Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Olga Lalić-Krowicka
Olga Lalić-Krowicka - ur. w 1980 r. w Šibeniku (Chorwacja). Absolwentka filologii słowiańskiej na UJ w Krakowie. Autorka m.in.: tomiku Dzisiaj przyjdzie w brązowym (2006), Niepokoje Niepokoju (2009), Gdy wybuchnie mina (2009), zbioru dramatów Debiut Pana Chwastowskiego (2007). Debiutowała w 1999 r. (Radostowa). Wiersze (także haiku) i opowiadania publikowała na łamach m.in.: Kwartalnika Artystycznego, Frazy, Akantu, Cogito. Jest laureatką kilku konkursów literackich w Polsce i Serbii. Zajmuje się również przekładami. Mieszka w Dukli. redaguje strony: www.poezija.com.pl oraz www.poezja.dukla.pl.

Anna Nogaj o poezji Olgi: "(...)wojenna rzeczywistość, teraźniejszość naznaczona jej piętnem i poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: dlaczego? Podmiot nie może się w pełni ukonstytuować w tym, co tu i teraz wędrując wciąż po enklawach przeszłości, analizując, rozmawiając z cieniami tamtych dni. Swoje emocje zapisuje językiem prostym, nierozpoetyzowanym, ale naznaczonym celną metaforą. Dzięki szczerości i wizyjnej sugestywności przekazu snuty nicią wspomnień obraz staje się na moment przeźroczysty, mimo wypełniających go: krwi, szarości, łez i huku rozrywających się pocisków. Ważne jest jednak to, iż błyskają tu czasem światła, które należy z troską pielęgnować w swoich dłoniach, aby za bardzo nie bolało, aby móc tak jak bohaterka tego tomu balansować między nadzieją i rozpaczą, dobrem i złem, nie pogrążając się jedynie w mroku i beznadziei".



TWÓRCZOŚĆ:




KOBIECY POEMAT OTWARTY

Pani Celina ubrała halkę
Rozmiar największy
Zapaliła papierosa
Poprosiła o herbatę
Pani Celina
Kobieta nieprzeciętna
Psychicznie ugotowana

Pani Halina
Kochała chemiczny świat
Kobiety i szminki
Lubiła mówić o sobie
I wierzyć w jutrzejsze wzory

Ubrała kolejną kreację
Pani Madzia
Minęło pół godziny
Od przedostatniej
Nowy kolor szminki
Usta krzyczące

Gonili
Co wieczór ją gonili
Gdy gasły światła
O 21 h
Nigdy jej nie dogonili
Gośka została w miejscu


Lubiła mi kupować pączki
Każdy pączek
To całus za uśmiech
Poszarzała Mariana

Życie to pustka
Pustka to szkoła
Wojskowa
Tragiczna i Ani

Zdzisława miała męża
Talerz zupy
Oranżadę z Tesco
Łzy na ramionach
Strach przed kąpielą
Teraz ma wolność

Danuty łóżko to całe życie
Cała przestrzeń cała istota
Jej łóżko to plecaczek
Zawierający inny świat
Bez ojca

Spalone palce
Nadpalony papieros
W płucach
Sztywne i silne ręce
Zgwałcona na wieczność
Została Daniela

Przeciętna poezja
Pani Marleny
Warkocz
Owinięty w histerię
Od czasu spokój

Twarz męska
Twarz damska
Twarz wariatki
Twarz Róży

Książki w oku
Ślady na plecach
Wyobcowana dla siebie
Milena

Szminka ma wymiar
Wybawić byłego męża
Próbowała Wiesława
Pieczęć na głowie
To każdy początek



TEODORA

Teodora sen morza,
anioł w szkatułce,
serce w ręku,
myśl w ramce...

Teodora ogląda wiadomości.
Liczy na ekranie ofiary.
Pocięte, wykrzywione, przestrzelone.
Teodora jest ciągle malutka,
ale na pamięć zna
ciała zmasakrowane.



RADE

Rade lubił marmoladę,
Chipy-chipsy i rakiję.
Rade był inny...
jakby troszkę w duszy siwy.
Lubił oglądać filmy wojenne,
mojego dziadka
i kobiety nieco starsze.

