Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Joanna Fligiel
Joanna Fligiel - ur. 6.08.1968 w Katowicach, w tej najpiękniejszej w mieście rogowej kamienicy przy ulicy Młyńskiej. Wiek przedszkolny i szkolny spędziła w Bystrej k. Bielska na terenie Sanatorium Przeciwgruźliczego. W poezji najbardziej lubi prozę. Wydała dwa tomy wierszy: Autoportret (2008, Nagroda Główna w Konkursie zorganizowanym przez East Bay American Association - „Debiut 2008”) i Geny (2011, nagroda Grand Prix w III Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Granitową Strzałę”). Kilka jej wierszy ukazały się również w trzecim tomie "Wierszobrania" - polskich poetów na emigracji. Mieszka w Bielsku - Białej i w Neuss (Niemcy). W nieustannej podróży. Przez większość życia uprawiała piękny zawód księgarki. Jako dziecko była ofiarą przemocy i ten temat początkowo dominował w jej twórczości. Oficjalnie autorka wspomnianych dwóch tomików wierszy, ale napisała ich więcej. Prawnuczka więźniarki Ravensbruck i Auschwitz. Czuje się poetką. Babcia, mama, żona. I feministka.

Tak, jest feministką,
jeśli za definicję feminizmu przyjmiemy, że to sposób myślenia koncentrujący się wokół żądania równości prawnej, politycznej i społecznej kobiet, gdy feminizm sprowadza się do przekonania, że kobiety są traktowane niesprawiedliwe z powodu ich płci i dotyczy to kobiet żyjących na całym świecie. A nie, że: nienawidzi mężczyzn lub chciałaby być mężczyzną, chciałaby jedynie i aż, żeby kobiety na całym świecie miały te same prawa, co mężczyźni.
Jest żoną i matką, nosi szpilki i stanik. I lubi żeńskie końcówki, jak np. szpieżka.




TWÓRCZOŚĆ:





Urodziłam się
w sześćdziesiątym ósmym, wbrew naturze.
Mama schudła przed porodem, chociaż
babcia dbała o nią jak o swoją matkę,
po powrocie z Ravensbrück. Wyglądały podobnie:
z wydętymi brzuchami, z twarzami obrzuconymi
krostami. Potem znowu Bóg chciał, bym umarła,
lecz lekarka włożyła mnie do balii z zimną wodą
i gorączka skończyła się tylko zapaleniem ucha.
Zmęczona bólem siedziałam na kolanach taty,
ale to ja ściągnęłam na siebie wrzątek.
Na pamiątkę zrobiono fotografię buźki
z ustami w podkówkę i kończyn obłożonych
opatrunkami. Jestem na niej. Jestem jeszcze
na kilkunastu innych, smutnych, schowanych
w czerwonym pudełku za książkami.

Odkąd robię sama zdjęcia, uśmiecham się.
Nie ma nic bardziej zwodniczego od uśmiechu.
Myślę sobie, jeśli was oszukam, to i siebie
uratuję.




Pętliczek, czerwony stoliczek

Czy bije, krzyczy, czy mocno trzyma i szczypie
i co robi matka, czy też krzyczy,
czy nadal uprzejmie segreguje gazety.
Może leży z nimi, nieodpowiednio, na stoliczku,
być może leży, upadła, może omdlała, zdziwiona,
że tyle krwi, tyle krwi, tyle krwi wypływa
z jednego potłuczonego nosa.

Czy bije, krzyczy, czy mocno trzyma i szczypie,
i co robi najpierw, najpierw sadza na kolana,
pyta, jak mocno go kocham, a potem szczypie.
Chcesz zejść z kolan, przytrzymuje i krzyczy;
jesteś taką samą suką jak ona, tylko czekać,
tylko czekać, aż dostaniesz cieczki i byle pies,
byle pies cię wyrucha, a potem bęc.

Jeśli jest zwinna może uciec do łazienki, z klatki
na klatkę, po schodach do piwnicy, przeczekać może,
może nawet wsiąść do pociągu byle jakiego z kamieniami
w gardle, z zaciśniętymi pięściami, najczęściej boso. konduktor,
konduktor to pikuś w porównaniu z facetem w garniturze,
którego wszystko denerwuje, chyba, że akurat matka zaklinuje się w progu,
no to wtedy na kogo wypadnie na tego bęc, bęc, bęc, bęc, bęc, bęc, bęc, bęc




Stacja ucieczka


W przedziale oprócz mnie młoda kobieta z córką.
Śmierdzi ugotowanym na twardo jajkiem, ale
to nie one jadły jajko. Wsiadły w ostatniej chwili,
na tej samej stacji, co ja.

Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem też uciekaliśmy
pociągiem, i też pytałam mamę " dlaczego,
dlaczego tata powiedział, że nie jestem jego?"

