Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wiersze depresyjne. ...
ciało na wakacjach
Dzień Ojca - 2017
TRYPTYK TĘSKNIĄCY - ...
KUJAWIAK Z OBERKIEM ...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Joanna Fligiel - wywiad
Joanna Fligiel w rozmowie z Grażyną Koszewską





Grażyna Koszewska: Witam Cię, Asiu, bardzo serdecznie i dodam na wstępie, że bardzo się cieszę i dziękuję za to, że przyjęłaś zaproszenie do wywiadu. Żałuję, że nie możemy spotkać się osobiście, ale w dobie oplatającej nas sieci internetowej i szybko mijającego czasu, spotkania towarzyskie niestety w większości przeniosły się na wirtualny grunt. Przeglądam na bieżąco zdjęcia, które zamieszczasz na Facebooku. Jesteś odważna?

Joanna Fligiel: Myślisz Grażynko, że profil Joanny Fligiel należy do szczególnie odważnych?
Mark Twain napisał:" Odwaga to pa­nowa­nie nad strachem, a nie brak strachu.", więc raczej jestem "tchórzem". Od lat uprzykrzają mi życie ataki paniki, które często zdarzają się nawet wtedy, kiedy bardzo dobrze się czuję. Ona taka jest - ta panika, atakuje z zaskoczenia, chce trafić kogoś w chwili, gdy najmniej się spodziewa. To przebiegła choroba.
Poza tym lubię łatwe sukcesy. To z odwagą ma niewiele wspólnego.



G.K.: Myślę, że jesteś otwarta na ludzi. Jesteś piękną, interesującą kobietą o tajemniczym spojrzeniu. Słowo „tchórz” ma dla mnie pejoratywne zabarwienie i nie oceniam ciebie z tej perspektywy. Ta panika, o której wspominasz, dotyczy konkretnych sytuacji?

J.F.: Nie boję się pająków, myszy, ciemności ani samotności, jeśli o to chodzi. Boję się (tylko i aż) utraty kontroli nad własnym ciałem na oczach innych ludzi. Medycyna twierdzi, że mój mózg błędnie informuje, bije na alarm z powodu niebezpieczeństwa, którego nie ma. Ostrzeżenie jednak jest tak wiarygodne, że trudno w nie nie uwierzyć. U mnie objawia się głównie wrażeniem, że tracę równowagę, spadam, a tętno głupieje, zbyt szybko, zbyt płytko oddycham, w końcu tracę kontrolę nad ciałem - mdleję. Lęk, że stracą kontrolę na oczach innych, wywołuje uczucie wstydu. Wstyd potęguję objawy szczególnie w miejscach, gdzie wydaje mi się, że wszyscy na mnie patrzą (uśmiech).
Panika to strach nieuzasadniony, obawa przed czymś, czego nie ma. Nie powinno mylić się paniki ze strachem - strach może uratować życie, panika jest chorobą, które może je zrujnować. Nie myl też paniki z histerią, bo z nią również nie ma nic wspólnego.
To z powodu paniki unikam gali. Można, więc zaryzykować i powiedzieć, że w życiu towarzyszy mi patologiczny strach przed tłumem. Tylko, że dla mnie, czasem dziesięć osób to już tłum, któremu czasem nie jestem w stanie stawić czoła.
Internet jest dla mnie idealnym miejscem, mogę w pełni być sobą.



G.K.: Na Liternecie, gdzie jest ponad pięćdziesiąt twoich wierszy, napisałaś otwarcie o swojej przeszłości. Nie będziemy o niej mówić w sposób bezpośredni, bo wiele opisałaś w wierszach. Twoje życie zdeterminowało kierunek pisania. Masz jakiś swój ulubiony wiersz?

