Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Katarzyna Zając - wywiad
"Są we mnie pęknięcia, o których nikt nie wie". Rozmowa z Katarzyną Zając.



Ewa Świąc: Kasiu, jesteś znana bywalcom literackich stron internetowych: Liternet, Poezja Polska. Są to jednak strony warsztatowe, zawsze frapuje mnie, na ile takie pisanie, tworzone pod naporem komentarzy, często korygujących, jest jeszcze pisaniem własnym, swoim.. Można zachować w tym wszystkim odrębność?

Katarzyna Zając: Ewo, na pewno wiele zawdzięczam wymienionym przez ciebie stronom – tam stawiałam swoje pierwsze poetyckie kroki (na Poezji Polskiej) i obserwowałam reakcje czytelników. Wcześniej nie miałam okazji zapoznawać się z opiniami o moich wierszach, to doświadczenie było cenne. Tym niemniej poruszasz ważną kwestię – nie zawsze komentarze są pomocne, wypływają z dobrych motywacji. Często dążą do tego, by spróbować nagiąć styl autora do preferowanej przez komentatora poetyki lub internetowej mody. Czasami takie działania, pod płaszczykiem troski o poezję, mogą przyjąć formę personalnych ataków. Można spotkać się z odwrotnymi zjawiskami – bezkrytycznymi pochwałami, tworzeniem kółek wzajemnej adoracji. Najlepiej w którymś momencie zdystansować się do opinii innych, a być może nawet odejść z portali – ja powoli usuwam się w cień. Pomogły mi w tym wyjazdy na finały konkursów i poznawanie innych poetów poza portalowego światka, czytanie dobrej poezji drukowanej na papierze, pierwsze publikacje w prasie. W tej chwili cenię sobie rozmowy z przyjaciółmi po piórze. To ważne znaleźć kogoś, kto akceptuje twój sposób widzenia świata, a jednocześnie zachęca, by pisać jeszcze lepiej.



E.Ś.: W tym roku wydałaś swój debiutancki tomik Pęknięcia. Jaka była twoja droga do debiutu?

K.Z.: Piszę wiersze od około trzech lat. Z czasem zauważyłam, że zaczynają się ze sobą zazębiać, łączyć, tworzyć historię. Podejmowałam pierwsze próby ułożenia tomiku. Pomyślałam, że być może konkursy (wcześniej zdobyłam wiele laurów w konkursach ogólnopolskich) będą dobrą drogą do spełnienia marzeń o własnej książce. Udało się – niekiedy obawiam się, że zbyt szybko to nadeszło, ale z drugiej strony wierzę, że nic nie dzieje się bez przyczyny i ma właściwy czas.



E.Ś.: Wiem, że pierwsze czytania, opinie, recenzje Pęknięć były bardzo różne – od tych zachwyconych po negujące. Jak je przyjmujesz?

K.Z.: Skłamałabym, gdybym powiedziała, że ze stoickim spokojem, tym niemniej staram się zachować pewien dystans. Wspominając o reakcjach negatywnych, zapewne masz na myśli te, które pojawiły się na pewnych blogach. I tutaj można wrócić do problematyki zasygnalizowanej w pierwszym pytaniu (światek portali internetowych - temat rzeka). W sumie nie mam nic przeciwko – takie czytelnicze prawo. Tak naprawdę nie powinnam narzekać. Doczekałam się pozytywnej recenzji w „Latarni Morskiej”, ciepłego przyjęcia książki przez Zbigniewa Mirosławskiego, Leszka Żulińskiego i innych krytyków. Dostałam w prywatnej korespondencji wiele sympatycznych wiadomości od czytelników Pęknięć.



E.Ś.: Interesuje mnie sam proces powstawania wiersza, twoje czasami wydają się być perfekcyjnie skrojone (niektórzy twierdzą, że zbyt). Jak to wygląda u ciebie?

K.Z.: Nie piszę dużo, najczęściej każdy wiersz dojrzewa we mnie przez dłuższy czas. Zapisuję na kartce wersy, frazy, przelotne myśli. Z czasem przelewam je na klawiaturę, gdy czuję, że nadszedł właściwy moment. Oczywiście to nie jest regułą. Czasami emocje i wydarzenia powodują, że piszę spontanicznie i szybko, z nieco większym pazurem niż zazwyczaj. Poza tym wciąż mam wrażenie, że to co najlepsze jest przede mną, że nie pokazałam wszystkiego, na co mnie stać.



