Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Roma Jegor

Rozmowa z Romą Jegor



Joanna Fligiel: Jesteś znaną poetką w środowisku literackim, ale jak przedstawiłabyś się czytelnikowi, który z poezją Romy Jegor nie miał przyjemności jeszcze się spotkać?

Roma Jegor: Z tą “znaną poetką” to chyba przesada. Po dziesięciu latach zaznajamiania się ze środowiskiem literackim mogę tylko powiedzieć, że mam teraz wśród przyjaciół i znajomych wiele piszących osób i nową biblioteczkę na książki, których wciąż przybywa. I wciąż żałuję, że choć pisałam od lat szczenięcych, to tak późno zaczęłam prawdziwą literacką przygodę (mój pierwszy tomik został wydany dopiero w 2004r.).
Co do zachęty, to mogę tylko stwierdzić, że moje wiersze są nieskomplikowane, teraźniejsze, mówią o mnie i tym co obok. Jestem statystyczną kobietą . I żoną i kochanką, córką, koleżanką i przyjaciółką. I macochą. Nadawcą i odbiorcą, przeżywaczem, opowiadaczem, widzem, słuchaczem... Jeżeli jesteś jedną z tych osób, albo chcesz poznać uczucia kogoś takiego...przeczytaj.




J.F.: Poezja daje możliwość wyrażenia siebie, pokazania swojego wnętrza, myśli, poglądów. Jaką tematykę podejmujesz w wierszach? Czy jest temat, który je zdominował?

R.J.: Ze zdumieniem stwierdzam, że dominujący jest w nich temat relacji damsko-męskich. Zupełnie tego nie planowałam. Ale piszący wiedzą , że czasem teksty chodzą własnymi drogami . Leszek Żuliński napisał np. o Salamandrze, że to “erotyki totalne”. Nie będę się z tak światłym krytykiem, Boże broń, sprzeczać (uśmiech). Ale są też ubrane w koszulki wierszy zdarzenia i osoby, które mnie w jakiś sposób obeszły, dotknęły, wpadły we mnie, dudniły, krzyczały, albo syczały, drapały... i nie dawały zapomnieć. Tak powstał m.in. wiersz o Ance- Skakance, albo o psie który idzie do nieba, albo Anoreksja, czy Alzheimer...




J.F.: Jak rozpoczął się romans z publikacją?

R.J.: Jestem gorącą zwolenniczką konkursów literackich, bo właśnie od jednego z nich zaczęła się moja “kariera” poetki. Chyba w 2002 albo 2003r. Wyczytałam w gazecie wiadomość o konkursie poetyckim organizowanym przez Miejski Dom Kultury w Sławkowie. Tam znalazłam się wśród nagrodzonych i zawarłam pierwsze znajomości z wytrawnymi konkursowiczami. Pewnie gdyby nie ten udany “pierwszy raz” zostałabym tylko przy swoich biurowych zajęciach na wieki wieków. A tak - dostałam wiatru w mój mały biały żagielek i zaczęłam coraz śmielsze podróże.
Teraz już spasowałam, jeżeli chodzi o udział w konkursach. Oczywiście nie zarzekam się, że nigdy więcej, ale bardziej interesują mnie spotkania z poetami i ich książkami, niż z jurorami (uśmiech).




J.F.: Wieczór w kocim futrze /2004/, Bieleją księżyce paznokci /2006/, Salamandra /2008/, Tatuaż na jabłku /2010/. Wydawanie tomików poetyckich zdaje się być cyklicznym wydarzeniem z dokładnością co dwa lata. Czy rok 2012 również zapowiada nową książkę?

R.J.: Nie zakładałam, że tak cyklicznie będą wydawane moje książki – to przypadek, choć na to nie wygląda, zwłaszcza teraz gdy znowu szykuję następny tomik ... (uśmiech). Myślę, że bardziej jest to związane z ilością wierszy, które mi się piszą. Jak zaczyna się robić za gęsto, to pojawia się myśl, żeby z tym zrobić porządek, przeplewić, a później odepchnąć od siebie, zamknąć w jakąś okładkę, zatrzasnąć, nie wracać już do tamtych tekstów, klimatów, bo pcha się do głowy jakieś nowe i trzeba mu nowej uwagi i przestrzeni. Jestem z tych, którzy dłubią w swoich tekstach jak w bolącym zębie. Kiedy je czytam, zawsze wydaje mi się, że mogłyby być lepsze. Dopiero publikacja w tomiku uwalnia mnie od tego - jest jakby pieczęcią woskową, zaklejającą gotowy do wysłania list.




