Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 stycznia - 22 sty...
Dobranocka tenorowa
Złoto wyobraźni
DOBRANOCKA
Justyna Skolicka - J...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Barbara Janas-Dudek
Barbara Janas-Dudek - chorzowianka. Rocznik 76. Ukończyła Wyższą Śląską Szkołę Zarządzania. Pasjonatka sztuki, psychologii, podróży i słowa. Związana z Klubem Literackim Barwy, a także z Klubem Promocji Poetyckich Macieja Szczawińskiego. Członek Stowarzyszenia promocji Sztuki „Łyżka Mleka”. Laureatka kilku konkursów poetyckich. Gość „Artystycznych Spotkań” w radio Katowice. Zadebiutowała w 2009 r. tomem wierszy "Oczy na uwięzi", z którego już dawno przestała być dumna. W 2011 r., nakładem Zaułku Wydawniczego Pomyłka ukazał się arkusz poetycki "Alfabet Lęku". Jej teksty ukazały się również w kilku almanachach poetyckich „Toposie”, „Kwartalniku” i „Szafie”. Współorganizator chorzowskich imprez literackich „Port Poetycki”. Współpracuje z Nieregularnym Pismem Kulturalnym "Kwartalnik".



TWÓRCZOŚĆ:


Mięso kobiety

Zakład pracy chronionej jest rozbudowaną ambiwalencją psychiki i ciała. Odbywa się w nim gra zależności, w skład których wchodzą pochodzenie, pamięć, urojenia, role, niespójne z rozumem pragnienia, obawy pozornie bezpodstawne i te prawdziwe, wyolbrzymione do rangi życia i śmierci. Zakład to mięso, skóra, ścięgna i kości. Jestestwo wcześniejszych pokoleń, które w niewerbalny sposób nacechowało podmiot wierszy sprzeczną energią. W zakładzie szumi krew. Ścierają się geometryczne figury kobiet, konstelacje osobowości. Wzajemne przenikanie światów to nurt rzeki, do której wpadają odłamki czasu przeszłego i przyszłego. Ten nurt to swoisty kosmos płci. Wyolbrzymionych oczekiwań i ograniczonych możliwości. Sytuacji, z których wyjściem jest jedynie obłęd lub urzeczowienie, z czego to pierwsze wydaje się być bardziej humanitarnym rozwiązaniem.

Dla czytelników Śląskiej Strefy Gender wybrałam scenę czwartą „urzeczowienie” jako symbol lub jak to ujął Karol Samsel alegorię kobiety wchodzącej w symbiozę z rzeczą. Stającą się tworzywem gotowym do obróbki mechanicznej. Gotowym do doznawania zewnętrznego bólu tylko po to by nie czuć, by zapomnieć o wewnętrznym spustoszeniu nie do przeżycia.


Stanowisko Wyrobów Gotowych - Urzeczowienie


Postać:

Kobieta samodzielna i samowystarczalna. Odmienna emocjonalnie. Nazywająca rzeczy,
osoby i zjawiska. Pełniąca funkcję podmiotu w otaczającym ją świecie. Dopełniona.
Może świadomie odmieniać się przez liczby i przypadki osobowości. Występuje
w rodzajach. Tworzy związki z rzeczownikami.
Smuga światła pada na oplatającą krzesło kobietę. Jest nieruchoma. Po chwili
podnosi głowę. Przygląda się dłoni, teraz łagodnie spoczywającej na oparciu.



coraz częściej przyglądając się rankom, (z czułością)
strukturze skóry, białym krwinkom w moczu,
schodzę na kolejne poziomy włókien i kości.


krzesło, na którym mnie przewieszono stoi tutaj 35 lat.
lite drewno, klejone, wbijane, tapicerowane siedzenie. (z napięciem)
jedna noga za krótka, a może podłoga krzywa.
punkt odniesienia zależy od tego czy spadam,
czy siadam. rzadko udaje się stanąć na dwóch łapach.
mam wyostrzony zmysł nierównowagi, mimo to (z wahaniem i powagą w głosie)
wchodzę na drzewa, oddając ciało młodym pędom
jabłoni.