Szeptał mi: będziesz moją żoną,
gdy będziesz miała osiemnaście.
Jego piękna – groteskowa twarz
straszyła choć czasem unosiła.

Zjadłam jego wszystkie chipsy,
strzeliłam marmoladą w ogień,
wykąpałam się w rakii.

Rade teraz śpi.
Czasem przychodzi
po swoją marmoladę
i odlicza dni spokojne.



JELENA

Jelena lubiła ser z chlebem
od mojej babci.
Jelena miała złoty ząb
od swojej babci.
Często ją wspomina.
Tak krwiście tańczy jak nimfa,
oczekując nauczycielki
w mundurku pioniera.



DRAGAN

Dragan lubił bawić się w wojnę.
Raz mnie zastrzelił,
gdy niosłam mu lalkę
z wykrzywioną głową bez oka.
Taką jak nasza przyszłość.
Marzyłam wcześniej o jego palcach.
Przeczuwałam, że będą pulchnieć,
jak ludzie, którzy giną rozmarzeni.
Dragan lubił spokój,
opanowany lubił mnie,
moją lalkę bez włosów.
Jesteś Draganie czasem inny.
Moje sny obserwują cię inaczej,
Mają o tobie inne zdanie.
Ty nigdy nie strzelałeś.
Ty jesteś cichy. Amen.



BILJANA

Biljana miała sen.
Sen miał Biljanę.
Tak cicha, tak zaspana,
Biljana liczy na nasze przyjście
na jej urodziny.
Za jakieś 50-60 lat.
Może wcześniej.



MARKO

Zjadłeś moją głowę Marko...
Marko, zatopiony
w sen wojskowych koszar.
Twoje kudłate włosy
obrosły całe miasto.
W nim nic się nie dzieje,
oprócz rocznic tragicznych.
Miałam cię w krzyżyku.
Ty skulony pękłeś w dniu obchodów.
To nie nasz dzień.
Ty w nim jesteś nieprzyjacielem.
Wiesz Marko czasem ludzie umierają
we wspomnieniach.
Serce mi zadrżało gdy w mundurze
biegłeś ku wystrzałom łez.
Byłeś wielki, zielonooki, piękny...
Miałam twe myśli w sobie.
Łykałam je jak sny,
biegnąc ku twojemu grobowi...

Marko z przestrzeloną dłonią anioła...
Świt obrasta twymi włosami młode drzewa...



BOJAN

Nie wierzyłam Bojanowi,
że wydobędzie własny portret ze snu.
Bojan wierzył mi
i tak się stało...
Bojan malując portret czerni
często mnie odwiedza...



MAMA BIEGŁA NIOSĄC BRATA

[Bratu Aleksandrowi]

Mama biegła niosąc brata
Z ulicy do piwnicy
Brat się rozpłakał
Na widok niesfornej bomby

Wybuchło.

Brat ucichł wierząc
Że gra w bajce
Dopiero się rozpoczyna

Wybuch drugi.

Mama straciła wiarę
Łkając tuliła brata
Brat klaskał

Wybuch trzeci.

Oklaski brata usłyszeli nieprzyjaciele
Dziecko jest małe
Jak bajka
Która się skończy cztery lata później

Wybuch czwarty.


Brat żołnierz armii
Kiedyś wrogiej
Spełnił misję
Ludzkości i pokoju

Bajka.

Nie ma wybuchów



BORDOWA GAŁĄZKA

Wierzyłam gałązce
Znalezionej na drodze
Jesienią 1993

Wierzyłam...

Wierzyłam że wojna
Nigdy się nie skończy
A gałązka będzie słyszała
Moje słowa

Wierzyłam...

Nie wierzyłam w koniec wojny
To kreska. To linia ciągła

Nie wierzyłam
Że gałązka zniknie
Spod łóżka
To drzewo. To symbol trwałości

Wierzyłam

Trwałość i koniec
Górują
Nad stalowymi nerwami



PIES JEST DOBRYM PRZYJACIELEM

Pies na łańcuchu wojuje dla nas.
Pozostawiony przed starym domem
szczeka na wiatr który kołysze żaluzje.
Pies jest dobrym przyjacielem.

