Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
WIERSZE NA WSKROŚ MI...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Maciek Merkel



ABORCJA PO POLSKU


DZIEŃ PIERWSZY
Nie był przystojny, ale wódki było pod dostatkiem. Dwa, trzy słowa, chrobot przekręcanego hotelowego klucza. Dziesięć minut, nim zasnęła. Kiedy obudziła się, rano, nie było go już, głowa pękała, a każdy mięsień wołał o pomoc.
Jak to dobrze, że nie muszę dzisiaj iść do pracy - pomyślała.

DZIEŃ SIÓDMY
Przysłał jej sms-a z Antypodów. "Szczęściarz". Przemknęło jej przez myśl, że mogłaby być tam teraz z nim. Jedynie przemknęło. Przed wyjściem z pracy wyklikała na komórce przypomnienie "kupić podpaski".

DZIEŃ DZIESIĄTY
Zapomniała o podpaskach. "Kupię jutro" - zadecydowała, kładąc się wieczorem do łóżka. Około trzeciej obudziło ją silne ssanie w okolicy żołądka. O dawna nie czuła się tak głodna.

DZIEŃ DWUDZIESTY
Okres spóźniał się już piąty dzień. "Zrób test" - powiedziała przyjaciółka.
"Test? A po co? Czasem się spóźnia ot, wielkie mi co. A poza tym - to nie był TEN dzień cyklu, nie, to byłoby niemożliwe".
W nocy znów obudził ją drążący do pleców ból pod sercem, jakiś dziwny niepokój zawładnął przez krótką chwilę całym jej ciałem, zdrętwiałe, zaciśnięte pięści, wydawały się być poza kontrolą. Na kilkanaście sekund ktoś odłączył jej zasilanie. Postanowiła pójść do lekarza.

DZIEŃ DWUDZIESTY PIERWSZY
To nerwica - oznajmił rejonowy cyrulik. Tak, to mogła być nerwica. Na pewno nerwica.
"Nieregularne jedzenie, zbyt mało odpoczynku, alkohol, papierosy, proszę zacząć się bardziej szanować".

DZIEŃ DWUDZIESTY ÓSMY
Po tabletkach - brzuch przestał boleć.

DZIEŃ TRZYDZIESTY SZÓSTY
Miesiączki nadal nie było. Uznała, że jednak powinna zrobić test. Myśl o wyniku zaczęła ją dręczyć rozsadzającym bólem za mostkiem.

DZIEŃ CZTERDZIESTY DRUGI
Test wyszedł dodatni. Zadzwoniła do przyjaciółki.
"Powtórzysz za kilka dni, czasem nie warto wierzyć w te wszystkie testy".

DZIEŃ CZTERDZIESTY PIĄTY
Powtórzyła. Znów dodatni. Na stronie internetowej oferującej leki "załatwiające sprawę" odszukała adres dostawcy. Nawet tu, w obrębie jednej domeny, rozpiętość cenowa była ogromna. Od 200 do 800 złotych. Pod język, dopochwowo, doustnie.
"Mogłabym sobie nawet je wszyć, byleby zadziałały" - pomyślała.

DZIEŃ PIĘĆDZIESIĄTY
Przywieźli tabletki, użyła ich według zaleceń. Przez pierwszych sześć godzin nic się nie działo, w nocy pokazało się niewielkie plamienie. Zgodnie ze wskazówkami połknęła rano następną dawkę, a wieczorem - spiła się do nieprzytomności.

DZIEŃ PIĘĆDZIESIĄTY DRUGI
Żadnej reakcji. Prócz ,dnia następnego. Brzuch nie bolał, krwawienia nie było, żadnych wymiotów, nudności, wzdęć.
"Nie mogę być w ciąży, przecież musiało by coś się stać".
Postanowiła wyprać firanki i posprzątać całe mieszkanie. Pod wieczór, gdy, resztką sił wymiatała kurz spod łóżka, poczuła delikatne ukłucie w podbrzuszu. Położyła się z belą jednorazowych ręczników między udami.
"Do rana powinno się ruszyć".

