Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Ewa Schilling

Przyszłość jest w ruchu. Po Świecie przychodzi Głupiec, nowy początek, i znowu Świat...





Ewa Świąc: Jest pani jedną z najbardziej rozpoznawalnych pisarek nurtu homoerotycznego, jeśli nie jedyną. Czy pani pisanie, mam zwłaszcza na myśli ostatniego „Głupca”, można traktować jako literacki „comming out”, jak na przykład „Nie tylko pomarańcze” Jeanette Wintersoon?

Ewa Schilling: Piszę o tym, co mnie interesuje, dotyczy. Tak, jak ogromna ilość ludzi piszących, pomijając te przypadki, gdzie się powstrzymuje od drażliwych tematów, tworzy jakieś skomplikowane konstrukcje aluzji. Ja sobie tym głowy nie zawracam, mimo nieprzychylnego klimatu, konsekwencje bycia szczerą nie są tak duże.

E. Ś.: Czy bycie osobą publiczną utrudnia czy ułatwia szczerość? Czy jest tak, że jak się raz wydobędzie swój najtrudniejszy problem na powierzchnię, sprowadzi go do zwyczajności, i, w dodatku, zrobi to w sposób powszechne jawny, niełatwo już człowieka jakkolwiek zaatakować?

E. Sch.: To zależy od konkretnej sytuacji. Dwa największe lęki: co powie rodzina i co będzie w pracy. Jeśli ktoś nie jest niezależny, pracuje np. w katolickiej szkole, pochodzi z tradycyjnej rodziny, będzie mu trudniej. Przykładem może być Anka Z. wyrzucona z pracy po programie telewizyjnym. Osoba publiczna nie jest tak bardzo zależna, przynajmniej jeżeli chodzi o pracę. Z rodziną bywa rożnie. Prywatnie można mieć pecha do środowiska, w którym się żyje, wtedy jest trudno. Indywidualnie – jeśli ma się w sobie dużo strachu. Ale jeżeli ma się w sobie niezależność, można sobie poradzić z każdą sytuacją. Są tacy, którzy idą sobie do przodu, zadowoleni, nie ukrywają się. To także sposób na budowanie popularności, wątpliwej, ale jednak. Nie ma jednej odpowiedzi.

E. Ś.: Na pewno w ostatnich latach zmieniła się sytuacja tego środowiska, na czym te zmiany polegają?

E.Sch.: Dotąd to poczucie alienacji, doświadczenie bycia jedną, jedyną taką. Wraz z pojawieniem się, spopularyzowaniem, internetu wiele się zmieniło. Teraz mamy stan przejściowy, można spotykać się w swoim gronie, wciąż zamkniętym. Kiedy się to zmieni? Po trochu. W Danii w roku 1948 powstało stowarzyszenie gejów i lesbijek, w Polsce nastąpiło to jakieś pół wieku później. U nas zmiany następują z poślizgiem. Ale pojawiły się knajpki, miejsca spotkań, nie ma co narzekać, było gorzej.

E. Ś.: Jednak używa pani pseudonimu...

E.Sch.: To skomplikowane. Mam dość popularne nazwisko, zwłaszcza w Olsztynie, namawiała mnie też na pseudonim osoba, która pomogła mi wydać pierwszą książkę. Wybrałam takie nazwisko, które moim zdaniem dobrze wygląda na okładce. Poza tym, to fajne móc czasem podsłuchać, co ktoś mówi o moich książkach, nie będąc rozpoznaną.

E. Ś.: Marta Cuber pisze o maskach w pani twórczości: historycznej, masce konwencji, narracji... Ale to było jeszcze przed „Głupcem“. W najnowszej powieści zdziera pani maski, przynajmniej tę historyczną - osadza pani fabułę we współczesności.

