Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

IAN KEMP!


IAN KEMP - ur. 1987 roku w Sztokholmie. Publikował prozę w Lampie, Arteriach.
Autor powieści PETROL oraz dramatu THE AMUSEMENT.
Aktualnie nie związany na stałe z żadnym miastem.




Twórczość:




CHCEMY SIĘ TYLKO
PODPALIĆ


a short story
by

IAN KEMP





- HAHAHA! to moja ulubiona scena na tej imprezie. uwielbiam twoje pomysły. jesteś moim mężczyzną. kocham cię, kocham cię, kocham! słyszysz mnie?
- tak.
- kocham cię! słyszysz?
- tak, tak... mówiłem ci, że jak się przebierzemy, wciśniemy w tłum, nikt nas nie pozna. miałem nosa, to było cholernie, cholernie śmieszne... HAHAHA!
- nigdy tego nie zapomnę... wiesz... to najwspanialszy dzień w moim życiu.
- naprawdę?
- tak. tak. tak.
- cieszę się, że nie zostałaś moją żoną. jesteś cudowną kobietą, najlepszą! rozumiesz?
- jasne, jestem najlepsza.
- żadna inna kobieta nie potraktowałaby tego pomysłu na serio. sam nie wiem... czuję, że wiesz o co mi chodzi...
- kotku, też nienawidzę tych kutasów.

MIKI i MINI mają na myśli ślub, z którego właśnie uciekają. MIKI jest dobijającym dwudziestu pięciu lat aktorem, który swoją karierę zaczął dość późno, dopiero w wieku sześciu miesięcy po raz pierwszy uśmiechnął się w reklamie kaszki i zainkasował czterdzieści tysięcy. był za mały, by pamiętać ten epizod, nigdy też nie skorzystał z tej forsy, ale jakie to ma znaczenie? potem przecież zarobił jeszcze więcej. reklamował każdy rodzaj pożywienia, jakiego potrzebuje dorastający człowiek. gdy miał dziesięć lat i powoli wypadał ze swojej branży, załapał się na prowadzenie programu w telewizji, w którym zarobił na czesne. z taką forsą mógł się zapisać na każdy uniwersytet świata: HARVARD, YALE, OXFORD, jakikolwiek mu się spodoba. niestety MIKI – nad czym ubolewali jego rodzice widzący w nim w przyszłego ortopedę – będąc u szczytu kariery, poznał trzynastoletnią MINI. tę samą, która kilka lat później ucieknie z nim z wesela.

większość ludzi prawdopodobnie chciałaby, by ich znajomość rozpoczęła się od elektryzującej wymiany spojrzeń, życzyłaby im miłości od pierwszego spojrzenia. powiedzmy to wprost: MIKI i MINI to nihiliści. nie możemy od nich oczekiwać romantycznych uniesień. MIKI i MINI właśnie uciekają ze ślubu. fakty są takie, że porzucili wesele, które kosztowało sto dwadzieścia tysięcy i miało się odbyć w sobotę, w sobotę bowiem miała być lepsza pogoda, a według ich rodziców taka pogoda stanowi dobrą wróżbę dla małżeństwa.

czy mamy dowody, że znajomość z MINI aż tak zaciążyła nad życiem MIKIEGO? poznajmy kilka faktów. być może rzeczywiście to jej wina, że nie zostanie ortopedą. MIKI i MINI przez wiele miesięcy mijali się w korytarzach telewizji, na planach filmowych. nie czuli jednak żadnego mrowienia, nie miewali żadnych fantazji na swój temat. w ich mózgach nie dało się zaobserwować żadnej aktywności. takie są fakty. zaczęli się spotykać po tym, jak MINI przyłapała MIKIEGO na drobnej kradzieży. elegancko ubrany facet, bardzo dobrze ostrzyżony, pachnący czymś słodkim ukradł na jej oczach stary zegarek należący do jednego z producentów. wtedy poczuła, że chce iść z nim do łóżka. co w oczach wielu osób samo w sobie jest moralnie dwuznaczne. jednak nihiliści inaczej oceniają takie sytuacje.

najpierw widywano ich w klubach, potem w restauracjach, kilka razy szwendali się po ulicach, aż w końcu poszli do kina. i tego dnia MIKI po raz pierwszy zerżnął MINI. jak większość związków, także ten jest datowany od dnia pierwszego seksu. ich nihilizm nie ma z tym nic wspólnego. fakty są więc takie, że winny jest MIKI. gdyby nie ukradł zegarka, MINI nie pragnęłaby go uwieść, nie zaczęliby się spotykać i nie zaliczyliby w trzydzieści dni całego miłosnego szajsu, na który szanujący się ludzie potrzebują wielu miesięcy, a nawet lat. po kilku miesiącach nie postanowiliby także zorganizować wielkiego wesela, a siedemdziesiąt dwie godziny przed ceremonią MIKI nie wpadłby na pomysł, że spieprzą z tej niesmacznej imprezy, którą poprzedza podpisanie umowy.