J.F.: Który ze swoich tomików uważasz za najlepszy, a może jest też tak (jak u większości moich rozmówców), że ten jeszcze nienapisany?

R.J.: Sympatię mam do wszystkich. Każdy jest inny i widać po nich, że dwa lata to dostatecznie długo, żeby dostrzec, że coś się pozmieniało - może tylko w samym autorze, a może w sposobie patrzenia, pisania, interpretowania uczuć (własnych i cudzych), albo zdarzeń (bliższych i dalszych). Że coś dojrzało, urosło, albo zwiędło...Te tomiki są dla mnie trochę jak kalendarz, kiedy do nich zaglądam... Najbardziej dumna jestem z “Tatuażu”, który uważam za dobry tomik, dojrzały i spójny.
Ale gdybym miała wybrać, to wybrałabym poszczególne wiesze, a nie książki, które dla autora zawsze mają swoje dobre i słabsze strony (dosłownie). Może kiedyś dopracuję się tomiku, który będzie wyborem tylko najlepszych tekstów…a może nie…, bo wtedy też okaże się, że któreś z nich są gorsze...




J.F.: Ulubiony wiersz?

R.J.: Jeżeli ma to być jakiś z moich wierszy to przyznam, że zawsze mam kłopot, bo jest parę takich wierszy. Choćby “Hydra” , która stała się w kwietniu Wierszem Dnia ”w warszawskim metrze... Ale najbliższy jest mi wiersz “Kiedy pies idzie do nieba”, który powstał po tym, jak musieliśmy się rozstać z naszym bardzo starym owczarkiem. Wiersz ma już kilka lat i żyje zupełnie własnym życiem. Znajduję go przypadkiem na cudzych ulotkach, blogach, na stronach miłośników psów... No i dobrze. Po to piszemy, żeby się dzielić. Jeżeli dla kogoś ten wiersz staje się ważny – tym lepiej dla mnie, bo to znaczy, że spełnił swoje zadanie i że na coś to moje pisanie się przydało…
Jeżeli chodzi o wiersze innych – to nie wiem, czy da się wyróżnić jeden. W każdym etapie życia towarzyszyła mi inna poezja. Zaczytywałam się w Gałczyńskim, Baczyńskim, Jasnorzewskiej - Pawlikowskiej, Urszuli Kozioł, Herbercie, Wojaczku, Julii Hartwig, w poezji angielskiej i rosyjskiej…I na każdym etapie chłonęłam z czytanej poezji to, co wtedy najbardziej do mnie przemawiało. Nie, chyba nie mam jednego takiego wiersza, ani nawet jednego poety, który dla mnie byłby najważniejszy.




J.F.: Fascynacje. Autorytety. Książki do których się wraca. Poeci, pisarze, a może malarstwo, rzeźba, muzyka? Czy Roma Jegor potrzebuje inspiracji z zewnątrz?