J.F.: Szkoda, bardzo cenię bezpośredniość (uśmiech).
Dla mnie poezja jest zwracaniem uwagi na ważne sprawy, docieraniem do świadomości, a czasem nawet do podświadomości.To dobry sposób na zmianę myślenia tłumu. Ale tylko mistrzom udaje się ta sztuka. Tak, znowu pojawia się ten nieszczęsny tłum. Chyba mnie prześladuje (uśmiech). Ale serio - poezja dla mnie to odpowiedzialność. Ogromna.
Można rzec misja. Bardzo poważnie ją traktuję. Nie wypuszczam nieprzemyślanych słów, ale mam świadomość, że nie jestem mistrzem manipulacji (uśmiech).
Nie mam ograniczonej tematyki wierszy, ale owszem - najmocniej mówię o przemocy domowej i z nią jestem głownie kojarzona. Może dlatego, że najlepiej ją poznałam?
Jeśli coś poznaliśmy dobrze, siłą rzeczy stajemy się specjalistami w danej dziedzinie. Te wiersze dużo mnie kosztują. Po opublikowaniu kolejnego zawsze zastanawiam się czy było warto i zawsze go odchorowuję.
Lecz mój ulubiony wiersz to Trzecia.
Jest ulubionym większości moich czytelników. Dlatego i moim. Widocznie akceptacja, płynąca z zewnątrz, jest mi do „ulubienia” niezbędna. O czym jest ten wiersz? Zacytuję Waldka Kazubka "Joanna Fligiel w słynnej Trzeciej puściła temat dosłownie przez własną macicę, opowiedziała Historię i Dramat, ale poprzez dzień dzisiejszy, wspomnienie babki i dramat współczesnej kobiety bezpłodnej."
Trzecia to historia z trzech perspektyw: osobistej, rodzinnej i narodowej, napisana moim "ulubionym" stylem: krótkimi frazami i rymami. Można przeczytać tekst w Strefie Twórczość.



G.K.:Trzecia to doskonały tekst. Przemyślany i wyrwany z serca. O bezpośrednim wpływie życia na wiersze nie chciałam rozmawiać, ale w sumie może powinnyśmy? Jak sądzisz, gdyby Twoje życie było inne i gdyby nie traumatyczne zdarzenia, których byłaś nie tylko świadkiem, ale i uczestnikiem, byłabyś kimś innym? Jesteś dumna z siebie? Akceptujesz wszystkie swoje decyzje teraz po czasie?

J.F.: Moja poezja = moje życie. Znak równości nie oznacza, że gdy nie piszę, nie chce mi się żyć. Czy pisałabym wiersze, gdybym miała inny bagaż doświadczeń? Pewnie tak, ponieważ mój pierwszy był o Wojsku Polskim i napisałam go w pierwszej klasie szkoły podstawowej, wiec skłonna jestem wierzyć, że rodzimy się poetami, a doświadczenia w życiu kształtują naszą poezję. I jak zaczęłam w pierwszej klasie, tak piszę do dzisiaj. Inna sprawa, że większość moich prac wylądowała w koszu. Jednak od momentu odkrycia portali literackich nie tak dużo znika, lecz rzadziej piszę - więcej czytam, bo okazuje się, że wszystko już została napisane, ciekawiej ujęte, a ja jestem taka malutka.
Wracając do moich wierszy. Nie wszystkie teksty sprowadzam do traumatycznych przeżyć z z dzieciństwa czy do samobójstwa ojca, ale jednak on jest dominującym "bohaterem lirycznym". Ostatnio w poezji pomijam tamte wydarzenia. Może na szczęście wypisałam się?

Dumna? Ocena decyzji? Trudne pytania. Odpowiem na nie za kilkadziesiąt lat. Mam nadzieję (uśmiech), że będę wtedy chociaż z jednej rzeczy dumna. Na pewno nie jestem dumna z tego, że pisząc o przemocy obsmarowuję pamięć po własnym ojcu.



G.K.: Jest ktoś na kim się wzorujesz - autorytet?

