Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Jesienna Strefa Wierszy
Jesienna Strefa Wierszy





Bożena Brzozowska

niedzielne po

z tego okna na trzecim piętrze.

do nieba za daleko. do ziemi za blisko.
tam w dole same niewiarygodnie
poruszające się tematy.
ktoś biegnie. ktoś wraca z dalekich wojaży.
siwa kotka szuka schronienia przed deszczem.
on tradycyjnie obejmuje ją parasolem.
po szybie spaceruje ostatnia muszka
tego lata.

obiecałeś jesień i piramidę złotych liści




Gabriela Cabaj

Babie lato

Jak się miałaś wtedy, Słońce,
kiedy gdzieś w północnym Londynie
szedł człowiek - młody mężczyzna z maczetą,

w ogródku staruszka patrząca na przyjaciela -
cicho
spada ludzka głowa i czy zdąży zamknąć oczy?
Jeszcze poruszy wargami?
Ostatni raz przeraźliwie wrzasnęło coś z kota
- szybko rośnie czerwona trawa..

Właśnie ten obraz chcę wyrzucić w niebieskie
powietrze: jak się masz Słońce?

Potem snuła mi się moja krew – nic nic, mówiłam,
nie bolało, zaraz wytrę.

Myślę, że to dobry sen, jak obsiane pole,
mój brat chuligan w stanie spoczynku,
który kiedyś wpław przepłynął Wisłę -
jego były przęsła, baszty i filary
Lisewskiego Mostu.
Stare miasto znał jak dziurę w kieszeni.

Siedzi na kanapie starszy pan
pośrodku domu, który zbudował
tego lata.
Najwyższe świerki na działkach.
Stara jabłoń migocze..

Podnoszę z ziemi jabłko
niewiele mniejsze od czaszki.




Judyta Ciszewska

tej jesieni


tej jesieni

jesień zna wszystkie wiersze Wojaczka
i dlatego chcę jej słuchać.
mówiłam ci Magdaleno, że po samotności, wśród jej liści, nie mam gorączki,
choć czasem zbiera mnie na wymioty. jej zimne poranki,
pozwalają mi obracać się wokół własnej osi. potem poprawiam makijaż.
wychodzę,
aby przekraczać granice, których nie wolno.
ktoś powiedział, że o tej porze roku trzeba wymyślić sobie jakąś chorobę,
mieszać ze sobą różne tabletki.

kiedyś tak robiłam. często milczałam przy tym co ty
nazywałaś blaskiem, ciepłem. wtedy,
twój płacz sprawił, że jesień zdradziła ile przed nami stacji.
pierwsza pobiegłam tam gdzie świat ma swój początek. zgniło mi parę blizn,
ale miałam więcej powietrza.
nie słyszałam jak walą się domy bez okien, jak głośno zegar tykał,
bo ponoć nadszedł czas na tworzenie nowych historii. wiem - beze mnie w różnych miejscach
wyjdą pędy, ktoś zakopie dół pełen kości, nieważnych już symboli.
ty po tym wciąż będziesz sobą,
nawet gdy niektórzy staną się płótnem; czystym albo podartym.



Ewa Danilczuk

To jedna z tych miłości co zawsze są za daleko


Przed laty zakochałam się w listkach brzozy,
która nieśmiało, prawie ze wstydem,
obrzuca lekką narzutą dumne, choć nieliczne
rodziny grzybów i podgrzybków.

Przeprawiałam się przez rzeki asfaltu,
wspinałam na dachy wieżowców,
wypatrywałam jej z okien samolotu.

A ona pośród traw, pośród muzyki wiatru,
nieopodal dróżki do wodopoju,
gdzie latem maliny, zimą ślady saren.

Z tęsknoty tropiłam cienie obcych drzew,
ale one za dużo mówiły o miłości.




