Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Wakacyjna Strefa Wierszy



WAKACYJNA STREFA WIERSZY





Dariusz Adamowski


EROTYK SAMSARYCZNY

Łatwo się kochać, w letni dzień, gdy nie ma
nic do roboty. Gdy idziesz na skróty
a język pełznie i dotyka nieba
(chłodnych owoców). Melony, grejpfruty,

mango i kiwi – przeróżne są sutki
zabaw dla dwojga. Gdy ciało zaczyna
być wieczną formą dla nietrwałej Pustki,
a ziemski skutek i boska przyczyna

zmieniają miejsca. Gdy Duch zapomina,
że szedł już tędy i nie tędy droga.
Aniołom stróżom nagle rzednie mina,
choć odnalazłeś jedynego boga.

Moksza, nirwana? - daremne ćwiczenia,
jeśli w swym łóżku dostąpisz zbawienia.




Anna Grabowska


z ostatniej chwili

powoli dopływam do końca urlopu
ratownik (chyba z nudów) puszcza oko
w moją stronę morze pluje pianą
i resztkami po turystach

obok mnie mademoiselle
po sześćdziesiątce opłakuje piąty rozwód
i niestrawność yorka
dalej - kobieta z piątką dzieci
smaruje olejkiem odleżyny męża

powinnam być szczęśliwa
jestem tymczasową właścicielką
czterdziestki i lata wpompowanego w materac

na horyzoncie żadnej butelki
z listem a szkoda - byłam gotowa
potwierdzić odbiór




Waldemar Kazubek

Przeprawa promowa Janowiec – Kazimierz Dolny

przeprawiam się na drugi brzeg. prom połyka linę
a kilwaterem wszywa w rzekę uśmiech zdobywcy.
za mną moje armie.

przeprawiam się na drugi brzeg. kazimierscy kupcy
rozkładają stragany. jaskółki haftują szal z ciszy -
łup dla moich armii.

przeprawiam się na drugi brzeg. nieświadomi turyści
oblegają wycieczkowe statki. koniki polne iskrzą
w powietrzu moje armie.

przeprawiam się na drugi brzeg. zamek nieczynny
dla zwiedzających. wycinam ciężkie działa z wierszy -
ogień moich armii.

na rozkaz słońce podpali wzgórza i noc. księżyc w pożodze
czeka na spóźniony bus, którym pędzą naprzeciw moim
twoje niespełnienia.




Marek Kołodziejski

KARBON TEGO LATA, MOŻE JEGO DEWON

Psy szczekają, bo coś. Nie ma kogoś, na co im osoba.
Nie trzeba być mędrcem, żeby zrozumieć świat,
ale dla zrozumienia psów wymagane są kwalifikacje.
Dodam od siebie, koty obsługuje się intuicyjnie,
wyłącznie intuicyjnie, w innym wypadku drapią.

W tym czasie letnie pyłki przenikają do warstw
daleko bardziej odległych. Nie da się ich wywęszyć.
Można szczekać, ale trzeba być psem, bo inaczej
traci się walor. Okolica roi się od wariatów wołających
na puszczy, bo liście opadają na lśniące trawniki.




Piotr Macierzyński

X X X

kupiliśmy traktor
później wywrotkę
i wszyscy byliśmy ciekawi co z tego wyniknie


trzeba było kupić dmuchanego rekina
albo przybrzeżnego wieloryba

ledwo mały wyszedł na plażę
potrzebny był serwis i wymiana koła
a w traktorze coś pękło

autonaprawa była oczywiście u mnie
śrubki w szklankach silnik na walizce
na łóżku reanimowałem podwozie
a terminy nagliły


drugiego wyjścia na plażę nie wytrzymał traktor
i płacz był wielki
bo mały nie chciał bawić się w złomowanie


trzeba było kupić dmuchanego rekina
przynajmniej nauczyłbym się wulkanizacji




Agnieszka Marek

Ostrzeżenie

Kleimy się mimo odległości. Wmawiam ci, że to upał,
zaburzenia klimatyczne, żadna chemia. Tłumaczę lipcem,
unikając myślenia o pestce, która nabrzmiewa,
a słodki miąższ wokół znów miałby się zmarnować.

