Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Wakacyjne pocztówki
Bogdan Zdanowicz
Marek Przybyła i jeg...
Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Monika Glosowitz o poezji Julii Fiedorczuk w świetle teorii feministycznych
"Śnieżna matryca.O jednym wierszu Julii Fiedorczuk."

„Posłuchajcie! Zaczynamy. Kiedy bajka się skończy, będziemy wiedzieli więcej, niż wiemy teraz”( H. Ch. Andersen: "Królowa Śniegu". W: Idem: "Baśnie". Przeł. S. Beylin, J. Iwaszkiewicz. Warszawa 1956, s. 119). Okaże się, że nie ma przypadków. To Julia Fiedorczuk odkryła przed polskimi czytelnikami poezję Laury Riding. Riding z kolei przez pewien czas mieszkała z Robertem Gravesem w małej wiosce Deyà na Majorce. Nietrudno będzie też wpasować w ten szereg Hansa Christiana Andersena. W zbiorze opowiadań amerykańskiej pisarki "Progress of Stories" odnajdziemy postać portiera Hansa, a jeden z jej tekstów nosi hołdowniczy tytuł "A Crown for Hans Andersen". Więc, „jeśli dobrze się przyjrzeć, znajdzie się całą kolekcję / brakujących ogniw” (Korzystam z następujących wydań poezji, w nawiasach podaję użyte skróty: LN – "Listopad nad Narwią". Legnica 2000; B – "Bio". Wrocław 2004; PRZ – "Planeta rzeczy zagubionych". Wrocław 2006. Numery stron bezpośrednio w tekście. Podkreślenia własne) ("Kochankowie na otwartym morzu", PRZ 31). Utworzy się łańcuch osobistych zależności, przekładający się na sploty łączące poszczególne utwory. Rezultatem procesu wchłaniania tekstu/obrazu/metafory/słowa przez inny tekst będzie siatka niewidzialnych, hipertekstowych odsyłaczy. Jeden wiersz stanie się echem echa, śladem śladu. Kolejną wariacją na ten sam temat. Re-produkcją, falsyfikatem próbującym wypełnić pustkę po utracie.


Odsłona pierwsza: „lodowata akustyka” ("Parę pytań", LN 38)

Przed oczami rysuje się krajobraz zimowego ogrodu, widok szklanej, pozornie wymarłej oranżerii. Królowa Śniegu w pierwszej odsłonie stanowi właśnie statyczną topografię zamarzniętej przestrzeni:

Z ziemi białej jak kamień
Wyrósł liść i od razu zamarzł.


("Królowa Śniegu", B 27)