R.J.: Zacznę od końca : inspiracji – tak. Bardzo. I znowu tu musiałabym posłużyć się wierszem. Był on napisany, jako odpowiedź na zdanie pewnego redaktora (też zresztą poety), który uważał, że niektóre tematy nie powinny stanowić tworzywa dla poezji. Bardzo mnie to wówczas obeszło i tak powstał wiersz pt. Mów, poeto. Składam się przecież z siebie i reszty świata (że użyję takiej kiczowatej frazy), a to, z czego się składam, wypada ze mnie później, przy pisaniu, zdanie po zdaniu. Nie konfabuluję, nie wymyślam światów, piszę je takie jakie mam.
Co do fascynacji - to z pewnością muzyka. Bardzo różna; od Beethovena, Chopina, przez opery, operetki, Gershwina, piosenki Piaf i Aznavoura. Tylko w obecnych hitach nie jestem zbyt mocna – zatrzymałam się na przebojach Budki Suflera i Lombardu.. Zwyczajnie nie nadążam:). Ale co by to nie było , czy aria z madame Butterfly, czy Freddie Mercury, kiedy słyszę dobry głos i dobrą muzykę popadam w uwielbienie i zachwyt.
Oczywiście lubię też i malarstwo i rzeźbę. Chętnie, oboje z mężem, zwiedzamy wystawy i galerie, ale nigdy nie płakałam na widok rzeźby, albo obrazu – choćby były najpiękniejsze, a muzyka potrafi wzruszyć mnie do łez.
Autorytety?
O, tu mam też rozrzut poważny, ponieważ, np. Kolumb i da Vinci (bo zawsze fascynowali mnie uparci odkrywcy i wizjonerzy) i w tym przedziale pewnie też M.Curie. Ks.Tischner i prof. Bartoszewski (bo prawość, światłość, działalność ) i Szymborska ( i nie dlatego, że teraz znowu wszyscy o Niej piszą, tylko Szymborska – kobieta ; inteligentna, przenikliwa, dowcipna, troszkę ironiczna i ogromnie skromna, bez (jak to się dzisiaj mówi ) parcia na szkło i czerwone dywany…
Książki? Całe sterty – ale wracam z największą przyjemnością do Hellera, Toni Morrison i Umberto Ecco. Mam nadzieję, że wbrew złowrogim przepowiedniom książki będą wiecznie i to nie tylko wirtualnie, ale przede wszystkim „na żywo”, ze swoją okładką, ciężarem, zapachem, szelestem i fakturą kartek. Książki do poduszki, do podróży, na pory roku i na lekarstwo…




J.F.: Na zakończenie zadam dość tradycyjne pytanie o kalendarz spotkań na rok 2012, gdzie w najbliższym czasie można spotkać i posłuchać wierszy w autorskiej interpretacji?

R.J.: Nie jestem zwierzęciem medialnym. Zdecydowanie sprawniej wypowiadam się pisemnie niż słownie, ale staram się nie zaniedbywać okazji do spotkań osobistych z miłośnikami poezji, w czasie których wzajemnie poznajemy się bliżej. Najbliższe już 10-go lutego, o 18.00 w Gdańsku –Oliwie w Filii nr 2 Wojewódzkiej i Miejskiej Biblioteki Publicznej. Spotkanie pod tytułem „Północ na Południu” poprowadzi poetka z Północy – Gabriela Szubstarska, a „Południe” – to ja i moja koleżanka, też poetka ze Śląska, Janina Szołtysek. Mam nadzieję, że „Południe” wypadnie nieźle, choć to już za chwilę, a ja na gwałt usiłuję się jakoś pozbierać po okropnej anginie, z której dopiero się wydobywam. Na wiadomość o wyjeździe mój lekarz tylko popukał się w czoło, ale przecież nie mogę zawieźć organizatorów i uczestników, tym bardziej, że planowaliśmy to spotkanie od bardzo dawna.
Następne spotkanie - 15-go lutego w Tarnowskich Górach w Centrum Kultury. Będzie to inauguracja cyklu spotkań z poezją pod nazwą Salon PoeTyCKI .
25-go lutego Kalisz, Sala Pucharowa KTW! Na zaproszenie Stowarzyszenia „Łyżka Mleka” będziemy razem z Krzysztofem Tomankiem karmić poezją wszystkich chętnych.
W marcu – Zabrze, gdzie planowana jest jakaś większa impreza poetycka. Ale to jest jeszcze (jak mówią organizatorzy) wszystko w fazie projektowej. Tak, że o tym kiedy indziej… A dalej – zobaczymy. Mam nadzieję, że okazji do spotkań nie zabraknie.




J.F.: Serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę wszystkiego dobrego, Romo - przede wszystkim zdrowia oraz miłych spotkań z czytelnikami.

R.J.: I ja dziękuję. Życzę Śląskiej Strefie Gender wielu wiernych czytelników.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,434,049 Unikalnych wizyt