Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

21 stycznia - 22 sty...
Dobranocka tenorowa
Złoto wyobraźni
DOBRANOCKA
Justyna Skolicka - J...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Anna Grabowska
Anna Grabowska w rozmowie z Joanną Fligiel




„Migotanie gwiazd i przedsionków”, Twój debiutancki tomik jest nagrodą w konkursie im. Janusza Różewicza. Dlaczego wybrałaś właśnie ten konkurs?

Anna Grabowska: Muszę przyznać, że to mój pierwszy konkurs. Nigdy specjalnie nie zależało mi na wygrywaniu, czy mierzeniu się z innymi piszącymi. W zasadzie moje uczestnictwo w konkursie im. Różewicza zawdzięczam licznym namowom znajomych, w tym sympatycznej interlokutorki. Nie wybierałam konkursu, po prostu zweryfikowałam terminy i postanowiłam się "wyrobić" na najbliższy.



Jaka była Twoja reakcja, kiedy okazało się, że wygrałaś?

Anna Grabowska:
Po ogólnym zapoznaniu się z twórczością jeszcze dwójki kandydatów, byłam pewna, że odpadnę w przedbiegach. Pomyślałam, że to może dobrze, że wygrałam, skoro przyjechałam z tak daleka. A poważnie mówiąc, czułam się nieco zmieszana, pomimo całej świadomości, że moje wiersze nie są takie złe. Dzisiaj ten tomik wyglądałby inaczej, byłby spójniejszy tematycznie. Wtedy nie potrafiłam wybierać. Dodam, że przeczuwałam tę nagrodę jeszcze będąc w Paryżu. Od razu mówię, że nie posiadam złotej kuli ani przepisu na wygraną.




Książkę dedykujesz „Genowefie Jakubowskiej – Fijałkowskiej, za inspiracje i siłę, której nam czasem brakuję”. Czyż nie jest to przyznanie się do słabości (o którą nigdy bym Cię nie podejrzewała)? Postrzegam Cię jako osobę o wyjątkowej sile, oczywiście przez prymat Twoich mocnej poezji, pozbawionej wszelkich kompleksów, gotowej na wszystko. Jakiego więc rodzaju otrzymałaś motywacje? Jakich motywacji poszukiwałaś?

Anna Grabowska: Wychodzę z założenia, że każda siła rodzi się ze słabości. Twórczość Gali mnie poruszyła do tego stopnia, że zdobyłam się na publikacje swoich jeszcze wtedy niewierszy. Były to wytwory kalekie, zdawałam sobie sprawę z braku ich indywidualności. Jestem jednak pilnym uczniem, a przynajmniej tak mi się wydaje. Za wszelką cenę chciałam, żeby potrafiły poruszać tak, jak mnie poruszyły wiersze Fijałkowskiej. Nie da się ukryć, że ta siła jest jednak słabością.




Co czułaś, gdy pierwszy raz wzięłaś do ręki swoją książkę?

Anna Grabowska:
Przyznam, że nie wierzyłam w jej istnienie. Wzięłam ją do rąk jak część mnie, którą celowo oderwałam. Nie potrafię nazwać tego uczucia, to coś w rodzaju świadomości, że jesteś aż książką, lub tylko książką. Swoisty ból fantomowy, bo myśli, które składają się na wiersze nie zawsze rodzą się szybko. Ich utrata, bo tak niestety trzeba nazwać opublikowanie czegoś osobistego, co należało tylko do nas, a z pierwszym czytelnikiem to coś tracimy. Myślę, że doskonale rozumiesz ten stan. Lekkie zawieszenie pomiędzy tym, że zrobiłam dobrze, a tym, że zrobiłam źle. Teraz książka znajduje się na półce z innymi. Już nie jest moja. Jest wszystkich, którzy zechcą po nią sięgnąć.




Czujesz się już teraz poetką, czy nadal tylko „autorką wierszy”?

Anna Grabowska:
Problem polega na tym, że absolutnie nie znam się na twórczości własnej. Mam świadomość, że jestem czytana. Poeta kojarzy mi się wyłącznie z romantyzmem, pozytywizmem, Młodą Polską i Dwudziestoleciem Międzywojennym. Wiesz, ktoś taki maczający pióro w kałamarzu. Nie, zupełnie nie czuję się poetką. Chociaż wzorowo zagrałabym tę rolę w teatrze.




W Twojej poezji nie ma miejsca na subtelności, charakteryzuje ją cięta riposta, odważne porównania, mocne pointy i nieprzeciętne tytuły. Opowiedz o procesie powstawania wiersza.