DZIEŃ PIĘĆDZIESIĄTY TRZECI
Nic się nie wydarzyło. Najmniejszej nawet plamki, ni cienia bólu. Nic.
"Jestem kolejną ofiarą oszustów?!".

- Doktorze, jak mam się przekonać czy jestem w ciąży?
- Proszę zrobić ilościowe badanie beta HCG, po czterdziestu ośmiu godzinach kolejne. Jeśli wzrasta dwukrotnie jego miano, oznacza to że ciąża rozwija się prawidłowo.

DZIEŃ PIĘĆDZIESIĄTY CZWARTY
Beta HCG 51000.
"Kurwa!"

DZIEŃ CZTERDZIESTY SZÓSTY
Beta HCH 52500.
- Nie możemy wykluczyć obumarłej ciąży, musimy potwierdzić to badaniem usg. Czy pani brała jakieś leki?
- Nie, nie brałam.
- A zatem nie mamy się czym martwić, proszę przyjść na badanie za tydzień.

DZIEŃ PIĘĆDZIESIĄTY CZWARTY
- Ciąża jest prawidłowa, płód rozwija się normalnie. Gratuluję.
Wybiegła z gabinetu próbując zatrzymać napływające do oczu łzy.

DZIEŃ PIĘĆDZIESIĄTY SZÓSTY
Zadzwonił z Antypodów. Powiedziała mu.
- Musisz to załatwić - odparł chłodno - ja za miesiąc się żenię, nie chcę kłopotów.
- Wiem - szepnęła
- Wysyłam ci pieniądze, kasa nie gra roli, tylko to załatw. Raz i ostatecznie.
Wieczorem, leżąc w łóżku, przypatrywała się utrwalonej na zdjęciu z usg zamazanej sylwetce tkwiącego w jej macicy "błędu".
"Zatrzymam je. Będzie tylko moje, tylko moje. Nie powiem nikomu, tylko zatrzymam..."

DZIEŃ SZEŚĆDZIESIĄTY
Zadzwonił raz jeszcze.
- Zrobiłaś to? Forsę powinnaś już mieć na koncie.
- Nie, jeszcze nie...
- To na co, kurwa czekasz?

DZIEŃ SZEŚĆDZIESIĄTY PIERWSZY
Od rana zaczęła przeglądać lokalne gazety i strony internetowe. Gabinety w Niemczech, tuż przy samej granicy. Polsko brzmiące nazwiska lekarzy. Nie odbierają. Klinika na Słowacji - całkiem przystępna cena. "Nie ma takiego numeru".
Numery telefonów z ogłoszeń "aaaaa ginekolog" - jedynie poczty głosowe.

"Farmakologiczne przywracanie miesiączki" :
- Dzień dobry chciałabym się umówić na zabieg...
- Zabieg? Jaki zabieg?
- No... jestem w ciąży...
- A to powodzenia paniusiu...

Ogłoszenie "aaaaa dyskretnie":
- Dzwonię w sprawie ogłoszenia...
- Jakiego ogłoszenia?
- No tego "szybko i dyskretnie"...
- Nie mam nic nie powiedzenia przez telefon, wizyta kosztuje u mnie 70 złotych.
- A potem?
- Co potem?
- Nic.

DZIEŃ SIEDEMDZIESIĄTY
Czterdzieste ogłoszenie.
- Bo wie pan, jestem w ciąży...
- Tak? Który tydzień?
- Dziewiąty, dziesiąty może...
- Proszę przyjść do mnie na wizytę, jutro około 18-tej.

