Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 stycznia - 22 sty...
Dobranocka tenorowa
Złoto wyobraźni
DOBRANOCKA
Justyna Skolicka - J...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Światowy Dzień Poezji


Światowy Dzień Poezji – święto obchodzone corocznie 21 marca, ustanowione przez UNESCO jesienią 1999 roku. Celem tego dnia jest promocja czytania, pisania, publikowania i nauczania poezji na całym świecie.

Śląska Strefa Gender włączając się w obchody święta poezji, prezentuje wiesze wybrane i tym samym uznane za najznakomitsze, ulubione, poruszające, ponadczasowe, jednym słowem - doskonałe - przez wybitnych rozmówców, znawców poezji zaproszonych do strefy dwudziestu jeden pytań (OcZKO).



WIERSZE:


Czesław Miłosz
Dar


Dzień taki szczęśliwy.
Mgła opadła wcześnie, pracowałem w ogrodzie.
Kolibry przystawały nad kwiatem kaprifolium.
Nie było na ziemi rzeczy, którą chciałbym mieć.
Nie znałem nikogo, komu warto byłoby zazdrościć.
Co przydarzyło się złego, zapomniałem.
Nie wstydziłem się myśleć, że byłem kim jestem.
Nie czułem w ciele żadnego bólu.
Prostując się, widziałem niebieskie morze i żagle

(wybór Barbara Gruszka – Zych)




Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Umarła lalka

Leżę dumna, jak infantka zmarła...
Teraz wreszcie po zabawie odpocznę.
Czyjaś ręka włos mi z głowy zdarła.
Na ziemi przy mnie leżą moje gałki oczne.

Już mnie nie całują, nie trzęsą,
nie targają za jedwabne pukle.
Patrzę pustką oczodołów, uwieńczonych rzęsą,
jak przystało porzuconej kukle,

wprost przed siebie, w godziny bezradnością zalane,
i pytam się: co to znaczy?
Czyż cierpiałam za wiele, jak na porcelanę,
i żyć zaczynam z rozpaczy?

(wybór - Beata Patrycja Klary)




Bułat Okudżawa
Piosenka o błękitnym baloniku


Płacze dziewczynka, balon uciekł jej,
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze dziewczyna, chłopca trzeba jej
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze kobieta, mąż porzucił mnie
Ludzie mówią nie płacz, a balonik hen!

Płacze staruszka, mamo dosyć łez
A balonik wrócił i niebieski jest!

(tłum. Agieszka Osiecka)

(wybór Bogdan Zdanowicz)





Tomasz Guliński
(Z tomu „Skrzeczenie jednej sroki”)

* * *

październik z rana. białe
pieluchy śniegu. a brzozy na wzgórzu
ciągle zielone

trzeba odszukać wełniane
rękawy długich wieczorów.
pozwolić głowie
na twarz starca i kark
pokryty kołnierzem.

tak blisko do ziemi. do
ziemi. do nieba. lubię patrzeć
z kuchni przez okno.
owce.
na szybie przemieszczają swój spokój
brzuch unosi się
i
o
p
a
d
a
przy stole z obrusem.

zegar stanął. ale i tak
zapadł zmierzch.
tylko brzozy na wzgórzu ciągle zielone.

lubię to pomarszczone mięso orzechów
trzask łamanych skorup
na boso
w japońskich klapkach.

(wybór Dariusz Adamowski)



Aphilommen
Mieszkańcy Atlantydy


Cały świat został stworzony dla nas.

Dla nas Sumerowie budowali swoje miasta.
Grecy rzeźbili w słońcu posągi Ateny.
Egipscy kapłani ukrywali tajemnice gwiazd.
Mędrcy Izraela czytali Księgę Rodzaju.
Safona pisała swój najpiękniejszy, zagubiony wiersz.

Dla nas odkryto ogień
I malowano wymarłe zwierzęta
Na ścianach zielonych jaskiń.

Dla ciebie i dla mnie ukrywano dzieci w dziuplach drzew,
Gdy nadpływały łodzie Wikingów.
Dla ciebie umierał Spartakus
I rodził się następca tronu.

Także dla nas przez lata robili to, o czym nie wiemy,
Ci, których nigdy nie poznamy.
Którym spalono księgi i rozbito gliniane naczynia.
Ich imiona są na kamiennych płytach
Pod dnem oceanu.
A oni drgają w wodzie drobnym planktonem
Wśród cytrynowych ryb.