J.F.: Z autorytetami mam problem, a raczej z brakiem autorytetów.
Rodzice za szybko przestali być dla mnie wzorem do naśladowania, a brak autorytetu ze strony rodziców powoduje, że dziecko jest samotne i zagubione, dlatego bardzo ważne jest zrozumienie i wzajemny szacunek w rodzinie.
Jeśli autorytetem przestają być rodzice, dziecko szuka go w szkole.
Niestety tu też moje doświadczenia są negatywne. Tata pozywał dyrektora podstawówki z ramienia swoich służbowych obowiązków. Procesy trwały latami, a ów dyrektor był również moim wychowawcą, żona wychowawcy naszym pediatrą. Nie ukrywali niechęci do mnie, a ja jako wrażliwe dziecko przeżywałam ją na swój sposób.
Cóż, mnie i mojemu bratu nie było w tej szkole najłatwiej.
Brat zapłacił najwyższą cenę, powtarzając piątą klasę, choć na pewno sobie na to nie zasłużył. Został z dwóch przedmiotów: zajęć praktyczno-technicznych i języka rosyjskiego. Zdolny i wrażliwy chłopak powtórkę plus brak oparcia w domu przypłacił poważną depresją. Może właśnie z powodu braku autorytetów w okresie dorastania czuje się cały czas odrębną częścią świata.
Owszem, podziwiam i doceniam intelekt, talent, życiową postawę, sukces wielu osób, ale nie zauważam u siebie oddziaływania wyzwalającego bądź ujarzmiającego, więc trudno nadal mówić mi o autorytetach w stricte znaczeniu tego słowa. Choć powoli to się zmienia.
Nie wzoruję się też żadną twórczością, chociaż dużo czytam. Uciekam wręcz w lekturę lub film.
Inny świat zawsze wydawał mi się lepszy, lecz zbyt nierzeczywisty, żebym chciała, czy mogła do niego należeć. Wszystko robię po swojemu (uśmiech). Dawno, dawno temu chciałam być taka jak wszyscy. Straciłam bardzo dużo energii, niepotrzebnie.

Być może echo, któregoś z autorów, możemy znaleźć w moich wierszach, ale nie jest to świadome działanie.



G.K.: Bardzo cenię Twoją szczerość, jak również próbę rozrachunku z przeszłością. Nie poddajesz się jej, nie dajesz sobą manipulować, chociaż konsekwencje permanentnego strachu pozostawiły ślad. Twoja poezja gatunkowo jest wpisana w taką ciemną sferę życia, o której wielu nie chce mówić, chociaż takie sytuacje powinny być napiętnowane. Chciałabyś opowiedzieć, jak wyglądało Twoje dzieciństwo i jak Twoja rodzina walczyła z „ciemną stroną”?

J.F.: Jeśli zaczęłabym opowiadać, napisałybyśmy, Grażynko, książkę. Odsyłam ciekawych odpowiedzi do moich wierszy. Proszę jedynie nie zapomnieć, że "Przemoc domowa nie jest sprawą prywatną. Przemoc domowa to przestępstwo" i jeśli za ścianą usłyszysz coś podejrzanego – reaguj. Lepiej ośmieszyć siebie niż nie pomóc komuś, komu twoja interwencja może uratować życie, czasem nawet dosłownie. W minioną wigilię Bożego Narodzenia dziewięć osób zginęło z rąk współmałżonka w awanturze domowej. Przemoc w Polsce jest ogromna.



G.K.: Jak powstają Twoje wiersze? Gdzie je zapisujesz?

J.F.: Obecnie wyłącznie za pomocą klawiatury i puszczam do sieci. Dlatego nazywam siebie poetką internetową, tam mnie też najczęściej można spotkać.



