Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wiersze depresyjne. ...
ciało na wakacjach
Dzień Ojca - 2017
TRYPTYK TĘSKNIĄCY - ...
KUJAWIAK Z OBERKIEM ...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

IMPERIUM SNU
IMPERIUM SNU – PODZIEL SIĘ SNEM! Projekt Justyny Gruszczyk dobiegła końca, zapraszamy d lektury kilku snów, które dzieją się w Katowicach...




SNY...


Justyna Gruszczyk

W zeszłym tygodniu przyśnił mi się sen o projekcie.
Dział się w Katowicach, ale jest w nim i bielski wątek.

W tym śnie projekt był w finalnym stadium realizacji; miałam przez tydzień mieszkać w mieście i pracować już na miejscu. Nic jednak nie robiłam - łaziłam tylko tu i tam, chcąc sobie przypomnieć jakieś miejsca, które pamiętałam z liceum. Paraliżowała mnie myśl, że mogę nie zdążyć tam pójść. W pewnym momencie uświadomiłam sobie jednak, że nie jestem przecież w Bielsku, tylko w Katowicach, że w Bielsku będę dopiero jesienią, i wtedy odetchnęłam z ulgą. Potem jednak doznałam strasznej konsternacji, bo zauważyłam, że mam na sobie różowy szlafrok, z nieznanego powodu nie mogłam jednak iść się przebrać - musiałam pójść dalej. Miasto było zorientowane wzdłuż głównej ulicy, podzielone na dwie strony; wyjście z tej ulicy (a jednocześnie i z miasta) było zamknięte, bo był tam remont i nie można było tamtędy chodzić.
Spotkałam Swietłanę, która uparła się, żeby kupić mi szlafrok - protestowałam, ale i tak nie mogłam nic na to poradzić. Zaprowadziła mnie do sklepu. Sama kupiła sobie biały z czarnym wzorem, polarowy, naprawdę fajny. Ja wybrałam podobny, z różowym wzorem - nie chciałam takiego samego, jak Swietłana - potem nie mogłam sobie tego wybaczyć -teraz, zamiast fajnego, czarnego szlafroka, miałam dwa idiotyczne różowe.

Później spotkałam Asię, poszłyśmy gdzieś razem - trafiłyśmy nad jakiś kanał, i tu wątek się urwał. Pamiętam tylko, że spotkałyśmy się dzień później, zupełnie przypadkiem, w perfumerii, która mieściła się pod plandeką tego remontu - wdarłam się tam mimo protestów robotników, żeby skrócić sobie drogę. Kiedy pod białą płachtą przykrywającą rusztowania odkryłam sklep z perfumami, byłam bardzo zdziwiona; nie mniej zdziwiona byłam, kiedy znalazłam w nim Asię - wspominałyśmy nasz wczorajszy wypad, a potem poszłyśmy do ZOO. Kiedy Asia robiła mi zdjęcie na tle żyrafy, obudziłam się.




Grzegorz Scharf

Wysiadam z tramwaju na przystanku Wojewódzki Park Kultury i Wypoczynku w Katowicach. Schodzę schodami w dół i znajduję się na długiej alejce. Po obu jej stronach rośnie sporo drzew. Nagle zaczyna zapadać nieoczekiwany mrok. Powietrze robi się strasznie duszne. W oddali słychać stłumione odgłosy strzałów lub grzmotów zbliżającej się burzy. Zaczynam iść tą alejką ale po kilkunastu metrach ogarnia mnie bardzo silny niepokój. Przystaję, odwracam się i dostrzegam podążającą moim śladem dziwną postać. Jest ubrana w jasnobrązowy płaszcz i w coś na kształt kapelusza. Ona także przystaje. Mój niepokój wzmaga się i zawracam. Przechodzę obok postaci która usuwa się pomiędzy drzewa. W tej samej chwili znajduję się nieoczekiwanie w jakiejś dziwnej kamienicy. Jest tam spory gwar. Świecą gołe żarówki i gra muzyka. Moja świadomość wychwytuje to że stało się coś złego w miejscu z którego chwilę wcześniej zawróciłem. Nie wiem co. Tutaj sen się kończy.




Katarzyna

Śniło mi się, że z kładki przy dworcu, która była eleganckim brukowanym deptakiem, oglądałam film o tym, jak wyglądały Katowice w przeszłości. Film pokazywał teatr - nagle (taka animacja) zniknęły wszystkie nowsze budynki wokół (kiedy znikały, wokół nich zjawiał się czerwony dym) i można było oglądać sam teatr, który miał dwie wystające szare wieże.

Nie było tam żadnego telewizora ani ekranu - ten film oglądało się w powietrzu, jakby animowane było samo miasto. Człowiek więc miał wrażenie, że jest tam naprawdę (bo widział to naprawdę), tylko głos komentatora opowiadający o architekturze teatru mówił, że to jest film edukacyjny. No i powietrze, w którym powiewało takie coś, co sprawiało, że miasto było jak ze starej fotografii, ni to mgła, ni to dym, ni to takie farfocle.