Kobieta kładzie się na krześle i nieruchomieje. Rozbrzmiewa muzyka, która budzi ją
z letargu. Wstaje. Przez uchylone, ciężkie drzwi na podest wpada obłok kurzu, który
rozświetlają promienie światła. Aktorka staje przy drzwiach. Popycha je, a potem gwałtownie
do nich przylega. Wącha je i dotyka.


nieobliczalne staje się obcowanie z rzeczą.

ogarnia mnie drewno, najbardziej drzwi. (z naciskiem)
kontur ciała otwiera się i zamyka,
papier ścierny i pył, który wchodzi w nozdrza,
spłaszczone sęki, pokryte przeźroczystą
warstwą bejcy, najbardziej ochra
i wszystkie odcienie cynamonu.
lite frezowane ręcznie wgłębienia,
statyczne futryny i ruchome skrzydła, (bezwstydnie)
najbardziej ciężko zaparte o mnie. (seksualnie)

Z trzaskiem zamyka drzwi. Zatacza się wkoło podestu. Podchodzi do ściany.
Teraz to ona budzi jej zainteresowanie. Liże ją. Przykłada policzek. Ściana jest
przyjemnie zimna. Wypowiadając kolejną kwestię powoli osuwa się na podłogę.
Dostrzega odklejającą się tapetę, którą odrywa. Najpierw delikatnie, później
gwałtownie, z niecierpliwością.


to nie przypadek, że stanęłam w kącie
łagodnie dotykając ściany.


tapeta o strukturze naskórka (mechanicznie)
koloru afrykańskiego, z domieszką
niewiadomego pochodzenia beżu
przyległa nachalnie.
wiązanie kleju do czasu ponownego
ścielenia powinno wytrzymać.
tymczasem gdzieniegdzie odchodzą rogi
ujawniając powierzchnię tynku. (z ciekawością)
jest spękany i głuchy.
dotykam. to jedyny moment na intymność.
zdejmując ubranie spostrzegam,
że beż trzyma najmocniej.
skóra staje się biała i szorstka, (z rozkoszą)
przenika ją niemożliwe.

Kobieta podchodzi na skraj podestu. Przez chwilę balansuje na krawędzi. Spogląda
w głąb sali.


w tekturowych pudłach równo upchnięte korpusy. (oderwana)
magazynierzy nie szczędzą sił. białe na lewo, czarne na prawo.
Chiny zamawiają czerwone. trzeba je moczyć (rozdygotana)
w azotanie ochry i rdzy. pracują przy nich mężczyźni
pozbawieni kończyn dolnych. niemych przeznaczono
do skręcania kości. szczelne kartony otula się taśmą.
uwaga szkło, nie piętrować! (z przejęciem)

W stronę widowni:

wczoraj zakupiono wózek widłowy.
ci bez uprawnień mogą tylko powąchać. (w transie)
bardziej wyszkoleni jeżdżą w cywilkach
nie ujawniając skrzywień,
chyba że ucho zbyt wszyte w szyję (z rozrzewnieniem)
odsłoni ranny wiatr.
winda dociera tutaj na każdy poziom produkcji, (powoli)
tylko do wyjścia prowadzą schody.
chłopiec placowy rozkłada się (zmartwiona)
powoli - wiadro pod ścianą, miotła na wznak.
uczy się fechtunku zamiatając trawę.
czasem po zmroku widuję go (przestępując z nogi na nogę – niecierpliwie)

tępo wpatrzonego w latarnię.
nie ma dokąd pójść. (szepcąc)

Językiem migowym:


nie racz patrzeć na ułomności
nasze albo rodziców naszych
i racz nie karać nas za nasze ubytki.




Książkę można kupić tutaj: http://www.zaulekpomylka.pl/Kiosk-ab0-14.html
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
5,936,106 Unikalnych wizyt