Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Dzień Kobiet

Lubię, kiedy kobieta

Lubię, kiedy kobieta omdlewa w objęciu,
kiedy w lubieżnym zwisa przez ramię przegięciu,
gdy jej oczy zachodzą mgłą, twarz cała blednie
i wargi się wilgotne rozchylą bezwiednie.
(…)


Jak zmieniła się poezja od czasu Kazimierza Przerwy Tetmajera?
Możecie sprawdzić już teraz.
Oto, przed Państwem, zestaw wierszy polskich poetów współczesnych, specjalnie dla nas, o nas, z nami, dziewczyny.
W zamian goździków i rajstop.

Zapraszamy serdecznie.



Paweł Podlipniak


Sonet dla zaginionych w sieci

od kiedy wyjechałaś, śpię tylko z poduszką.
dni dłużą się nieznośnie, noce kończą szybko.
komórka ciągle milczy – choć kładę się późno,
wtulając głowę w pamięć (tak jak ptak pod skrzydło).

na pendrajwie mam twoje wszystkie fotografie,
gotowe do edycji w jednym z fotoszopów.
są jak okna pociągu, który nieustannie
nie chce zabrać mnie w podróż do zeszłego roku.

od kiedy wyjechałaś, nawet mejle giną,
wyrzucone pomiędzy zaułki subdomen,
obłędne logowania, natłok odnośników
i tagi niedomknięte, rzędy nieskończone.

od kiedy wyjechałaś, poduszka śpi sama,
komórka milczy czujnie – dźwięk w głośniku zamarzł.




Sonet dla upadających w śniegu

być z tobą guerillero i kryć się po lasach,
nim nas dopadnie pościg, a potem odgrzewać
kadry ze znanych filmów, kiedy ona stawia
na stole talerz zupy, a on z namaszczeniem

kruszy w palcach kawałek chleba, potem wolno,
łyżka za łyżką, milcząc, je, a w braku dźwięku
jest tyle znaczeń, uczuć, że najmniejsze słowo
zabolałoby mocno, jak chwila, gdy w śniegu

próbujemy zacierać tropy, a tuż za plecami
mamy nagonkę, która od świtu do nocy
wpycha, pod lufy głupców i nachalnych drani,
ostatki lepkich potknięć, powstań niepokornych.

być z tobą guerillero i skryć się w szczegółach,
jak twój prywatny diabeł, póki zima czujna.




Ślizgawka

uważne okna wypatrują listonoszy
roznosicieli dobrego i złego
ciągnących po chodnikach wzdęte przez wiatr torby
a ty mnie połknij czule do mnie mów

jest pomiędzy ustami a brzegiem policzka
miejsce dla wzruszeń aktów wystrzelistych
choć za oknami zima jak drzazga utkwiła
a ty mnie wyssij czule do mnie mów

gdzieś na końcu języka mam tylko ciebie
miejsce osobne żebyś mogła w górę
wznieść linię bioder i ponaglać szeptem
a ty mnie smakuj czule do mnie mów

błogosławiona zima matka ciepłych pledów
która nas czasem domyślnie połączy
bez niedomówień może wbrew wszystkiemu
wtedy mnie rozgryź czule do mnie mów




Dżeriko (pełnia)

Joannie

sumatra, jawa i sen
- które z tych miejsc jest bardziej wymarzone?
pełne jak niebiosa i ziemia
wgłębień na poduszce
z ciepłem i zapachem,
a każde rankiem krzyczy do mnie:
byłaś tu byłaś tu byłaś

jesteś odłamkiem zaszytym pod skórą,
wykryje cię każda kontrola graniczna,
kiedy przekroczę jedną z linii
sympatycznych z płonną nadzieją,
że padają mury i wrzesień podda
coś więcej niż barykady
ze skrzynek pełnych jabłek

pełna jesteś jak niebiosa,
a twoja skóra, włosy to czysta jesień
i wiklinowe słońce coraz niżej
drepce po jawie, po śnie, po mnie,
pali się na szybach,
kiedy noc długa jak suma
trze oczy po pierwszej salwie z budzika