E.Ś.: Czujesz się poetką?

K.Z.: Odpowiadając na to pytanie, posłużę się cytatem z T. Różewicza: „Poetą jest ten który pisze wiersze /I ten który wierszy nie pisze”. A tak poważniej mówiąc, to przede wszystkim kwestia wrażliwości i sposobu patrzenia na otaczający świat.



E.Ś.: Jeszcze o wrażliwości: myślisz, że kobiety są wrażliwsze, czy to tylko stereotyp?

K.Z.: Odpowiem krótko: myślę, że każdy twórca jest w jakimś stopniu wrażliwszy od innych ludzi, bez względu na płeć – intensywniej spostrzega i odbiera świat, wywołuje on w nim niepokój, zostawia w środku jakąś rysę, którą musi przelać w wiersz, prozę, rzeźbę lub obraz.



E.Ś.: Zatrzymajmy się przy kobiecości. Kobieta w twoim pisaniu pokazana jest w rozwoju: dojrzewa, staje się. Towarzyszy jej nieustannie atrybut, zarazem nośnik wielu znaczeń - sukienka. Jakoś tracona, odzyskiwana; w groszki, kwiaty. Wydaje mi się, że to ważny trop w twojej poezji. Co o tym sądzisz?

K.Z.: W Pęknięciach nieustannie wirują sukienki. Ta w groszki pamięta pewne lato, jego dotyk, gdy niecierpliwie zsuwał ramiączka. Ta w kwiaty osłania wciąż zaczerwienione blizny. Czasami to wiatr unosi sukienkę, odsłaniając nagie ciało, gdy pozostaje tęsknota do miejsc, które wiele znaczyły dla dwojga. Jest też sukienka, suszona na słońcu i wietrze, ale równie dobrze znająca zapach szpitala. W niej dziewczynka odwiedza umierającego dziadka. Jednym słowem sukienka towarzyszy wielu przełomowym chwilom dla bohaterki. Wykorzystuję ten rekwizyt, by przedstawić różne etapy życiowe. To prawie tak, jakbym zaglądała do starej szafy, z której wyciągam kolejne kreacje i przywołuję związane z nimi wspomnienia. Czytelnik może obserwować przemianę dziewczynki w kobietę - coraz dojrzalszą i silniejszą, mimo wielu doświadczeń.



E.Ś.: Czujesz silny związek z podmiotem twoich wierszy, lubisz być kobietą?

K.Z.: To pytanie jest dobrym pretekstem, aby rozwinąć wątek sukienki, która pojawia się w wierszach nieprzypadkowo. W czasach, gdy kobiecą modę zdominowały wytarte dżinsy, ja pozostałam wierna tradycyjnym ubiorom. Gdy przeglądam albumy ze zdjęciami, widzę siebie w sukienkach – długich i krótkich, w kwiaty, groszki, z falbankami... (śmiech), koralach i rozkołysanych kolczykach. Tak, lubię być kobietą. Nie wstydzę się swojej wrażliwości, romantyzmu i gamy przeróżnych emocji, niekiedy sprzecznych ze sobą. Zatem domyślasz się już, że podmiot liryczny, o którym opowiadam, jest mi bliski i kobiecy.



E.Ś.: W twoich wierszach erotyzm jest bardzo subtelnie podany, mieści się raczej w sferze niedopowiedzeń. Więcej dzieje się w symbolice – pojawiają się w twoich tekstach groteskowe figury anioła, matki-pajęczycy, oplatającej „modlitwami”, dalej - ucieczki na pola, wdzieranie się do ziemi, w tunele. Podmiot rozdarty między sacrum a profanum?