Poetycki pejzaż zbudowany został poprzez naniesienie kilku rekwizytów na nieokreśloną, zawieszoną w czasie przestrzeń. Jest ziemia, ogród i okno. Nie ma innych punktów odniesienia. Konkretne rzeczowniki rozmywają się jednak w wyniku dookreślenia natrętnie powracającymi epitetami. Tajemnicze miejsce wyłania się z pustki w równie nieokreślonym czasie nocy polarnej. Kres dnia zbiega się tu z kresem świata.
Świat przedstawiony zamiera w bezczasie. Wydarzenia nie układają się w logiczny, przyczynowo-skutkowy ciąg, ale zachodzą na siebie. Powracają jak kolejne kręgi spirali. Taką strukturę organizuje forma, w jaką został ujęty wiersz. Sestyna służy przecież rozmaitym intensywnościom – takim, które mogą coś zyskać dzięki regularnemu powtórzeniu (Por. A. Sosnowski: "Se(k)styna". W: "Oczytalnia". http://www.nieszuflada.pl/).
Wieczna zmarzlina stopniowo paraliżuje każdy ruch. Wędrówka odbywa się
w zwolnionym tempie aż do całkowitego znieruchomienia. Petryfikacja świata przedstawionego możliwa jest dzięki zmianie stosowanego w opisie czasu. Czas teraźniejszy zastyga, zostaje zastąpiony czasem przeszłym (czasowniki w aspekcie niedokonanym są zaś
z kolei wypierane przez te dokonane). Paradoksalnie, ze strofy na strofę określeń czasownikowych przybywa, a świat pogrąża się w bezwładzie.
Celowo użyłam wcześniej określenia „wędrówka” zamiast „podróży”. Niby wiadomo, gdzie początek i gdzie kres przemierzanej drogi. Ścieżka wije się od „rozłożystego domu” po „miasto, ogrody i chętne oczy”. Szybko jednak okazuje się, że domem jest noc, a barierą nie do pokonania „pierwsza szyba”. Świat staje się opustoszałą „strefą wiecznych luster” ("Kochankowie..."). Luster musi być więcej, bo pojedyncze odbicie tworzyłoby fikcję spójności podmiotu. A przecież pojedynczość „zakrawa na śmierć” ("Jeden", B 14). Fragmentaryczność „ja” musi być zatem jego permanentną kondycją.
Dobudowywane ogrody zimowe, których ściany stanowią dodatkową przegrodę zewnętrzną, działają również jako wspomagająca bariera akustyczna (Por. A. Rezler: "Pod osłoną nieba – ogród zimowy". „Portal Budujemy Dom.pl”. http://www.budujemydom.pl/artykuly/55_pod_oslona_nieba_-_ogrod_zimowy/2/). Mikroświat Królowej Śniegu funkcjonuje jako enklawa odgrodzona od reszty kosmosu. Stopniowe nieruchomienie prowadzi do atrofii. Świat zacieśnia swe kręgi aż do klaustrofobicznej przestrzeni przypominającej trumnę. Jedynym sposobem przekroczenia niewidzialnych barier, zespolonych szyb, które tylko pozornie są gwarantem bezpieczeństwa, jest ich zniszczenie. Rozsypanie w drobny pył szklanych odłamków.
Ogród Królowej przypomina białą oranżerię Laury Riding:

Białe ogrody zimnych kobiet
Zasiane kryształem
Pączkujące kością słoniową –
Są jak zimne kobiety.
Nie chylą się łodygi.
Nie więdną.
Jak miałyby zwiędnąć

Od bezwonnej skargi?


("Ogrody")

(Wszystkie fragmenty wierszy i opowiadań Laury Riding w tłumaczeniu Julii Fiedorczuk pochodzą z „Literatury na Świecie” 2003, nr 7/8).

Białe miejsce staje się więc ogrodem-widmem powracającym w kolejnych tekstach. Zakątkiem na końcu świata podobnym do baśniowych rabatów podziwianych przez Gerdę, hen za rzeką, u staruszki, która „umiała czarować, ale nie była złą czarownicą” (H. Ch. Andersen: op. cit., s. 126). Czarownica, chcąc zatrzymać dziecko w swoim ogrodzie, dotknęła kijem różanych krzewów, które zapadły się głęboko w czarną ziemię. U Fiedorczuk przyroda również zostaje zahibernowana dzięki uśpieniu pod śniegiem i wstrzymaniu procesu wegetacyjnego. Te zimowe ogrody ukradkiem „zakwitają w nocy”, tyle że nikt w to nie wierzy.


Odsłona druga: „leniwe zakola czasu” ("Kochankowie…")

Właśnie czas spiralny kształtował życie pogan. W okresie prechrześcijańskim
w czas świecki okresowo wdzierał się czas święty, ustanowiony przez bogów. Człowiek więc periodycznie przedostawał się do praczasu, wieczystej teraźniejszości, która dawała się odzyskiwać w nieskończoność (Por. M. Eliade: "Czas święty i mity". W: "Antropologia kultury". Zagadnienia i wybór tekstów). I to „baśnie wyrażają z jednej strony tęskne wspomnienie za dawnymi, ubiegłymi pod znakiem matki, formami życia, a z drugiej – wiarę w możliwość powtórzenia ich w czasach współczesnych” (G.Baudler: "Bóg i kobieta. Historia przemocy, seksualizmu i religii. Przeł. A. Baniukiewicz. Gdynia 1995,s. 136).
Potycka struktura Królowej Śniegu przypomina formowanie kolejnych i kolejnych kręgów, które nigdy niedomknięte powtarzają rytualny sen bohaterki. Jej wędrówka odgrywana będzie w nieskończoność z racji nieśmiertelności mitu. Jednak:

Co do białego świata: jeśli się gdzieś kończy, to rosną tam liściaste drzewa.