G.K.: To, że nazywasz siebie poetką internetową to jedno, ale poza poezją publikowaną w tej formie, wydałaś na papierze dwa tomiki: Autoportet - nagroda w konkursie, zorganizowanym przez East Bay American Association - „Debiut 2008 i Geny - nagroda Grand Prix w III Ogólnopolskim Konkursie Poetyckim „O Granitową Strzałę”. Chciałabym zapytać o tę drugą nagrodę, ponieważ, po ogłoszeniu wyników, pojawiły się głosy sprzeciwu oraz informacje o tym, że wysłałaś zestaw opatrzony godłem, który był jednocześnie twoim nickiem, używanym na portalu literackim Truml. Sugerowano, że to incydent, który kwalifikuje zestaw do odrzucenia z konkursu a dodatkowo fakt, że zostałaś nagrodzona, zostało odebrane jako naganne i obrzucone inwektywami treści: „że to obrzydliwe i jawne świństwo”. Jurorom też się „oberwało”. Opowiesz nam kulisy sprawy?

J.F.: Tak, orgia nienawiści rozpoczęła się na blogu Ewy Bieńczyckiej
(pomijam te dwadzieścia maili od "internetowych przyjaciół", którzy chcieli, żeby o tym wiedziała) i została przeniesiona na liternet, gdzie już jako jedna z użytkowniczek portalu czułam się wywołana do odpowiedzi, więc odpowiedziałam:

"użycie tego godła było głupie",
chociaż msz. nie powinno wywołać burzy zarzutów i podejrzeń o kolesiostwo, ponieważ żadnego z czworga jurorów nie znałam, a z tym akurat nickiem niewiele osób mnie kojarzyło, pisałam pod nim krótko - dwa tygodnie
Osobiście miałam przyjemność poznać tylko organizatorkę konkursu i redaktorkę mojej książki tydzień po uroczystej gali "Granitowej Strzały".
Przecież prościej byłoby wysłać zestaw wierszy opatrzony godłem, którego nikt nie kojarzy, ale za to powiadomić osobiście domniemane znajome jury o sobie i w ten sposób uniknąć pomówień i zgarnąć nagrodę?
Że też nikt z tych inteligentnych osób nie pomyślał w ten sposób, kiedy snuł teorie spiskowe na temat moich koneksji i wygranej.
Pomimo tej całej absurdalnej "aferki", rozdmuchanej do granic swoich możliwości aferowych, nadal uważam, że moje zwycięstwo było czyste i z owej czystości czerpię radość.

Zastanawiam się - jaki huragan wywołałbym fakt, gdybym teraz na konkurs wysłała wiersz pt Joanna Fligiel, bo przecież taki napisałam i nigdzie na papierze nie był publikowany (uśmiech), ale czuję niesmak po ostatniej aferze, więc nigdzie żadnych tekstów nie wysyłam.

My Polacy jesteśmy liderami nieufności, a my "poeci" biegniemy w peletonie. Najgorsi są jednak ci, którzy czerpią perwersyjną radość ze szpiegowania. Każdego można zniszczyć, zarzucając mu brak szlachetności i to wcale nie dlatego, że sami nie jesteśmy szlachetni, tylko trudno nam uwierzyć w cudzą bezinteresowność.
Ale dlaczego?
I czy czasem nie jest tak, że sam brak wiary w czyjąś szlachetność, nie ograbia nas z szlachetności?
W ostatecznym rozrachunku to dobrze, że wydano moją książkę. Całość uzyskanego dochodu ze sprzedaży Genów przekazałam inicjatywie "Ratujmy dzieci" - bezgotówkowo, chętni wpłacali bezpośrednio na konta szkół dowolne kwoty, jak się okazało wcale nie tak mało. Geny nakarmiły sporo dzieciaków i karmią nadal, gdyż niektórzy wpisali sobie wpłaty w kalendarz wydatków.
Jestem z nich dumna.



