Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Justyna Skolicka - J...
Dobranocki
Cz.3 SLAM ANTYPRZEMO...
Cz.2 SLAM ANTYPRZEMO...
SLAM ANTYPRZEMOCOWY
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Barbara Gruszka-Zych
Barbara Gruszka-Zych - jest poetką, dziennikarką, zajmuje się krytyką literacką, eseistyką. Specjalizuje się w reportażach i wywiadach. Wydała kilkanaście tomików wierszy, między innymi: „Ile kosztuje łąka”, „Muchy i ludzie”, „Ostatnie śniadanie i w 2011 wybór -„Mężczyzna i kobieta przed kremacją”. A także wybory obcojęzyczne: Miegu su tavim po oda (Śpię z tobą pod skórą) - litewsko-polski wybór wierszy Kowno – 2006, oraz Dzban pełen ognia – wybór wierszy polsko-rosyjski Saint-Petersburg 2009. Jest autorką dwóch zbiorów reportaży - Mało obstawiony Święty. Cztery reportaże z Bratem Albertem w tle i Zapisz jako… oraz „Mojego Poety” – notatek z osobistych spotkań z Czesławem Miłoszem.



TWÓRCZOŚĆ:



* * *
siedzieliśmy przy drewnianym stole
z oczami sęków
patrzącymi na nas
z wnętrza innego świata

* * *
jeden bażant kuleje
z watą śniegu
przyłożoną do łapki

* * *
szyszki chodzą na palcach

świerk skrzypi
otwierając drzwi
do innego świata



Małą dziewczynkę zgubiła sukienka

1
małą dziewczynkę rozbierają do operacji

a na wystawach tysiąc sukienek
które mogłaby włożyć
2
- mała –
myśli o operacji mała dziewczynka
pocieszając się
że w małym ciałku mniej miejsca na ból
3
mała dziewczynka
ma czerwone policzki
ze wstydu że tak mało waży
przy swojej ciężkiej chorobie
4
mała dziewczynka
musi dać się znieczulić
- czy kiedyś ukłuła cię pszczoła?-
pyta doktor w białej masce i kitlu
zabezpieczony jak pszczelarz

bojąc się że użądli go sen
5
małą dziewczynkę
czeka duże przejście
na tamten świat

dlatego uczy się chodzić
chociaż jest taka mała
6
mała dziewczynka
siedzi w dużej
jak w rosyjskiej matrioszce

tylko trzeba ją wyjąć
żeby zdążyła odetchnąć



w szpitalu

na śniadanie przywoził
matce opłatek wody
z chłodnego tabernakulum domowej studni




* * *

nie pierwszy leży nie wiem czy ostatni raz
na łóżku wynajętym do choroby bo szpitalnym
podobno nic nie powiedział od czwartku
on taki rozmowny oddawał hołd kobietom
pocałunkami nad rękawiczką w delikatną skórę
nad nadgarstkiem teraz też liże mu ramię strumień
kroplówki pospieszny żeby zdążyć z życiem
- co się stało panie Edmundzie - pytam przypatrując się
cyferkom jego telefonu komórkowego dziś
ułożonym byle jak w notesie jakby nie były kodem
do jego głosu gdzie teraz jego głos w automatycznej sekretarce
nieustannie witający bo nie da się nagrać pożegnania



- Małgosi K.

na łóżeczku w zielonych rajstopkach
w żyrafy i hipopotamy cały ogród
zoologiczny do którego nie miała siły
pójść siedziała z dwu i pół letnią powagą
prawie siwe dłonie włosów obejmowały
jej buzię z serduszkiem ust chorowała na serce
nawet mama nie wiedziała co ją czeka
my też nie wiedzieliśmy kiedy prosiła
o chlebek i paróweczki trzy kromki
jak trzy dni które jej pozostały dzisiaj
widzę że cały czas walczyła żeby się
nie rozpłakać i nie podprowadzić nas
do krawędzi swego życia nawet na kilka
minut dla zmylenia uśmiechnęła się
jak każde dziecko a potem znów patrzała
na nas zdziwiona że odchodzimy
nie zauważając tego smutku tej powagi
ostatniego szpitalnego śniadania



- Markowi

po pogrzebie Marka szybko jechaliśmy trasą z Żor do Katowic
na której zginął ci przed nami pokazali nam tamten feralny zakręt
w słońcu lśnił wygięty strzęp blachy rozdzielającej pasy drogi
upiorna chorągiewka której nikt oprócz nas nie zauważał w pośpiechu
bo Krzysiek ostro prowadził poganiając całe stado koni mechanicznych
nagle zobaczyłam konia o lśniącym grzbiecie wyprowadzanego z lasu
mężczyzna w dżokejce trzymał go mocno za uzdę jakby zamykając
mu pysk tak żeby nie mógł zdradzić żadnej tajemnicy jak Marek
nie została mu ani jedna minuta na zegarze samochodu czas galopuje nam



wiersz

po pogrzebie Marka weszłam do księgarni zasypanej liśćmi książek
i czasopism tu zawsze trwa jesień
nieustanne zbiory plonów ludzkich głów
otworzyło mi się jedno z pism z wierszem Walta Whitmana
zrzuconym gdzieś z góry
Pomyśl o skutkach duchowych
To, że każdy z przedmiotów ziemi przynosi skutki duchowe, jest
Tak pewne, jak to, że ziemia płynie przez niebo.

Marek dziś stał się przedmiotem zamkniętym na klucz ziemi
schowanym przed naszymi oczami żebyśmy nic nie mogli się dowiedzieć
ale jaki jest tego skutek
do czego służą słowa pisane
pomagają słyszeć tych którym brakło głosu
rozmawiać z nimi otwierając pisma zamiast ust



- M.

* * *
wydawało mi się że widziałam cię
jak jedziesz na rowerze skrajem szosy
trzymając rękę na sercu to nie było
wyznanie miłości tylko nagły ból
w czarnej czapce z daszkiem wskazującym
kierunek drogi przeleciałeś koło nas
na kołach kręcących się jak płyty winylowe
pod igłą adapteru z lat sześćdziesiątych
zlękłam się że za chwilę stracisz głowę
dla tamtej Anki z klasy maturalnej
i nie dojedziesz do Krosna



przy Kochanowskiego

w piwnicy kilku gości
klepsydra piwa odmierza czas
syczy płomyk języka kiedy
zaczynamy się kłócić

przebiegle dopisuję się do twojego rachunku
pustymi zerami nadziei
ten nekrolog czarnych majtek
możesz odczytać tylko pod tamtą sukienką



Heniu

kiedy wczoraj pisałam do ciebie
dwie minuty po dziesiątej
dwie minuty tak jak ty i ja
bezradne na początku godziny

nie wiedziałam że palił się kościół
świętej Barbary w Czechowicach Dziedzicach
moja patronka spaliła się ze wstydu
że kuszę księdza szczerym listem

skusiłam cię do zwierzeń o mężczyźnie
który codziennie słucha jak krew pulsuje
mu w samotnych żyłach stuka w skroni
jak gwóźdź którym przybijano Go do krzyża

wcześniej czy później wszystkich nas przybiją
jesteś pierwszy który zna ten rytm
pochylona głowa zapach własnego potu
samotność na drzewie łóżka



dno

Ukrainiec w czerwonym swetrze
gra na saksofonie
kilka par za nim jak za kapitanem
idzie na dno sleep safe and warm



* * *
wychylam się z balkonu
tylko jeden włos ma odwagę
skoczyć w dół
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
5,839,369 Unikalnych wizyt