- a ty? a ty? kochasz mnie?
- tak! na boga, kocham cię!
- to czemu się ze mną nie ożeniłeś? HAHAHAHA
- HAHAHAHA! jesteś równie pieprznięta jak ja.
- cholera, wszystko spieprzyliśmy... HAHAHAHA
- tak kochanie... HAHAHAHA. co za jazda, rozwali mi zaraz mózg.
-wiem jak cię uspokoić... wiem jak cię uspokoić... pozwól, że przedstawię cię... moim czerwonym ustom... które powiedzą ci, że jestem mokra... moje czerwone usta będą pięknie wyglądać na twoim fiucie... moje czerwone usta...
- o kurwa! o tak... pociągnij mi... niech to szlag, musimy się gdzieś zatrzymać, bo zaraz komuś wjadę prosto w zderzak!

gdy MINI ciągnie druta, ich auto zajeżdża na parking i staje z piskiem opon. zaciągają na chwilę dach w kabriolecie, śmieją się i przeklinają głośno. usta MINI rzeczywiście są słodkie, mokre i kochają chuja tego mężczyzny. chcą dać mu rozkosz, chcą zasmakować jego ciała, wchłonąć jego duszę.

- wściekli się. wściekli się. wściekli się. oni się wściekli...
- HAHAHA! mamy to za sobą! spieprzyliśmy z własnego ślubu, pokazaliśmy im gołą dupę i teraz możemy jechać. OK? nie ma o czym gadać. mam nadzieję, że wzięłaś mój garnitur na zmianę, nie mam zamiaru jechać w tym smokingu. rozwiąż mi muszkę.
- wzięłam, wzięłam. odwróć się do mnie, wyglądasz jak galareta. to przeze mnie?
- a przez kogo, ty suko, wiesz jak ze mnie zrobić flaka. muszę chwilę odpocząć.
- dobrze. a potem pojedziemy na obiad. zjemy coś na miejscu?
- tak. zjemy porządny obiad, wypijemy dzbanek kawy i dopiero wtedy pojedziemy dalej. wzięłaś mapę?
- myślałam, że wiesz gdzie pojedziemy.
- a jakie to ma znaczenie... pieprzyć to!
- no właśnie, to nie ma znaczenia, to nie ma znaczenia...

MINI ma na myśli ich wrodzony nihilizm. nie dbają i nigdy nie będą dbali o takie rzeczy. po prostu pojadą gdzieś. będzie im zależeć tylko na asfaltowej drodze, stacjach benzynowych, wygodnych motelach, dziwacznych widokach, w szczególności na dziwnych widokach i świeżym powietrzu, od którego MIKI miewa naprawdę twardego chuja. w pewnym momencie rzucą okiem na tablice informacyjne i kierując się swoim nihilistycznym, zupełnie zepsutym poczuciem humoru, wybiorą najśmieszniejszą nazwę miasta. jeśli gdzieś pojadą, to właśnie do miasta o śmiesznej nazwie. nigdzie indziej nie będą czuć się tak dobrze. jakie miasto może im się spodobać? weźmy na przykład KANSAS CITY. albo RZYM. albo PARYŻ. i zobaczmy.

- z czym ci się kojarzy KANSAS CITY?
- z kocim gównem, a tobie?
- MINI masz brzydkie skojarzenia, za które cię kocham. mnie KANSAS kojarzy się z łysym facetem żebrzącym na ulicy. a RZYM?
- z prostytutkami.
- z prostytutkami?
- tak, a tobie?
- nie wiem... chyba z niczym. a PARYŻ?
- z drogą komunikacją miejską.
- z czym? HAHA! niezła jesteś.
- odwołuję, nie z komunikacją. wiem, wiem, już wiem...
- na boga wyduś to z siebie.
- z solarium. chyba z solarium, albo z rzeżączką. sama już nie wiem. nie podoba mi się nazwa tego miasta. nie chcę tam jechać.
- mnie też. nie! nie! nie! tam nie jedziemy, mam złe przeczucia. nie zabiorę cię do PARYŻA. tam nas zabiją.
- nie mów tak. nikt nas nie zabije, prawda?
- pewnie, że nie. przynajmniej dopóki nie pojedziemy do PARYŻA.

