3 — przeciwnie, jest otwarte zarówno na ból, jak i na „dwa promienie wszechświata” [***(bądź przy mnie blisko...), 140]. Nigdy nie ulega zamknięciu, a co za tym idzie — scaleniu. Zatem, mimo że podmiot próbuje mozolnie budować tożsamość (uparcie powtarzając „będę kobietą” [Niech żyją zmysły, 32]), to ciało pozostaje pokawałkowane (le corps morcele), będąc rozrywane i rozbijane od wewnątrz:

w środku mnie
rozrasta się drzewo
gałęzie ciasno
przylegają do moich żył
korzenie
krew moją piją
[...]
w środku mnie
panoszy się głód
[***(w środku mnie...), 166]

Ten głód to nic innego, jak tylko odzywające się pragnienie powrotu do korzeni, które ściśle wiąże się z figurą matki, a co za tym idzie — z przywróceniem stanu in utero 4: „morzem jesteś / morzem przeklęcie zielonym / w którym ja muszla / [...] zatapiam głowę” [***(morzem jesteś...), 129] (muszla jest symbolem kobiecej pochwy 5). Tylko życie w całkowitej harmonii z naturą umożliwi podmiotowi osiągnięcie poczucia całości. Bowiem „oddzielenie od pierwotnej, zwierzęcej natury sprawia, że osobowość kobiety ubożeje, rozcieńcza się, rozmywa”6. Smak dzikości tkwi głęboko w pamięci („kobieta właśnie w naturze jest u siebie”7), a Estés nazywa go archetypem Dzikiej Kobiety. Kobiety noszą w sobie energię, która jest siłą Życia i Śmierci, a kobiece ciało traktuje się, jak powierzchnię Terra Mater — „ziemi / oddać siebie / tak bardzo / że już niczym nie zostać/ i nigdzie” [***(tak lekko), 181]. Ten szczególny proces mimikry — wtopienia się w naturę, wchłonięcia przez nią — ma związek z kształtowaniem się kobiecej tożsamości.

Kobiety pozbawione owej relacji z naturą stają się wyjałowione i ograniczone 8 (przed tym wzbrania się właśnie kobieta–podmiot w poezji Poświatowskiej, czując w sobie obecność Dzikiej Kobiety: „nie potrafię być tylko człowiekiem / jest we mnie spłoszona mysz / i łasica węsząca zapach krwi” [***(nie potrafię...), 341]). To mężczyzna swoim spojrzeniem próbuje kształtować obraz kobiety, uczynić z niej rzeźbę: „patrzyłam dzisiaj na siebie twoimi oczyma” [Lustro, 81]. W efekcie proces deformacji ciała staje się swoistym przyzwoleniem na przedmiotowość 9:

zarżnięta
zastygnę w kształt niepowtarzalny
tym kształtem będę wabić
bezwładnymi ramionami
obiecywać rozkosz aż do dna niczego
dawać – oddawać
i będę tym doskonałym pustym ciałem
kobietą
[Niech żyją zmysły, 32]

Jednakże wabiące i kuszące posągi (choć puste) nie mają martwych ciał, lalki wzbudzają niepokój i strach („kamień uśmiecha się kobiecymi ustami” [***(jeszcze jedno wspomnienie...), 370], a „spod przymkniętych powiek / manekiny / pogardzają tłumem” [Manekiny, 21]. Bowiem kobieta jest groźna w swej „inności”, ale zarazem ta „inność” jest fascynująca — podmiot staje się Meduzą 10, która złowieszczo wyznaje:

obiecywałam niebo
ale to nieprawda
bo ja cię w piekło powiodę
w czerwień – ból
[Wieczny finał, 64]