K.Z.: Cieszę się, że zauważyłaś to wewnętrzne rozdarcie, które starałam się zaznaczyć w tomiku. Podmiot liryczny ucieka z pokoju chorej matki, czując się przytłoczony świętymi obrazami. Nie pozwala, by oplotły go jej tajemnicze modlitwy: „tygrzyk, tygrzyk” – przypominające zaklęcia. Warto zwrócić uwagę, że samice tego gatunku pająków zjadają samce po odbytej kopulacji, czasami nawet w czasie jej trwania - czyżby to były próby przekazania córce niechęci do mężczyzn, zakamuflowane ostrzeżenia? To wywołuje w niej bunt. Nocami ryzykownie balansuje na parapecie i tęskni za tym, by wybranek dotknął ją, zsunął bluzkę z ramion. Jednocześnie podmiot liryczny jest otwarty na poszukiwania. Kreśli modlitwę w chmurach, nad brzegiem rzeki szuka drogowskazów i błękitu. Z jakichś powodów nie potrafi odnaleźć Boga w tradycyjnych wierzeniach, obrzędach, bezmyślnie odmawianych modlitwach Być może nieświadomie obdarzyłam go swoimi doświadczeniami, gdyż nie jestem związana z katolicyzmem i czuję się w kraju zdominowanym przez to wyznanie wyobcowana, również we własnej rodzinie. W wierszach pojawiają się groteskowe figury anioła lub nieco obrazoburcze modlitwy do wędrownych ptaków - to nie jest z mojej strony kpina z religii, raczej wyraz poszukiwań. Przybliżam się do Boga, wędrując po polach, łąkach i wśród leśnych labiryntów, gdzie mogę odnajdywać ślady jego obecności.



E.Ś.: Nie sposób nie zapytać cię o przyrodę, której tak dużo w Pęknięciach. Pozornie sielska, bardziej jednak przypomina tę z Pornografii Kolskiego – osacza żyjącymi, ruchliwymi drobinami. W którymś momencie dochodzi do zapętlenia (tak to czytam), bohaterka wpada w pułapkę tego, co miało być otwarte, przyjazne..

K.Z.: Jedna z czytelniczek, która wcześniej znała moje wiersze, napisała mi, że dopiero po przeczytaniu całości zdała sobie sprawę, że można się zachłysnąć płynącym z nich smutkiem. Przyznam, że chciałam barwnymi opisami przyrody nieco omamić czytelnika, choć zdaję sobie sprawę, że tego uważnego nie wprowadzę w błąd. Przelot ptaków przynosi ze sobą deszcz czarnych piór, domowi zagraża powódź, romantyczna wycieczka za miasto kończy się wypadkiem z udziałem niewinnej sarny, a samochód przemienia się w drapieżnika – to przykłady niektórych zapętleń. Mam nadzieję, że w Pęknięciach jest nie tylko smutek, ale także ciepło i odrobina nadziei. Zmieniają się pory roku. Zimą świat wpada w stan odrętwienia, by na wiosnę rozkwitnąć feerią barw – tym samym cyklom podlega ludzkie życie i to przekazuję w swojej opowieści. Ważne jest dla mnie, by opisać świat, który powoli odchodzi w zapomnienie. Zdążyć nadać imię każdej roślinie i zwierzęciu, nim zostaną zniszczone przez człowieka.



E.Ś.: Właśnie, bardzo dużo niepokoju w twoich wierszach – szelestów, ciasnoty, złych przeczuć. Jednocześnie potrzeba ciągłego kojenia się - wplatasz w wersy kołysanki, sny, zaklęcia. Skąd ten niepokój?

K.Z.: W jednym z wierszy bohaterka mówi, że „są we mnie pęknięcia i szczeliny, o których nikt nie wie”, w innym opowiada o rosnącym w środku ziarnie grochu, które wciąż uwiera, rodzi lęki. Jednoznacznej odpowiedzi na Twoje pytanie nie ma. Warto uważnie przeczytać moją opowieść, pozwolić oczarować się światu, w którym zaciera się granica snu i jawy. Pomieszczenia są w nim zbyt ciasne, ściany chwiejne, korytarze przypominają labirynty. Świat zewnętrzny mimo pozornej sielskości jest niebezpieczny. Podmiot liryczny bywa dojrzałą i mądrą kobietą, a innym razem zagubioną i nieśmiałą dziewczynką – stąd częste przywołania motywów z baśni. O tym, co jest okrutne: śmierci bliskich, chorobach, utracie ważnego uczucia i bliskości, najlepiej mówić jak o złej bajce, oswajając w ten sposób rzeczywistość. Tutaj zacytuję B. Bettelheima: „Wszystkie baśnie ukazują, że jeśli pragniemy urzeczywistnić własne ja, osiągnąć integrację wewnętrzną i móc zachowywać swoją tożsamość pośród rozlicznych zagrożeń, musimy pokonać rozmaite trudności rozwojowe: przejść przez próby, stawić czoło niebezpieczeństwom, odnieść zwycięstwa”.