MIKI ma rację, gdyby pojechali do PARYŻA, zostaliby zabici na parkingu. kretyn z dwoma psami o drugiej w nocy oskarżyłby ich o zarysowanie jego auta, wdaliby się z nim w kłótnię, kretyn spuściłby psy. po kilkunastu minutach wykrwawiliby się na śmierć.

- muszę się przebrać, nie wytrzymam dłużej w tym ubraniu.
- no dobrze, już dobrze, nie denerwuj się. idziemy się przebrać. zobacz, kilometr od nas jest centrum handlowe. pójdziemy do jakiegoś sklepu, przebierzemy się, a nasze ubrania odłożymy na półkę. może ktoś je kupi.
- może.
- naprawdę myślisz, że ktoś je kupi? pachną tak ładnie...
- oczywiście, wydałem na ten smoking majątek. ty założysz opaskę i tę różową sukienkę. przed obiadem pójdziemy do fryzjera i zrobimy sobie paznokcie. dobrze?
- tak, tak... chodźmy. chcę mieć czerwone paznokcie.

MINI doskonale wie, jak kręcą go jej czerwone paznokcie. MIKI uwielbia patrzeć na jej dłonie, na stopy. dlatego zabierze ją po kosmetyczce i obiedzie do sklepu, w którym kupi jej buty, lekkie, podkreślające kostki. potem się przebiorą, on zostawi smoking, ona kusą sukienkę, wyrzucą peruki do kosza, okulary położą na półkach i przez chwilę będą obserwować reakcje klientów, ona w dziale damskim, on w męskim. będą ich śledzić aż do kasy, a potem wsiądą do auta i odjadą w kierunku autostrady.

MIKI i MINI to nihiliści, ale nawet nihiliści mają swoje powody do zrezygnowania z pewnych rzeczy w życiu.

- widziałeś mojego ojca? o mało nie posrał się w gacie ze wstydu.
- dałaś mu popalić. wydziedziczy cię, zobaczysz.

MIKI ma na myśli posag, który ojciec jej obiecał. będąc córką milionera, nie miałaby wyjścia, z dnia na dzień zostałaby bogatą żoną mniej bogatego męża, którego celem byłoby spłodzenie wraz z nią potomstwa, które z kolei stałoby się maskotką dziadków, którzy z kolei mogliby umrzeć w poczuciu przedłużenia najlepszej części swojego gatunku. co z kolei spowodowałoby, że MIKI i MINI musieliby zadbać o spokój, harmonię w ich związku, co z kolei wpędziłoby ich marzenia do grobu, co z kolei kazałoby im się rozwieść, co oczywiście nie wchodziło w rachubę. a skoro tak, to należałoby albo zabić dziadków, albo wcześniej nie brać ślubu. byli bogaci, ale nie głupi, dlatego wybrali drugie rozwiązanie.

- mam go gdzieś. umiem sama zarobić na życie.
- oczywiście, że tak! jesteś samodzielną kobietą i dlatego tak bardzo kocham cię pieprzyć!
- naprawdę?
- naprawdę. ale teraz zamówmy coś. na co masz ochotę?

wybierają z menu przystawki, drugie dania, deser i zamawiają po kilka filiżanek kawy. jedzą, śmieją się i czują, że podróż będzie bardzo udana.