Andrzej Kanclerz


KOBIETA KTÓRA SKLEJA

sklejanie to czynność mistyczna
jak golenie głowy
lub wchodzenie na górę tuż przed świtem

piękna młoda kobieta o drobnych dłoniach
zupełnie jak z obrazów holenderskich mistrzów
skleja starą książkę pełna skupienia i powagi

niewielkim pędzelkiem nanosi biały klej
na każdą kartkę z osobna jakby to było nasienie
które tchnie nowe życie w stare słowa

gdy klej wyschnie stanie się przeźroczysty
i nie dojrzy go niewprawne oko nie zauważy
czułości co scaliła rozrzucone myśli




KOBIETY KTÓRE KLĘKAJĄ

kobiety które klękają
przed ołtarzem krzyżem i do modlitwy

kobiety które klękają
przed podłogą do wyszorowania

kobiety które klękają
przed sterczącym członkiem mężczyzny

kobiety które klękają
przed dzieckiem co upadło i płacze

kobiety które klękają
przed grządką którą należy wypielić

kobiety które klękają
podnoszą się




KOBIETY KTÓRE SIĘ BOJĄ

Są kobiety które boją się poetów
boją się władzy
nad słowem
ust pełnych afrodyzjaku
i swego pragnienia
by być kochaną

Dlatego lepiej nie ufać poecie
i wyjść obronną ręką ze starcia
liryki z milczeniem
pozostawić idiotę rozkochanego
we własnych słowach.




Grzegorz Tomicki


Odwód

Od kilku dni masz mnie za sobą także fizycznie.
Twoje wdzięczne tyły wezwały mnie, abym je strzegł,
więc oto jestem. Stoję w odwodzie,
kiedy masz swoje sprawy w banku, w biurze, w urzędzie,
w gorączce dnia.

Przyjeżdżam do ciebie, a ty masz swoje sprawy
i swoje gorączki!

A skąd oni tu wzięli tyle banków, biur i urzędów,
abyś musiała w nich mieć swoje sprawy?
A skąd oni tu mają tyle pracy, aby zatrudnić i ciebie,
emigrantkę bez prawa stałego pobytu,
a jeszcze i z dzieckiem?

Nie dlatego, że nie masz prawa stałego pobytu,
ale ponieważ przyjechałem,
powinni byli z miejsca zakończyć z tobą
wszystkie obecne i dawne sprawy
i posłać na bezrobocie.

Abyś tu była,
kiedy wraz ze mną schną moje skarpety i slipy na balkonie
i gra Corelli.

Ewa miała prawo stałego pobytu,
ale nie skorzystała.
Podziękowała Panu i poszła, kręcąc tyłami, tą drogą,
tą dróżką w dolinie,
gdzie z woli Pana szybciej zapada zmrok.

Czy ktoś ją teraz, jak ja ciebie, odwiedza?
Ktoś stoi w odwodzie, gdy ma swoje sprawy,
gorączki?


marzec 2005




Hagen 2004

Przeciągnęliśmy tę rozmowę na drugą stronę
i teraz mruga do nas oko cyklonu, w którym przycupnęliśmy
zniesieni z powierzchni jak dzieci ze schodów.
Nagle swobodnie bezczynni, odstawieni na półkę z homerami,
gargantuami i grimmami, z idiotami i biesami – a wokół
wirujące cząsteczki, materie, fermenty. Wokół blaszki słów
i sadze.

Gdyby tak, nie bacząc na nocną godzinę i biedermeier,
wyrwać kilka klepek z parkietu i podłożyć ogień,
byłbym się może obawiał – podobnie jak ty? – nalotu larów,
penatów, zlotu poczciwych czarownic.

Może to faszystowską pieśń śpiewają niemieccy geje
pięć pięter poniżej, może miłosną. Pijani
i śmieją się w mrok, jakby chcieli z baru na ulicę
pociągnąć za sobą wstążeczkę światła, bo przecież
nie wstęgę – właśnie opuszcza ich krzepa i za chwilę
zaczną stygnąć jak iskry zamaszystą ręką
rzucone w śnieg.