Nie było wątpliwości, że tam będzie odtąd zmierzała, że nigdy

tam nie dotrze. Nabazgrała na śniegu: „WIECZNOŚĆ JEST PODRÓŻĄ”.


("Kochankowie...")

Zagadka wieczności nie zostanie nigdy rozwiązana. Pozostaje tylko niekończący się proces układania lodowych wzorów. (Kaj też nie dopasował odłamków, uratowała go Gerda). A „czas się wtedy odmierza pulsowaniem kry” (Kochankowie…).


Odsłona trzecia: „matka jest żyzną glebą” (31 wierszy miłosnych, PRZ 36)

A „zima trzyma się gleby” ("PaniMidas" PRZ 25). Dlatego trzeba zejść pod powierzchnię, gdzie przestrzeń posiada swoją uporządkowaną strukturę przypominającą piekielne kręgi i jary. Zejścia są jednak łagodne, w skalnych wyrwach nie huczy ogień i nie dobiegają stamtąd wcale jęki umarłych. Bo to, „co kiedyś było ziemią, teraz było ścianami domu; ziemia zwinęła się i teraz były ściany” (Riding, W końcu).
Idzie się śladem róż ukrywanych przed Gerdą: „Byłyśmy przecież w ziemi, tam są wszyscy umarli […]!” (H. Ch. Andersen: op. cit., s. 127)– opowiadają kwiaty. Tam też Królowa Śniegu jest więziona jak Persefona czy Eurydyka. Nie przypadkiem scenerię zasnuła ciemność nocy polarnej, której czas trwania nakłada się na okres pobytu porwanej Kory w królestwie Hadesa. Więc „schodzisz i schodzisz, sama, pod ziemię. W podziemie, dokąd, jak się zdaje, idziemy” (L. Irigaray: I jedna nie ruszy bez drugiej. Przeł. A. Araszkiewicz. „Teksty Drugie” 2000, nr 6, s. 112).
Luce Irigaray w swojej psychoanalitycznej reinterpretacji Orestei również wyznacza paralelę pomiędzy stosunkiem do matki a gestem Orfeusza wobec Eurydyki. Wykluczenie matki poprzez zakaz odwrotu ma gwarantować męskie bezpieczeństwo. A przecież to właśnie zjednoczenie ciało-w-ciało z matką mogłoby dostarczyć życiodajnych soków.
Zejście do podziemi przypomina również rytuał przekraczania progu świątyni, która miała przypominać społeczeństwom pierwotnym swym kształtem ciało Bogini. Społeczności archaiczne samej ziemi przypisywały żeńskie atrybuty płodności, co po ceremonii grzebania zwłok miało umożliwiać regenerację i odradzanie się zmarłych w świecie przodków (Por. L.-V. Thomas: Trup. Od biologii do antropologii. Przeł. K. Kocjan. Warszawa 2001, s. 65). Motyw ziemi jako kobiecego łona wykorzystywany w literaturze już przez angielskich XVII-wiecznych metafizyków (John Donne) często pojawia się we współczesnej poezji i prozie pisanej przez kobiety. Choćby u Margaret Atwood (Wynurzenie) czy w wierszach Anne Sexton.
Ponadto Fiedorczuk odkrywa w Przecież (B 34) fragment swojej wiedzy o badaniach archeolożek – Mariji Gimbutas czy Veroniki Veen:

Mocny ten czas, w środku
Burzy używek, w samym brzuchu
Wielkiej ciemnej matki


O której mówią poważne
Naukowe źródła.


Królowa przychodzi „z serca czarnej nocy”, a więc na moment odrywa się od życiodajnego ciała Matki, doznając powtórnej straty, która jest jątrzeniem pierwszej, najgłębszej rany. Jednak łono musi się z powrotem zamknąć w łonie. Aż „miłość, / Pod ziemią, jak kamień” (Królowa Śniegu, B 26) zaśnie. Bo „tęsknota / nie dobiega końca, […] nie ma kresu żałoby” (Kochankowie…).
Wędrówka Królowej jest tak naprawdę sekwencją zwielokrotnioną. Wejściem
w epicentrum, z którego prysło szkło. Skąd nie ma wcale obietnicy powrotu.