- wiem, co twoja matka sobie pomyślała: to wszystko wina tej kurewki, to ona to wymyśliła.
- nie! ona pomyślała, ile na tym straciła. mówię ci.
- ile straciła?
- tak, słyszałem jak o tym rozmawiała z koleżanką. stałem tuż za nią, a ona nawet się nie zorientowała, że jej syn ją podsłuchuje. zachowywała się jak suka, która nie poznaje własnych szczeniąt, gdy dorosną. nienawidzę jej za to.
- ja też! ale ciebie kocham, pomimo tego, że jesteś jej synem i masz jej geny.
- wiesz, co powiedziała?
- nie, powiedz, powiedz, co powiedziała twoja matka? coś o mnie?
- nie. nie o tobie. powiedziała, że w niedzielę miało padać, więc specjalnie przesunęła datę ślubu.
- okłamała nas? mówiła przecież, że nie ma wolnego terminu.
- tak, niestety ta kurwa nas okłamała, tym bardziej się cieszę, że uciekliśmy. nie uwierzysz, ale ona powiedziała, że sobota była lepszym dniem, bo o tej porze roku i przy takiej prognozie pogody mogła zaoszczędzić na oświetleniu sali, w której stłoczeni mieli być goście. dowiedziała się o pogodzie z telewizji. prezenter powiedział, że w sobotę słońce będzie świecić do dwudziestej pierwszej.
- i co z tego? jakie to ma znaczenie?
- nie wiem, ale według niej goście większą część przyjęcia spędzą w ogrodzie. nikt nie będzie chciał siedzieć w środku ciemnej, dusznej sali. na zewnątrz będzie widno i ciepło, więc... uważaj...
- co? mów! mów! do cholery!
- gdy słońce świeci do późna, można podawać lżejsze dania - tak powiedziała - można podawać więcej napojów. a napoje obniżają apetyt. a to oznacza kolejne oszczędności.
- suka!
- HAHAHAHA! straciła wszystko! czyż to nie piękne?

MIKI ma na myśli fragment swojego nihilistycznego światopoglądu, zgodnie z którym fałszywi i skąpi ludzie powinni ponieść karę za szkody wyrządzone światu przez ich charakter. jest w tym nieustępliwy. chciałby zobaczyć ich smutek, ich niedowierzanie, ich szok. co oczywiście w oczach większości złych ludzi stawia go w bardzo niekorzystnym świetle.

- widziałeś tych ludzi, którzy przyszli na nasz ślub?
- tak, nikogo z nich nie znałem.
- ja też nie.
- wiesz co...
- co?
- oni chcieli nas skrzywdzić... tak czuję. chcieli z nas zrobić kogoś na ich podobieństwo. przeraża mnie to...
- nie martw się. mamy szczęście, przewidziałeś to. wpadłeś na ten pomysł. chcę już jechać. chcę jechać, słyszysz? zostaw to jedzenie. nie chcę zostać w tym mieście ani sekundy dłużej. zabierz mnie stąd.
- dobrze, już dobrze, spadamy. kelner!

przywołują kelnera, płacą rachunek, zostawiają napiwek, zjeżdżają do garażu podziemnego, wsiadają do auta, odkrywają dach i jadą w kierunku autostrady. silnik pracuje precyzyjnie, jakby był najbardziej eleganckim kelnerem. dzień jest bezwietrzny. mijają rogatki miasta i wjeżdżają na autostradę. po ich lewej i prawej stronie rozpościera się przestrzeń, której nie są w stanie ogarnąć wzrokiem. droga prowadzi do przesmyku między pasmami gór. czerwoną kulę wznoszącą się nad horyzontem biorą za słońce. jeszcze nie czują, że spala ona ziemię, oświetla ją krwistym blaskiem.

- gorąco mi. myślisz, że mogę się rozebrać?
- jasne, słonko. rozbierz się, na tej autostradzie nie spotkamy żywej duszy.
- nie zdejmiesz marynarki?
- na razie nie.
- chciałabym posłuchać radia.

MINI dostraja odbiornik, ale nie może złapać żadnej stacji.

- co jest, do cholery.
- poczekaj, daj mi sprawdzić.
- nie chcę, poradzę sobie sama.
- jesteś pewna, że dobrze je dostrajasz?
- OH! przestań, nie jestem głupia.
- co? co?
- powiedziałam... powiedziałam... że... że... nie... nie... jestem... jestem... głupia... głupia...
- ale... ale... jaja... jaja... pogłos... pogłos...
- HAHAHA... HAHAHA...
- nie... nie... śmiej... śmiej... się... się...
- twój... twój... ojciec... ojciec... cię... cię... wydziedziczył... wydziedziczył...
- oni... oni... chcieli... chcieli... nas... nas... skrzywdzić... skrzywdzić...
- pieprzyć... pieprzyć... ich... ich... damy... damy... sobie... sobie... radę... radę... bez... bez... nich... nich...
- tak... tak... sami... sami... się... się... podpalimy... podpalimy...

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,553,676 Unikalnych wizyt