Joanna Fligiel

Mój wiersz noir

Większość dnia leżę i gapię się na Audrey
Hepburn. Nic specjalnego – reprodukcja
rozciągnięta na pół ściany. Audrey zerka
na mnie przez lewe ramię, w dłoni trzyma
papierosa w lufce, ale się nie zaciąga.
Jest taka kokieteryjna, acz zakłopotana, jakby
mnie na czymś przyłapała. Ale Audrey nie jest
powściągliwą damą z tajemniczą twarzą Lisy.
Można się przy niej rozbierać i kochać,
pewnie dlatego, że jest z Ikei.

Późno wstaję, idę do łazienki, myję zęby.
W międzyczasie włączam ekspres, jeszcze
jakieś trzy tygodnie wcześniej otwierałam
drzwi na balkon, teraz mi się nie chce.
Wracam do Audrey. Otulam się kołdrą,
popijam kawę, patrzę w okno. Jest już zimno.
Wszystko sposobi się do odejścia.




Monika Gorzelak


ofiara


według jurorów jesieni w stolicy

nucę spiral house -

w potrzasku leżaka

zapaśnik na kresach balkonu

zna partyturę jak każdy kolos

gra jednak bluesa bez fałszów i bombastycznych finałów

niczym ojciec krzyczy jak papież z płótna




Hanna Janczak

już wracam

a jeszcze mam w środku kawałek lata i granatowe tło

wywala mnie na ulicę. śladowe ilości śliny i lekkie ćmienie

języka. jakby nie mogły się zdecydować trawniki

nocą zgubione w zieleni i prześladuje mnie echo

własnych nieb. usta jak poduszki powietrzne i wrażliwe

na najmniejszy podmuch. trzeba iść. w oczach turbulencje.

kałuże łączą się na wietrze. ławice myśli gdy sikam

w pustej bramie i na wymarłym podwórku łapią mnie

cztery potknięcia. krew z nosa jak barwy wojenne.

trop wiedzie dalej. do śladów przy zamku

zgrzytnięcia klucza w drzwiach łóżka

aż wreszcie rozmywa mnie deszcz




Elżbieta Lipińska

Las kategoryczny

Las dla każdego znaczy co innego.
Mój las jest sosnowy, z niewielką domieszką świerku,
ma poszycie jak miękka poduszka z piasku, igliwia i kępek mchu,
jak mój pierwszy. Więc kiedy słyszę słowo „las”,
widzę majestatyczne nagie pnie, prowokujące do uniesienia głowy,
żeby się przekonać, czy one gdzieś się kończą i co jest dalej.

Lasy liściaste, spotkane znacznie później, rozczarowały mnie
i tak już zostało. Są chaotyczne, zabałaganione, bez charakteru,
wszystko jest w nich rozmazane i nieostre. Ani śladu majestatu i tajemnicy.
Więc teraz, kiedy spotkam sosny, wjeżdżam tunelem wprost w dzieciństwo.
Nie było łatwo unieść głowę tak wysoko, żeby wreszcie zobaczyć ciemną,
soczystą zieleń, a - ryzykując utratę równowagi – może i kawałek błękitu czy złota.

Ten zielony kontur, jak wycięty żyletką na tle ostrej jesiennej niebieskości,
przyniósł mi potem inny las, oglądany z perspektywy miękkiej piaszczystej poduszki,
podścielonej, żeby pomniejszyć i tak już zbyt wielki zawrót głowy:
niebo niebieskie nade mną, prawo moralne za lasem.