Osłona czwarta: „paralaksa księżyca” (Kochankowie…)

Z tego dziwnego, zahibernowanego, zaszklonego świata wyłania się więc Ona. Użyty zaimek osobowy również sygnalizuje chłodny dystans, nawet niechęć obserwatora prowadzącego nas jej ścieżkami. Ona jawi się jako obca. Ona jako Inna. (Sami dookreśliliśmy ją jako Królową dzięki tytułowej sugestii.) A wygnanie jest przecież od zawsze toposem kobiecego pisarstwa.
Królowa roztacza wokół siebie lodową aurę, która w rzeczywistości jest aurą śmierci. Królowa Śniegu jest jednym z wcieleń Białej Bogini. Pierwotnie znana była wszystkim ludom ziemi jako Wielka Bogini (często błędnie nazywana Wielką Matką), która była czczona
w jej trzech postaciach: białej siewczyni, czerwonej żniwiarki i czarnej przesiewaczki zbóż już w kulturze neolitu – co wiemy ze Złotego osła Apulejusza (Por. K. Szczuka: Motywy boginiczne w literaturze. „Biuletyn Ośki” 1999, nr 1. http://www.oska.org.pl/biuletyn/b4/index.html). A biała siewczyni jest z kolei nikim innym, jak Panią Śmierci.
Postać Bogini przywdziewająca różne formy pojawia się już u Homera, a przewija przez twórczość poetów anglojęzycznych – od Keatsa poczynając. Mit Białej Bogini przeniknął również do angielskiej literatury popularnej, czego najlepszym przykładem jest powieść Henry’ego Ridera Haggarda pod znaczącym tytułem: Ona, czyli historia niezwykłej wyprawy. Kluczową postacią dzieła jest „piękna biała kobieta, która rzadko ukazuje się swoim poddanym, ale ma mieć podobno władzę nad światem żywych i umarłych” (H. R. Haggard: Ona, czyli historia niezwykłej wyprawy. Przeł. E. Krasińska. Warszawa 1987). Boginię pod postacią Isztar spotykamy w poezji Sylvii Plath (Ostatnie słowa, Wiersze wybrane. Przeł. T. Truszkowska. Kraków 1975), zaś w postaci Persefony chociażby u Anne Stevenson (Odpowiedź z Londynu: Kay Boyd, poetka, pisze zagadkowy list do siostry w Clearfield, Korespondencje: Historia rodziny w listach. Przeł. A. Szuba. Kraków 2004). Białą Boginią fascynował się też Ted Huges. Bezpośrednim pierwowzorem figury Królowej Śniegu Fiedorczuk są jednak „zimne kobiety” z cyklu autorstwa Riding:

Księżyc to nikły wróg dla zimnych kobiet,
Ubywający do ostatniej chłodnej kreski.
[…]

Jednak nie ma bieli
Takiej jak biel tych kobiet.


(Riding, Niebo)

Biel charakteryzująca baśniową bohaterkę wywołuje ambiwalentne reakcje – zachwyt i strach jednocześnie. To biel kobiecego, ale i trupiego ciała. To czystość śniegu, ale i odór śmierci. To paradoksalny – bo upajający – lęk.

Takie są nieba zimnych kobiet:
Onieśmielone oraz odmrożone.


(Niebo)

Emblematem Bogini, oprócz trupiobladej tarczy Księżyca, może być zatem tylko czarne słońce. (Biel jest też przecież kolorem żałoby.) W dłoni Królowa ściska bowiem biały kamień – kolejny element nieożywionej materii – będący symbolem życia i śmierci zarazem. Kult Terra Mater zakładał, że kamienie odwzorowują kości Bogini, w wierszu Fiedorczuk „sercem ziemi jest kamień” (*** (Wtedy...)). Etymologia słowa „znak” również odsyła do kamienia nagrobnego. Jawi się więc tu tajemnicza podwójność – związek aktu twórczego ze śmiercią, co zauważa sama Fiedorczuk w szkicu Życiorys (Patrz: J. Fiedorczuk: Życiorys. http://www.biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=100&co=txt_0470).