Inni zmienili się w zieleń, piasek i wiatr
Latają ważką nad wodą.
Gaszą jesiennym kurzem ostatnie ogniska.
Czerwonym piaskiem zasypują nory lisów.
Wyginają się czubkami palm, liśćmi dębów i brzóz.

W najbliższych i najdalszych miejscach,
W których nas jeszcze nie było,
Przeglądają się w twoich oczach.
Toczą się kulą
Niewymiernej liczby "pi".

I piszą w nas wiersze o sobie i o nas,

Mieszkańcach wszystkich
Atlantyd.

(wybór Elżbieta Binswanger-Stefańska)




Piotr Sommer
Spóźniony listopad


Och, dziadku César,
dlaczego nie poczekałeś na mnie?
Wystarczyłoby jedno spojrzenie dziecka
i wiedziałbym dzisiaj, że mogę, że mam prawo
przypominać sobie twoją twarz, bo ją widziałem naprawdę.
Zdjęcia są stare i martwe,
a opowiadania matki coraz rzadsze.
Wystarczyłoby mi jedno zdanie,
powtórzono by mi je, na pewno.

Wiesz, wuj Marcel, kiedy tam byłem
pierwszy raz, narysował mi całe drzewo genealogiczne
(ja też chciałem mu narysować,
ale było mi wstyd: mama, babcia –
babcię zresztą miał, bo była twoją żoną –
ojciec, i Chaim i Fajga, jego rodzice,
o których, podobnie jak o nim, nic nie wiem do dziś
- i to wszystko), a ja patrzyłem i patrzyłem
zdziwiony, że znalazłem się na tej
dużej kartce, tuż pod mamą
i że w jednej rodzinie
może być tyle ludzi.

(wybór Elżbieta Lipińska)




Czesław Miłosz
Sens


Kiedy umrę, zobaczę podszewkę świata.
Drugą stronę, za ptakiem, górą i zachodem słońca.
Wzywające odczytania prawdziwe znaczenie.
Co nie zgadzało się, będzie się zgadzało.
Co było niepojęte, będzie pojęte.

- A jeżeli nie ma podszewki świata?
Jeżeli drozd na gałęzi nie jest wcale znakiem
Tylko drozdem na gałęzi, jeżeli dzień i noc
Następują po sobie nie dbając o sens
I nie ma nic na ziemi, prócz tej ziemi?

Gdyby tak było, to jednak zostanie
Słowo raz obudzone przez nietrwałe usta,
Które biegnie i biegnie, poseł niestrudzony,
Na międzygwiezdne pola, w kołowrót galaktyk
I protestuje, woła, krzyczy.

(wybór Ewa Parma)




Wallace Stevens
O powierzchni rzeczy


I

W pokoju świat jest dla mnie niezrozumiały;
Ale podczas spaceru widzę, że składa się on z trzech,
może czterech wzgórz i jednej chmury.

II

Z balkonu obserwuję żółte powietrze
I czytam coś, co napisałem:
"Wiosna jest jak rozbierająca się piękność".

III

Złote drzewo jest niebieskie.
Śpiewak naciągnął płaszcz na głowę.
Księżyc jest w fałdach płaszcza.

[tłum. J. Gutorow]

(wybór Grzegorz Tomicki)



„One art” Elizabeth Bishop (tłum. Stanisław Barańczak).

W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy;
tak wiele rzeczy budzi w nas zaraz przeczucie
straty, że kiedy się je traci – nie ma sprawy.

Trać co dzień coś nowego. Przyjmuj bez obawy
straconą szansę, upływ chwil, zgubione klucze.
W sztuce tracenia nie jest trudno dojść do wprawy.

Trać rozleglej, trać szybciej, ćwicz – wejdzie ci w nawyk
utrata miejsc, nazw, schronień, dokąd chciałeś uciec
lub chociażby się wybrać. Praktykuj te sprawy.

Przepadł mi gdzieś zegarek po matce. Jaskrawy
blask dawnych domów? Dzisiaj – blady cień, ukłucie
w sercu. W sztuce tracenia łatwo dojść do wprawy.

Straciłam dwa najdroższe miasta – ba, dzierżawy
ogromniejsze: dwie rzeki, kontynent. Nie wrócę
do nich już nigdy, ale trudno. Nie ma sprawy.