G.K.: Przeczytałam wiele twoich wierszy i najbardziej lubię te, w których opisujesz jakieś osoby, np. Rozpacz, Cyganiak, … o Ewce, Wujek Chlebny…. Czy temat wiersza jest przypadkowy, czy nagle wpada do głowy, chodzisz z nim kilka dni i wreszcie pewnego poranka powstaje wiersz?

J.F.: Różnie z tym bywa. Cyganiak pisał się długo, dojrzewał. Musiałam więcej dowiedzieć się o życiu Stasia Goli. Skarbnicą wiedzy był mój mąż Peter i brat Stanisława - Jerzy.
Wujek Chlebny (jeden z najważniejszych dla mnie wierszy, poświęcony mojemu prawdziwemu wujkowi, oficerowi policji, w Czeladzi, ofierze Zbrodni Katyńskiej i jego żonie, którą zabrało Gestapo i również zniknęła bez wieści jak wujek) oraz Ewka jeden długi dzień na poetyckim haju.
Rozpacz powstała w pięć minut. Wszystkie wiersze z moim "najważniejszym" bohaterem lirycznym napisałam w pięć minut. Tak, wierszy z tatą nie piszę, wiersze z tatą wyrzucam z siebie. Napada mnie wspomnienie i natychmiast się go pozbywam.



G.K.: Jak mąż odbiera Twoją twórczość? Kto jest pierwszym odbiorcą?

J.F.: Jak odbiera mój maż moją twórczość?
Nie wiem. Zaraz zapytam.
Mówi, że jest dumny. Na pewno ma na myśli wiersze, przez które sam się prześlizgnął (uśmiech).
Rymowane liryki podobają mu się najbardziej. Peter to duży chłopak i duży zazdrośnik (uśmiech). Nie lubi wierszy sprzed naszej historii.
Cyganiaka ceni najwyżej, gdyż był bliskim przyjacielem bielskiego poety Stasia Goli, a wiersz jest poświęcony jego pamięci.
Natomiast mój pierwszy odbiorca to anonimowy czytelnik z sieci, chociaż ostatnio coraz mniej anonimowy, ponieważ wszyscy znamy się z portali społecznościowych i zaczyna mnie to deprymować przed wklejaniem kolejnych tekstów. Może powinnam wklejać utwory pod pseudonimem? Coraz częściej tak myślę.



G.K.: To byłoby ciekawe z socjologicznego punktu widzenia, ale czy ja wiem? miałoby to służyć oczekiwaniu na obiektywne komentarze? Myślę, że komentarze zawsze będą subiektywne. Wydaje mi się jednak, że dyskusje pod wierszami są bardzo cenne – oczywiście nie wszystkie….

J.F.: Powtórzę za Elżbietą Lipińską (wywiad z ŚŚG): "publikacja w Internecie jest cenna ze względu na błyskawiczną łączności z czytelnikiem i możliwość odnotowania ich reakcji". Jednak im dłużej pozostajemy na jednym portalu i nawiązujemy (siłą rzeczy) z czytelnikiem głębsze relacje, często zaczynamy śpiewać w chórku, a to bywa bardziej żałosne niż wartościowe. Zależności grzecznościowo-wdzięcznościowe nie tylko zabierają cenny czas, przede wszystkim usypiają naszą intuicję poetycką, ograbiają nas z indywidualności.



G.K.: Twoje wiersze są bardzo osobiste. Poeta to taki trochę ekshibicjonista. Nie obawiasz się nadmiernej szczerości w poezji? Tego, że odkrywasz swoje uczucia, że każdy ma możliwość poznania twojej historii? Jak znajomi, rodzina reagują na to?