„a jak się łata pustkę?” [***(a jak się łata...), 613]. Siebie utracenie


Ciało jest potwierdzeniem własnej tożsamości, „odgrywa kluczową rolę w procesie wyłaniania się podmiotu”11, dlatego też tak istotny jest dotyk, który kreśli granice i tworzy mapę ciała: „zanurzam ręce w ciemność” [***(powiedziałeś...), 77] i „za chwilę powiem świat / i zakreślę granicę / moim stopom i włosom” [***(znów jestem tu...), 497]. Z mroku i ciemności musi wyłonić się zdezintegrowane „ja” podmiotu i stanąć „twarzą w twarz / naprzeciw słońca” [***(kto potrafi...), 176]. Według Lacana lustrzane odbicie staje się pierwowzorem „ja”, a człowiek:

musi znaleźć dla siebie ocalenie na iluzorycznej płaszczyźnie lustra, która — dając mu poczucie upragnionej jedności — otwiera zarazem przed nim perspektywę jakiejś przyszłości w społeczeństwie i kulturze12.

Owa „iluzja jedności siebie w lustrze” to proces uformowania się tożsamości podmiotu: „stałam naga naprzeciw wielkiego / lustra” [Lustro, 81]. Jednakże odbicie nie jest takie, jakie być powinno — pokawałkowane dotychczas ciało nie ulega zespoleniu, gdyż widać tylko „krzywy cień w lustrze” [Moment, 67] na jego „nieruchomej tafli” [***(kręta jest droga...), 149]. Bowiem żywioł kobiecości to nieustanne stawanie się w „upływającej wodzie” [***(jestem z upływającej wody...), 38], a gwarantem chwilowego istnienia jest akt patrzenia: „jestem teraz / i jestem mu naprzeciw / i wiem / że on jest naprzeciw mnie” [***(jestem teraz...), 158]. Mimo to podmiot nigdy nie uzyska spójności, gdyż akt patrzenia jest niedoskonały13, bo perspektywiczny. A odbicie w lustrze to w końcu tylko iluzja.

Odnalezienie pierwotnej więzi z naturą to powrót do fazy preedypalnej, tej sprzed „stadium lustra” — jest to proces regresu, prowadzącego do destrukcji „ja”14. Podmiot poszukuje pierwotnej straty, gdyż „kruche ściany szczęścia / rozsadza pamięć” [Protest, 287] — pamięć o pierwotnym życiu: „dawno temu / przeżyłam to wszystko / w krótkim okamgnieniu” [Wietnam 1965, 292] (nasuwa się zatem na myśl zjawisko anamnezy). Podmiot w poezji Poświatowskiej za wszelką cenę dąży do „rozpłynięcia się” w bycie natury („nie jestem sama / ze mną jest woda / która patrzy moimi oczyma / uśmiecha się moimi ustami” [***(nie jestem sama...), 226]) po to, by właśnie w tym tajemniczym zjednoczeniu osiągnąć pełnię kobiecości. Dotrzeć do „rzeki pod rzeką”15.

„Melancholia jest regresją podmiotu, który nagle wypada poza czas”16, jest dotknięty zasadniczym brakiem. Melancholik, odznaczając się dziwną pamięcią, nastawiony jest na przeszłość, „która nie przechodzi”17. W myśl koncepcji Julii Kristevej melancholia kobieca różni się od męskiej stosunkiem do utraty matki — dla kobiety „odwrócenie popędu matkobójstwa w figurę śmiercionośnej matki jest znacznie trudniejsze, jeśli nie niemożliwe”18. W efekcie kobieta tłumi w sobie smutek i bezustannie celebruje żałobę po tym, co utracone19 (bo kobieta nigdy nie odżałowuje20): „i tylko czasem / wiatr na niebie białym z chłodu / zapala bezlitosne czarne słońce” [Ostatni dzień sierpnia, 336]. Jednakże żałoba kobieca w rozumieniu Hélène Cixous to otwarcie się na świat, a życie utratą (jak życie miłością) to swoiste przymierze ze śmiercią. Nie bez powodu w poezji Poświatowskiej Eros i Thanatos zawsze idą ze sobą w parze: „kto potrafi / pomiędzy miłość i śmierć / wpleść anegdotę o istnieniu” [***(kto potrafi...), 176], „znowu pragnę ciemnej miłości / miłości która zabija” [***(znowu pragnę...), 317]21. Kobieta nie lęka się utraty i samotności, bowiem tę pierwszą utratę jest w stanie odzyskać w pisaniu 22.