Tymczasem my jakby właśnie wygrzebani.
A u nas boski porządek: kobieta, mężczyzna
i mogłyby mącić, wzajemnie, w ustach języki,
lecz opuszczony jest szlaban
i mknie ekspres tuż przed naszymi oczami, unosząc ze sobą
twoją twarz przylepioną do szyby i moją przylepioną
do twojej (a w środku galony powietrza i kurz).

To, co uprawiamy w tym ogródku na Körnerstarasse,
na piątym piętrze, licząc od dołu,
a na jednym z pierwszych patrząc na wszystkie te piętra od góry,
to jest bezpieczna miłość. Pod jednym dachem, sklepieniem.
Usta mamy niezmącone
ogniem.

Rewolwery wytrącone z rąk.




Patryk Chrzan


mój anioł stróż

jest senną dziewczynką z porażonym aparatem mowy
porozumiewa się wymownym spojrzeniem, znakami
wycinanymi z papieru. umie narysować dom i ptaka

w nagłych wypadkach wstydzi się kopnąć w kostkę
to nie przystoi damie, składa tylko rączki i popłakuje

w zasadzie może być też chłopcem, ale wolę żyć
przekonaniem, że rośnie przy mnie kobieta

że maleje we mnie strach




Piotr Macierzyński


X X X

myślałam że się za mną oglądają
że mówią ale dupa idzie
aż zaczęłam przeglądać się w kałuży

i co tere-fere kuku ja z dwiema torbami
dzieciak mi słonia nakleił na żakiet
mąż utrwala schemat

powiedziałam o kurwa tak to nie będzie
dopiero mam dwie zmarszczki
idziemy do kina

sama poszłam bo w telewizji był mecz bokserski
jeszcze mi powiedział że ma dość tej mojej filozofii
a ze mnie Sokrates jest najlepszy w kuchni

i zrobiłam mu takie kino że wyłączył telewizor
zdjęłam słonia krzyżyk i żakiet
i byłam jak gwiazda filmów porno aż mi kupił kwiaty

i zrobił drugie dziecko




Rafał Gawin


MĘSKIE KOBIETY, DAMSCY CHŁOPCY

1. W obronie żarliwości

Wyrolowali mnie: gotuję się i przypalam,
a powinienem marznąć, przeżywać dreszcze
w nowym, miękkim szaliku, na skrzyżowaniu
nieopodal sklepu z zieloną żywnością:
niedojrzały sprzedawca wciska mi piwo
z woreczków żółciowych, czemu
się nie czerwieni? Podstawowa paleta
zmieszała się, niech on bierze przykład
z przedwcześnie martwych krajobrazów:
jak tu nie grzmieć, gdy płonie tęcza?
Jaki dać koncert? Usiąść na pisuarze

czy stanąć na muszli? Dlaczego tak łatwo
zakochać się w sobie, gdy inni mężczyźni
są piękni i wolni? Wyrolowali mnie:
żaden mi się nie podoba, zjadam
ich mięso, gdy jest dobrze przyprawione
i popijam krwią, grając rytualnie
na uboju, instrumencie, który nabrzmiewa
w spodniach, gdy zbliża się on:
niematerialny, a rzeczywisty
jak jęzor w ogniu, przetopiony na głos
w obronie pierwszego planu.

2. W obronie satysfakcji

A może wybór to chwila przy lustrze,
gdy różnisz się od siebie o ten jeden grzech,
który zaraz cię popełni, wyniesie na ołtarze

czerwone morza? Pierwszym przejściom
towarzyszył wstyd, następne to duma,
bezustanne powtarzanie: przyjdź, przyjdź,
przyjdź i oświeć mnie od środka

jak kosmiczna geometria, prosta,
ta która się wykrzywia, by dać się
trafić w jeden najczulszy punkt.




