Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Wakacyjna Strefa Wierszy 4
Wakacyjna Strefa Wierszy, odsłona czwarta. Zapraszamy!






Gabriela Cabaj


Susza glebowa

Ścielił się wieczór i słoma pachniała, 
mój wziął sztychówkę, żeby sprawdzić 
ziemię, 
a ja przed domem słuchałam świerszcza 

Gdzieś daleko mruczały kombajny, 
młodzi wrócili z miasta - ona 
w białej spódnicy do kostek - 
s p o k o j n i e . Wiesz?

to był pierwszy świerszcz tego lata
 


Rafał Gawin

 FE! MI NIE

Pierwsza fala, druga fala, trzecia fala, czwarta fala –
i nic nie stoi prosto. I pusto nam w środku,
i zimno. Gdyby tak chociaż jakiś makijaż

albo zwykły biustonosz. Czy to komfort,
który przeszkadza w myśleniu? A jeśli pranie
to wyższa świadomość metafizycznej czystości?

Tylko czym wtedy jest prasowanie? I te odwieczne
sutanny, pozapłciowy wybór, co kusi zbawieniem
w człowieku. Wir krętych ścieżek, stanów

skazujących na płynne przejścia pochodów,
które nie zamoczą stopy w ranach. I pełno
nam w środku, i ciepło, jakby ktoś z dołu

otwierał wielką smażalnię przedpotopowych ryb.
 



 Renata Iwaniec

 niestałe

Najbardziej odczuwamy doskonałość innych ludzi, kiedy przestaną być obecni.
Ralph Waldo Emerson


boso biegliśmy w zielone i słońce jaśniało
dwie dłonie jedno ciało jeden zmysł
radość krok w krok
wiatr uśmiech roznosił
powiedziałeś: chcę cię mieć na stałe
dłoń w dłoń ciało w ciało
bok o bok słońce jaśniało

jeden strzał. zmrok i słońce zaciemniało
nie ma ciała
dwa robaki pod zieloną trawą

jedno słowo jedna myśl jeden bok pół ciało
ona niecała
on doskonałość




Hanna Janczak

Zadar

Staliśmy z dziećmi na brzegu słuchając jak morze
bez przeszkód pochłania betonowe stopnie
Zimny przenikliwy dźwięk zatopionych organów
Ty z uchem przy ziemi gdy na przeciwko magik
wyczarował ciepły wieczór i nie mogliśmy pojąć sztuczki
kiedy z uśmiechem na ustach przelewał z pełnego w pełne




Tatiana Judycka

Zaśpiewy

1.

Noce, bezpłodne rzeki owijane w bawełniane trykoty,
w poduszki, od których mokną sny. Rozdygotane kocie
pomruki, nawlekane na palce fale ciepła i bólu.

Ciała ubierane w pieszczotę, w pierworodny grzech.
Opuszki puszczają sok. Ręce rozkochane w ucieczkach,
zbyt młode do trumny. Skąd wiemy, że zbliża się koniec?

Słowa zawiązane na supeł zmieniają się w pięści. Znikamy.
Odległe odgłosy żniw w moździerzach. Krokusy i żęte gardła,
z których wyskrobano krzyk. Płacz rzednie, przecieka do snów.




Andrzej Kanclerz


WYSPA

Poznałem wiele wysp szczęśliwych:
Małą i Dużą na Jeziorze Solińskim.
Ostrowy Tumskie w Poznaniu i Wrocławiu,
zwieńczone koronami katedralnych wież
Złodziejską Wyspę Muzeów w Berlinie, gdzie znalazłem ołtarz,
którego nie było na pergamońskim wzgórzu
Rajski Mljet, miododajny ogród,
gdzie Kalipso kochała Odyseusza miłością strażnika.
Kamienisty Pag z wioskami-oazami
i serem księżycowo bladym, twardym i tłustym.
Lawendowy Hvar, który zamieszkiwali Lirowie
i poeta Hektorowić rówieśnik Kochanowskiego
Uduchowioną średniowieczną Korczulę skąd Marco Polo
wyruszył na wschód z przesiadką w mieście lwa.
Widziałem niegościnne archipelagi Wenecji i Kornati.
Pamiętam Murter, Lopud i Święty Stefan,
lecz znam także wiecznie zamgloną Wyspę Robinsona,
której brzegi majaczą tam, gdzie zaczyna się samotność.