E.Sch.: Zawsze interesowała mnie historia. Miałam jej pełny dom. Mój ojciec jest Warmiakiem. „tutejszym“ jak mówią w Olsztynie, mama przyjechała tu z rodziną w latach 50. Mogłam się nasłuchać co zrobiła Armia Czerwona a co Niemcy. Co przeżyli moi rodzice czy dalsi krewni. To było żywe, realne. Miałam potrzebę literackiego „przerobienia“ tych spraw. A kiedy się z tym uporałam, zatęskniłam za współczesnością.

E. Ś.: W tej aurze historii, wrzosowisk, pojawia się wariatka na strychu, lajtmotiv wyjęty wprost z tradycji literatury kobiecej. To świadomy zabieg literacki, chęć wpisania się tę tradycję? Czyta się to trochę jak dialog z postulatami Wirginii Woolf...

E.Sch.: Nie musiałam sięgać do tradycji. W czasie tzw. wyzwalania Olsztyna ginęli pacjenci szpitala psychiatrycznego w Kortowie, gdzie zresztą pracowali moi dziadkowie ( były to niestety czasy, kiedy pacjentów uciszało się głównie przemocą). Część uciekła, błądziła po mieście. Jedną powieszono na strychu rodzinnego domu mojego ojca. Bał się potem tam wchodzić. Przeniosłam motyw do „Akacji“ ale zostawiłam tę kobietę żywą.

E. Ś.:Jakie są pani fascynacje literackie? Powieść wiktoriańska, współczesna? Wyczuwa się mocno w pani prozie klimaty sióstr Brönte...

E.Sch.: Powieść wiktoriańska? O nie. Fascynowały mnie siostry Brönte, ale „Wichrowe Wzgórza“ to odmiana raczej powieści gotyckiej, „Jane Eyre“ też nie jest typowa. Poza tym „Orlando“ Wirginii Woolf. Elfride Jelinek nie trawię, jej pisanie jest tak ciężkie, czyta się ją tak, jakby się kamienie łupało. Przez „Pianistkę“ przedzierałam się jak przez bagno. Treść doceniam, ale forma wydaje mi się nieatrakcyjna. Wolę „Absolutną amnezję“ Filipiak. Lubię bardzo Patricka White'a, Australijczyka, który dostał Literacką Nagrodę Nobla w 1972 roku. Chciałabym bardzo przeczytać książkę, której nigdy nie wydano w Polsce. Jego cztery warianty biografii jednej osoby muszą być fascynujące. Bohater i jego los przedstawiony jako dzieje mężczyzny, kobiety, w wersji heteroseksualnej i homoseksualnej.

E. Ś.: Nie miała pani pokusy spojrzenia socjologizującego? Zrobienia tego, co Witkowski zrobił w „Lubiewie“, ale w wersji kobiecej. Sportretować środowisko, jeśli w ogóle takie jest, pokazać je od wewnątrz?

E.Sch.: Mamy z Witkowskim inne upodobania, inne charaktery i strategie pisarskie. Nie ma a raczej nie było, bo Witkowski sięga do PRL, analogicznego do gejowskiego, środowiska lesbijek. Jak niby miałoby wyglądać lesbijskie „Lubiewo“? Drag kingi pod więzieniem kobiecym? Nie było pikiet i obciągania w parku, raczej nieudane małżeństwa i ciche romanse. To się wiąże z całym morzem spraw związanych w różnym postrzeganiem i traktowaniem kobiet i mężczyzn.

E. Ś.: Tytułowy „Głupiec“ to pierwsza karta na drodze przemian Tarota. W pani powieści można prześledzić taką ewolucję ...

E.Sch.: Bardziej myślałam o cechach Głupca, zastanawiałam się nad symboliką tej karty. Jest niezwykła jej numer to zero, może być zarówno na początku jak i końcu.Przed i po symbolizującej spełnienie karcie Świat. Czym dla mnie jest Świat? Pełnia jest chwilowa, to moment, w którym coś się wyjątkowo udało. Potem znów jest coś do zrobienia. Karta Świata daje złudzenie nieruchomości, w życiu panuje ruch. Chciałbym pisać coraz lepiej, czuć, że pisząc, jestem coraz bliżej oddania tego,co mam na myśli.Mieć pewność, że mój związek nie utkwił w martwym punkcie, że wciąż przybiera nową formę. Przyszłość jest w ruchu. Po Świecie przychodzi Głupiec, nowy początek, i znowu Świat...