E.Ś.: Tytułowe pęknięcia wracają nieustannie: pękają pierogi, ciało, dom, wnętrze (...) Co przeciw 'pęknięciom'? Jak Kasia Zając radzi sobie z rozpadem, śmiercią, bólem egzystencjalnym?

K.Z.: W jednym z wierszy z przekorą wyraziłam niewiarę w to, że czas leczy rany. I wbrew deklaracjom zaczęłam snuć opowieść o Natalii – czyli tej, która oczekuje ponownych narodzin. Nad brzegiem rzeki przenosi ciężkie jak bagaże kamienie, aż nie znajdzie pod nimi kiełkującego ziarna fasoli, daje się unieść nurtowi. Być może ta odpowiedź jest zbyt metaforyczna, ale inaczej nie potrafię jej udzielić. Duża część wierszy z Pęknięć powstała w trudnym dla mnie czasie. Pisanie było jednym z elementów przynoszących oczyszczenie, ale nic nie zastąpi wsparcia od bliskich i przyjaciół.



E.Ś.: Na koniec chciałam cię jeszcze zapytać o kontekst twojego pisania. Jakie są twoje fascynacje literackie, ważne lektury, inspiracje...?

K.Z.: Ewo, dzięki twojemu pytaniu, zdradzę pewną tajemnicę – zdecydowanie wolę czytać prozę od poezji (śmiech). Moją wielką fascynacją jest Haruki Murakami. Uwielbiam jego wyważony, pełen detali język, którym opisuje na pozór zwykły świat, a tak naprawdę „to ciemne, zimne i spokojne miejsce, stanowiące fundament duszy może czasami być niebezpieczne dla ludzkiego umysłu". Jak wyjaśnia Murakami "mogę otworzyć drzwi i wejść w tę ciemność. Mogę tam znaleźć swoją historię. Wówczas wyciągam ją na powierzchnię, do świata realnego”. Jego powieści, m.in.: Kronika ptaka nakręcacza, Tańcz, tańcz, tańcz, Przygoda z owcą odcisnęły we mnie duży ślad, odnalazłam w nich cząstkę siebie - tej ciemniejszej strony siebie. Dodam, że poezję również chętnie czytam, ale nie potrafię wskazać konkretnego autora, raczej zapamiętuję wiersze, które zrobiły na mnie wrażenie, zaszły gdzieś pod skórę.



E.Ś.: Masz „poetyckie” plany na przyszłość? Mieszczą się w nich kolejne książki, spotkania z czytelnikami?

K.Z.: Nie lubię planować – niech życie samo pisze scenariusze... Mam nadzieję, że wkrótce będzie można przeczytać kolejne wiersze w prasie. Może na wiosnę odbędą się wieczorki poetyckie. Chciałabym wydać kolejny tomik, ale przede wszystkim napisać książkę prozatorską – to marzenie sięgające czasów dzieciństwa.



E.Ś.: Dziękuję za rozmowę.
Komentarze
swewa 15/01/2012
link do wierszy Katarzyny Zając: http://www.gender.pl/readarticle.php?article_id=142
Grazyna Koszewska 15/01/2012
Kasiu, Ewo ciekawy wywiad. Teraz jeszcze więcej wiem o Kasi - kobiecie, poetce.
Katarzyna Zajac 15/01/2012
Dzięki, Grażynko za dobre słowo smiley
swewa 01/02/2012
http://w51.wrzuta.pl/audio/62xWnE4dQfe/katarzyna_zajac_tryptyk_o_kobiecie_bez_twarzy_czyta_anna_tlalkasmiley
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,434,050 Unikalnych wizyt