Nawet gdy stracę ciebie (ten gest, śmiech chropawy,
który kocham), nie będzie w tym kłamstwa. Tak, w sztuce
tracenia nie jest wcale trudno dojść do wprawy;
tak, straty to nie takie znów (Pisz!) straszne sprawy.

(wybór Joanna Mueller)




Egzorcyzm
Robert Lowell


I

Jesteśmy tym, co kochamy. Gdy Listopad
porannym szronem zastyga, maleję;
weselny szał powoli obnaża białe zęby,
w niewidzialnej paradując kolczudze —
zieleń w jałowość się przeistacza,
w szary krajobraz Nowej Anglii.
Wskazujesz palcem: Jesteś tym, co kochasz:
Wiem, co to dla kobiety być opuszczoną,
czekać w przedsionku lęku:
Na ile jestem kochana, na tyle jestem —
kobieta uromantycznia swego egzorcystę,
dwie dusze w kokonie tajemnicy.
Twa kobieta tańczy dla ciebie, z dzieckiem na ręku,
tańczy dla ciebie, Dziecko-Czaszka-Uśmiech.

II

Dziś rano, jak w domu w Bostonie, śnieg,
czyste czary-koszmary zim z przedszkola;
me okno bieli się jak ekran w kinie,
oślepiające, poplamione, wyklucza wszelki inny widok —
mogę rzucić co chcę na ten pusty ekran,
ale i tak pokaże tylko to co już wybrane:
Melodramat, ona na szpilkach,
tańczy postrzałowe rany na parkiecie.
Me słowa są angielskie, lecz wątek zaczarowany:
jeden mężczyzna, dwie kobiety, zwykły powieściowy wątek.
Jesteś tym, co kochasz...
Nie możesz nosić talentu z sobą jak walizki
Nie waż się przesłać nam miłości, której życie ci odmawia;
czy ty naprawdę wiesz, co zrobiłeś?

(wybór Magdalena Gałkowska)




Stanisław Grochowiak
Sukumi


Swietłow żądał mnie widzieć Był już bardzo blady
Zwłaszcza w lewej nodze i szpitalnym łóżku
Które tu
Pod tropikiem
Było wyspą soli

Palmy chodziły za oknem jak wachta z Hamleta
Tyle że odziana
W napierśniki kurzu

Swietłow słyszał te wachtę Pokazywał palcem
Prosto w żar wirujący w otworze okiennym
I śmiał się cicho
Chociaż nadal silnie

„To jest Stanisławie gong przed Epilogiem
A ty – niecierpliwy – już opuszczasz teatr
Trzaskasz klapą
Potrącasz
Biletera w przejściu
A za chwilę zbiegniesz po schodach w popłochu“

Zmęczył się Swietłow I stał przy nim Murzyn
O potężnych zębach i z cytryną w ręku -
I łuskał cytrynę
I powiedział "Chwatit
No chwatit Swietłow
No dalsze nie budiet“

Szedłem z tego piętra obsypadny potem
Jak ulewa deszczu który właśnie wzbierał
W trzewiach horyzontu
I w świeceniu statku
Białym jak hostia

No dalsze nie budiet

(wybór Małgorzata Köhler)




Kuba Kozioł
Prawdę mówiąc


dla Poloniusza

Nad kominem gazowni
niebo tratuje chmura
podobna do nosorożca

któremu ścięto róg,
cały łeb, nieprzesadny ogon
i wszystkie cztery nogi.

Więc, prawdę mówiąc, ta chmura
podobna jest raczej do kreta,
wielkiego kreta, który

niczego nie tratuje, przeciwnie:
drąży podniebny korytarz
w żyznej glebie powietrza

(wybór Marek Kołodziejski)




Patrycja Kaleta
Rilke


I przyszła chmura nad Wiedeń
granatowa, jak skrzydło dużego gołębia
duża, jak skrzydło granatowego gołębia
W taki wieczór wziął Rilke
glinianą misę
i wyszedł przed dom
by zbierać atrament
na ulicach ludzi było dużo
w kapeluszach i z parasolami
uciekali w pasaże, w szklane ogrody
odwiedzali przyjaciół
nie widzianych od dawna
Rainer szedł z gołą głową
w naprędce dopiętym fraku
oczu do góry nie podnosił
patrzył na dno miski
zapełniającej się z wolna granatem

A matka dała mu na imię Maria
żeby czuł kiedy coś przyjdzie z nieba
żeby wiedział kiedy zebrać plon
i wyjść z glinianą miską przed dom

(wybór Marta Fox)




