Śląska Strefa Gender
ŚLĄSKA STREFA GENDER
Śląska Strefa Gender

Kontakt
Linki
Aktualności
Feminizm
Szukaj

Nauczyciele są ważni
21 marca Światowy Dz...
Dobranocka nieco str...
kobieco
Dominka Lewicka-Kluc...
pisarki, poetki ze Śląska, Zagłębia i nie tylko
twórczość


zestawy wierszy
zestawy wierszy

MĘŻCZYŹNI PISZĄ. Mężczyźni z Strefie Twórczości. Proza, poezja, esej.
artykuły

rozmowy, spotkania. o literaturze, życiu, kobiecości
wywiady

recenzje, szkice literackie, noty o książkach
recenzje

OCZKO, czyli STREFA 21 PYTAŃ do doświadczonej poetki/poety
artykuły

literatura genderowa i feministyczna - artykuły, eseje, szkice naukowe, opracowania
artykuły

najciekawsze konkursy, projekty, akcje literackie.
konkursy literackie

Anna M. Dutka o prozie Johanny Nilsson i Christine Falkenland.
Anna M. Dutka


Kobieta z second handu

Christine Falkenland, „Mój cień” ("Min skugga", 1998r.), tłum. Paweł Pollak, Fundacja Szwedzka, Wrocław 2004.


Jak ciuch z second handu, na który decydujemy się skuszone metką znanej projektantki, tak podstarzały wdowiec z dwójką dzieci decyduje się na Rachelę. W ten sposób zdobywa to, czego jemu samemu brakuje. Klasę wyniesioną z domu, w którym się o nią dba, maniery przy stole. Ona dostanie "przechodzoną miłość i przechodzone dotknięcia". Rachela staje się certyfikatem jakości dla tej nowej rodziny. Ma wprowadzić normy obowiązujące w tak zwanym dobrym domu. Zostaje jednak w nim obcą, tą drugą. Wpatrzoną w gładko zaścielone łóżko, które jej mąż delikatnie głaszcze dłonią. To samo, w którym wcześniej delikatnie i pieszczotliwie głaskał Violę, swoją pierwszą żonę. Jej cień kładzie się długimi plackami we wszystkich pokojach. Nabiera nabrzmiałego nadęcia w myślach Racheli, która już wkrótce nie będzie umiała żyć nie myśląc o swojej nieżyjącej rywalce. Warstwa po warstwie oddala się od swojego ciała, którego jest jednocześnie niewolnicą. Rachela nie potrafi, nie ma sił i nie ma motywacji do tego, aby uwolnić się z uciskającej ją niepełnosprawności. Nie ten czas, nie ci ludzie, nie to miejsce.
Czy jej żałuję? Próbuję zrozumieć ten chłód wyspy i dystans jej mieszkańców - twardych, hardych żon, sióstr rybaków. Domyślam się plotek i rozmów, których nie jest świadkiem, a wyłącznie prześmiewczym tematem. Kobieta kaleka, bezdzietna, wydana za starego wdowca.
Samotność. Samotność losu kobiecego. Samotność kobiety, którą mąż zakupił, jak system zarządzania jakością i zastosował w swoim domu - firmie. Mężczyzna, dla którego nieważne jest, czy jego żona myśli, czym jest zajęta, co czuje, czy czuje się dobrze. Ważne, aby była, jak zakodowana procedura w ISO.


W którą stronę do Szwecji?

Johanna Nilsson, „Rebeliantka o zmarzniętych stopach”("Rebell med frusna fötter", 2001r.), tłum. Paweł Pollak, Fundacja Szwedzka, Wrocław, 2004.


