Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Justyna Skolicka - J...
Dobranocki
Cz.3 SLAM ANTYPRZEMO...
Cz.2 SLAM ANTYPRZEMO...
SLAM ANTYPRZEMOCOWY
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

DOBRANOCKA
Roma Jegor

Afryki i Arizony

„Opuszczając Afrykę (Karen Blixen) pisała w liście do matki: Mam wrażenie, że gdziekolwiek przyjdzie mi się znaleźć w przyszłości, zawsze będę się zastanawiała, czy w Ngong pada deszcz.”

Takie piękne zdanie, które całe jest miłością do tamtego jednego miejsca.

Zaglądam w siebie i szukam odpowiedzi na pytanie, gdzie ja mam takie miejsce, o którym mogłabym tak myśleć zawsze i wszędzie. Nie wiem, ja jestem wszędzie po trochu. Moja psia natura sprawia, że chyba bardziej przywiązuję się do ludzi, niż do miejsc. I gdziekolwiek jestem, zastanawiam się czy u Ciebie pada deszcz…

Być skądś to znaczy mieć szczęście, mieć te swoje korzenie, korzonki, naczynia włosowate chociażby. Albo, na swoich bezdrożach, trafić na swoją grzędę, swój grajdołek, piaskownicę, furtkę, klucz. Albo jakieś zdjęcie miejsca do którego chciałoby się wciąż i wciąż.
"Nigdy nie widziałam kraju tak pięknego, że sama kontemplacja tej piękności potrafi uszczęśliwić człowieka na całe życie" ( to z listu Blixen do matki).

To już szczyt szczęścia, jeśli to twoje ukochane miejsce jest na dodatek tak piękne. Ale nie musi. Wiem to. Moja psia natura powraca tropem zapachów. I przypomina mi się ogród mojej babci z robaczywymi jabłkami, zielonymi gruszkami, zarośnięty po pas koprem, porem, porzeczkami, z czerwonymi oczkami astrów i cynii. Dla nas, dzieci - taka dzika Afryka.
I jeszcze inny ogród pamiętam i dzień poprawin, po ślubie kuzynki, kiedy zmęczeni hulankami goście pozrzucali wytworne obuwie i w wilgotnej trawie, o różowym świcie, brodzili pod drzewami jak szczęśliwe czaple.

I miejsce takie z przeszklonymi drzwiami do małego pokoju, przed którymi stał mój tata i płakał. A za szybą wykrzywiała różowe usteczka jego „świeżourodzona” wnuczka.

I to wtedy było takie miejsce, że żegnajcie Afryki i Arizony!

Twoją ostatnią dewizą, Karen, było "Pourquoi pas" (Dlaczego nie?).

A więc dlaczego nie – nawet jeśli się nie ma tego jednego ukochanego skrawka – mieć ich wiele. Takich skrawków- schowków, schronów do których będziemy wracali w chwilach różnych, tych dobrych i tych podłużnych… Żeby się na chwilę łagodnie „zawiesić” na myśli czy w tym naszym malutkim Nogong pada deszcz…

Dobranoc.


Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
5,839,255 Unikalnych wizyt