Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Karol Maliszewski
Karol Maliszewski: Życie kobiety i „coś”


[Wioletta Grzegorzewska, Pamięć Smieny, Londyn 2011]


Nie do końca ufałbym myśli Pirandella, myśli ważnej dla autorki, skoro umieszcza ją jako jedno z mott. Sztuka polega chyba na tym, by żyć i pisać, uśmierzając konflikt. Pisanie da się przeżywać, a życie zapisywać. Owszem, jednemu i drugiemu towarzyszą złudzenia, lecz w tej chwili nie to nas obchodzi. Rozumiem, że włoski noblista chciał przez wykluczenie postawić kwestię na ostrzu noża i orzec, że albo jest się artystą słowa, całkowicie mu oddanym, albo jest się artystą życia skupionym wyłącznie na jego wymogach. Mnie bliższa jest mediacja, sztuka cierpliwej syntezy, a piszę o tym dlatego, że i dla Wioletty Grzegorzewskiej rzecz to ważna, zajmująca część jej poetyckiej uwagi. Można w miarę poprawnie żyć, mieszcząc się w konwencji udanego życia, i można jednocześnie składać świadectwa z danych nam przypadków, przeżyć i olśnień. Życiowe zajęcia wcale nie muszą burzyć porządku kontemplacji. Głęboko wierzę w porządek odwrotny – kontemplacja ma się o wiele lepiej, jeśli zasilają ją życiowe soki. Tyle o życiowości prawię nie dla pochwały życia, lecz dla pochwały pisma. Bardzo mi ten charakter pisma odpowiada. Nieraz bezwiednie wiodę palcami wzdłuż liter, zdań i strof, jakby szukając kontaktu z kryjącym się za nimi życiem, z drążoną przez nie pamięcią. Być może jest tak, że stawiam podobne litery, że podobnie ustawiam się wobec losu i jego kaprysów.

Co jeszcze może wzmagać poczucie bliskości? Podstawa jest oczywista: mimo wszystko realizm – rozumiany jako zaufanie doświadczeniu. Doświadczenie jako przestrzeń znaków, w tym samym stopniu zauważanych, co kreowanych. Rzeczywistość jest narracją, a w głowie i sercu piszącej układa się plan dopuszczenia tej narracji do głosu. Jednym z filtrów wspomagających (i utrudniających) dopuszczanie wydaje się być pamięć. Pamięć paradoksalna, dziwnie podobna do tytułowej. O ile mi wiadomo wzruszający gadżet naszego dzieciństwa, radziecki aparat fotograficzny Smiena, nie miał pamięci. Dzisiejsze aparaty cyfrowe w taką pamięć są zaopatrzone. Pamięć Smieny może być pamięcią o Smienie i dzieciństwie, jak również pamięcią przez Smienę uratowaną, wklejoną do rodzinnych albumów.

Drugim poważnym mottem, ujawniającym po jakimś czasie swoistą niepowagę, jest passus z powieści Stefana Zweiga „24 godziny z życia kobiety”. Fragment wyrwany z kontekstu brzmi jak gnomiczny zapis olśnienia i osłupienia; może bohaterkę coś poderwało do lotu, a może wytrąciło z równowagi, może poruszyło bądź oczarowało zalotami... Wszystko w jednym i jeszcze coś, tło monologu i starań, coś poza pismem, językiem, lecz nie poza poezją. Zakładamy tutaj wbrew Wittgensteinowi, że granice naszego świata sytuują się poza granicami naszego języka. Niepokojące „coś”, które nieraz szuka słów, a nieraz zamiera w ogólnym wrażeniu, że ich zabrakło. Wówczas pozostaje atmosfera porozumienia, komunikacja odbywająca się na migi, na wewnętrzne poruszenia czegoś. Wyjściem z kłopotliwego używania wyrazu „dusza” jest wykorzystanie posępnego „czegoś”.

Jeżeli o „wyrwaniu” mowa, to skojarzenia mogą być również roślinne. Bohaterkę tych wierszy coś wyrwało z dotychczasowego porządku, przerzuciło i przeniosło. Na naszych oczach odbywa się próba ponownego wrośnięcia, zaistnienia w zmienionych warunkach. Opowiada się o przeniesionych obyczajach, o „polskości” warunkowej i okazjonalnej. Przeniesiony język brzmi jak pogłos czegoś minionego i w pewnych warunkach wzniosłego, niemal dudni w otaczającej go pustce. Zresztą ta pustka szybko zaludnia się dzięki sprawności języka uruchamiającego wspomnienia, przywołującego duchy, i jego skłonności do klecenia prowizorycznego życia i opowieści. Dlatego w tych wierszach gęsto od nakładających się czasów, miejsc i intencji. Organizuje się nowe życie, porządkuje wspomnienia, usiłuje się żyć na czymś tak niepewnym jak „wyspa” i pisać w locie, w ruchu. Nie ma mowy o samotności. Ten rodzaj poetyckiej mowy zajmuje się raczej ryzykiem odnalezienia się (także w dosłownej bądź wyimaginowanej wspólnocie), sensem codziennego, elementarnego wysiłku, by sprostać „innym obrotom” znaczeń podsuwanych przez los.

Efektem pracy pamięci Smieny oraz wszystkich aparatów – w tym aparatu mowy – są klisze pełne rozmaitych mgnięć i migawek, które wcale nie muszą układać się w całość. Poezja jest chyba po to, by odżegnywać się od zbyt łatwych marzeń. W końcu p o d r y w a nas tylko od czasu do czasu, pozostałe trwanie zajęte jest robieniem zakupów, szukaniem kwatery i układaniem dzieci do snu. To „od czasu do czasu” porządkuję szczątki, ma gęstość wiersza i jego siłę, spełniając się w błysku jednoczących się przeciwieństw.




Karol Maliszewski - ur. 27 lipca 1960. Poeta, prozaik, krytyk literacki.
Mieszka w Nowej Rudzie, na Dolnym Śląsku. W 1990 r. był założycielem Noworudzkiego Klubu Literackiego Ogma. Prowadzi warsztaty poetyckie w Studium Literacko-Artystycznym na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie.
Wydał dziewięć tomików poetyckich, trzy tomy prozy i pięć tomów szkiców krytyczno-literackich. Stale współpracuje z kilkoma pismami literackimi takimi jak Odra, Studio, Opcje, Topos, Twórczość, Fraza, Wersja, Akant, Red.
Absolwent filozofii, doktor nauk humanistycznych. Nauczyciel języka polskiego i historii oraz wykładowca współczesnej literatury polskiej w Kolegium Karkonoskim w Jeleniej Górze. Laureat nagród im. Marka Jodłowskiego (1994), im. Barbary Sadowskiej (1997), im. Ryszarda Milczewskiego-Bruno (1999). W maju 2007 r. został nominowany do nagrody literackiej Nike za tom szkiców krytycznych "Rozproszone głosy" (2006).





Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,153 Unikalnych wizyt