Marcin Sas


Dzień, w którym próbowałem żyć

Najpierw oszukałem głód jedzeniem bez dobrego smaku, i piwem, jak przystało
na osobę piszącą teksty o śmierci albo miłości, wyciągam książkę z wierszami
co mogłoby być całkiem dobrym sposobem na przyjęcie postawy kogoś
interesującego, ale pomyślałem i wszystko się skończyło, pomyślałem
o wierszu i dziewczynie będąc już na dworcu sprawdziłem jak smakuje,
postawa okazuje się być okładkowa, jak koszmar na okładkę, wracam
przed zaśnięciem, myślę

I wysyłam wiadomość, że dziewczyna z którą można przekrzykiwać się
o czułość chyba siedziała obok, i jest pomiędzy nami – pomimo abstrakcyjnych
wierszy, dość dużo konkretnych gestów, o których wolę milczeć,
przez sześć godzin całowaliśmy się na pewno kilka minut, na dworcu
ślina smakuje jak podróż, wyobrażam sobie ciepłe kraje, jednocześnie dbając
o poprawny ruch pociągu, robię przeróbkę 4.33 Cage’a, zaznaczam, odchodzę,
zmieniam treść utworu, żeby wyraźnie było widać dobrą muzykę między nami,
przed tym wszystkim cicho określam obecność, mówię, gadam, myślę – że prawda
to takie wątpliwości w kłamstwo – a dziewczyna bez wątpliwości miała usta
w kształcie, który wyobrażam sobie często bez wyraźnego już celu,

Znów wymyślam abstrakcyjne przeobrażenia konstytucji,
przez które nie mogę spać do trzeciej w nocy.
Dziewczyna ma usta, ale nie musi mówić, żeby ich użyć – zauważam,
że pomimo wszystko rozumiemy się na kilka kilometrów odległości,
odchodzę, ona odchodzi i widzę ta odległość bez słów
jest do przekroczenia ciałem, ona widzi we mnie czerwone papierosy
i kilka wierszy, które przespałem

później spotykam poetę, z którym rozmawiam o tej całej mojej bajce,
a on przypomina mi hasło odnośnie kłamstwa, przez chwilę wierzę,
że to film, jak zwykle myślę więc że takie są warunki
przynależności do współczesnych młodych poetów,

Albo ludzi ze śladami, bo na moje tatuaże zrobione kolką nie mówi nic.
Niewiele widać, kiedy jest ciemno. Kiedy nie mówi się nic, gorsza od stolika
bez dziewczyny, może być tylko wątpliwość w kłamstwo, że trwały ślad
na moich ustach zrobiła jej szminka.




Jarosław Jabrzemski


paskuda z parku szczęśliwickiego

Up, ride with the kelpie.
I’ll steal your soul to the deep.
If you don’t ride with me while the devil’s free
I’ll ride with somebody else*

Ian Anderson - Jethro Tull


bądźże mi żoną niewysłowioną
kryptydą
myśli o tobie są tak słodkie
że rozpływają się w ustach
milczę bez wstydu
krzyżuję z wierzbowym kotkiem
dla jedwabistego futra
ze złotą rybką i mamutem
żeby na ciosy zebrał smutek
stąd i z pasieki i z igliwia
w biegu bądź od jutra
albo i od wczoraj pracowitą pszczołą
tajemniczą szyszką
bądź żono
inkarnacją bazyliszka
jak kukabura chichotliwa
jak chupacabra wyposzczona
żądna kozła

bądź mi przyziemna
bądź wyniosła
i miej odwagę

ciemnia

pisklęta się wyklują nagie
skoczne
zachowawczo ślepe

pojebom jest mroczniej
i lepiej


*
Wskocz na grzbiet i jedź
na oklep;
szyję kelpie klep.

Skradzioną duszę kryję głębią.
póki czart wolny, cwałuj ze mną,
jeśli odmówisz - a już masz mnie -
inną zaproszę na przejażdżkę.





się zdarza wyobracać się zdarza wyobrażać

Den lille Pige med Svovlstikkerne *
Hans Christian Andersen



zapałka po zapałce
nie mogę doliczyć się zgwałceń
na cmentarzach

piczka przy pomniczkach
dziewicza przy zniczach
i cham
ten
od chryzantem

nigdy nie było mi łatwo
usłyszeć zapal to światło

w sercu mam lód
zgrabiałe dłonie
niezgrabne palce

nie czekam na cud
gdzie ma się schronić
samica przed samcem
spalić cały ten chrust

biorę do ust



* Dziewczynka z zapałkami


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,439,134 Unikalnych wizyt