Odsłona piąta: przyłapana „na gorącej śmierci” (Survival, PRZ 27)

„Albowiem chociaż Bogini kocha tylko po to, by zniszczyć, niszczy tylko po to, by przywracać do życia” (R. Graves: Biała Bogini. Przeł. I Kania. Warszawa 2000, s. 509). Ziemia identyfikowana z Boginią również cyklicznie zamiera po to, żeby móc eksplodować życiem. Umiera, by rodzić, ale i rodzi, by umierać. Królowa Śniegu niczym Pani Midas (to również tytuł wiersza Fiedorczuk z Planety rzeczy zagubionych, ale
i tytułowa postać utworu szkockiej poetki Carol Ann Duffy) świat pogrąża w uśpieniu. Nienowy to topos – śmierć od wieków przecież utożsamiano ze śmiercią. Tyle że Białe Królestwo funkcjonuje poza czasem, a gest zlodowacenia powtarzany jest w nieskończoność. To przywilej mitu, by odtwarzany w bez końca porządkował chaotyczną rzeczywistość.


Odsłona szósta: zamarznięty głos

Wyzwolenie z błędnego koła melancholii umożliwia tak naprawdę tylko język. Podmiot melancholijny w pewnym momencie traci wprawdzie zdolność komunikacji, a „jego własne słowa stają się mu obce, szuka więc takiego języka, w którym to, co niewyrażalne, może zostać nazwane” (Por. B. Smoleń: Koncepcja melancholii Julii Kristevej. W: Sumienie, wina, melancholia. Materiały polsko-niemieckiego seminarium. Pod red. P. Dybla. Warszawa 1999, s. 225). Paradoksalnie, nowatorstwo rodzi się więc dzięki śmierci. Język przestaje być tylko nieudolną kalką rzeczywistości, ale staje się nieustannie tętniącą błoną. Siecią przewodzącą impulsy.
Spiralnemu, mantrycznemu rytmowi sprzyjają zwłaszcza specyficzne, poetyckie formy: sestyna czy vilanella (Echo w Planecie rzeczy zagubionych. I znów Echo – mitologiczna nimfa – jest bohaterką opowiadania Johna Bartha.). W pierwszym tomie widoczna była tendencja do graficznego rozpraszania fraz (wiersze takie jak ***(Wtedy…) czy ***(znajdź jakiś pretekst…), LN 28, 39), gdzie na marginesie tekstów tworzyły się utwory odrębne, a niektóre wersy powracały w nich jak zaklęcia. Autotematyczny fragment 31 wierszy miłosnych (PZR 36) tłumaczy późniejszą zmianę poetyki: „Paradoksalnie, to rygor zapewnia większą swobodę wypowiedzi”.
Idea écriture féminine, mimo że obecnie znalazła się w martwym punkcie, przystaje do poezji Fiedorczuk. Sam źródłosłów (francuskie matrice oznacza zarówno matrycę, jak
i macicę) odsyła już do semantycznej dwuznaczności – do nierozerwalnego związku ciała
i tekstu. Co więcej, Riding również interesowała się relacją pomiędzy jaźnią a językiem.
W późniejszym czasie doszła jednak do punktu, kiedy zajęła się nie językiem indywidualnej ekspresji, ale językiem wspólnym, a więc językoznawstwem (Por. A. Salska: Poeci i krytycy: „The Fugitive Poets” i „nowokrytyczny” model wiersza. W: Historia literatury amerykańskiej XX wieku. T. 1. Pod. red. A. Salskiej. Kraków 2003, s. 537). Zresztą, właśnie francuskie badaczki, które zapoczątkowały nurt „pisania kobiecego” wynalazły narzędzia do studiów nad starożytnym, matriarchalnym językiem. „Semiotyczny” język Kristevej bazuje właśnie na brzmieniowych echach i powtórzeniach.
Poezja momentami umożliwia zatem odrodzenie języka starożytnych Bogiń-Matek. Języka, który rozprysł się jak baśniowe lustro. Każdy wpadający w oko odłamek staje się stygmatem. Niesie ból, ale jednocześnie ekstazę. Kobieta bowiem, jak twierdzi Hélène Cixous, potrzebuje wewnętrznej krypty, z której może czerpać siłę.