Gdy bohaterowie na chwilę zatrzymują się rozbawieni w kościele, pracownik „przybytku bożego” karci ich, strofując, że w takim miejscu nie wypada się śmiać. "Bóg nie lubi wesołych ludzi?" - zapyta Ida.
Johanna Nilsson najchętniej wstrzyknęłaby każdemu mocną dawkę Monthy Pythona bezpośrednio do krwi. Jest też gorzko prawdziwa. Jak mówi Joakim "żyjemy w świecie bez granic, więc nie ma granic, których można by się trzymać". Z drugiej strony dziecko z Rinkeby, dzielnicy imigrantów wie, gdzie są niewidzialne granice. "Szwecja jest w drugą stronę" - wskaże. Studentki z prestiżowej sztokholmskiej Wyższej Szkoły Handlowej na poważnie boją się, że zostaną zgwałcone przez "kolorowych" w ich dzielnicach. Licealistki z imigranckich przedmieść boją się wyjazdów do centrum, bo tam biali chłopcy gwałcą według nich kolorowe dziewczyny.
Nilsson pisze o Szwecji z krwi i kości. Bez zahamowań i popadania w patos. "Połowa moich znajomych łyka antydepresanty, a druga połowa mówi, że powinna udać się do psychiatry. Jesteśmy dziećmi chemii". Są dziećmi mamony lub utopii. Są prawicowymi Lolkami z bogatej dzielnicy, którzy spotykają się z upudrowanymi garsonkami lub idealistami marzącymi o lewicowym raju. Sprzedają własne marzenia za pieniądze rodziców, są elitą, która tym wyróżnia się od innych, że poddaje się selekcji, którą zawsze zalicza. To goście klubów dla posiadaczy złotej karty, to goście portów dla właścicieli jachtów, to goście dwupoziomowych mieszkań dla synów i córek wysoko postawionych ojców i matek.
Trudno byłoby nie dostrzec tak wyraźnego i niepokornego głosu Nilsson, głosu pokolenia, które zostało wychowane w duchu feminizmu, dla którego równouprawnienie jest tak samo oczywiste i konieczne, jak deszcz po kilku dniach upału. Deszcz, który ściera brudy, orzeźwia i pozwala na nowo oddychać.
Mężczyźni mają władzę dzięki milczeniu kobiet - powie jeden ze studentów Handlówki. Stella podczas zbierania informacji do pracy semestralnej prosi o wywiad jednego z dyrektorów baku. Bez owijania w bawełnę i bawienia się w poprawność polityczną pyta, jak to jest, że jej "babcia przepracowała w tym banku dwadzieścia trzy lata, a gdy odeszła na emeryturę, zastąpił ją chłopak, który właśnie skończył dwadzieścia pięć lat. Jego pierwsza pensja była o trzy tysiące koron wyższa od ostatniej pensji babci". Jednak nie milczą, jak twierdzi student Handlówki.



Singiel story w wersji sztokholmskiej

Johanna Nilsson, „Sztuka bycia Elą" ("Konsten att vara Ela", 2003r.), tłum. Paweł Pollak, Wydawnictwo Replika, 2008.

Ona - dwudziestosześcioletnia singielka ze Sztokholmu, w wynajmowanej na czarno kawalerce. Między niedokończonymi i niezaczętymi studiami. Wieczna kelnerka, która szuka stałej pracy, której tak naprawdę nie szuka.
On - potrafi przytulić, dać buziaka pod zaciągniętym za głowę kocem, kochać.
Kiedy mężczyzna kocha kobietę może wydarzyć się wiele. Kiedy kobieta zaczyna kochać mężczyznę może wydarzyć się wszystko.
Johanna Nilsson pisze więcej niż wiele i wszystko "na raz wzięte".
"Sztuka bycia Elą" to sztuka bycia sobą. Bardzo po szwedzku, czyli namiętnie, bez zahamowań, bez skrępowania, szczerze a czasem do bólu. To książka, po której chce się być bardziej niż się jest. Bez starania się o "grubszą skórę na duszy". Bez tęsknoty, która "jest reklamą, która nie dotrzymuje obietnic".
Bóg jest kobietą mówi Ela do sześcioletniej Klary. I ja jej wierzę. Wierzę też, gdy mówi, że "istnieje tylko jedna prawdziwa rodzina i jest nią singiel, reszta to żałosne próby znalezienia sensu w życiu przez drugich, podczas gdy można go znaleźć wyłącznie przez siebie." Bo dopiero wówczas, gdy się go znajdzie można zacząć żyć. A życie jest sztuką bycia sobą.





Christine Falkenland - (ur. 1967), poetka i prozaiczka. Zadebiutowała w 1991 zbiorem wierszy Illusio. Język jej wierszy odwołuje się często do Biblii. W 1995 wydaje Księgę krwi (Blodbok). Powieści: „Släggan och städet” (1996), „ Mój cień”, „ Pragnienie duszy” (2000) , wielokrotnie nagradzany „Los” (2003). Fragment powieści: http://www.szwedzka.pl/mojcien.html?SID=1eff7cced052be85044b981fbfbbdf93



Johanna Nilsson - (ur. 1973 r.) w Uppsali. Strona o Johannie Nilsson: http://www.johannanilsson.com/index2.html



Komentarze
Brak komentarzy.
Dodaj komentarz
Zaloguj się, żeby móc dodawać komentarze.






felietony

użytkownik/czka

Hasło



Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
kliknij TUTAJ.
Tylko zalogowani mogą dodawać posty w shoutboksie.

swewa
27/08/2018
od wczoraj nowa zakładka STREFA TEKSTÓW LEKKICH! zapraszamy do współpracy

nalika
17/11/2013
Niepewność dotyka nas wieczorami gdy się ręce do siebie kleją gdy sprawdzamy czy jeszcze zlepia w niepokoju spojrzenia dowcipie nie na temat żalu za grzech niepopełniony rzuca pytania o

swewa
10/11/2013
UWAGA! nowy panel - MĘŻCZYŹNI PISZĄ... Zapraszamy do współpracy smiley

Copyright © 2011
Projekt: Fundacja Feminoteka
system CMS: PHP-Fusion v6.00.300 © 2003-2005
6,208,765 Unikalnych wizyt