Dobrym i kiedy umiera.
Ludzie w strachu zapominają
ludzie zawsze zapominają
by odwiązać psa od śmierci.

Mały. Stary. Głodny. Wyczerpany.
Pod powiekami widzi świat.
Oblizuje szczękę
I gapi się w kości, mięso, kiełbasę i szczęście.

Młody pies to stary pies.
Umiera we wspomniniach,
mieszka w opustoszałym kraju,
Mój przyjaciel. Mój przyjaciel.
Biegnie ku słońcu
W zielonej trawie toczy się.
Jego wyciągnięte uszy
nasłuchują melodii moich kroków

Pies, mój przyjaciel umiera.
Żyję zamiast niego.
Ja żyję, znowu mi przyjaciel
uratował życie.



PALEC W SZKLANCE POKOJU

Dla Wszystkich, którzy znaleźli się
pod ostrzałem artylerii, lotnictwa i
innych wynalazków cywilizacji…

to są tylko marzenia
jakieś im znane rzeczy
księżniczki i wodzowie bitew
przestrzeń nocy i uśmiechu
wiosennego wiatru
na dłoni niespełnionych pomysłów

palec w szklance pokoju
zamknięte oczy pewne widoków
na góry i jeziora
na morza i rzeki
na promienie słońca

kto to jest? milczą marzenia
i kręcą non-stop ten stary film
tego samego reżysera
z którym się zapoznali
oglądając budzenie młodych ptaków
odlatujących już z południa

ten wiersz nie ma końca
tak samo jak i one

1999, Kraków



STARACHOWICE 1996-2002

[Dla moich Rodziców]

Matka ze zmęczoną twarzą
podaje mi talerz zupy z łez.
Ojcze, nie martw się!
Przeżyjemy i to piekło.
Jutro jest nowy dzień!

Szare miasto nie potrzebuje
uchodźców z Bałkanów.
Szare miasto ma swoich ubogich.
Właśnie chodzą z czyrakami na czole
do kościoła, błagając – chociaż o zdrowie.

Siostra z bratem biegną przez młodość.
Krokiem niezdecydowanym.
Za domem psy w schronisku szczekają.
Na cmentarzu same pogrzeby.

W naszym baraku rodzinnym
wilgotne ściany utulają nas.
Przeziębiona mama
wstała o czwartej rano
żeby nas utrzymać.

Tato chodzi z duszą w ustach.
Ból nim targa.
Nie martw się tato!
Twoja ojczyzna po Ciebie znowu wraca.


Starachowice miasto podzielone
na pustkę i ból. Nie zwraca uwagi,
czy w naszym baraku rodzinnym
słychać czasem śmiech...



OCALONA

będę miała
w kwiecistych rękach budzenia się
dwadzieścia dwa lata

wstanę w pogardzie
na Mont Everest
wojny dziś jeszcze się toczą

słyszę świadomość,
jej wybuch i upadek
wzlot i rozpad
druzgot i odłam

na krzesło mojego krwistego ciała
siada Bóg mistrz
w nauczaniu Kępińskiego
jestem pośrodku

tam na mansardzie słupów
niech przestaną
ja czuję ich wrzawę
przelatuje przeze mnie
jak kolejna zagłada

niech tutaj i tam oddzielą:
czaszkę i kość zwierza
kulę i kwiat
anioła i diabła

są rzeczy niewyrażone
niepotrzebne i zmiażdżone
w rozpadzie

będę miała
w kwiecistych rękach budzenia się
dwadzieścia dwa lata



KRZYWY CIEŃ

Istniejesz jak cień wojny
W mojej dłoni wyprutej
Zatopiony w tej krwi nieporządku.

Nie odychasz cieniu, nie chodzisz
Usunęli ci płuca, złamali nogi
Oczekujesz dnia kiedy cię złożą
Chowasz się wykąpany w krwi.

Pokój to tylko słowo. Bez głowy.
Pokój w każdym gardle jest uduszony
Albo przekrojony siekierą kata,
Który nigdy nie umiera.

Zatrzymaj się kiedyś pod moim oknem, cieniu...
Otwórz go, weź zabawkę z mojej kołyski
I przypomnij sobie o mnie, o mnie dziecku...



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,118,570 Unikalnych wizyt