Udaję, że nie słyszę, nie patrzę, wlepiam kolejny raz
wzrok w to samo zdanie w książce. Słowa potrafią
zagłuszyć nawet stukot kół pociągu i to,
co autor miał na myśli.




* * * ( w domu bez wiary nie ma cudów)

W domu bez wiary nie ma cudów. Przemoc
wchodzi z przekręceniem klucza. Dźwięk
zamków jest gorszy od obcych, a za oknem
halny, a po halnym tylko ruina i rozpacz.

W wakacje wyjeżdża się na wieś. Pije herbatę
w cienkiej porcelanie, aż do zbiorów orzechów
laskowych. Rok w rok czekam na wakacje, a one
znikają w mgnieniu oka, jak ich bohaterowie.

Zimą, z Francji, przychodzą paczki pełne
pomarańczy. Buty dostają się bratu, bez względu
na rozmiar. Nie lubię pomarańczy i wszystkiego,
co rośnie tam, gdzie nie mam w czym dobiec.

Kiedy umiera strach, zostają po nim grzechy,
obrzydliwe i nikomu niepotrzebne, jak zęby
w szklance po zmarłym, a potem już się wie,
że życie mija szybciej niż wakacje.




Jeżyny

- bratu

Nie potrzebuję twoich uszu, żeby do ciebie mówić.
Pani Danka z ostatniego piętra przyłapała mnie na tym pierwsza, i od razu
powiedziała naszej mamie, że nic dobrego z mówienia do siebie nie wyniknie.
Pamiętam takie rzeczy jak imiona naszych sąsiadów sprzed czterdziestu lat,
i co jedliśmy w poszczególny dzień tygodnia, tylko tych niemieckich słówek
nie potrafię spamiętać.

Pamiętasz taką historię? Pojechaliśmy razem do dziadków,
i naszej mamy nie było tak bardzo, bardzo długo, że przestałeś o nią pytać,
i każdego, dosłownie każdego dnia, chodziliśmy do lasu, najpierw na poziomki,
potem na jagody, grzyby, maliny, aż w końcu nadszedł już czas, żeby nazbierać jeżyn,
i mieliśmy takie poranione dłonie jak Jezus?

I wtedy w lesie zobaczyliśmy naszą mamę. Biegła do nas, machała na powitanie.
Była taka lekka, radosna, jakby zawsze o nas pamiętała. Chciałam zacząć biec
w jej stronę, wykrzyczeć tęsknotę: mamo, mamo, ale tak mocno
mnie przytrzymałeś, wczepiłeś się we mnie, jakby ktoś w międzyczasie
zamienił twoje miękkie czteroletnie ciałko w kolczasty pęd jeżyny.




"Ty niedobry chłopczyku znowu zniszczyłeś lalkę"

Dzieci mogą się schować, udać, że nie słyszą
krzyków, płaczu, gróźb i próśb. Uciec myślami,
stworzyć przyjaciela, wroga. Wyrwać mu ręce
nogi, głowę, pogryźć tułów, paznokcie, wargi.
Mogą nasikać w majtki.

Ale w końcu wychodzą z szaf. Uznają, że muszą
coś zrobić. Bronić jej. Lecz nigdy im się nie udaje.
Więc nie wiedzą, kogo bardziej nienawidzą: siebie
czy jego? Siebie czy jej? Siebie. Ale to nic - dorosną,
gdy uwierzą, że wszystkie baby to kurwy.




* * *

Czym jestem starsza tym więcej robię piany,
a mniej zajmuję się zakończeniami nerwowymi,
leżę ciut dłużej w wannie i czytam wiadomości,
zamiast przywoływać jakieś świńskie obrazy:

"Daniel płakał, bo był głodny. Teraz jest chwilowo nieprzytomny,
bo (prawie) go utopiłam. Nie będę go więcej biła.
Jak się później obudzi, odzyska przytomność,
wsadzę go z powrotem do wanny. Nie wypuściłam wody".

Staram się nie rozmyślać o przeszłości, nie stawać
na wadze, przecież nie mam wagi, wystarczą ubrania
z przednich sezonów, myśleć, że miałam naprawdę dobre
dzieciństwo, rodzinę, która nie oszczędzała wody,
a w beczkach kisiła kapustę.




Sanatorium na Kubalonce

Te gazetowe dramaty przypominają mi historię mojego brata.
Byliśmy wtedy, oczywiście, dziećmi. Przynajmniej tak mi się
wówczas wydawało. Mama kupiła dla mnie zieloną sukienkę,
ale jeszcze było za zimno, żebym ją założyła.

Bardzo za nim tęskniłam, bo zawsze dzieliśmy pokój
i wszystko z czym musieliśmy się zmierzyć. Naszych łóżek
nie dało się połączyć, ale łączyła nas szczególna więź,
o której przypominały stare plamy na materacu brata.