Joanna Lech

Znaki

Upał tli się w rękach i zaraża trawy. Dławi ziemię,
kiedy biegniemy przez pola; zbieramy małże, żujemy liście
jak cukier. Wiatr nawiewa iskry i dym gryzie w oczy.
Nad lasem niebo, w nim: ogień, ten obraz- rzeka nabiera wody
i połyka słońce. Dzieci lepią gniazda i zasypiają ssąc palce.
Sierpień sypie im popiół we włosy, kreśli znaki na niebie.
Skacze do wody z kamieniem w gardle.

Ten obraz, Anno, nie daje się przełknąć. Jakby to rosło we mnie;
strup w zgięciu ramienia. Zadrapanie na oku. Sen, który rozcina skórę
głębiej niż noże i wciska mech do tętnic, pióra wpycha do ust.




Marek Radecki

Żółwie, rybki, autobusy

W autobusie w Qingdao nie ma żółwia,
nie ma złotych rybek, więc nie ma szczęścia,

nie dojadę na kolejowy dworzec, nie dojadę.

Pasażerowie znają mandaryński,
ryby nie nazwą rybą, żółwia żółwiem,

nie dojadę na kolejowy dworzec, nie zdążę.

Nie bądź nieśmiały, chłopcze, proszę, powiedz
choć kilka słów, na przykład: train station, hę?

Nie, nie, nie, man, it's Qingdao bus blues!




W autobusie w Qingdao nie ma żółwia,
ani rybek, nie czekamy na szczęście,

nie dojadę na kolejowy dworzec, nie dojadę.

Pasażerowie patrzą na białasa
i w zagubieniu widzą zagubienie,

nie dojadę na kolejowy dworzec, nie zdążę.

Nieśmiały chłopiec podaje telefon,
a z nim słodki głos, rozkoszny głos szczęścia:

wysiądź jak najszybciej, it's wrong bus blues!




Wojciech Roszkowski

dziewczyna z perłą. starszy pan próbuje kopiować vermeera


podobno zabrała ją woda, przepowiadały martwe języki
rozsiane nad brzegiem. przesypywał w dzbany piasek i sól
z oczu, wiązał supły na konopnych sznurach, odliczał dni, cykle
księżyca. widziano go potem w czasach morowej
zarazy, wielkich wojen, w gasnących w morzu airbusach.
chyba nie zdawał sobie sprawy, że znaczy więcej niż

mówiące głowy z telewizyjnych wiadomości,
dorota rabczewska,
masoni i cykliści

na welodromie – tam spotkałem staruszka po raz ostatni. przed wyjazdem
z miasteczka malował wiele kobiet, a one, wędrowne sokoły bez obrączek,
znikały w dymie dyskotek. wieczorami zostawali we dwoje.
bez pośpiechu rozkładał płótno, czaił się za plecami, aż dziewczyna
odwróci głowę i pokaże obie perły. scałowywał je wtedy z płatków
uszu, krople olejnej farby ściekały mu na tors. stygły w bieliźnie po córce.




Marcin Sas

Wymyśl inną nazwę tej rzeki

Przedwczoraj słońce było wielkie i pomarańczowe, miałem
zamiar powiedzieć ci o tym przez telefon, jednak to naiwne
sentymentalne: idę i ciebie nie ma, patrzę w górę
jak miałoby to zmienić wszystko, pusta ulica skończona próba
Napełniona brakiem ulica obraca się w rzekę – Ale nie ma Utraty
jak pierwszy raz wieczorem nie ma nas, bajki między
nami, wspólnego alkoholu, głupoty i spojrzeń z kolorowych
mostów skacząc prosto do ust – Ulica i tylko
Dzieci na błotnistym placu zabaw wykrzykując coś
o spisku, podejrzewają mnie o te myśli, tylko pijani
pod sklepem melancholicy gadają do czarnych chodników.
Mijam to
Wszystko i wielkie pomarańczowe słońce –
a ciebie nigdy nie było. Może więc już przypłyń statkiem piratów,
oni rozwalą cały uliczny korek,
a później już tylko płyniemy.




Janina Szołtysek

paradoksalnie

biegniesz do mnie z kawą przez wszystkie dworce świata
jednak nie potrafię wytłumaczyć skąd się tu wzięłam
o umówionej porze brzask dnia przesila noc jakby chciał
zburzyć wszystkie granice niepokoju
piętnaście minut wystarczy by zanurzyć czubek nosa
w plastikowym kubku jak w obcym życiu i sączyć cię
od nowa do dna które nie zawsze wróży z fusów po połowie
podczas gdy kolejny ptak odważnie szykuje się do lotu
bo nie ciąży mu odpowiedzialność za wycieki z czyjegoś serca
to ja przesiadam się sama podglądam cudze bilety
do skutku oswajam podstawiane rękawy i strach
że kiedyś nie zdążę się zabrać






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,194 Unikalnych wizyt