Mistrzowsko udaję, że nie czekam, nie wróżę z fusów.
Wieczorem znów zamkniesz mi oczy żartem, uśmiechem
bez słów. Nazajutrz wyślesz dziwną fotografię, podpartą
cytatem, który da do myślenia. Nie masz pojęcia, że od

dłuższego czasu zszywam laleczkę, ostrzę końcówki szpilek.




Paweł Podlipniak

Łasko, łasa łasiczko

Jeśli się pozbieramy kochanie, to może
skleimy skrawki lata i wyjdzie obrazek,
jaki wtedy chciałem zobaczyć:
twoje nagie ramię i twarz cała w piegach,
cień lasu za jeziorem, nie, raczej gest
– tak wstydliwie zasłaniałaś piersi,
pod kocem szyszki, a niżej łasiczka
z blond futerkiem,
animula vaginula blandula.

Jeśli się zachwycimy kochanie, to może
dodamy nowe lata i będzie inaczej.
Wiem teraz, jak dotknąć, aby nie bolało,
że Po ciągnie się gdzie indziej
i choć brzmi jak nazwa chińskiej rzeki,
oznacza stratę czasu, smakuje gorzko.
Nie musisz nic zasłaniać, nie musisz odkrywać
– dla innych zostanie zdjęcie z podpisem:
tu cię kocham, tam byłem.





Dorota Ryst

niedzielne popołudnie

lipiec. upał. ziemia
jest kulą. z warszawy do buenos aires
jest piętnaście tysięcy kilometrów. to fakty.
nic nie mówią o zapachu kawy smaku

wina strużce potu na szyi. o tobie
o mnie klonie za oknem krzykach dzieci na podwórku szczekaniu
psa sąsiadów. o spierzchniętej od tęsknoty skórze niepokoju
palców. o tym że litery w książce uciekają

przed moim wzrokiem. o tym że ziemia jest
płaska i tylko ją obejmuję
wzrokiem. ani o tym jak boli tango
i piętnaście tysięcy kilometrów.




Waldemar Szwajca

za oknem lato
opierało
się koniecznościom
nie czuliśmy się
oświeceni
ale także w żaden sposób mniejsi
było mokrzej
ale jakby z większym otwarciem
na słowo
i ruchome obrazy
niektóre z przeszłości

drzewa szumiały o zapamiętanych i przyszłych
burzach
naśladując tercet oceaniczny
puszczyk huknął
z rozmachem o balkon
próbując wywrzeć wrażenie
na myszach ale im
w głowie było
ewentualne zalanie

wtedy zza chmur wyszło słońce
stanęła w oknie i wzięła
w swoje włosy
całą magię
płynnego złota popołudnia
pomyślałem
że w komodzie
jest jeszcze dla niej trochę syconego miodu
ja upiję się nią
a ona
myślę że w takie
popołudnie jestem zbyt dry




Irena Tetlak

al dente

oliwkowy zapach pieści rozgrzane ciała
wokół lśni spokojne morze
piasek odmierza powoli czas

i nagle stoper wściekle brzęczy
jak intruz szarpie na strzępy marzenia

otwieram butelkę wina
w dziewięć minut spaghetti gotowe
jeszcze tylko przyprawię sos

z pomidorowym rumieńcem
na przekór Rubensowi wrzucę sporo oregano
nagość przysłonię delikatnie listkiem bazylii

nakrywam do stołu
biały obrus niby żagiel łopocze na wietrze
na plaży klucz ptaków śpiewa
ale echo oddala twój ciepły głos





Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,176 Unikalnych wizyt