„piszę — ja” [***(z żywych bolesnych gałęzi), 504]. Cielesne inskrypcje


Pisanie kobiece, będące swoistym aktem twórczym, wyjściem spoza „czarnego słońca”, jest niczym głęboko ukryte pragnienie, bo „z tęsknoty pisze się wiersze / z bolesnej / drążącej śpiewny owoc ciała” [***(z tęsknoty pisze się wiersze...), 224]. Podmiot dokonuje swoistej transgresji — wymyka się próbom wszelkiego opisu i wkracza w przestrzeń, w której „transponuje mowę słów na mowę ciała”23. Tajemniczy akt pisania ciałem oraz enigmatyczne inskrypcje zapisane na ciele — wszystko to skrywa w sobie szyfr, pod którym tkwi ta właściwa opowieść: „kto zrozumie / odwagę twojego ciała / kto odczyta do końca / potrzebne oddanie brwi” [naprzeciw obrazu, 411].

A podmiot (jak i sama Poświatowska) snuje opowieści często. Owe poetyckie reminiscencje („jeszcze jedno wspomnienie / przed chwilą napisałam słowo” [***(jeszcze jedno wspomnienie...), 370]) niosą ze sobą uzdrowienie i w efekcie koją kobiecy żal 24. Budząca się do powtórnego życia Dzika Kobieta patronuje właśnie twórczości kobiet 25, gdyż „pisanie kobiece rodzi jakaś siła odśrodkowa, nie dająca się ujarzmić żywiołowość, energia, która nagle wybucha i nie podlega kontroli”26 — „i słowa — rozkołysane rytmem wielkiej wody / plotą się w wiersze / mokre / bardzo słono biegną poprzez twarz” [***(z tęsknoty pisze się wiersze...), 224]. Akt pisania staje się mimowolnym powoływaniem do życia poprzez „karmienie” własnym ciałem 27:

przychodzi do mojego domu
jak zmarznięty bocian
pytam – poezjo co ci

a ona mówi
że już jest oswojona
i że prosi o kroplę mleka

i nie karmię jej
nigdy nie karmię do syta
[***(przychodzi do mojego domu...), 300]

Nie bez powodu kobieta pisząca wnętrzem swojego ciała utożsamiana jest z Kobietą–Pająkiem. Bowiem „pająk symbolizuje niestrudzoną i stale odnawiającą się twórczość”28, twórczość nigdy niezaspokojoną. A pająków w tej poezji jest wiele — „rozsnuwają i zasnuwają” zarazem pustkę, w jakiej tkwi podmiot. Bo przecież pisanie daje możliwość „zaszycia” owej pustki: „zaprosiliśmy pająki / na wspólne pomieszkanie / żeby nieco zapajęczyły / ten pusty kąt przy szafie” [***zaprosiliśmy pająki...), 151]. Jest to jednak proces niezwykle pracochłonny, gdyż kobieta nie od razu będzie w stanie tę stratę odzyskać. Dlatego też podmiot konstatuje: „Pająki przepędziła moja matka — uzbrojona w miotłę i uśmiech” [***(Jak się rozstać z twoimi upartymi ustami...), 462].

Cielesne inskrypcje w poezji Poświatowskiej umożliwiają rejestrację twórczej siły, płynącej wprost z kobiecego wnętrza. To poezja zrodzona przede wszystkim z bólu, ale i z buntu przeciwko narzuconym formom i ograniczeniom: „Stworzyć wiersz — kiedyś wystarczył wibrujący ból w tkankach i zasób słów nie większy od krzyku zwierzęcia” [***(Stworzyć wiersz...), 376]. Dla Poświatowskiej poezja wyznaczana jest rytmem serca, bo przecież „wiersz jest żywiołem” [***(Lubię pisać wiersze...), 377]. Żywiołem, dzięki któremu w każdym wersie wszystko nieustannie drga, rośnie i tętni, pozostając w nieustannym ruchu (nie bez powodu kobieta zna mowę każdego z żywiołów 29). Pisząc siebie podmiot manifestuje swoje kobiece „ja”, odnajduje własny niepowtarzalny język 30. Wprowadza nas w światy zawieszone pomiędzy — pomiędzy jawą i snem, w baśniowe krainy pełne „tajemnicy istnień”. Celebruje i afirmuje własną kobiecość, by w efekcie nastąpić mogło odkrycie (będące niczym epifania):

mój cień jest kobietą
odkryłam to na ścianie
on się uśmiechał falistością linii
i ptak bioder o zwiniętych skrzydłach
na gałęzi uśmiechu śpiewał
[***(mój cień jest kobietą...), 458]