E. Ś.: W „Głupcu“ fabuła jest w zasadzie prosta: mamy historię miłości z przeszkodami, zakończenie jak z powieści dla kobiet. Plus oczywiście „smaczki“ - przekroczenia wieku, płci, zależności... Więcej chyba dzieje się w języku?

E.Sch.: Język czy fabuła? Nie wiem, czy jest sens tak to oddzielać, trudno mi powiedzieć, co jest najważniejsze, pewnie całość. Pójście swoją drogą. Zakończenie z powieści dla kobiet? Kto powiedział, że zakończenie musi być negatywne i tylko wtedy jest dobre literacko? Nie zgadzam się z takim podziałem, że negatywne jest pisarsko dobre, a pozytywne – złe, kiczowate. Zakończenie musi się wiązać z całością opowieści, z niej wynikać, wtedy można oceniać, czy jest dobre, czy złe. W mojej powieści nic nie jest rozstrzygnięte raz na zawsze. Jest zapowiedź, duża szansa na na pozytywny finał, ale trzeba ją na nowo wciąż podtrzymywać. To moment, jak karta Świata, po której nadejdzie znów Głupiec. Chodziło mi o przekroczenie granicy, pokazanie takiego przekroczenia. Pierwszy krok.

E.Ś.: A jak „Głupiec“ był przyjmowany przez czytelniczki?

E.Sch.: Oczywiście wszystkim się podobać nie mógł, to byłby cud. Ale kilka razy spotkałam się z czymś, co przekraczało moje oczekiwania: okazało się że ta książka komuś pomogła w podjęciu decyzji, rozproszyła wątpliwości, dodała energii. Poza tym okazało się, że istnieje para nauczycielka – uczennica, o odpowiednich nawet imionach: Alina i Anka, są ze sobą od dwu lat. I też twierdzą, że im się dobrze czytało „ o sobie“, że coś im to dało.

E. Ś.: Jaki jest pani stosunek do krytyki? „Głupcem“ wpisała się pani w nurt ha!artowskiego „minimalizmu“, to kolejna nisza. Zaczynała pani od tej tzw. „branżowej“, czyli z boku, gdzieś obok głównego nurtu literackiego...

E.Sch.: Wydawnictwo Ha!artu się zgłosiło, wiedziałam, że nie będą mi ingerować w tekst. Jest to sensowne miejsce na publikację, wysłałam i dobrze. Nisze? Istnieją wirtualnie. Każdego można wsadzić w niszę, jakiś pomysł, koncepcję. Na razie jestem zadowolona. Termin minimalizmu jest trochę wymyślony, bardziej po to, by można było podyskutować o czymś. Jest tak płynny. Krytycy lubią takie słowa. Najpierw była książka, potem pojawił się termin, wspólny mianownik, by to scalić. Mnie te krytyczne rzeczy nudzą. Ludzie, którzy piszą nie są od krytykowania, niech się tym zajmują inni.

E.Ś.: Pisze pani teraz coś nowego?

E.Sch.: Napisałam już kolejną książkę, leży w „Ha!arcie“. Nie wykluczam, że napiszę inaczej, może o tym, o czym nie pisałam jeszcze. Pisanie o uczuciach to pochodna własnego rozwoju, tego, co się przeżywa. Ważne jest wpisanie seksualności w coś: część historii, obrazu. To bardzo intymne, trudno się nie opierać na własnym doświadczeniu i dość, uważam, skomplikowane. Poza tym mam sporo pomysłów, które leżą w bezpiecznym miejscu i dojrzewają.

E. Ś.:Dziękuję za rozmowę.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,273,984 Unikalnych wizyt