Miszka

Śniła mi się katowicka BWA. W środku było wielu ludzi, wielu moich znajomych. Czekali na rozpoczęcie się jakiegoś wydarzenia. Gości w międzyczasie zabawiał znajomy muzyk, śpiewał coś przypominającego piosenki z repertuaru NIVEI. Co było dziwne, bo to nie jego klimaty - ZUPEŁNIE! Ja toczyłam kuluarowe rozmowy, ktoś grał w squasha (?!) w galerii, kto inny przemykał po niej na rowerze... Nie potrafiłam zrozumieć absurdu tej całej sytuacji i strasznie irytowało mnie to, że tylko ja zauważam jej bezsens... Nikt się nie niecierpliwił na początek tego wydarzenia, na które przyszli.
Teatr absurdu, piłeczki tenisowe, rowery, nivea i ja.




Sara


1.
Podczas wielkiego upału spacerowałam z moją babcią ulicą 3 maja. Nagle zerwał się wielki wiatr i zaczął padać śnieg. Sytuacja szybko przerodziła się w niebezpieczną burzę śnieżną, przed którą próbowałyśmy się skryć w jednej z bram. Stamtąd obserwowałyśmy kamienicę znajdującą się na rogu ulicy Słowackiego i ul. 3 Maja - śnieg, który uderzał w tę cudowną, secesyjną budowlę zmywał z niej postacie, które na naszych oczach roztapiały się, prawie było słychać ich wrzask, płynący z otwartych, coraz bardziej rozciągających się ust. Balkony także się roztapiały i wraz ze śniegiem padały na ulicę tworząc rodzaj rzeki, przepływającej przez miasto. Ponieważ rozpad dotknął także innych budynków, rzeka coraz szybciej powiększała się i gdy cała ta masa wpłynęła do bramy, w której wraz z innymi mieszkańcami się schroniłyśmy, nagle zastygła, pozostawiając nam niewiele miejsca i uniemożliwiając wyjście. Światło płynęło tylko z niewielkiej, znajdującej się u góry szczeliny, byliśmy świadomi, że zostaniemy tam na zawsze.

2.
Spacerowałam w okolicach ulicy Jordana, nie pamiętam w jakie miejsce szłam, w każdym razie skręciłam w nieodpowiednią uliczkę i trafiłam na plac pełen starych, niemal zburzonych kamienic. Zrobiło się bardzo zimno, więc postanowiłam wejść do jednej z nich. Tam zobaczyłam ogromne, kręte schody, po których zaczęłam się wspinać, gdyż muzyka płynąca z góry wydała mi się niezwykle ciekawa i przejmująca, była to jakaś melodia grana na skrzypcach. Gdy już doszłam na górę zobaczyłam miejsca przypominające jakieś ezoteryczne mieszkanie wróżki: pełne świec, ciemnych zasłon, starych przedmiotów i z okrągłym stołem po środku. Muzyka dobiegała ze starego gramofonu. Usiadłam na chwilę przy stole i moim oczom ukazał się pewien mroczny polski reżyser, w damskim przebraniu znanym z filmu "Lokator". Okazało się, że trafiłam do jego sklepu, w którym sprzedaje świece, co zawsze było jego największą pasją. Przebrał się za kobietę, aby żadem fotoreporter go tu nie namierzył. Kupiłam od niego dwie fioletowe świece, a płytę, z muzyką, która tak mi się podobała dostałam w prezencie.

3.
Sen rozgrywał się w Dolinie Trzech Stawów. Miały tam odbyć się jakieś niezwykłe koncerty, na które niestety się spóźniłam. Gdy przyjechałam nie było już nikogo: ani moich znajomych, ani publiczności ani artystów. Stały jedynie dwie puste sceny, a dookoła mnie krążył stos śmieci. Zdziwiło mnie to, gdyż spóźniłam się jedynie 15 minut, koncert powinien jeszcze trwać. Bezskutecznie próbowałam dodzwonić się do znajomych. Miałam ze sobą butelkę piwa, więc doszłam do wniosku, że skoro już ją kupiłam nie będę z nią wracać do domu i wypiję ją w samotności nad jedynym ze stawów. Im bliżej byłam miejsca docelowego tym gorszy zapach unosił się w powietrzu. Nagle zobaczyłam ludzką, oderwaną dłoń, dalej były strzępy ubrań. Przy brzegu zobaczyłam, że woda ma czerwonawy odcień, a gdy się zbliżyłam na dnie ujrzałam ludzkie ciało, jednego z zaproszonych wokalistów. Wtedy na spotkanie wypłynęło mi stado łabędzi, każdy z nich miał pióra splamione krwią, zobaczyłam, że jeden z nich je właśnie nogę mojego kolegi. Przerażona rzuciłam w nie butelką, a one narobiły wrzasku i zaczęły mnie gonić. Dobiegłam do najbliższego bloku, gdzie na środku stał olbrzymi telewizor nadający wiadomości o zgrai morderczych łabędzi zabijających w Dolinie Trzech Stawów. Ptaki zaczęły dobijać się do drzwi i okien, wtedy się obudziłam.



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.




WEŹ UDZIAŁ W STWORZENIU IMPERIUM SNU – PODZIEL SIĘ SNEM! Artystka Justyna Gruszczyk zaprasza do dzielenia się snami, które dzieją się w Katowicach – akcja jest częścią projektu IMPERIUM SNU, realizowaną pod patronatem Galerii Sztuki Współczesnej BWA w Katowicach, gdzie odbędzie się w ramach cyklu „Drobnostki”. Najciekawsze literacko sny publikujemy na stronie ŚSG: SNY O KATOWICACH Więcej na blogu: www.imperiumsnu.blogspot.com. Polecamy!


użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
4,820,842 Unikalnych wizyt