PRZYPISY:

1. Wszystkie wiersze Haliny Poświatowskiej cytuję z tomu: Wszystkie wiersze. Kraków 2000. Tytuły wierszy i numery stron bezpośrednio w tekście.
2.Por. G. Bachelard: Woda i marzenia. Przeł. H. Cudak, A. Tatarkiewicz. W: Tegoż: Wyobraźnia poetycka. Warszawa 1975, s. 166.
3.Por. B. Morzyńska-Wrzosek: „zawsze byłam tu...” Kreacja czasu i przestrzeni w liryce Haliny Poświatowskiej. Kraków 2004, s. 142. Autorka uważa, że w Jeszcze jednym wspomnieniu (tomiku wydanym po śmierci poetki w roku 1968) przestrzeń ulega zamknięciu.
4.O relacji matka-córka w biografii i twórczości Poświatowskiej pisze Grażyna Borkowska. Zob. G. Borkowska: Nierozważna i nieromantyczna. O Halinie Poświatowskiej. Kraków 2001.
5. Por. M. Eliade: Obrazy i symbole. Przeł. M., P. Rodakowie. Warszawa 1998, s. 151.
6.C. P. Estés: Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach. Przeł. A. Cioch. Poznań 2001, s. 21.
7.M. Bakke: Ciało otwarte. Filozoficzne reinterpretacje kulturowych wizji cielesności. Poznań 2000, s. 106.
8.Por. C. P. Estés, dz. cyt., s. 20.
9.Por. C. P. Estés, dz. cyt., s. 161.
10.Por. M. Janion: Kobiety i duch inności. Warszawa 2006, s. 37.
11.M. Bakke, dz. cyt., s. 19.
12.P. Dybel: Urwane ścieżki. Przybyszewski – Freud – Lacan. Kraków 2000, s. 229.
13.Por. G. Borkowska, dz. cyt., s. 99.
14.Por. P. Dybel, dz. cyt., s. 236.
15.Por. C. P. Estés, dz. cyt, s. 39.
16.M. P. Markowski: Przygoda ciała i znaków. Wprowadzenie do pism Julii Kristevej. W: J. Kristeva: Czarne słońce. Depresja i melancholia. Przeł. M. P. Markowski, R. Ryziński. Kraków 2007, s. XXX.
17.Por. J. Kristeva: Czarne słońce. Depresja i melancholia. Przeł. M. P. Markowski, R. Ryziński. Kraków 2007, s. 65.
18.Tamże, s. 34.
19.Por. Tamże, s. 35.
20.Por. K. Kłosińska: Miniatury. Czytanie i pisanie „kobiece”. Katowice 2006, s. 20.
21.Kristeva pisze: „Człowiek cierpiący na depresję nie broni się przed śmiercią, ale przed lękiem, wywołanym przez obiekt erotyczny” (J. Kristeva: Czarne słońce..., dz. cyt., s. 24).
22.Por. K. Kłosińska: Miniatury..., dz. cyt., s. 24.
23.K. Kłosińska: Ciało, pożadanie, ubranie. Kraków 1999, s. 35.
24.Por. C. P. Estés, dz. cyt., s. 27.
25.„Archetyp Dzikiej Kobiety i wszystko, co się za nim kryje, patronuje malarkom, pisarkom, rzeźbiarkom, tancerkom, myślicielkom, kobietom modlitwy i tym, które poszukują i odnajdują – ponieważ ich praca wymaga inwencji twórczej, pochodzącej głównie z instynktownej natury”. Zob. C. P. Estés, dz. cyt, s. 21.
26.K. Kłosińska: Ciało, pożądanie, ubranie..., dz. cyt., s. 11.
27.W myśl teorii écriture féminine kobieta powinna „pisać mlekiem” (hasło to sformułowała Hélène Cixous), a także odnaleźć język, za pomocą którego będzie mówiła „cieleśnie” (Luce Irigaray). Zob. H. Cixous: Śmiech Meduzy. Przeł. A. Nasiłowska. W: Ciało i tekst: feminizm w literaturoznawstwie. Antologia szkiców. Red. A. Nasiłowska. Warszawa 2001; L. Irigaray: Ciało-w-ciało z matką. Przeł. A. Araszkiewicz. Kraków 2000.
28.Czytamy dalej: „Ciało kobiety, poddane mocy księżycowej samo stanowi rodzaj krosien, które potrafią utkać dziecko. Podobnie jak kobieta potrafi zamieniać krew menstruacyjną w ciało embrionu, tak prządka może przetworzyć włókno naturalne w przędzę. Przypomina to wręcz samorodny oprzęd pająka lub jedwabnika”. Zob. K. Szczuka: Prządki, tkaczki i pająki. „OŚKA” 1999, nr 3.
29.Por. H. Cixous: Śmiech Meduzy..., dz. cyt., s. 183.
30.Por. Tamże, s. 178.


