Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Elżbieta Lipińska
Autorka trzech książek poetyckich: „Pożegnanie z czerwienią”, „Maj to łagodny miesiąc”, „Rejestry” - Elżbieta Lipińska, warszawianka z urodzenia, wrocławianka z wyboru, prawnik i dama polskiej poezji, nauczyła mnie poprawnie używać zaimka „tę” i wielu innych ważnych rzeczy potrzebnych, by napisać wiersz.



Wywiad z Elżbietą Lipińską




Joanna Fligiel: Poznałyśmy się na nieszufladzie.pl, słyszałam też, że nie wzbraniasz się, kiedy nazywają ciebie poetką internetową. Czy pisanie na portalach poetyckich pomaga w drodze do gwiazd?

Elżbieta Lipińska: Przede wszystkim ani nie jestem na drodze do gwiazd, ani się tam nie wybieram, daleko mi do tego. Rzeczywiście długo się nie wzbraniałam i tłumaczyłam wszystkim, że nie ma czegoś takiego, jak poezja internetowa, a ta, która ukazuje się w necie, nie różni się niczym od każdej innej, że tak samo może być dobra lub zła. Uważałam, że publikacja w Internecie jest cenna z uwagi na możliwość błyskawicznej łączności z czytelnikami, odnotowania ich reakcji. Miałam nadzieję, że taka publikacja może ożywić i przybliżyć poezję. Niestety zmieniłam zdanie.
Uważam, że od pewnego czasu pojawia się coraz częściej poezja, którą nazwałabym jednak, z braku lepszego określenia, internetową. Jej największą wadą jest unifikacja, powtarzalność, schematyzm. Jest bezpieczna i zyskuje dobre recenzje innych poetów internetowych. Rzadko odnosi się do innych poetów spoza kręgu czy szerzej – literatury – bo jej nie zna. Z konieczności więc posługuje się szczupłym zakresem tematów i środków artystycznych. Ocenę pozostawiam innym.



J.F: Jakie rady miałabyś dla początkujących poetów?

E.L: Czytać, czytać, i jeszcze raz czytać. Poezję, dawną i współczesną, dobrą prozę. To pozwala zobaczyć więcej, wyrwać się z zaklętego kręgu schematów. No i pisać o czymś, co się dobrze zna, nie szukać wydumanych tematów. Dosłownie wszystko może być inspiracją. Bardzo polecam esej Ezry Pounda „Rzut oka za siebie”, zamieszczony w „Literaturze na świecie” nr 1 z 1985 roku. Pewnie trzeba się będzie naszukać, ale warto, rady Pounda na temat tego, czym powinna i nie powinna być dobra poezja, bezcenne.



J.F: Gdzie można obecnie w sieci poczytać wiersze Elżbiety Lipińskiej?

E.L: Na mojej własnej stronie „Rejestry” – www.elkaone.lipinscy.net i na http://www.literackie.pl/ . Przestałam publikować na portalach, bo przestałam się tam spotykać z rzetelną krytyką, a zaczęłam albo z zachwytami (nie tego oczekuję) albo z obrzydliwym trollingiem, więc to przestało mieć sens.



J.F: Należę do grona szczęśliwców, którzy przeczytali wszystkie twoje książki, ale jak zachęciłabyś tych, którzy w gąszczu corocznie, masowo wydawanych tomików jeszcze nie spotkali się z twoją poezją?

E. L: Nie umiem, wiersze muszą bronić się same lub się nie bronią. Każdy czytelnik też czego innego w nich szuka. Skoro Ci się podobają, zapewne zrobisz to lepiej, Joanno.



J.F: Pewnie to nie jest miejsce na moje osobiste refleksje (uśmiech). Skuszę się i napiszę, że poezja Elżbiety Lipińskiej to podróże: wyobrażone i realne, w przestrzeni i czasie, na jawie i we śnie, intrygujące i mądre, głębokie, ale niepozbawione lekkości, dowcipu, sprawne technicznie, które stawiają autorkę w jednym rzędzie z wybitnymi poetami, ale wróćmy do
spotkań poetyckich. Lubisz bywać na salonach literackich? Co daje autorowi bezpośredni kontakt z czytelnikiem?

E.L: Na salonach? To brzmi tak niewspółcześnie! Chyba już nie ma czegoś takiego. Lubię ciekawe spotkania poetyckie, chętnie słucham wierszy czytanych przez ulubionych poetów. Jeśli chodzi o moje spotkania – tak, lubię. Bardzo cenna jest reakcja czytelników na wiersze, ich odbiór, możliwość rozmowy na ten temat. Chciałabym tylko, żeby odzywali się częściej.



J.F: Jesteś niezwykle ciekawą świata i ludzi osobą, obejrzałaś masę filmów i przeczytałaś mnóstwo książek, co przekłada się na twoją poezję. Masz jakieś książki, filmy do których wracasz?

E.L: To bardzo trudne pytanie. Mam, oczywiście, ale zawsze mam duży kłopot z wymienianiem, szczególnie książek, tak ich dużo. W swoim czasie byłam zafascynowana Faulknerem, Llosą, Tolkienem, ostatnio Houellebecqiem i Murakamim. I nie dbam o to, z której „półki” to literatura wg krytyków. Jeszcze trudniej z poezją. Tu wołałabym mówić o poszczególnych wierszach, ale tak się nie da. Kiedyś bardzo ważni byli dla mnie Tuwim i Gałczyński, Szymborska, ale to przeszłość (choć nadal lubię ich czytać). Teraz, bo ja wiem? Apollinaire, Cendrars, Eliot, Kawafis, Celan, Lowell, Ashbery. No i od zawsze, niezmiennie, Szekspir! To przykładowa wyliczanka, ani pełna ani szeregująca. Zresztą wymieszanie wszystkiego jest dla mnie charakterystyczne - za dużo chcę złapać srok za ogon. Ostatnio bardzo poruszyła mnie poezja Nelly Sachs. O polskich poetach współczesnych celowo nie piszę, ten wywiad musiałby być stanowczo za długi.



J.F: Jak dokończysz zdanie wybitni poeci to….

E.L: Bo ja wiem? Mający coś do powiedzenia i umiejący to zrobić na swój własny sposób, bez naśladownictwa, chęci przypodobania się komukolwiek, w piękny sposób. Bo nie wystarczy ani sama forma, choćby najpiękniejsza, ani sama treść, choćby najciekawsza.



J.F: – „wiersz w butelce” – wyobraź sobie, że możesz tylko jeden wysłać w przyszłość. Jaki byłby to utwór i dlaczego właśnie ten?

E.L: Wciąż chyba „Sztuka magika”, mimo że tyle już potem napisałam. Bo jest dla mnie ważny, chciałabym, żeby był ważny także dla innych z uwagi na swoją wymowę.


sztuka magika

Markowi Sz.

z tą biedną krótszą nóżką
był z siebie taki dumny,
gdy udał mu się skok
wołał: patrz, sztuka magika!

a potem trzeba było
zamieszkać w miedzianym kotle
hej, udajemy pranie!
chowaj się! sztuka magika

a teraz – mówiła mama -
bawimy się w chowanego
z tamtym sąsiadem z przeciwka
nie znajdzie nas: sztuka magika

a gdy ich wyprowadzali
mówiła: nie bój się, synku,

to wcale nie będzie bolało.
zniknęli

sztuka magika




J.F: Dziękuję za rozmowę, Elżbieto.
Komentarze
swewa 11/01/2012
twórczość: http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=168
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,272,747 Unikalnych wizyt