J.F.: Nie ma czegoś takiego jak "nadmierna szczerość w poezji". W poezji nie można być nieszczerym. Poezja jest najbardziej osobista ze wszystkich sztuk. Traktuję ją niezwykle poważnie. Nie nabieram czytelnika na wymyślone emocje, dzielę się tymi, które mam. Jeśli opisuję coś, czego byłam świadkiem, to tylko z pozycji obserwatora, a nie uczestnika, którym nie byłam.
Moja mama bywa zażenowana, kiedy mnie czyta, ale nigdy nie powiedziała: ”dziecko przestań pisać”, rozumie, że muszę. Syn nie interesuje się.
Moi znajomi nie czytają książek poetyckich, nawet moich i to mi nie przeszkadza, a nawet lubię to (uśmiech). Nie stają się w żadnym wypadku mniej wartościowi.



G.K.: Ostatnio w rozmowie z innym poetą dowiedziałam się, „że najgorszą rzeczą jaką może zrobić poeta, jest traktowanie poezji jako terapii. Tekst to nie spowiedź, jeśli starasz się rozliczać z czymś ze swojego życia to piszesz szczerze, a szczerość, prawda, to są najgorsze rzeczy jakie mogą spotkać sztukę”. Wiem, że odpowiesz coś zupełnie sprzecznego…..

J.F.: Kto z nas lubi dorodne ziemniaki, które po przekrojeniu są czarne w środku?

Nie pamiętam kto powiedział, że artysta jest we współczesnym świecie ostatnią nadzieją na prawdę, ale zgadzam się z nim.
Tworzenie jest dla mnie adekwatne z życiem. Poezję traktuję jak wentyl, bez niej bym pękła. Dzięki niej mogę wypuścić nadmiar gromadzących się emocji.
Piszę głównie dlatego, żeby pomóc sobie. Ocenę jej wartości pozostawiam czytelnikom.
Nie zawracam sobie tym głowy.



G.K.: Czujesz się spełniona jako kobieta i poetka?

J.F.: Jako poetka nie.
Nie napisałam jeszcze wszystkich wierszy, a z tych których jestem zadowolona jest tylko kilka. Niestety, nie zawsze umiem znaleźć słowa do wyrażenia tego, co naprawdę czuję.
Lecz jako kobieta tak.
Czuję się spełniona. Poczułam spełnienie dość dawno, w dniu urodzin mojego syna, dwadzieścia dwa lata temu. Uważam narodziny dziecka za najważniejsze i najpiękniejsze wydarzenie, jakiego doświadczyłam, nieporównywalne z żadnymi innymi radościami, które mnie później czy wcześniej spotkały.



G.K.: Czego sobie życzysz w Nowym Roku? Masz jakie postanowienia?

J.F.: Życie jest fascynujące i pełne niespodzianek, więc nie robię sobie żadnych postanowień noworocznych. Największą radość sprawiają mi rzeczy, których nie planowałam. A może nie robię postanowień, bo nie umiem żyć pod presją? Zdobywać wytyczonych szczytów, nawet jeśli sama sobie je wytyczam (w góry też nie chodzę). Być może jestem za mało ambitna.
A życzę sobie serotoniny w dostatecznych ilościach (uśmiech).



G.K.: Pozostaje mi życzyć tego samego, jak również kolejnych pięknych i mądrych wierszy. Bardzo serdecznie dziękuję za wywiad.

J.F.: Dziękuję Grażynko.


fragmenty twórczości Joanny Fligiel pod linkiemLink
Komentarze
swewa 14/01/2012
wiersze: http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=153
Grazyna Koszewska 15/01/2012
Asia dziękuję!
swewa 16/01/2012
smiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.




WEŹ UDZIAŁ W STWORZENIU IMPERIUM SNU – PODZIEL SIĘ SNEM! Artystka Justyna Gruszczyk zaprasza do dzielenia się snami, które dzieją się w Katowicach – akcja jest częścią projektu IMPERIUM SNU, realizowaną pod patronatem Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach, gdzie odbędzie się w ramach cyklu „Drobnostki”. Najciekawsze literacko sny publikujemy na stronie ŚSG: SNY O KATOWICACH Więcej na blogu: www.imperiumsnu.blogspot.com. Polecamy!


użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
4,820,816 Unikalnych wizyt