Zbigniew Herbert
17 IX


Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
a droga którą Jaś Małgosia dreptali do szkoły
nie rozstąpi się w przepaść

Rzeki nazbyt leniwe nieskore do potopów
rycerze śpiący w górach będą spali dalej
więc łatwo wejdziesz nieproszony gościu

Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory

A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami

Moja bezbronna ojczyzna przyjmie cię najeźdźco
i da ci sążeń ziemi pod wierzbą - i spokój
by ci co po nas przyjdą uczyli się znowu
najtrudniejszego kunsztu - odpuszczania win

(wybór Marta Półtorak)




Marek Maganiusz Kielgrzymski
Lakoniczny komunikat zza barykady


Czekamy wszyscy na świt, który
nas stąd nie wydostanie. Pizza
dopala się w piecyku, kręgosłup sztywnieje
na przekór myślom zawsze relatywnym, zawsze
nazbyt elastycznym. Nienawiść do samych
siebie wypełnia nas po brzegi, ujmująco
zniewala, meandruje. W uszach szum po
papierosach. I niech to się wszystko już
wreszcie skończy

(wybór Sławomir Płatek)




Joanna Mueller
Ochronka


znów cię przelękło to, co utajone?
co – bez odwrotu – musi się ujawnić?
kto tu komu stróżuje w symetrii dwubocznej?
kogo z nas bardziej chroni ustawny filtr rodzinny?

takiego mnie znasz – eremitę
gorliwego migranta z niebytu
przez nasłuch nieustający i na dotyk jedynie
płód jak przez płótno, codziennie bliższy ciału

ile jest w donoszeniu mocy, a ile bezsilności?
w znoszeniu gróźb-zamartwic, wznoszeniu rąk o cud?
jak donosiciel podnoszę poziomy lęku we krwi
lecz cię nie osierocę, nie zdradzę, w wygnaniu nie zatracę

moc rychleje, pełnieje młodziwo, ułożysk obcowanie
siła wyższa powija finalne zwiastowanki
choć już z ciebie upływam strużką ujść i ucieczek
wszystkie moje źródła wybijają w tobie


(wybór Olivia Betcher)




Krzysztof Jaworski
KARL JASPERS


Ruchaj, Krzysiek, ruchaj,
za 20 lat tylko to będziesz pamiętał,
a nie to, co powiedział
Karl Jaspers!


(wybór Rafał Gawin)




Feliks Netz
ARS POETICA


Poezja to jest gest,
z jakim Norwid wyjmuje z kieszeni zegarek
zastawiony w lombardzie;

Poezja to jest jedyny pasażer
słynnego pociągu
jadącego z punktu A do punktu B;

Poezja to jest to,
co pies nosi w sercu


(wybór Roma Jegor)




Stanisław Grochowiak
Rozstanie


Jest gdzieś północ której nie zobaczę
północ świata
i północ doby
czas i przestrzeń spięte jedną gwiazdą
pod która tylko
śmierć się urodziła

zapach północy leży w uszach zmarłych
w nozdrzach psów pokostniałych
na bezkresnym śniegu
w porcelanowych medalionach dzieci
co wreszcie są cicho

a smak północy
był na tamtej ręce
której dotknąłem jak żelaza w mróz
odtąd unosząc tylko pół języka
bełkocząc odtąd

(wybór Roman Honet)




Charles Reznikoff –
Płacz kobiet żydowskich nad Tammuzem
Ezech. VIII,14


To białe róże, powiędłe szybko żółknące,
Zwisają wśród liści i czerni.
To klony trwonią swoje żółte liście,
a ciemne liście dębu porzuciły Ur i stały się tułaczami.

A to rozsypane na chodnikach –
kruche szkielety liści.

(tł. Piotr Sommer – wybór Tomasz Pietrzak)




Philip Larkin
Woda


Gdyby mnie powołano
Do stworzenia religii,
Uczyniłbym użytek z wody.

Chodzenie do kościoła
Wymagałoby przeprawienia się przez bród
Ku innym, suchym ubraniom;

Moja liturgia posługiwałaby się
Obrazami przemakania,
Gwałtownej, nabożnej ulewy.

I wzniósłbym na wschodzie
Szklankę wody, gdzie światło
Wpadałoby pod dowolnym kątem
I gromadziło się bez końca.

(przeł. Jacek Dehnel – wybór Wioletta Grzegorzewska)



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
5,936,038 Unikalnych wizyt