Anna Grabowska:
Sama się dziwię własnym wierszom. Wbrew wszystkiemu, co można ze mnie wyczytać, potrafię być mistrzynią subtelności na co dzień. Proces przebiega mniej więcej tak: rodzą się we mnie zaczyny wierszy, frazy, które chcę wyprowadzić za drzwi, żeby ze mnie wyszły. To kwestia chwili, rzadziej dłuższego czasu. Wiersz, który jest za bardzo przemyślany, jest produktem rzemieślnika. Liczy się pierwsza myśl. Życzę sobie i innym piszącym tylko tych dobrych.




Twoim pierwszym językiem jest język francuski. W jakim języku myślisz, kiedy tworzysz swoje wiersze?

Anna Grabowska:
Nie, w zasadzie znam wiele języków. To zależy od sytuacji i miejsca akcji, bądź tego o czym, o kim piszę. Bardzo łatwo się można przestawić, przynajmniej tak jest w moim przypadku. Myślę chyba we wszystkich językach jednakowo. Lingwistykę wprost uwielbiam, zwłaszcza wielojęzyczność, translację języka, którą posługuje się moja rodzina. Pisząc po polsku, myślę po polsku, bardzo się staram, żeby wypaść wiarygodnie. Pisząc o siostrze, myślę s' accabbau i tego wyrazu nie znajdzisz w żadnym słowniku Pisałam też wiersz o Ukrainie, wtedy myślałam wyłącznie po rosyjsku, ukraińskiego nie znam niestety, ale cyruliką nie mam problemu. Myślę, że wdrożę się w niemiecki, dzięki Gosi Kohler.




„wiersz w butelce” – stała pozycja naszych wywiadów - wyobraź sobie, że możesz tylko wybrać jeden swój utwór, żeby go wysłać w przyszłość. Który to byłby wiersz i dlaczego właśnie taki wybór?

Anna Grabowska: To chyba najtrudniejsze zagadnienie. Oczywiście najprościej byłoby wbić tytuł "koszerna długość włosa", wiersz, który wbił w ziemię czytających go na portalach internetowych. Wiersz, który poruszył jurry konkursu w Radomsku. Jednak zawsze najbliższy jest mi wiersz ostatni, a więc, I żeby nigdy. Link do bloga Anny.


ostateczne rozwiązanie

jest takie, że idę dobrowolnie.
pod bramą robi mi się słabo
od zagłady. bolą mnie zęby
i strzyka w kościach

żłobię zakazaną piosenkę
aż po mierzeję wiślaną,
dostaję depresji
i spadam poniżej morza.

zaglądam do komory,
a tam - cztery tysiące z cyklonem
na ustach. otto knott
śmieje się do rozpuku,
kiedy czyszczę latrynę

ze smrodu. rozpacz
wpada w kratkę.
i ja tą rynienką.



W jakim okresie życia zaczęłaś pisać wiersze?

Anna Grabowska: Wiersze mieszkały we mnie zawsze. Lub inaczej - słowa, które nie były prozą. Tej czytałam dużo, nierzadko za cenę pasów od rodziców.
Pamiętam, że czytałam z latarką pod kołdrą do białego rana, po czym nie mogłam obudzić się do szkoły. Ten fakt strasznie irytował moją mamę.
Pierwszych nie zapisywałam, były to proste rymowane formy, które wyciągali ze mnie znajomi ze szkoły. Miałam wiersz na każdą okazję.
Swoisty koncert życzeń, bądź książka skarg i zażaleń. Zależnie od okazji




Czy utożsamiasz się z jakimś środowiskiem literackim?

Anna Grabowska: Z każdym, który potrafi podać treść, na którą czekam, która potrafi mnie uderzyć.
Jednak musi to być uderzenie mocne, typu Gałkowska, Sajkowski, Mosoń, Radziewicz, Kazubek, Prejs, Jabrzemski, Płatek, Fligiel, Roma Jegor -uwielbiam jej liryczność. I Gosia Kohler, której wiersze robią na mnie ogromne wrażenie poznanego i przeżytego.
Ze środowiskiem mi trudniej, liczą się treści, nie związkowość.




W literaturze cenisz najwyżej...?

Anna Graboska: W literaturze cenię prawdę ponad wszelką wątpliwość. Przykładem niech Jabrzemski, Fijałkowska, Fligiel, Trzaśniewski, Kowalska, Błońska. Ich wiersze tętnią życiem, bólem, miłością. To treści, które drążą, po których zostaje coś więcej niż refleksja. Do takich wierszy się wraca. Albo one wracają do nas.



A w życiu? Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze?

Anna Graboska: …po prostu człowieczeństwo i wszystko to, co się na nie składa. Porody, życie, choroby, śmierć. Potrafię się zidentyfikować z każdym z tych aspektów życia. Swoisty miszmasz, w moim wypadku kulturowy kosmopolityzm.



