Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Grzegorz Giedrys
Ewa Świąc: Płynie przeze mnie rzeka śmierci

[Grzegorz Giedrys Debiut. Stowarzyszenie Artystyczno-Kulturalne “Portret”, Olsztyn 2009]

Tytułowy Debiut to w zasadzie nie debiut, tytuł zbioru może być mylący – Giedrys ma swoim koncie już pierwszy tomik poezji – Wiersze dla dorastających dziewcząt z dobrych domów (Biblioteka “Undergrandu”, 2002). Wydaje się, że autor nie odcina się od pierwszego zbioru – jeden z wierszy, wchodzący w skład tomiku, tytułem wyraźnie nawiązuje do tego z 2002r. Być może chodzi o “nowe”, wyznaczenie wyraźnej granicy. Wiersze są pewnym pomysłem; starannie dobrane tworzą całość, która chce komunikować – ot chociażby poprzez wzajemne korespondencje, przenikanie się obrazów, motywów, jednolity (raczej ciemny, przybrudzony), koloryt.

Giedrysowy świat kreślony jest za pomocą zmysłów – smaku, dotyku, wzroku. Najmocniej naznaczony jest przez czerń, ostrość źrenic, zgodnie z zasadą: jestem dopóki patrzę, a raczej „zahaczam się” o rzeczywistość. Oczy stanowią o istnieniu (jeszcze istnieniu), odbijają rzeczy, jako że są „dziwne” widzą dziwnie. Rysa, deformacja pojawia się w rozdwojonej źrenicy (Mężczyzna z dwiema źrenicami w prawym oku), ciele obcym (“w jej spojówkach zalęgły się mrówki”). Skaza świata być może zatem nie jest immanentną cechą samej rzeczywistości, ale wynikiem deformacji postrzegania – okaleczonej źrenicy.

Ciało stanowi ważny watek poezji autora Debiutu. W ciele zapamiętuje się miłość, choć więcej tu raczej tego, co wokół niej - czułości, zdrady. Giedrys jednak nie pozwala jej ufać, od razu podważa (choć bardzo pięknie) jej wartość: “Cicho noszę serce, te przepuklinę lekką jak kości/ ptaków.” (Wiersz dla dorastającego dziewczęcia...). Jeśli więc zdarza się uczucie, jest stanem patologicznym, pojawiającym się „w miejscu o obniżonej odporności”. Pozostaje operacja przecięcia i wydrążenia chorej treści.

Życie jest tu jak Heideggerowskie bycie ku śmierci (“płynie przeze mnie rzeka śmierci”). Alienacja towarzyszy podmiotowi, który wprost (i wielokrotnie) wyraża destrukcyjne pragnienie:(zaorać to miasto z solą). Najmocniej śmierć – proces powolnego umierania/życia (krążący w ciele „pęcherzyk powietrza”), reprezentowana jest przez ciało. Wiersze wypełniają ludzie w sposób naturalistyczny starzy, brzydcy, zdeformowani. Chore kobiety rodzą chore dzieci. Biologiczne byty, organizmy zatrute kofeiną, kapsułkami leków, wypełnione używkami (“od tego mleka wypadają zęby”), osadzone są w typowym dla Giedrysa tle – brudnych ulicach, wnętrzach sypiących się kamienic czy mrocznych kościołów. Za ciałami kryje się tragizm duszy, a raczej tragizm pytania o duszę, rozpięty między nadzieją, że być może to “stan ostateczny skupienia zwierzęcia” a przeczuciem, że „dusza to tylko metafora”, a mózg podlega takiemu samemu przetrąceniu jak kręgosłup.

Stąd o krok do wątpliwej wartości pocieszenia czy objaśnienia świata w wierze, Biblii. Unieważnia je prosta konstatacja: jest tyle zła, oraz pytanie: co robi Bóg? (poza tym, że jest za to zło, jako stwórca, odpowiedzialny). Postaci z chrześcijańskiej mitologii są równie żałosne, bezradne jak ludzie „tu i teraz”. Jednostkowe staje się powtarzalne i to wcale nie czyni go pięknym czy wzniosłym. Życie ludzkie jest ciągłym powielaniem błędnych, nawet jeśli wpisanych w jakiś porządek, gestów zdeterminowanych przez biologię. Poród podniesiony do aktu “mitycznego rozstąpienia się wewnętrznych wód”, po chwili podlega desakralizacji. Wiemy, że urodzi się ”dziecko w folii”. Zatem równie dobrze księgą objaśniającą rzeczywistość może być sennik, zwłaszcza, że bohater liryczny (bohaterowie) wydaje się częściej przebywać po stronie Morfeusza niż w realności. Zresztą, skąd niby wiadomo, że realne, jest realne? Może jest jak w przeczuciu lirycznym (Litania): „Utknąłem, Panie, w tym śnie, z którego nic/ mnie nie wybudzi”?

Ta sama zasada organizuje życie i sen, nie ma azylu. Cierpienie, bezsenność (jako zintensyfikowane życie, z wszystkimi jego cieniami), wnika także i w tę sferę – równie mroczną, podejrzanie przypominającą poetycką rzeczywistość. Zacieranie się granic tych dwóch obszarów buduje sytuację dezorientacji u czytelnika, choć fascynującą jak filmowe obrazy Lyncha. Także sztuka jest niewolna od skazy. Wyobraźnia nekrofilityczna (jak powiedziałby Fromm), wprowadza rysę i w sferę przynależącą do Piękna. Nie ma wątpliwości, że Platońska Trójca została dawno wygnana z Giedrysowego świata, nie wraca nawet we śnie jako marzenie. Artysta, cieniując skórę modelki, wymyśla „wolne miejsce na bliznę po ospie”(Tejrezjasz). I znowu czytelnik pyta o status ontologiczny kreślonych postaci, nie do końca mając jasność, do którego porządku (realnego?, surrealnego?), je przypisać.

Można postawić znak równości między życiem, snem, sztuką, wiarą... Bez znaczenia zatem, który z obszarów będziemy interpretować, rządzą się one tymi samymi prawami. Owa spójnia wzmocniona jest liryzmem i apokaliptycznym (czekającym końca, katastrofy) nastawieniem, momentami zrównoważonym przez np. rymowanki (“patrzę w lewo, patrzę w prawo, nic nie jedzie, ruszam żwawo”). Ale za moment ten lekki, jak z dziecięcego podwórka, ton zostaje zaciemniony przez niepokojące rekwizytorium, nieco koszmarne, jak motto któregoś z wierszy wyjęte z filmowej opowieści o Freddym Kruegerze – “...nine, ten, never sleep again...”. Więc jeśli plac zabaw, to taki z bajek H.Hoffmanna (Z kronik kryminalnych).

Specyficzne (ciemne, surrealne) w swym klimacie obrazy buduje Giedrys korzystając ze stałych elementów, jedynie modulując ich znaczenia. W jego świecie odnajdą się amatorzy voyeurystycznych przyjemności, lubiący w sposób bezpieczny podejrzeć śmierć. Także ci zafascynowanych mrokiem, ciemną stroną rzeczywistości, którzy, poprzez lekturę Debiutu, będą mogli jeszcze raz utwierdzić się w przekonaniu, że świat jest zły (w znaczeniu: niedoskonały).




[Topos, 2010]
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,180 Unikalnych wizyt