Sławomir Bohdan Matusz

Nazajutrz

pamięci Artura Fryza

Coś we mnie pękło. Straciłem kierunek.
Nie wiem jak pokonać listopad, przebrnąć
przez grudzień. Opadające liście przynoszą
złe wieści. Zimno w domu. Kaleczą mnie
języki ludzi którzy mieli mnie kochać.
Nie wiem gdzie jest Polska. Przyszłość
myli mi się z przeszłością. Patrzę w
przyszłość i widzę przeszłość. Patrzę
w przeszłość i widzę przyszłość.
Przyjaciele odchodzą, zamiast przychodzić.
Patrzę jak ludzie tańczą w Kutnie
wokół tego miejsca, gdzie upadł człowiek.
Powietrze jest jak narkotyk. Ktoś
wyciągnął karton z napisem: uczcie się
tańczyć, uczcie się tańczyć. Nie wiem,
gdzie jest Polska. Nie wiem z kim tańczyć,
komu tańczyć, co tańczyć. Kto ma mnie
uczyć tańczyć. I dlaczego mam tańczyć.
Polska w szybkim locie z czwartego piętra.
Wszystko tańczy. Wszyscy tańczą. Miasto
płaskie jak zegarek. Tańczą wskazówki.
Tańczą wytyczne i dyrektywy. Nic nie idzie
do pionu. Miasto rozlewa się jak zegarek
i powoli ścieka. Tańczą płomienie i ratownicy
w czerwonych uniformach. Tańczą niebiescy
aniołowie z wielkimi rewolwerami w kaburach.
Liżą mnie ich języki, liżą tak, jak zlizuje się krew,
jak zlizuje się kokainę, jak zlizuje się wódkę
z blatu stołu. Liżą to, co we mnie pękło,
moje chore ciało. A oni liżą. Liżą i tańczą.

15 listopada 2015




Konrad Redus Olszewski

złota polska

upadnę
nim minie listopad
zagarną mnie silni
do worka

z suwakiem
kalendarza mocować się
to baśń dla wiosny ludów
podwalina pod renesans

a ja u schyłku
średniowiecza




Ewa Parma



Jeśli się zgubi parasol
trzeba polubić deszcz
odwiedzać bagna za miastem
starą wieżę co została jak oś
ze świata którego nie ma
wsiąkać w błoto i stare mury
- tak da się przeczekać ulewę

Jeśli się zgubi wątek
trzeba zamilknąć i czekać
na straży postawić uśmiech
oś ciszy owijać oddechem
- słowo wróci jak stary znajomy
z syndromem weterana

Jeśli się zgubi sens
trzeba odnaleźć oś smutku
wokół której gęstnieje mrok
i skrzeczy plugawy ptak nocy
- to właśnie tam odrasta
tkanka łączna ze światem
To właśnie tam trzeba wbić nóż
i wyłuskać sens

2.09.2014.



Paweł Podlipniak

Stationary traveller

Those blessèd structures, plot and rhyme--
why are they no help to me now
Robert Lowell Epilogue


Lowellowi



Moja walizka jest pusta. O tej porze roku
nie wypełnia jej nawet jałowy listopad,
a w głowie mam przypowieść o tym, jak rozdali
talenty zamiast fantów w jarmarcznej loterii,
i papugę, co w dziobie miętosiła skrawek
losu z moim numerem (na końcu dwie szóstki).

Listopad w mojej głowie – rana postrzałowa,
brudna i zaropiała, bo z góry się sączy:
nie jesteś tym, co kochasz. Nawet w telefonie
dźwięk zerwał się łańcucha, obszczekując ciszę,
niby strachliwy kundel, a ona jest niema,
nie ma jej w okolicy (czemu mnie odchodzisz).

Bo taka zgrzebna pustka jest neologizmem
mojej nieobecności tuż po opuszczeniu.
Walizka napełniona samym nie zbyt ciężka
do udźwignięcia także przez stado siłaczy.
Kiedy pod nią upadam przy kolejnej stacji,
nikt nie czeka z ręcznikiem (nawet Berenika)



Jerzy Beniamin Zimny

Wieczna jesień

Dziewczęta wkładają cieplejsze pończochy,
chłopi prostują grzbiety po żniwach,
a ja w swojej norze gromadzę zapasy

na zimę. Od południa dzieli mnie śląska
pokrywa, od północy wzgórza morenowe,
byłem w piekle dojrzewać dla takiej jednej
z osiedla, wyszło jak zawsze krzywo.

Pozostanie bezlistnie. Tylko wiosna może
coś zrobić, ale też nie za bardzo jest żywa.
Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,497,151 Unikalnych wizyt