Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Agnieszka Marek
Agnieszka Marek - rocznik 1977. Ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Śląskim oraz podyplomowo bibliotekoznawstwo. Laureatka kilku ogólnopolskich konkursów poetyckich, m.in. im. R. Wojaczka oraz im. J. Różewicza. Miłośniczka górskich wędrówek i dobrej muzyki. Mama 7-letniego Michałka. Mieszka i pracuje w Bielsku-Białej.



TWÓRCZOŚĆ:


balans


jedna z nich lubi tylko świeże croissanty,
lekko podgrzane w piekarniku. zawsze zjada je
wyszarpując palcami pachnące masłem ciasto,
a twoje myśli uciekają między nogi tej drugiej
(od niedawna preferuje coś na francuską nutę, to nowość).

właściwie można tak żyć. zmieniać nazwisko,
koszule, zawartość walizki i pozycje,
bo każda ma inne upodobania.
poliamoria to takie ładne słowo, natomiast myśl
o trójkącie wydaje się nieprzyzwoita.

wciąż masz nadzieję, że to się może udać.
na wszelki wypadek obie mają na imię Anna.




nie tylko na Heathrow Airport


zastanów się, dla kogo ten lot.

przecież wiesz, że sprawdzi twoje uda,
czy nie straciły na jędrności przez te dwa miesiące.
gorącą herbatę w kubku art deco osłodzi złudzeniem.
poda do łóżka, bo wie, że nikt tak nie robił.
a on jest przecież inny. trzeba dbać o wizerunek.

pozwoli ci krzyczeć w trakcie i płakać po. stworzyciel,
sama mu to wmawiałaś. żadna wcześniej nie napisała
dla niego takiej roli. skorzysta. bez wahania poda
czystą bieliznę i bezbłędnie zapnie haftki w staniku.
siłą woli powstrzyma się przed zapleceniem
warkoczy. zamiast tego ręce, by zatuszować
zdenerwowanie (bo jednak jakieś będzie).

widzisz, cudów nie ma. tylko coraz starsi chłopcy
wciąż machają chusteczkami na wszystkich lotniskach świata.





prawie baśniowo


jeszcze nigdy nie szła sama przez las.

teraz po omacku, z lękami na ramionach,
dygotem w koszyku. kapturek jak ze świeżej krwi,
wstążki jak koronkowe skrzepy. potem już rozwiązłe
sznurówki, zdejmowanie skórki, wyłuskiwanie ziaren,
wnikanie pod i w środek.

kapturek rzucony na ścieżkę. zabłocone dorosłością uda.





nowy oddział w szpitalu rejonowym



drzwi koniecznie białe, czerwone tylko litery.
ważne, by kłuło w oczy. później dalszy ciąg
normy, skręcenia i inne urazy.

Kaj z krzywym uśmiechem puszcza zajączki
kawałkiem lodu. załamania światła,
a przy okazji nerwowe, jakby jednak odwilż,
gdzieś pod gipsem. w końcu Gerda była pierwsza,
więc może należy jej się wiosna, niejako odgórnie.
ale Królowa Śniegu bardziej doświadczona,
makijaż waterproof i piersi w rozmiarze DD.

zostają błyski na śniegu, jak ochłapy.




pokój 231


na końcu języka jest zachwyt
i ukryta cierpkość tamtego popołudnia.
uczyłeś ją, jak rozmieniać się na drobne -
urywane oddechy i spazmy, gdy stwarzała się na nowo.
kątem ucha łowiła odlatujące samoloty (jeszcze nie mój, jeszcze)
i całkowicie zobojętniała, czy środkowoeuropejskie
pokojówki słyszą twoje ucieczki i powroty w nią.

nie krzyczała. najlepiej kona się w ciszy,
gdy wypełniasz jej usta sobą.




piątek, tuż po północy


byłam gotowa na ciebie.
pestki wewnątrz miały brązową
powłoczkę i czekały na rozpęknięcie.
skórka nabrzmiewała dojrzałością.
wystarczyło lekko dotknąć zębami
i zbliżyć się do środka.
wybrałeś język, by nie kaleczyć
kruchej tkanki.

teraz patrzysz na mnie zza mgły,
oblizujesz palce. nie chcę na tobie
zaschnąć. lubię wilgoć.




God Save the Queen


królowa współczesnej poezji nie znosi konkurencji.
nienapisane wiersze uwierają jak zbyt ciasny
stanik. pisanie na siłę jest niemożliwe, nieosiągalne
niczym orgazm na zawołanie. a jednak próbuje,
jak na urodzoną perfekcjonistkę przystało
(po żadnym z trzech poronień nie płakała,
więc ma niezłe doświadczenie). byle tylko
piedestał był poza zasięgiem innych. więc działa.

szybkiego romansu z krytykiem nie wpisuje się w biogram,
ale dobra recenzja warta jest nawet tego, po czym
musi długo myć zęby. ma miliony powodów, by walczyć.
wie pani, życie jest jedno, chociaż właściwie dzieci stawiam
na pierwszym miejscu, a poezja? - i tu następuje
machnięcie ręką. takie niewymuszone, choć długo trenowała
przed lustrem. królowa współczesnej poezji kupuje regularnie
WD – 40. pieczołowicie oliwi płaszczyk swoich zasad,
gdy tylko zaczynają skrzypieć.
























Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,118,549 Unikalnych wizyt