DZIEŃ SIEDEMDZIESIĄTY PIERWSZY
Stara kamienica, żadnego szyldu, tabliczki, czy nawet wizytówki. W jednym z mieszkań, tych, z wysokimi sufitami i dużymi oknami - gabinet lekarski. Bóg - wysoki, szpakowaty, w średnim wieku.
- Ostatnia miesiączka kiedy była? Rodziła pani? Jakieś choroby, uczulenia? Miała pani jakieś plamienia ostatnio?
I najważniejsze pytanie.
- Ile pani może zapłacić?
Spuściła wzrok.
- No nie wiem, dwa tysiące?...
Roześmiał się.
- Dwa tysiące w prawie dziesiątym tygodniu? Nie. Cztery tysiące. Wie pani, mam do spłacenia anestezjologa, narzędzia, lokum, nawet pani nie wie jak jest trudno, to nie jest tak jak pani myśli. Dwa tysiące zapłaciłaby pani miesiąc temu.
- Dobrze.
- Na kiedy zdobędzie pani fundusze?
- Na jutro.
- A więc jutro o tej samej porze przy hipermarkecie, na parkingu. Niech ktoś z panią czeka, podjadę. A dziś poproszę o zaliczkę...

DZIEŃ SIEDEMDZIESIĄTY DRUGI
W umówione miejsce dotarły z przyjaciółką na pół godziny przed wyznaczonym czasem. Wsiadła do jego samochodu punktualnie o 18-tej. Pojechali do najbardziej oddalonej od centrum dzielnicy. Przez całą drogę tłumaczył szczegóły, odpowiadał na pytania. Skasował resztę.
W podobnym do poprzedniego mieszkaniu, starym, ale dobrze utrzymanym, kazał jej się rozebrać. Już w fotelu, poczuła delikatne ukłucie. Po chwili już spała.
Obudził ją donośny głos. Nic nie pamiętała.
- Problem jest rozwiązany. Nic nieprzewidzianego nie powinno się stać.
Pół godziny później - siedziała już w samochodzie przyjaciółki.

Przez kolejnych kilkanaście godzin zwijała się z bólu. Piekło rozrywało podbrzusze, cały świat kołysał, kręcił się wokół, danse macabre.
Następnego dnia rano wysłała sms-a na Antypody.
"Bądź spokojny"
I przyjaciółce.
"Przyszedł czas na spalenie zdjęcia z usg"




Kobieca samotność w obliczu bólu, cierpienia i upokorzenia jest tylko i wyłącznie efektem męskiego egoizmu. Egoizmu tych, którzy bezmyślnie wykorzystują okazje, by, nie bacząc na konsekwencje, przynajmniej przez 10 minut poczuć
się samcami. I tych, którzy, wbrew przysięgom, które składali, spędzają płody nie z powodu swoich przekonań, co można by zaakceptować, a z powodu czystej chciwości.

Bynajmniej - nie należę do zagorzałych obrońców życia poczętego.
Nie jestem jednym z tych, którzy, adoptując nienarodzone w imię religijnych dogmatów, robią z siebie idiotów.
Nie sądzę także by ci, którzy tworzą aborcyjne podziemie w Polsce, byli ideowcami.
To chciwe, cyniczne sukinsyny, windujące ceny swoich usług do granic finansowych możliwości coraz to bardziej zubożałych kobiet.

Jest niewiele miejsc, do których przyszła - niedoszła matka może się zgłosić z prośbą o pomoc.
Prócz "telefonów zaufania" oferujących,zamiast konkretów, jedynie dobre słowo, czy przykruchtowych "pralni mózgów".
Kluczowe zaś kwestie antykoncepcji i świadomego macierzyństwa są notorycznie pomijane i bagatelizowane przez wszystkie strony wydumanego, choć jakże medialno - politycznego konfliktu.

Obojętnie jaki system wartości przyjmiemy, ostateczny wybór zawsze będzie należał do kobiet.
Niestety zarówno w chwili prokreacji, jak i w momencie podejmowania decyzji o aborcji nie mają wiele do powiedzenia.
Bo na ogół - nie wiedzą nawet - co powiedzieć.
- Maciej Merkel



Maciek Merkel - dr brunet - ur. 1972 - lekarz, bloger, autor artykułów, scenariuszy i tekstów piosenek. Strony: dr-brunet.blog.onet.pl, dr-brunet.blogspot.com.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,118,547 Unikalnych wizyt