Myślałam, że jest mu tam lepiej i trochę mu zazdrościłam.
Co ja mówię, bardzo mu zazdrościłam i byłam pewna,
że jest mu tam lepiej. I wtedy nauczyłam się, jak błędnie
jest myśleć, że "wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma".

To nie była słoneczna niedziela, raczej ponury dzień,
w którym trudno odróżnić pory dnia, zwłaszcza gdy
patrzysz pod nogi, lecz wstaliśmy w dobrym nastroju,
w jakim należy wstawać, gdy chcesz kogoś odwiedzić.

Nie śpiewaliśmy w drodze do Istebnej wesołej piosenki.
Siedziałam cicho z tyłu, jak zawsze, i robiło mi się mdło
od tej zakręconej drogi i powodów, z których znalazł się
w sanatorium, ale to dłuższa historia.

Chciałabym już przejść do jądra, a raczej jąder
mojego braciszka, sinych i dużych jak pięści,
gdy zaciskasz dłonie, którymi chcesz ukarać
nieletnich oprawców, ale nie możesz.




Zakalec

(czytam książkę) "Zapaść" - Joanna Lech widzi umarłych


Też widzę umarłych. Siedzę na przykład z tatą
w kawiarni Państwa Jaźwieckich. Tereska laborantka
zaraz skreśli totka i kiedy pochyli się, by sięgnąć
po ołówek, zobaczymy jak spod białego fartuszka,
wyjrzy koronka, którą kończy się pończoszka.
Tata kupi mi lemoniadę, bo to dobry moment,
gdy przed oczami masz raj (w tym śnie jestem
dorosła, więc wiem, kiedy mogę prosić).
Normalnie nie dałby mi niczego z cukrem
i do kawiarni poszedłby sam. Mama gniotłaby
ciasto. Kłóciliby się, a ono rosłoby, rosło i rosło,
aby się zapaść. Poznałam tajemnicę - piekło
się za krótko, krócej niż trwały zmartwienia:
czy zdążymy pozbyć się śladów zanim wróci
tata? Ale najlepsze w widzeniu umarłych jest,
że się ich nie boję.




Być jak pchła

Nie myśl o diecie, kiedy jesz
kolacje z dwustukilogramowym
gorylem. I tak goryl dmuchnie ci

w twarz dymem z cygara.
Taka demonstracja statusu
seksualnego, przypominająca

rozkraczoną małpkę sajmiri,
która wpycha penisa każdemu
podporządkowanemu osobnikowi.

Skacz sprawnie, jak pchła, z tematu
na temat. Goryl zacznie się wiercić,
wyglądać, jakby chciał się podrapać.

To z powodu penisa. U pchły
stanowi on jedną trzecią długości
ciała i posiada dodatkowe gadżety

łaskocząco-stymulujące. Goryl
z pięcioma centymetrami w erekcji
nie ma z pchłą żadnych szans.




Świat - Fiat

Jolka mówi, że teraz jest tak
w jej firmie, że każą powtarzać:
Jesteśmy lepsi niż Bentley.

Jak to lepsi? - pyta Jolka,
a to nie jest dobre pytanie
i można za nie wylecieć

z pracy. Jolka ma kredyt
na dom, na samochód,
więc przestała pytać.

Powtarza. W zamian wie
ile jest warta. Dokładnie
tyle ile frank szwajcarski.




Kamikaze

Zderzaków się nie lakieruje,
są po to, żeby je wyginać,
przypominam sobie słowa

ojca, kiedy podjeżdżam za
blisko barierek pod sklepem.
Jeszcze nie uchwyciłam

sensu życia. Bywa, że go
dotykam. Ocieram lakier.
Jolka mówi, żeby nie

analizować, skupić się
na drobinach przyjemności,
że to ma ten sens, że innego

sensu nie ma. Wierzę, a i tak
rozpędzam się tam, gdzie
powinno się tylko parkować.




Trzecia

Kiedy marzną stopy myślę o nich więcej.
Jestem ta najsłabsza. Nie urodzę córki.
Przepraszam kochanie. Obiecanej latem,
kiedy moje stopy owiewane ciepłem

nie marzły mi wiecznie. Kaszlę od tygodnia.
Wyszłam gdzieś bez golfa. One wyszły w lutym.
Chodaki za buty, w pasiastych sukienkach,
jestem taka miękka, jestem taka miękka.

Babki we mnie płaczą. Jedna, druga. Trzecia.
Krzyczę po niemiecku, mam zadartą kieckę,
wiem jak śmierdzą Ruski, piersi rwą spod bluzki,
wszystko mam na wierzchu, wszystko mam na wierzchu,

wzięło mnie trzech wespół. Przepraszam kochanie.
Nie urodzę córki obiecanej latem.
Nie dotrzymam zatem.


cykl wierszy pt. "wszystko o moim ojcu" -pod linkiemLink

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,444,560 Unikalnych wizyt