Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Anna Agata Tomaszewska
Anna Agata Tomaszewska - absolwentka Studium Literacko-Artystycznego UJ (2005). Autorka tomiku "Wiersze do czytania" Wydawnictwo Literackie 2005, oraz "lokomotywy, wagony, sukienki" Tychy 2006. Publikowała m.in. w Zeszytach Literackich, Kulturze, Dekadzie Literackiej, Kresach, Kartkach, Autografie, Czasie Kultury. Laureatka konkursów - Tyskiej Zimy Poetyckiej, J.Bierezina, M.Słomczyńskiego, K.K.Baczyńskiego,"Czerwonej Róży" i wielu innych. Mieszka w Warszawie.



TWÓRCZOŚĆ:




On

Jest kamieniem, a ja drzewem, drozdem, kosem
tamaryszkiem i tymiankiem,
udaje pana od roślin, cały dzień oznacza żyłki i mchy,
ale mnie nie dotyka, bo jestem różą, głogiem, ostem

Mówi, że składamy się z odwrotów i powrotów,
z peronów, rąk w geście pożegnań, ramion w geście
powitań, dzień dobry, do widzenia, odchodzę,
oto jestem, na nowo, od początku

Wyjeżdża i wraca. Przywozi skrawki chmur

Wczoraj związał moje nadgarstki i kostki nóg,
usiadł dwa metry dalej i patrzył,
powiedział, że tak wyobraża sobie życie ze mną

Teraz śpi, strużka śliny znaczy ścieżkę snu na poduszce,
a mogłabym bielić się i bielić przed nim,
i umierać pod nim, jak nikt

Noc jest wstążką, jest czarną kokardą.




Dom

Wylegiwaliśmy się na plaży ubrani w swetry, kurtki, nakryci kocami,
bez majtek. Czytaliśmy opowiadania rosyjskich pisarek i wiersze
żydowskich poetów. A morze wpływało pomiędzy sylaby, zdania, zaśpiewy.

Mewy podchodziły na wyciągnięcie ręki, zakochane w żydowskich poetkach
i rosyjskich pisarzach - wrzeszcząc powtarzały frazy. Piasek mieszał się
z cyrylicą, a my mieszaliśmy się ze sobą, w pośpiechu, zachłannie.

Lubiliśmy przemieszczać się, podróżować. Żadnego miejsca nie nazywaliśmy
domem, dopóki nie znaleźliśmy plaży ubrani w swetry, kurtki, nakryci kocem,
bez majtek; dopóki nie zaczęliśmy czytać poetek i pisarzy. Zachłannie




Puch

Kiedy wspominam wakacje w M. - widzę ciebie czytającego Brechta
w oryginale i siebie podsłuchującą obcy język. Zauważyłeś,
wciąż zgadzamy się, by istniały między nami obszary nienazwane,
niewyrażone, jakbyśmy posiadali pewność, że to co najistotniejsze
dzieje się na styku milczenia i dotyku, kiedy w gardle gruda śliny
nie do przełknięcia.

I przestaliśmy już wyznaczać proporcje pomiędzy kilometrami skóry,
którą gładzimy, a centymetrami słów, które cyzelujemy, tylko skuleni
zasypiamy. Na brzegach czułości śnią się katedry w Salisbury, w Rouen,
ich wąskie filary, misterne sklepienia, pinakle, gargulce, chrystusowe
stopy. Nasze sny są pełne okien, rozet i kreseczek blasków. Czasami,
śni się nam również - miękki puch mowy.




zwyczaje

by odczynić zło, rybie łuski zawijano w serwety łopianu,
łopian suszono na słońcu, zaschniętą krew rozcierano w moździerzu,
rdzę rzucano na wiatr. wiatrem nasiąkały prześcieradła, starorzecza
i rybie mokradła

by odczynić miłość, w zielonych baliach rzek wymywano z ciała
drugie ciało, żal kaligrafowano na wąskich przegubach, rodowych
srebrach, rodzinnych obrusach

starym pannom wosk lano do ust, kiedy pan śmierć wchodził
w miękkie łaźnie ich brzucha, aż skrzypiało drewno
zbyt obszernych trumien, aż bledły, milkły i nikły
- głóg, tarnina, mokradła




lizaki w kształcie serc

mój język jest ułomny, nie potrafi opisać rozlewisk rzecznych,
leniwych oceanów, bagnisk i mokradeł między nami, w nas

twój język jest kaleki, boi się zużywania słów, wyklucza ze słownika
to jedno, najistotniejsze, od wypowiadania którego podobno wysychają
wstążki strumieni, krystaliczne źródła, czerwone morza pomiędzy nami, w nas

są ruchliwe i zwinne, w wilgotnych przestrzeniach odnajdują się
powtarzając w nieskończoność francuskie wyrazy




tkacz

ta mała i chuda z objawieniem  w oczach
wchodziła do świątyni w czerwonych pończochach
w półnegliżu słodkim na wysokości ud

klęcząc rozchylała klęcząc była upadkiem
słuchała oskarżeń przytakując nieznacznie
i ze skrawka kiecki naddartej przypadkiem
nitkę skubała

zaczepkę dla boga
który chcąc ją zbawić przeskakiwał witraże
i tę nitkę chwytał jak początek latawca

tkał




Zima w M.

Jedliśmy smażone sole, sandacze, karmazyny, z ich ości
układaliśmy wróżby - kochać się/nie kochać, i zawsze, zawsze
wróżby były przeciwko naszym ciałom, które musieliśmy rozbierać,
wystawiać na jod, na dotyk, na zaledwie pięć stopni Celsjusza

Pięć stopni Celsjusza, a my oparci o ścianę nadmorskiej latarni
szarpaliśmy guziki, suwaki, rajstopy aż w końcu pękały gumki w pasie,
aż w końcu pękały cumy, maszty, wanty i baksztagi w porcie obok,
który na chwilę zastygał z zimna, bieli, z bezruchu

A w morzu, w ruchu: karmazyny, sole. I pierwsza ikra we mnie

Komentarze
joanna fligiel 15/11/2011
ja tak nigdy nie kochałam i dlatego, że jestem miłośniczką science fiction uwielbiam te wiersze.
Wioletta Grzegorzewska 23/11/2011
Piękne, zmysłowe wiersze.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,309,354 Unikalnych wizyt