Marzenia?

Anna Grabowska: Marzę, żeby się ktoś zakochał we mnie na śmierć i życie. Już od razu będzie mi żal Ktosia, bo jestem osobowością apodyktyczną i trudną w pożyciu. Jednak dopuszczam ewentualność zmiany na tak zwane lepsze. Na przystępniejsze, na życzliwsze.


… czyli miłość?

Anna Grabowska: Czy mogę opuścić to pytanie? Jeśli nie, to odpowiem w wielkim sekrecie, który nie będzie już mój w chwili publikacji czternastej odpowiedzi. Nie kochałam wielu ludzi. To chyba problem małej pojemności serca. Każda moja miłość kończy się katastrofą na miarę prawie światową. Miłość, którą noszę na zawsze, to miłość do córek. Jednak tej pierwszej mi czasem brakuje, czasem jest jej zbyt dużo i zaciska mi gardło. Wtedy muszę wyjść z siebie.




Jak wygląda Twoja codzienność?

Anna Grabowska: Codzienność, praca, praca i jeszcze raz praca, od rana do nocy. Powrót do domu, rozmowa z dziećmi, czasem jakiś wiersz, film, książka, telefon do przyjaciela. Śpię krótko na szczęście. To jedyne momenty, w których nie myślę o niczym.




Uważasz się za feministkę?

Anna Grabowska: Urodziłam się feministką chyba, więc nic nie da się zmienić. Przez liczne słabości rodzi się w nas siła. Wbrew stereotypom, nadal się depiluję, noszę stringi, maluję usta i lubię mężczyzn.
Jednak ci, muszą być inteligentni. Nie znoszę sytuacji, w których nie mam o czym z kimś rozmawiać. Kawały typu: feminizm się kończy na tym, gdy trzeba wnieść lodówkę na szóste piętro, absolutnie mnie nie śmieszą. Raczej irytują. Jestem odpowiedzialna za siebie i rodzinę, więc często noszę spodnie. Podobno takie kobiety mają jaja, ja tylko owuluję.




Wydanie książki łączy się również z jej promocją, z obecnością na wieczorkach poetyckich. Mieszkasz w Paryżu To na pewno koliduje z planami wydawcy, ale zapytam: kiedy i gdzie będzie można spotkać Annę w Polsce?


Anna Grabowska: Planuję pobyt w Polsce w lutym. Z tego, co się orientuję mój wieczór poetycki będzie na pewno w Warszawie w drugiej połowie lutego. Później Mława. Być może ktoś zaprosi mnie jeszcze. Trudno mi jest się reklamować samej, nie znoszę samej nazwy reklama.




Gdzie można znaleźć Cię w sieci?

Anna Grabowska: W sieci można mnie znaleźć na fb, bądź pod adresem anna.goldschmid@gmail.com Wycofałam się na chwilę obecną z wszelkich portali poetyckich. Brak czasu na utarczki z trollami hejtującymi każdą moją wypowiedź. Niektóre z moich wierszy można znaleźć na stronach Świeccy Żydzi, Poezja exe i Śląska Strefa Gender.




Potrafiłabyś sama zrecenzować „ Migotania gwiazd i przedsionków”, tak żeby zachęcić czytelnika do sięgnięcia po tomik?


Anna Grabowska: Moja opinia odnośnie tego tomiku jako całości: wiersze chyba zbyt dosłowne, ciężkie. Jak wspomniałam wcześniej, co najmniej 10 zamieniłabym na inne w celu większej spójności tematycznej. Myślę, że da się przez niego przejść i że coś w czytelniku zostanie, przynajmniej miałam taki zamiar. Gryzienie po łydkach jest podobno moją specjalnością.




Jakie są Twoje „poetyckie” plany na przyszłość? Czy już myślisz o kolejnych książkach poetyckich?

Anna Grabowska: Na chwilę obecną mam już na tyle wierszy, że czekam na ewentualnego wydawcę. Końcówka roku 2014 i początek 2015 były bardzo płodne. Wiele wydarzeń w życiu osobistym, wiele na świecie. Wydarzeń, które poruszyły mnie na tyle, by o nich napisać.




Joanna Fligiel: Dziękuję za rozmowę, Aniu.

Anna Grabowska: Nie wiem jak udało Ci się namówić mnie na ten wywiad, nie cierpię mówić o sobie. Nie lubię słuchać innych, jestem irytująca i krnąbrna. Poza tym, potrafię być damą i nauczycielką savoir vivre'u.



link do strony z wierszami Anny - Link

"koszerna długość włosa" -Link

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
5,935,961 Unikalnych wizyt