BIBLIOGRAFIA PODMIOTU:

1.Poświatowska Halina: Wszystkie wiersze. Kraków 2000.


BIBLIOGRAFIA PRZEDMIOTU:

1.Bachelard Gaston: Woda i marzenia. Przeł. H. Cudak, A. Tatarkiewicz. W: Tegoż: Wyobraźnia poetycka. Warszawa 1975.
2.Bakke Monika: Ciało otwarte. Filozoficzne reinterpretacje kulturowych wizji cielesności. Poznań 2000.
3.Borkowska Grażyna: Nierozważna i nieromantyczna. O Halinie Poświatowskiej. Kraków 2001.
4.Cixous Hélène: Śmiech Meduzy. Przeł. A. Nasiłowska. W: Ciało i tekst: feminizm w literaturoznawstwie. Antologia szkiców. Red. A. Nasiłowska. Warszawa 2001.
5.Dybel Paweł: Urwane ścieżki. Przybyszewski – Freud – Lacan. Kraków 2000.
6.Eliade Mircea: Obrazy i symbole. Przeł. M., P. Rodakowie. Warszawa 1998.
7.Estés Clarissa Pinkola: Biegnąca z wilkami. Archetyp Dzikiej Kobiety w mitach i legendach. Przeł. A. Cioch. Poznań 2001.
8.Irigaray Luce: Ciało-w-ciało z matką. Przeł. A. Araszkiewicz. Kraków 2000.
9.Janion Maria: Kobiety i duch inności. Warszawa 2006.
10.Kłosińska Krystyna: Ciało, pożądanie, ubranie. Kraków 1999.
11.Kłosińska Krystyna: Miniatury. Czytanie i pisanie „kobiece”. Katowice 2006.
12.Kristeva Julia: Czarne słońce. Depresja i melancholia. Przeł. M. P. Markowski, R. Ryziński. Kraków 2007.
13.Markowski Michał Paweł: Przygoda ciała i znaków. Wprowadzenie do pism Julii Kristevej. W: J. Kristeva: Czarne słońce. Depresja i melancholia. Przeł. M. P. Markowski, R. Ryziński. Kraków 2007.
14.Morzyńska-Wrzosek Beata: „zawsze byłam tu...” Kreacja czasu i przestrzeni w liryce Haliny Poświatowskiej. Kraków 2004.
15.Szczuka Kazimiera: Prządki, tkaczki i pająki. „OŚKA” 1999, nr 3.
16.Tytułowy cytat „A ciało słowem się stało” przytaczam za tekstem Elżbiety Neyman: A ciało słowem się stało. W: Ciało i tekst: feminizm w literaturoznawstwie. Antologia szkiców. Red. A. Nasiłowska. Warszawa 2001.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,121,792 Unikalnych wizyt