Odsłona ostatnia, która nie jest zakończeniem

Śnieżna matryca, którą stanowią wszystkie ślady, tropy odbijane w śniegu, „cienie, zatem nieobecność” (Six-mile Creek, B 18), staje się powielanym melancholijnym hieroglifem. Taka materia jest z natury nietrwała. Ślad wymazuje ślad. Każdy kolejny tworzy się przez zniekształcenie poprzedniego. Tak więc tworzy się sieć znaków, która umożliwia przekazywanie tajemnego szyfru.
Słowa sprzeczne, trochę, z punktu widzenia logiki rozumu, szalone, niesłyszalne dla tego, kto ich słucha, posługując się gotowymi siatkami, kodem już sporządzonym (L. Irigaray. Cyt. za: P. Dybel: Zagadka „drugiej płci”. Spory wokół różnicy seksualnej w psychoanalizie i w feminizmie. Kraków 2006, s. 56).
Królowa Śniegu to, faktycznie, studium ciszy, z której niesłyszalne dla niewtajemniczonych wibracje niosą drgania Głosu. Echa słów, strzępy Białej historii, która nigdy się nie kończy.



Bibliografia podmiotu:

1.Andersen Hans Christian: Królowa Śniegu. W: Idem: Baśnie. Przeł.
S. Beylin, J. Iwaszkiewicz. Warszawa 1956.
2.Fiedorczuk Julia: Wybór wierszy. Listopad nad Narwią. Legnica 2000. Bio. Wrocław 2004. Planeta rzeczy zagubionych. Wrocław 2006.
3.Riding Laura: Wybór wierszy. Przeł. J. Fiedorczuk. „Literatura na Świecie” 2003, nr 7/8.


Bibliografia przedmiotu:

1.Baudler Georg: Bóg i kobieta. Historia przemocy, seksualizmu i religii. Przeł.
A. Baniukiewicz. Gdynia 1995.
2.Dybel Paweł: Zagadka „drugiej płci”. Spory wokół różnicy seksualnej
w psychoanalizie i w feminizmie. Kraków 2006.
3.Eliade Mircea: Czas święty i mity. W: Antropologia kultury. Zagadnienia
i wybór tekstów. Pod red. A Mencwela. Warszawa 2000.
4.Fiedorczuk Julia: Życiorys. http://www.biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php? site=100&co=txt_0470.
5.Graves Robert: Biała Bogini. Przeł. I. Kania. Warszawa 2000.
6.Haggard Rider: Ona, czyli historia niezwykłej wyprawy. Przeł. E. Krasińska. Warszawa 1987.
7.Irigaray Luce: Ciało w ciało z matką. Przeł. A. Araszkiewicz. Kraków 2000.
8.Irigaray Luce: I jedna nie ruszy bez drugiej. Przeł. A. Araszkiewicz. „Teksty Drugie” 2000, nr 6.
9.Rezler Agnieszka: Pod osłoną nieba – ogród zimowy. „Portal Budujemy Dom.pl”.http://www.budujemydom.pl/artykuly/55_pod_oslona_nieba__ogrod_zimowy/2/.
10.Salska Agnieszka: Poeci i krytycy: „The Fugitive Poets” i „nowokrytyczny” model wiersza. W: Historia literatury amerykańskiej XX wieku. T. 1. Pod. red.
A. Salskiej. Kraków 2003.
11.Smoleń Barbara: Koncepcja melancholii Julii Kristevej. W: Sumienie, wina, melancholia. Materiały polsko-niemieckiego seminarium. Pod red. P. Dybla. Warszawa 1999.
12.Sosnowski A.: Se(k)styna. W: Oczytalnia. http://www.nieszuflada.pl/.
13.Szczuka Kazimiera: Motywy boginiczne w literaturze. „Biuletyn Ośki” 1999, nr 1. http://www.oska.org.pl/biuletyn/b4/index.html.
14.Thomas Louis-Vincent: Trup. Od biologii do antropologii. Przeł. K. Kocjan. Warszawa 2001.

Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,388,720 Unikalnych wizyt